CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Wszystkie dzieci nasze są

dodany przezKamil Timoszuk 6 czerwca 2017 2 komentarze

Dzieciaki to takie małe stworzonka, którym nigdy nie kończy się energia. Powie to chyba większość osób, które sprawiły, że po ich domu biegają takie małe perpetum mobile. Dlatego wydaje się wręcz naturalne to, aby takie dzieci próbowały swoich sił w sporcie. Jakimkolwiek sporcie.

Aby wiedzieć o tym, że wychowanie dzieci przez sport to bardzo dobra droga, nie trzeba od razu mieć swoich. Wystarczy rozejrzeć się dookoła po znajomych czy rodzinie, aby zobaczyć, że ci potomkowie, którzy mają zagospodarowany czas przez aktywność sportową, mają na swój sposób lepsze dzieciństwo. Bo to właśnie ta dziedzina naszego życia, w tak młodym wieku, potrafi nauczyć takiego człowieka na przykład samodzielności, sumienności, wytrwałości, pokory czy pracy w grupie. Cech tak potrzebnych w dorosłym życiu, jak chociażby dobre wychowanie.

A jaki sport jest najlepszy w takim razie, aby takiego młodego człowieka dobrze ukierunkować? Moim zdaniem im dany człowiek jest młodszy, tym wybrany sport ma zdecydowanie mniejsze znaczenie. Dlaczego? Z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszym jest to, że w razie nie spodobania się lub na przykład znudzenia daną dyscypliną, co się w dzisiejszych czasach dość często zdarza, tym więcej czasu jest na ewentualną zmianę. Zmianę na taką, który w przyszłości może zaprocentuje w różny sposób. Drugim zaś powodem jest to, że w tych najmłodszych rocznikach wszystkich dyscyplin sportowych, w dużej mierze chodzi zawsze o to samo – zabawę. Nie o treningi na pełnej mocy, nie o naukę techniki w danym sporcie, ale o zwykłą dziecięcą zabawę z elementami wprowadzającymi do sportu, która zaprocentuje tym, że taki młodzieniec po prostu zarazi się ruchem. I nawet jeśli nie zostanie przy tym konkretnym sporcie, to być może tylko zmieni go na inny. A to już będzie można uznać za duży sukces.

GALERIA ZDJĘĆ Z EMC KIDS THROWDOWN

Dlatego w mojej opinii duże brawa należą się wszystkim rodzicom, którzy chcą aby ich pociechy przynajmniej spróbowały tej drogi. I właśnie takich rodziców i takie dzieci, można było zobaczyć w ostatnią sobotę w warszawskim boxie CrossFit ELEKTROMOC. Ale zaraz, jak to w boxie? To dzieci trenują CrossFit, mógłby ktoś mniej zorientowany zapytać. Ano „trenują”, i co więcej, mają z tego kupę radochy! Bo jeśli ktoś jeszcze nie wie, to coraz więcej boxów w całej Polsce posiada zajęcia nie tylko dla dorosłych, ale także właśnie dla tych najmłodszych. O tym, że jest to trend, a nie jednorazowy wybryk, może świadczyć też to, że kilka tygodni temu podobna impreza miała miejsce także w warszawskim CrossFit Dopamine.

Impreza w ELEKTROMOCy była podzielona na cztery kategorie wiekowe – PreSchool, Kids, PreTeens, Teens. Każda z tych kategorii miała swoje workouty, które były ewidentnie dostosowane do ich możliwości. A zaprogramowanie zawodów dla młodych zawodników, nie jest wcale tak proste, jakby się mogło z pozoru wydawać. Szczególnie w najmłodszej z kategorii, trzeba było się wykazać nie tylko umiejętnościami trenerskimi, ale także i dużą wyobraźnią. Wyobraźnią, która pozwoliła wymyślić tor przeszkód naszpikowany takimi zasadzkami jak wyprawa przez góry, jaskinia z wężami czy też ładowanie ciężarówki. Patrząc jednak na to z boku, dzieciakom zdecydowanie wszystkie z tych pomysłów przypadły do gustu. Młodzi zawodnicy jeden za drugim, pokonywali ten tor kilkukrotnie. Co jednak było zaskakujące dla mnie i frustrujące poniekąd, to po żadnym z nich nie było widać niemal żadnego zmęczenia 😉 Co więcej, z biegiem czasu można było tez zobaczyć jeszcze inną specyficzną zależność, której się zdecydowanie nie spodziewałem. Mianowicie taką, że prowadzący te zawody organizatorzy oraz sędziowie, bawili się na tej imprezie wcale nie gorzej niż dzieci 🙂

Tak jak więc widać, CrossFit zdecydowanie łączy pokolenia. Sprawia, że dzieci się dobrze bawią, a przy tym rodzice są z po prostu szczęśliwi. A czy nie o to właśnie chodzi? Nie muszą być przy tym ustanawiane ogromne PR-y czy padać kolejne rekordy. Wystarczyło zobaczyć z jaką szczerą radością wyróżnienia i przygotowane dla nich nagrody, odbierały kolejne maluchy, i z jaką dumą patrzyli na to wszystko rodzice. To chyba było najlepszym dowodem na to, że takie zawody w formie zabawy były trafionym pomysłem.

