fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Za kulisami strasznego TVN

dodany przezKamil Timoszuk 17 maja 2015 2 komentarze

„Telewizja się kończy, a przyszłość należy do internetu!” – Takie opinie można usłyszeć tu i ówdzie już od dłuższego czasu. Czy jednak aby na pewno tak jest? Raczej nie w naszym kraju, gdzie to ciągle telewizja bez względu na stację, ma nadal największy wpływ na Polaków. Ma to zdecydowanie swoje plusy oraz i minusy.

Telewizja vs. Internet – to spór, który wydaje się nie mieć końca. Obie strony mają swoje argumenty, które starają się w jak najlepszym stopniu wykorzystywać w walce z „przeciwnikiem”. Jednak w polskim społeczeństwie, które w dużym stopniu wychowało się właśnie na telewizji tradycyjnej, kult telewizora jest bardzo silny. Bo jakby nie patrzeć, w dalszym ciągu nie jest tak, że gdy człowiek pojawi się lub zacytują go na jakimś dużym polskim lub światowym portalu, to na nikim raczej nie robi to wrażenia. Jednak jeśli tylko na kilka chwil czyjaś facjata przewinie się przez ekran telewizorów sporej liczby ludzi, to zaczyna się wielkie halo! I nie ma tu często znacznie kontekst emitowanego programu – czy to będę „Trudne sprawy”, czy też jakiś serial, czy program 997.

W ostatni piątek miałem okazję przetestować na własnej skórze ten oto fenomen, za sprawą zaproszenia do programu Dzień Dobry TVN. Jak jednak do tego doszło, że moja osoba znalazła się w tym programie? Może zacznijmy od początku zdradzania swoistej „kuchni” tego typu realizacji.

Dzień Dobry TVN 1

Pomysł zgłoszenia się do jakiejkolwiek telewizji ze swoją „sprawą”, chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Wtedy nie robiło mi nawet specjalnej różnicy jaka to będzie stacja. Tak się jednak złożyło, że dzięki podpowiedziom ludzi z którymi trenuję w CrossFit Białystok, dowiedziałem o nowym syklu pod tytułem „Odważeni”, którego autorem będzie TVN. Tak, ten straszny TVN, na którego trwa już niemal odwieczna nagonka w internecie. Ja jednak nie dałem się ponieść tej propagandzie i nigdy o TVN złego zdania nie miałem. Natomiast z racji wielu fajnych produkcji jakie udało im się zrealizować to nawet ich ceniłem. Przemawiało to więc tym bardziej za tym, aby zgłosić się do tego nowego cyklu i pokazać szerszej publiczności swoją historię. Jak więc pomyślałem, tak też zrobiłem.

Po szybkiej analizie tego co muszę dostarczyć oraz napisać, nasmarowałem chyba niezłego maila zgłoszeniowego. Piszę chyba, bo przez długi czas miałem spore wątpliwości czy to ktoś w ogóle przeczytał. Mijały kolejne dni, tygodnie, a nawet i miesiące a odzewu, nawet negatywnego na moje zgłoszenie nie było. Kiedy do tego wszystkiego zobaczyłem, że co kilka dni pojawiają się kolejne odcinki tego cyklu w ramach Dzień Dobry TVN, to moja nadzieja na jakiś kontakt praktycznie umarła. Wydawało mi się to wielce prawdopodobne, ponieważ założyłem, że realizacja takiego cyklu ma jakieś znamiona kręcenia na przykład serialu, którego nagrywa się na przykład sezon, a dopiero później emituje to wszystko. Tu jednak po raz pierwszy wyszedł mój kompletny brak wiedzy na temat tego jak TVN działa. I całe szczęście!

