fbpx
O wszystkim

Bariera do złamania

dodany przezKamil Timoszuk 25 czerwca 2014 0 Komentarzy

Marzenia są po to aby je spełniać, a plany są po to aby je realizować. Zastanawiam się jednak czy to co wydarzy się już za kilka dni, jest bardziej spełnieniem tego o czym po cichu marzyłem od dłuższego czasu. Czy może bardziej odhaczeniem kolejnej rzeczy lub czynności z mojej prywatnej listy rzeczy „do zrobienia w życiu”.

W ogólnym rozrachunku i tak wszystko sprowadza się to tylko do jednej chwili. Chwili podczas której nic innego nie będzie ważne. Chwili w której podobno poczuję taki zastrzyk adrenaliny jakiego nigdy wcześniej nie czułem. I to jest jedną z głównych motywacji dla których chcę to zrobić. Kiedy sięgnę pamięcią wstecz, to jestem sobie w stanie przypomnieć kilka momentów z mojego życia, kiedy to adrenalina była na naprawdę wysokim poziomie. Jednak coś z tyłu głowy mówi mi, że dlaczego by nie spróbować postawić sobie jeszcze wyżej swoistą poprzeczkę w tym temacie? Przecież sky is the limit, prawda?

spadochron

Kiedy mówię o swoim pomyśle i planie skoczenia na spadochronie w tandemie o dziwo spotykam się z bardzo różnymi reakcjami. Wiele osób przyjmuje ową informację z naturalnym zrozumieniem, trochę zaskoczeniem, czy nawet zdarzyło się, że i podziwem. Jednak są też tacy ludzie, których pierwszą reakcją na moje plany jest chęć jak najszybszego wybicia mi tego z głowy. Argumenty w tym temacie padają różne, od zarówno bardzo racjonalnych i teoretycznie wynikających z troski o mnie, jak i też absurdalne, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. I o ile te pierwsze jestem w stanie zrozumieć, to te drugie już nie. Chyba dlatego, że w dalszym ciągu dziwi mnie taka postawa u różnych ludzi, która zakłada, że życie trzeba przewegetować. Nie wychylać się, robić to co jest najprostsze i oczywiste oraz po prostu odhaczać kolejne dni. Pewnie przez wiele lat swego życia też tak miałem, bo wiele moich problemów wzięło się właśnie z takiej postawy, która nie zakładała żadnych drastycznych zmian w żadnym temacie.

Prawie od każdej osoby, która wie o tym co chcę zrobić w najbliższa sobotę usłyszałem jedno podstawowe pytanie – czy się boję? Prawda jest taka, że na tak postawione pytanie może być tylko jedna słuszna odpowiedź – tak. Wychodzę z prostego założenia, że tylko człowiek głupi się nie boi. Czy to jednak powód aby tego nie zrobić? Zdecydowanie nie. Strach w takiej sytuacji jest moim zdaniem bardzo naturalny, bo w ciągu paru chwil wyjdę ze swojej strefy komfortu tak daleko, jak jeszcze nigdy nie byłem. Poza tym w mniejszym bądź większym stopniu ale jednak ryzykuję swoim życiem w tym całym szaleństwie. Oczywiście zdaję się tu na prawdziwych fachowców, których liczba takich samych skoków jakie oddadzą w sobotę idzie już nie tyle w setki co w grube tysiące. Musiałbym być prawdziwym pechowcem aby akurat w chwili kiedy będę ja spadał nie otworzył się spadochron 😉 spadochron tandem 2Z drugiej strony wychodząc każdego dnia na ulicę jest szansa, że na przykład walnie mnie samochód i skończę tak samo jak przy awarii spadochronu. Z tym, że spadochron będzie bardziej spektakularny w razie czego 🙂

Zastanawiam się czy jest jakaś możliwość zminimalizowania moich obaw i strachu przed skokiem oraz w trakcie samego skoku. I chyba nie widzę takiej możliwości w tej chwili. A szkoda, bo naprawdę chciałbym podczas lotu poczuć prawdziwą radość z samego spadania, a nie tylko jeden wielki zastrzyk adrenaliny. W ostatnich też dniach, oglądam sobie sporo materiałów dostępnych na YouTube w temacie skoków w tandemach. I widząc osoby, które skaczą właśnie w ten sposób doskonale widać kto się tylko boi, a kto chce przeżyć i zapamiętać z tego jak najwięcej. Ja zdecydowanie chciałbym dołączyć do tej drugiej listy osób. Pewnie będę miał niezły ubaw oglądając później film jak wyglądałem podczas spadania. Obraz jaki zapamiętam w swojej głowie może się trochę różnić od tego jak będzie naprawdę i właśnie to jest też jeden z argumentów dla którego chcę mieć filmową i fotograficzną pamiątkę ze skoku. Poza tym nie wiem dokładnie dlaczego, ale świadomość tego, że na Litwę nie jadę zupełnie sam, a z bandą oszołomów z sekty zwanej CrossFit Podlasie, jakoś mnie uspokaja. Nie potrafię tego w tej chwili racjonalnie wytłumaczyć ale tak rzeczywiście jest. Pomimo tego, że nikt tam mnie za rękę trzymać nie będzie, to sama świadomość tych ludzi obok już teraz sprawia, że strach schodzi na dalszy plan. Wolę na przykład myśleć o tym, jak będzie ciekawie i zabawnie o wszystkim opowiadać już po, podczas zapewne dłuuuuugiej nocnej posiadówy 😉

Tak więc jak widać na moim przykładzie, nawet lęk wysokości nie jest specjalną przeszkodą, aby zrobić coś tak szalonego. Dlatego już się nie mogę doczekać, kolejnej złamanej granicy w mojej własnej głowie i udowodnienia sobie, że jeśli chcę to mogę wszystko.