CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

Wyzwania nastał czas!

dodany przezKamil Timoszuk 15 kwietnia 2016 0 Komentarzy

W życiu prawie każdego crossfitera przychodzi taki dzień, kiedy zwykły trening to za mało. Kiedy nie wystarcza już to, że po kilku minutach wysiłku można wpisać się na białą tablicę, która przyjmie wszystko. Taki crossfiter potrzebuje czegoś więcej, a zaspokojeniem tych jego wewnętrznych potrzeb są zawody.

Dla każdej osoby, która przychodzi do boxa i zaczyna swoja przygodę z tą „szaloną aktywnością fizyczną” mówi się, że robi to przede wszystkim dla siebie. Powtarza się takiej osobie, że każdego dnia walczy ona o lepsze samopoczucie oraz wydłuża stan swojego zdrowia w szerszym rozumieniu. I tak w rzeczywistości właściwie jest. ALE! U wielu osób podczas takiego procesu wytwarza się lub jest też odnajdywana gdzieś tam głęboko w środku, żyłka czystej sportowej rywalizacji i chęć współzawodnictwa. A gdzie można podsycić tę chęć sprawdzenia się na le innych jeśli nie na prawdziwych zawodach?

Wyzwanie I 3

W obecnych realiach crossfitowych zawodów jest jednak wiele. Praktycznie w każdym dużym mieście odbywają się jakieś zawody spod znaku CF, w których chętni mogą sprawdzić czy sumiennie pracowali w ostatnim czasie. Czy jednak ogólnopolska rywalizacja to dobry pomysł jak na pierwszy raz? Wiele osób na pewno stwierdzi, że „jak spadać to z wysokiego konia” i nie będzie można nikomu odmówić słuszności tej tezy. Jednak w tej chwili duża już część boxów organizuje własne wewnętrzne starcia tak aby pokazać klubowiczom, że takie zawody to nie tylko sportowa rywalizacja okraszona wieloma emocjami, ale przede wszystkim świetna zabawa. Bo umówmy się, z całej chmary ludzi jaka trenuje w większości boxów, tylko pojedyncze jednostki celują w późniejszym czasie w to, aby być zawodnikami na szerszą skalę. Dla całej reszty ludzi takie wewnętrzne zmagania mają być przede wszystkim możliwością dania upustu swoim sportowym ambicjom. Zdrowym ambicjom.

Wyzwanie CrossFit slider

Od samego początku działalności CrossFit Białystok (wcześniej pod nazwą CrossFit Podlasie) jednym z flagowych eventów było WYZWANIE. Wewnętrzne zawody, które kilkumiesięcznych odstępach z jednej strony sprawdzają obecne możliwości klubowiczów, a z drugiej zaś są znakomitą okazją do konsolidacji wewnętrznego community. Przez te prawie dwa i pół roku działalności boxa takich wyzwań odbyło się już sześć, a w najbliższą sobotę odbędzie się siódme, oby szczęśliwe 😉 Kiedy jednak spojrzy się wstecz teoretycznie mały event dorobił się już historii, na którą teraz można patrzeć z dumą i uznaniem. Dlaczego?

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 9

Pierwsze WYZWANIE w CrossFit Podlasie na początku marca 2014 było dla większości startujących w nim osób pierwszymi zawodami w jakich kiedykolwiek wzięli udział. Pomimo zapewnień organizatorów o tym, że workouty będą przygotowane w taki sposób, że praktycznie każdy będzie w stanie je wykonać, to przedstartowa adrenalina dawała się we znaki każdemu. Mi także, choć wydawało mi się, że jestem jako taki odporny na stres. Kiedy jednak kolejni zawodnicy słyszeli typowe dla CrossFitu odliczanie „3, 2, 1, GO!!!”, a następnie startował zegar, to nie było już zmiłuj. Strefa komfortu w takich chwilach była bardzo umownym miejscem i w większości przypadków można było ją namierzyć dopiero wtedy, gdy padało się na ziemię ze zmęczenia po swoim starcie. Wie coś na ten temat na przykład zwycięzca historycznego pierwszego WYZWANIA Paweł Perkowski lub też Joanna „Mimi” Rogowicka, która do dnia dzisiejszego wygrała największą liczbę tych zawodów.