Ten natomiast potrafi działać wręcz ekspresowo. Zobaczyłem to w ubiegłą środę, kiedy dostałem po raz pierwszy maila od Kasi z telewizji, która zadzwoniła do mnie chcąc ze mną pogadać. Już sam fakt takiego telefonu był zaskakujący, a to że bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język tym bardziej. W efekcie tych niemal ekspresowych ustaleń w ciągu dwóch dni i chyba trzech rozmów telefonicznych, okazało się że już w poniedziałek zjawi się u mnie w Białymstoku z ekipą telewizyjną aby nakręcić o mnie materiał. Say WHAT?! Nie zdawałem sobie wtedy też jeszcze sprawy z tego, że była to zapowiedź jeszcze przyjemniejszych chwil 🙂

Na samo poniedziałkowe spotkanie szedłem bez jakiegoś większego stresu, czego przez chwile się spodziewałem. W końcu była to dla mnie nowa sytuacja czyli typowe wyjście ze swojej prywatnej strefy komfortu. Jednak to nowe miejsce i nowa sytuacja okazała się całkiem fajna. Całe kręcenie materiału zaczęło się w samy centrum Białegostoku, gdzie poznałem też Dominikę Gwit – czyli dziewczynę która jest prowadzącą ten cykl i niejako patronką tego projektu. Nic w tym jednak dziwnego, skoro po aktorce znanej jako Gruba w serialu „Przepis na życie”, zostało 50 kilogramów mniej ciała ukrytego w fajnej lasce 😉 Duże słowa uznania z mojej strony za osiągnięcie takiego rezultatu! Cała reszta 6-osobowej ekipy także dawała radę. Szczególnie ich poczucie humoru bardzo przypadło mi do gustu. To sprawiało, że cała ta „praca” była jedną wielką przyjemnością. Jak się też okazało, najwięcej czasu przy kręceniu takiego materiału zajmuje niewidoczna w telewizji logistyka. Mam tu dokładniej rzecz biorąc na myśli przemieszczanie się w kolejne miejsca, jakich w materiale z moim udziałem było cztery, a także rozkładanie i składanie sprzętu w postaci kamer, lamp czy mikrofonów. Ale w takiej atmosferze nawet wpadka z nienagranym dźwiękiem nie jest jakimś wielkim problemem i można spokojnie robić kolejne duble 🙂

Dzień Dobry TVN 3

Kiedy naszego spotkania nadszedł kres, dostałem informację, że mam czekać na telefon już z samego programu DDTVN, gdzie będę się dalej umawiał, ustalał i tak dalej. Ten natomiast zadzwonił nadspodziewanie szybko bo już we wtorek. Kolejna bardzo sympatyczna Ewa, uświadomiła mnie, że zebrany w Białymstoku materiał jest już klejony w montażowni i będzie gotowy do piątku. Dokładnie do tego dnia, ponieważ właśnie w tym czasie zarówno ten krótki dokument o mnie, jak i też moja osoba, mamy być zwarci i gotowi w warszawskim studiu Dzień Dobry TVN! Nie powiem abym się nie uśmiechnął szeroko gdy to usłyszałem 😉 Zawsze chciałem zobaczyć jak się robi telewizję od kuchni, a TVN tym bardziej, bo nowych doświadczeń i nowej wiedzy nigdy za wiele. Wiadomość o tym, że mogę zjechać już do Warszawy dzień wcześniej i przenocować w fajnym miejscu również był kuszący. Nie omieszkałem więc skorzystać z okazji aby w czwartkowy wieczór poprzedzający program, nadrobić zaległości towarzyskie w Warszawie, a następnie przenocować w pokoju z designersko przeszklonym prysznicem 😉

