fbpx
O wszystkim

Praca za karę

dodany przezKamil Timoszuk 12 września 2014 0 Komentarzy

„Człowiek uczy się całe życie” – tak mi powtarzano od małego. Tak też mam wpojone i tak tez działam na co dzień, że staram się stawiać czoła nowym sytuacjom. Nikt mnie jednak nigdy specjalnie nie ostrzegał przed tym, że czasami zdobywanie nowej wiedzy może być tak bardzo bolesne. Nie tyle fizycznie co mentalnie. Innymi słowy rzeczywistość walnęła mnie dziś niemal w czoło.

Tak się ostatnio szczęśliwie złożyło, że właśnie dobiega końca moja umowa z Telekomunikacją Polską, która od dłuższego już czasu mianuje się Orange. O dziwo zastrzeżeń do działalności tej firmy zbyt wiele nie mam, bo w ostatnich kilku latach większych przepraw z nią żadnych nie miałem. Neostrada śmiga jak trzeba, telefon stacjonarny nie wiem po co ale jeszcze działa, a więc czego chcieć więcej? Nie mniej jednak przyszła pora aby podjąć decyzję o przedłużeniu umowy i dopasować do ofertę do swoich potrzeb jeszcze bardziej. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, przedłużając nie tylko umowę, ale także biorąc dodatkowo od Orange ich telewizję, która by rozwiązała mi problem rezygnacji z usług NC+ z której i tak nie korzystam. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze zewnętrzny dysk twardy o sporej pojemności za niewielkie pieniądze. Taki więc oto zestaw w tym tygodniu miał dostarczyć mi kurier z firmy DPD aby sfinalizować całą operację. Jak się jednak okazało to jest dopiero początek historii…

Rozmowa z konsultantem Orange miała miejsce w przedpołudniowych godzinach w poniedziałek. Poinformował mnie on wtedy, że wspomniany kurier dotrze do mnie za jakieś 2-3 dni. Jako, że dziś był piątek, a kuriera z rana dalej nie było miałem już sam dzwonić do Orange aby zapytać się grzecznie WTF?! 😉 Na szczęście jednak obowiązki i zajęty czas nie pozwoliły mi tego zrobić. W międzyczasie zadzwonił do mnie jednak wyczekiwany kurier. Już od pierwszego wypowiedzianego przez niego słowa wiedziałem, że mam do czynienia z typowym Polakiem obrażonym na wszystko i wszystkich za to, że musi pracować w tej a nie innej firmie. No ale cóż, zdarza się to samo wielu milionom Polaków, a więc był czas do tego typu zachowania przywyknąć. Nie to było jednak najbardziej dziwne, a irytujące zarazem. To co przebiło ten fakt była postawa pana kuriera, który albo z natury jest taki a nie inny, albo odgórny przykaz z firmy nakazuje mu taką postawę. Owocem naszej krótkiej rozmowy prowadzonej około południa czyli w chwili, kiedy każdy szanujący się człowiek pracuje, było to, że udało mi się ustalić następujące fakty. Dla pana kuriera:

– Nie ma w tej chwili czasu

– Nie jest po drodze do mojego domu bądź pod inny wskazany adres

– Nie opłaca się jechać i przywieźć mi paczkę

Czy ze mną coś jest nie tak czy to jakaś paranoja? O ile dobrze wiem to firmy kurierskie za pomocą szanownych panów kurierów zajmują się tym aby dostarczyć przesyłki z punktu A do punktu B. Czy coś w tym temacie zmieniło się ostatnimi czasy? Normalny człowiek w środku dnia pracuje i nie ma raczej czasu czekać na szanownego pana kuriera w środku dnia aby odebrać przesyłkę. To, że jest mu nie po drodze z jakimś innym miejscem niż wskazany adres na przesyłce, jestem jeszcze w stanie zrozumieć, ale żeby adres docelowy był nieodpowiedni? To jak wygląda planowanie trasy takiego kuriera? Żeby było zabawniej, główna siedziba firmy DPD mieści się jakieś 3-4 minuty samochodem od mojego domu. A jak się tak bardzo nie opłaca jeździć z przesyłkami, to może czas pomyśleć o zwiększeniu cen na takie usługi aby biznes był rentowny, a klienci nie musieli dopasowywać się za wszelką cenę do firmy. To chyba powinno jednak działać odwrotnie…

Wisienką na torcie był drugi telefon tego dnia od tego samego pana, który łaskawie zadzwonił aby zapytać mnie czy odbiorę tę przesyłkę dziś osobiście. I w sumie byłbym gotowy to zrobić gdyby nie jeden niewielki szczegół. W momencie rozmowy była godzina 16:48, a paczkę trzeba było odebrać do… 17. Gdy powiedziałem, że nie skorzystam z możliwości odbioru osobiście usłyszałem tylko w słuchawce krótkie „No to nie”. Na chwilę obecną więc nie wiem co mam zrobić z tym fantem. Czy czekać do poniedziałku na szanownego pana kuriera, czy może samemu się jutro wybrać do siedziby firmy po paczkę. To jednak podobno, według tego co jest napisane na ich stronie internetowej, muszę to ustalić z ich infolinią. Oho, już czuję, że może być wesoło 😉 W najgorszym wypadku jeśli będą dalsze problemy, to być może się pokuszę o napisanie pierwszej w swoim życiu skargi na kogokolwiek i gdziekolwiek.

Ta sytuacja potwierdza też tylko fakt, że prywatne firmy nie zawsze są lepsze niż na przykład Poczta Polska, którą ja bardzo sobie chwalę, a większość ludzi na nią narzeka. Zresztą temat firm kurierskich to temat rzeka i to rzeka, którą płynie cała masa syfu. Z kim nie rozmawiam na ten temat, to niemal każdy ma podobne historie do opowiedzenia. Jednak i tak nic chyba nie przebije tego, że jakiś czas temu do miejsca gdzie trenuję, omyłkowo dostarczono całą paletę (!) laptopów (!!!) o łącznej wartości 6-cyfrowej sumy. Najlepsze jednak było to, że zarówno nadawca, odbiorca oraz firma kurierska nie chciała rozwiązać tego problemu przez kilka dni, tylko każdy przerzucał odpowiedzialność na siebie. A więc skoro taka sytuacja jest rozwiązywana w tak groteskowy sposób, to co ja tu wyjeżdżam z jakimś modemem czy dyskiem od Orange. Brawo DPD

P.S.

Jak się okazało ta historia ma groteskowy ciąg dalszy. O nim jednak możecie przeczytać TUTAJ.