fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Żółto-czarna armia przebudzona

dodany przezKamil Timoszuk 31 marca 2015 0 Komentarzy

Futbol amerykański, który od kilku lat coraz odważniej sobie poczyna w naszym kraju, jest sportem niezwykle widowiskowym. Potężni mężczyźni, ogromna walka, a do tego kupa emocji – tak można by najkrócej opisać ten sport. Zobrazować go natomiast doskonale może ostatni mecz Primacol LowLanders Białystok z Husarią Szczecin.

Starcie tych dwóch zespołów w ramach drugiej kolejki spotkań Topligi, już przed startem sezonu było zapowiadane jako typowe spotkanie z wieloma podtekstami. Motywy zaś tych podtekstów nasuwają się same, gdy tylko się spojrzy na historię starć tych zespołów z przeciwległych krańców Polski. Oczywiście w pierwszej kolejności każdy kibic futbolu amerykańskiego w tym kraju, wspomni od razu dwa ostatnie, niezwykle emocjonujące finały PLFA. To właśnie w obu z nich Białostoczanie okazywali się gorsi o zaledwie jeden punkt od swoich rywali. Tak więc nic dziwnego, że zwycięstwo w tym meczu to była dla graczy LowLanders sprawa honoru.

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 1

Zanim jednak rozpoczął się sam mecz, można było też wysnuć kilka wniosków w stosunku do pierwszego z meczów z Panthers Wrocław. Z tych bardziej organizacyjnych, to widać było, że pierwszy mecz chyba wystraszył pewną grupę osób, ponieważ liczba kibiców jakby trochę zmalała. Aczkolwiek oficjalna liczba 500 widzów na meczu „niszowego sportu” i tak jest całkiem dobrym wynikiem. Być może część z ludzi zraził trochę wynik pierwszego starcia, a być może tydzień wcześniej w kość konkretnie dała pogoda. Tym razem było już jednak zupełnie przyjemnie, jeśli chodzi o obydwa z tych aspektów. O tym można było się jednak przekonać przychodząc na boczne boisko Stadionu Miejskiego w Białymstoku. Wiele osób chyba zostało też szybko wyedukowanych, jeśli chodzi o sposób oglądania spotkania, z racji felernych trybun. Tym razem już stojących, a tym samym zasłaniających widok reszcie osób, było już znacznie mniej. I to się chwali, bo po warto przecież sobie pomagać, a nie przeszkadzać. Nie licząc oczywiście tych chwil, kiedy niemal wszyscy zrywali się ze swych miejsc oklaskując kolejne udane zagrania białostockiego zespołu. Jeśli zaś bym mógł apelować o kolejne z usprawnień, to jakiś ogólnodostępny zegar by się przydał, bo nawet sami zawodnicy czasami nie wiedzą ile czasu zostało im do końca kwarty czy też meczu.

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 2

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 4

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 5

Zanim jednak do tego doszło, to drużyna Husarii Szczecin pokazała, że nie po to tłukła się tyle kilometrów przez kraj, aby być tylko tłem dla gospodarzy. Ci natomiast potwierdzili prawdę, że pierwsze połowy w ich wykonaniu bywają niemal tragiczne. Ja stojąc przy linii bocznej boiska, w pewnej chwili zacząłem się zastanawiać, czy aby nie za bardzo został nadmuchany ten cały balon o nazwie Primacol LowLanders Białystok. Wszystko to działo się w chwili, kiedy ekipa ze Szczecina wygrywała już 0:21, po trzech przyłożeniach kolejno Szczurowskiego, Kaczmarczyka oraz Browna. Założę się też, że wiele podobnych przemyśleń do moich, oraz znacznie bardziej wulgarnych epitetów, było w myślach wielu osób. A wszystko to też można było skwitować w danej chwili powiedzeniem „a miało być tak pięknie…”. Jak się jednak okazało później – było! Sygnał do dorabiania strat dał jeszcze w drugiej kwarcie Alex Allen, a był to dopiero początek wielkich emocji. Zanim jednak to nastąpiło, panowie musieli sobie powiedzieć w szatni kilka męskich słów.

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 3

Jak widać to poskutkowało, bo po przerwie na boisko zespół wyszedł diametralnie odmieniony, i chyba tylko ślepiec mógłby tego nie zauważyć. Odmiana ta zaczęła się też przeistaczać w kolejne punkty autorstwa Blackmona, który dwukrotnie zaliczył przyłożenie. Szczególnie zaś te dające remis, było przedniej urody prosto z NFL. Husaria tym się jednak nie przejęła, bo zdołała jeszcze w tym meczu wyjść na prowadzenie. Na rozpędzonych już konkretnie LowLanders było to jednak za mało. Przy stanie 29:29, jak się później okazało, Damian Kołpak zdobył punkty na wagę zwycięstwa.

Wiem, że film nie jest najlepszej jakości, ale niestety z racji mojego ustawienia w tej danej chwili, nie dało się wycisnąć więcej 😉

Najważniejsze jednak w tamtej chwili było to, że Białostoczanie na wyciągnięcie ręki mieli przerwanie 19-meczowej serii bez porażki swoich rywali. Szansa na rewanż za wcześniejsze potyczki także musiała być motywująca. Jednak aby to zrobić potrzeba było jeszcze trochę powalczyć – w obronie.

Emocjonujący komentarz z boku do filmów – BEZCENNY 😉

Na szczęście jednak obrona Primacol LowLanders Białystok wytrzymała ataki rywali, i tym samym mogła zacząć świętować pierwszą wygraną w sezonie.

Natomiast sam smak zwycięstwa w takich okolicznościach oraz z takim przeciwnikiem, musiał smakować perfekcyjnie. Wygrana ta też pokazuje, że pierwsze starcie z Panthers Wrocław, było ciężkim zderzeniem z ligą, ale nie na tyle silnym aby uszkodzić na stałe ten zespół. Zespół, który widać, że potrzebuje się jeszcze dotrzeć w ligowym boju, a z meczu na mecz, jeśli tylko zdrowie będzie dopisywać, powinno być coraz lepiej.

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 6

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 7

LowLanders Białystok Husaria Szczecin 8

W tej chwili zaś zespół z Białegostoku czekają dwa kolejne mecze na boiskach rywali. Pierwszą z tegorocznych wypraw, zawodnicy z Białegostoku odbędą do Będzina, na mecz z tamtejszymi Steelers, a następnie przyjmą ich Warsaw Eagles. Oba z tych meczów są niezwykle ważne, nie tylko ze względu na układ tabeli, ale także dlatego, że być może dadzą one odpowiedź na kilka z pytań jakie zrodziły się na starcie sezonu. Kolejny mecz w Białymstoku zaś dopiero za niecały miesiąc czyli 25 kwietnia. Do tego czasu, każda niezdecydowana osoba, może się namyślić i zobaczyć żywo tak świetne widowisko jakie tworzą Primacol LowLanders Białystok. Do czego ja osobiście zachęcam 😉