Dzień Dobry TVN 4

To właśnie też w piątek wyszło dobitnie na jaw to, że chyba na dobre już przestawiłem się na poranne wstawanie z racji trenowania o 6:30. Pomimo, że takiego planu w piątek nie miałem, to obudziłem się „planowo” tuż po 5, i mój organizm nawet nie myślał spać więcej. No cóż, jego wybór 😉 Za to ja po przejrzeniu się w lustrze zobaczyłem, że jak na złość w taki dzień, dostałem jakiegoś zapalenia spojówki w jednym z oczu. Przez to też wyglądałem, i w dalszym ciągu w sumie wyglądam, jakby mnie ktoś pobił. Ale gwarantuję, że w gębę za nic i od nikogo nie oberwałem ostatnimi czasy 🙂 Po zjedzeniu śniadania wyruszyłem na szybki spacer do studia TVN, które od hotelu oddalone jest o kilkaset metrów. Już idąc w jego stronę dostałem kontrolny telefon z pytaniem, czy aby się nie spóźnię. Jednak nie było takiej możliwości abym w taki dzień dał taką plamę. Co więcej, pojawiłem się nawet przed czasem, ale pierwsze problemy spotkały mnie w windzie, która jak na złość nie chciała działać. Okazało się, że potrzeba było się wcześniej zameldować u ochroniarzy, a ci dopiero odpalają ową maszynę, która wiezie petenta do miejsca docelowego umieszczonego na 9 piętrze. Po wyjściu z windy i przejściu korytarza, powitał mnie kolejny pan ochroniarz oraz taki oto gość. Znacie klienta? Bo ja średnio.

Dzień Dobry TVN 5

Widząc obok stojące 120 kilogramów cukru już wiedziałem, że będzie zarówno ciekawie, jak i też wesoło. Potwierdziła to kolejna sympatyczna dziewczyna, która się mną od początku zajęła, a ja oczywiście także nie pamiętam jej imienia (kiedyś ten brak umiejętności szybkiego zapamiętywania imion spotykanych przeze mnie ludzi mnie pogrąży, na bank 😉 ). Po wymianie kilku zdań, miałem chwilę dla siebie żeby zobaczyć jak na prawdę wygląda studio znane tylko z telewizji. A jest ono całkiem spore i do tego podzielone na dwie części – „poczekalnię” oraz „część widzianą w TV”. Po ścianach porozwieszane są telewizory, tak aby każdy mógł z niemal każdego miejsca mógł kontrolować sytuację. Tuż przy samej poczekalni znajduje się miejsce gdzie człowiek jest malowany tak, aby mu się facjata w telewizji nie świeciła. U mnie trwał też proces maskowania tego, co mi się z okiem zaczęło dziać od kilkunastu godzin. Pomimo niewątpliwego profesjonalizmu pań od makeupu to z pewnymi rzeczami się po prostu nie wygra, tak jak na przykład z moją „radiową urodą”. No po prostu lepiej nie będzie, choćby i tonę pudru lub innych mazideł położyć mi na twarz. Life is brutal 😉

Dzień Dobry TVN 6b

Dzień Dobry TVN 6c

Po tym zabiegu przyszedł zaś czas oczekiwania. Oczekiwania na wejście antenowe, które zostało wyznaczone na 8:50 czyli moja prywatną „godzinę zero”. Do tego jednak czasu miałem chwilę, aby poprzyglądać się jak wygląda organizacja pracy w takim miejscu. Tu natomiast pierwszym co mi się rzuciło w oczy to była strasznie przyjazna atmosfera. Było to też odczuwalne bardzo namacalnie, ponieważ co chwilę ktoś podchodził, witał się i zagajał jakąś choćby i kurtuazyjną ale jednak rozmowę. Tu jednak niewątpliwym moim autem był ten kartonowy stand, który na pewno przyciągał uwagę i był świetnym tematem do rozpoczęcia jakiejkolwiek rozmowy. Domyślam się też, że nie zawsze jest tak fajnie i spokojnie bo jak wszędzie zdarzają się nerwowe chwile, ale widać było, że wszystko jest pod całkowitą kontrolą. Do wejścia antenowego było jednak już coraz bliżej, a u mnie jak nie było wcześniej stresu, tak i później także. Parę osób mnie później o to pytało, ale naprawdę dominującym uczuciem jakie kierowało mną tego dnia była mam nadzieję, że zdrowa ciekawość, a nie żaden stres 🙂