Wyzwanie III 5

Z każdą kolejną edycją boxowej białostockiej rywalizacji wiąże się też kolejna lub nawet kilka znakomitych, zabawnych, emocjonujących czy inspirujących historii. W przypadku białostockiego WYZWANIA II jest to na przykład zwycięstwo Turi. Studentki, która przez wszystkich którzy ją znali zapamiętana zostanie jako niezwykle silna kobieta z mroźnej Skandynawii, która dzień po zawodach opuściła nasz kraj. Jest to też zwycięstwo obecnego trenera w CrossFit Białystok Radka Turczyńskiego, którego początki z CrossFitem były bardzo burzliwe i nie raz z jego ust padały słowa o tym jaki ten CrossFit jest zły i niedobry 😉 Pisząc też o WYZWANIU numer dwa nie sposób jest zapomnieć o jednej niemal magicznej chwili, którą zafundował wszystkim obecnym „podlaski Ricz”.

WYZWANIE numer III było świetnym dowodem na udowodnienie przynajmniej kilku tez. Pierwszą z nich może być na przykłada ta, która mówi, że liczba braci Głuszyńskich na podium zawsze musi się zgadzać. Bo jak nie jeden, to drugi wskakuje na któreś z miejsc na podium. W tym przypadku jednak Łukasz nie bawił się w półśrodki tak jak jego brat i od razu zgarnął całą pulę. Świetnym przykładem na to, że warto walczyć do samego końca jest też przykład Kaśki Kamińskiej, znanej w boxie pod pseudonimami „Kudłata” lub też „Redbulinka”. Jej postawa może być dowodem na to, że nawet imprezowanie przez kilka wcześniejszych dni przed startem w zawodach, wcale nie wyklucza zaskakująco dobrego występu 😉 Idealnym patentem na sprawdzenie ludzi było zastosowane w WYZWANIU IV startowanie w parach. Do dziś chyba każdy pamięta to jak nosił lub był noszony przez swojego partnera na „rękach” 🙂

Ze strefy swojego komfortu przy okazji białostockich boxowych zawodów wychodzili nie tylko zawodnicy ale także i organizatorzy. WYZWANIE V było pierwszym, które zostało rozłożone na dwa dni, bo jak się okazało jeden nie dawał wystarczająco dużo czasu na przetestowanie wszystkiego i wszystkich. Zresztą wystarczy tylko spojrzeć na workouty jakie były serwowane zawodnikom w pierwszych zawodach, a przed jakimi zadaniami byli stawiani później. Nic więc dziwnego, że ostatnia edycja imprezy, w nowym boxie i już pod nazwą CrossFit Białystok, została po raz pierwszy otwarta na ludzi ze zewnątrz. Było to działanie świadome, bo wiele osób z boxa jest gotowych na rywalizację z „gośćmi”, ale chyba nie do końca zdawało sobie z tego sprawę. Dlatego trzeba było im w tym pomóc 😉

CFB Wyzwanie VI 23

I takim oto sposobem dochodzimy do WYZWANIA numer VII, które w tę sobotę zawładnie boxem w Białymstoku. Imprezą w której jeśli ktoś się obawiał wystartować, to zdecydowanie powinien pozbyć się tych wszystkich lęków. Bo wewnętrzne zawody to przede wszystkim fun i pewność tego, że dzięki znajomości uczestników przez osoby układające workouty, przynajmniej na początkowym etapie poradzi sobie KAŻDY bez wyjątku! Nie ma też co ukrywać, że na pewno będzie boleć, będzie piec, ale wrażenia i wspomnienia jakie pozostaną na znacznie dłużej są tego warte. Bo zawsze dobrze jest być częścią kapitalnej historii. Dla samego siebie i dla tego uśmiechu jaki na pewno pojawi się na twarzy każdego startującego.

WYZWANIE IV slider

Tak w ramach tego, gdyby ktoś chciał zaczerpnąć historii z materiałów źródłowych 😉

WYZWANIE Ihttp://kamiltimoszuk.pl/wyzwanie-podjete/
WYZWANIE IIhttp://kamiltimoszuk.pl/tak-sie-bawi-cfp/
WYZWANIE IIIhttp://kamiltimoszuk.pl/do-trzech-razy-sztuka/
WYZWANIE IVhttp://kamiltimoszuk.pl/podwojna-dawka-rywalizacji/
WYZWANIE Vhttp://kamiltimoszuk.pl/piekielne-wyzwanie-v/
WYZWANIE VIhttp://kamiltimoszuk.pl/przedswiateczne-uderzenie-ze-wschodu/

CFB Wyzwanie VI 20