Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/u192686/domains/kamiltimoszuk.pl/public_html/wp-includes/post-template.php on line 284
O wszystkim

7-latka nadchodzi!

dodany przezKamil Timoszuk 12 kwietnia 2013 1 Komentarz

Znacie tą mniej lub bardziej prawdziwą zasadę, mówiącą o tym, że każdy człowiek zmienia się co 7 lat? Pewnie z wielu z was stwierdzi, że to zwykła bzdura i… będzie miała rację. Ja też tak twierdziłem. Jednak jakiś czas temu, tak w okolicach swoich urodzin zacząłem się nad tym zastanawiać. I wnioski sprawiają, że chyba coś w tym jednak jest.

Na początek może garść teorii:

Psychologia mówi, że co 7lat człowiek się zmienia. Zmiany dotyczą postaw, myśli, podejścia do życia, całokształtu rozwijającego się człowieka. Dokładnie co 7lat następuje w życiu każdego z nas taka zmiana – dojrzewamy, choć za każdym razem do czegoś innego. Bez związku z czasami, w jakich nam przyszło żyć.

Czyli jak widać ten proces ma jakieś swoje bardziej naukowe wyjaśnienie, a nie tylko oparte jest na przesądach. I według moich wspomnień u mnie rzeczywiście też tak jest i to od samego początku. Dosłownie.

Kiedy rodziłem się 10 stycznia 1985 roku nie było to szybkie, łatwe i przyjemne. Ani dla mojej mamy ani zapewne dla mnie. Moja mama z tego co mi kiedyś opowiadała męczyła się sporo czasu i na pewno nie należała do grona matek rodzących „standardowo”. O ile oczywiście można mówić o czymś takim na ten temat. Tak czy siak gdy rodzi się jakieś dziecko, zaraz po tym dostaje ono ocenę w tak zwanej skali Apgara od 1 do 10. Ja dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności miałem owiniętą pępowinę dookoła szyi, a przez to cały jeden wypasiony punkt w wcześniej wymienionej skali. Nie ma to jak wejść z przytupem na ten świat, co? 🙂

Po pierwszych 7 latach pierwsza zmiana, a może i bardziej złośliwość losu. Wszystko w postaci choroby zakaźnej tchawicy i rozgałęzień oskrzelowych. I pomimo, że już sama nazwa fajna i zachęcająca nie jest to nie w samej chorobie był problem. Problem był w tym jak i przede wszystkim czym mnie leczono. A robiono to podobno lekami na sterydach z Niemiec. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział jak to na mnie zadziała oprócz wyleczenia samego Bronchitu. A zadziałało mianowicie tak, że mój organizm zaczął wariować na kilka różnych sposobów. Jednym z tych wariactw była właśnie otyłość towarzysząca mi od dziecka.

W wieku 14 lat, żeby nie było tak kolorowo także wydarzyło się jedno niezbyt ciekawe wydarzenie, które na pewno odcisnęło na mnie, dosłownie i w przenośni spore piętno. Te piętno odcisnął dokładnie na mnie kierowca, który potrącił mnie samochodem pod moim własnym domem. Fajnie, nie? Żeby było zabawniej stało się to 2 czy też 3 dni przed zakończeniem roku szkolnego czyli najlepszego okresu dla dzieciaka. Późniejsze bujanie się po szpitalach w systemie 2 tygodnie szpital – 2 tygodnie dom – 2 tygodnie szpital – 2 tygodnie dom – 2 tygodnie szpital przejdzie na pewno do jakiejś historii. Jeszcze nie wiem jakiej ale może proponowałbym nieudolności służby zdrowia? Myślę, że się nada. Tak więc jak widać zapowiadany już tekst o moich doświadczeniach i odczuciach o polskiej służbie zdrowie będzie miał mocne podstawy nie tyle teoretyczne co praktyczne. Zbierane od dziecka 🙂

I tym oto sposobem dochodzimy do roku 2006 i wspominanej nie raz już operacji zmniejszenia żołądka. Operacji w jakimś tam stopniu będącej naprawianiem błędów sprzed lat kilkunastu. To był kolejny bodziec do zmian w moim życiu, których kilka już miałem. O tych zmianach, szczególnie właśnie po tej ostatniej operacji, jeszcze nie raz tu przeczytacie więc może dziś wam odpuszczę.

I tak oto jesteśmy w roku 2013 czyli w roku kiedy mija kolejne 7 lat. Gdy patrzę teraz wstecz to każdy ten okres był „świętowany” mniej lub bardziej przymusową wizytą w szpitalu. I powiem w tym przypadku chyba tylko jedno – w tym roku NO WAY! Pierdolę to najserdeczniej jak potrafię i wszelkie moje zmiany jakie chciałbym nastąpiły w tym roku w żaden sposób nie łączą się ze szpitalem. Tak więc podobnie jak i inni nie wiem co mnie czeka w przyszłości, ale podkreślenie kolejnych 7 lat wizytą w jakimkolwiek szpitalu kompletnie nie wchodzi w grę! Słyszał mnie tam ktoś „na górze”?!

I tak oto jak jestem osobą mocno nie wierzącą w różnego rodzaju przesądy czy zabobony tak obok tego nie mogę przejść kompletnie obojętnie. Tak więc jakbym, któregoś razu się nie odzywał i nie dawał znaku życia to wiecie, 7-latka mogła mnie dopaść 😉