Dzień Dobry TVN 6a

Jak poszło mi samo wystąpienie? Ocena należy do was, a każdego z was kto tego jeszcze nie widział, a być może chciałby zobaczyć, odsyłam pod TEN ADRES. Niestety TVN pomimo tego, że sam w sobie jest całkiem fajny, to dystrybucję swojego wideo w internecie ma skopaną maksymalnie. Zamiast dać możliwość udostępniania przez ludzi filmów na ich blogach i nie tylko, woli odsyłać tylko i wyłącznie do strony głównej. Ale dobra, mniejsza o to. Ważne że na ich stronie oprócz samego materiału z Białegostoku, zostały też umieszczone tuz pod spodem rozmowy ze studia i wszystko to co się tam działo. A działo się, oj działo! Rozmowa, żarty, latające telefony oraz propozycja. Nieoficjalna póki co propozycja, która nie była w żaden sposób wcześniej ustawiona jak to kilka osób już podejrzewało 😉 Czy coś wyniknie z niej konkretnego, to się okaże być może niebawem. Jednak gdyby tak się właśnie stało, to nie zawaham się użyć określenia, że byłoby to prawdziwe spełnienie moich obecnych marzeń oraz WIELKA pomoc w realizacji założonych celów. Póki co muszę się jednak uzbroić w cierpliwość i trochę poczekać…

Po skończonym nagraniu postanowiłem także zostać w studiu, pomimo tego, że tak naprawdę byłem już wolny. Zrobiłem to głównie z dwóch powodów. Po pierwsze chciałem trochę uwiecznić na fotkach samo studio, co pewnie już zauważyliście śledząc ten tekst, a po drugie musiałem poczekać na swoja chwilę aby zrobić sobie fotki z topowymi gwiazdami TVN, które od dawna tak po prostu lubię. W pierwszej kolejności był Kuba Wojewódzki. Tego dnia trochę sztywny i o dziwo strasznie małomówny.

Dzień Dobry TVN 7

Jednak jak na gwiazdę przystało, nawet gdy niewiele się odzywał, to i tak skupiał na sobie uwagę wielu osób, a szczególnie WSZYSTKICH pań, które fotografowały się z nim w studiu w najrozmaitszych pozycjach i konfiguracjach. Pewnie jakby prześledzić dokładnie social media w tej chwili, to na pewno znalazło by się parę wycieków z tych prywatnych sesji zdjęciowych. Ja sobie jednak nie mogłem odmówić także tej przyjemności by sprawić sobie pamiątkę z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem. Marcinem, którego poczucie humoru poza kamerami jest jeszcze lepsze niż na wizji, i którego wzrost to gruba przesada. Nawet dla mnie, czyli kogoś kto większość swego życia spędził obracając się w środowisku koszykarzy 🙂

Dzień Dobry TVN 8

I tak oto powoli dobiegała końca moja bardzo przyjemna wizyta. Co zobaczyłem i co przeżyłem to moje, a jeśli jeszcze będzie tego ciąg dalszy, to chyba nie mogłem sobie wymarzyć lepszego początku. Jednak już teraz chciałbym z tego miejsca napisać jedno słowo do wszystkich tych osób, które sprawiły, że mogłem być częścią czegoś tak fajnego. Tym słowem jest po prostu DZIĘKUJĘ! A jeśli ktoś z was być może, z jakiegoś powodu, będzie miał okazję także być gościem tej telewizji, to niech się nie zastanawia, tylko spróbuje na własnej skórze jak to jest, bo jest to naprawdę fajne doświadczenie. Doświadczenie, które warto mieć w swojej kolekcji. Nawet jeśli odbędzie się ono w tym „strasznym TVN-ie” 😉