Jeśli ktoś miał zaś niedobór stricte sportowych emocji, to w rozwieszonym w pobliżu recepcji EMC telebimie, można było śledzić tego dnia zmagania europejskiej czołówki na Regionalsach. Tak więc i wilk syty i owca cała. A pro po sytości. To jak zawsze przy okazji imprez w ELEKTROMOCy można było wszamać masę dobrych rzeczy. Od burgerów od Long Street, poprzez świetne kanapki lodowe autorstwa Frank, czy na różnych innych smakołykach przyniesionych przez rodziców kończąc. Jak komuś było jeszcze mało, to mógł poczuć się jak dziecko na dmuchanej zjeżdżalni rozstawionej pod boxem. I w takich okolicznościach przyrody znowu wracało pytanie, dla kogo ta impreza była większą frajdą – dla młodych czy dorosłych? 😉

Na te wszystkie atrakcje nie było jednak aż tak dużo czasu, bo zawody były prowadzone w bardzo sprawnym tempie. Tylko jedna z kategorii wiekowych kończyła swoje zmagania, a już po przygotowaniu areny wchodziła na nią kolejna. Wraz ze wzrostem wieku poziom trudności workoutów także rósł. W zawodach wzięli udział przedstawiciele i przedstawicielki takich warszawskich boxów jak CrossFit ELEKTROMOC, CrossFit 12U1, CrossFit Dopamine, CrossFit GCW, CrossFit Mokotów, CrossFit Ursynów i CrossFit Decepticon. Tak więc można użyć stwierdzenia, że zjechali się ludzie od samej północy do samego południa stolicy. Wracając jednak do rywalizacji, to na przykładzie coraz to starszych zawodników, widać było jak z wiekiem każdy człowiek traci swoją gibkość czy po prostu mobilność. Widać to było choćby po przysiadach, które dosłownie wszystkim dzieciakom nie sprawiają żadnych problemów. A zobaczcie kiedyś w swoich boxach do których chodzicie, z jakimi na przykład problemami ruchowymi przychodzą ludzie na zajęcia beginners. To jest po prostu przepaść.

Poza tym u najstarszych kategorii, można było też zobaczyć już znacząco inne reakcje na to co dzieje się na zawodach. O ile dla maluchów liczył się sam udział, tak tym już starszym to nie wystarczało. Tutaj była walka o każdy kolejny rep, każde kolejne zaliczone ćwiczenie w workoucie. Grymasy niezadowolenia potrafiły przypominać o tym, że zabawa zabawą, ale jednak dreszczyk sportowej rywalizacji też unosił się w powietrzu. No ale takie są koleje losu, że w pewnym momencie naszego życia, po prostu chcemy się wyróżniać. A czy nie jest fajnie wyróżnić się poprzez na przykład zwycięstwo w zawodach?

Myślę jednak, że po takim dniu i takiej imprezie, tak naprawdę to wszyscy jej uczestnicy powinni czuć się wygranymi, bez względu na zajęte miejsce. Dlaczego? Choćby dlatego, że albo dzięki swoim rodzicom, albo już z własnej woli, każdy uczestnik spędził aktywny dzień. Jednak co chyba bardziej ważne, oni sami wraz z organizatorami wysyłają takim eventem fajny sygnał w świat, że CrossFit nie jest taki straszny. I tak jak już powoli udaje się przekonywać starsze osoby, by próbowały swoich sił, tak teraz wiele młodych osób czy też ich rodziców, dowie się, że CrossFit może być ciekawą ogólnorozwojową alternatywą dla ich pociech. A każdy ruch w stronę pozbywania się mitów, które krążą dookoła tego sportu, to zdecydowanie dobry ruch 😉

  • Marta Odetta

    Ja co prawda mogę napisać jedynie o jodze, bo nią się zajmuję, ale uczestniczyłam nieraz w zajęciach jogi dla dzieci. Uczymy dzieciaki przez zabawę, nieraz zajęcia połączone są dla całych rodzin i to jest świetnie spędzony czas zarówno przez dzieci jak i ich Rodziców, czy Opiekunów. Każdy czynnie odpoczywa, śmiech towarzyszy przez całą godzinę zajęć. A i coś z tej jogi zostaje w głowach dzieci, które chłoną wiedzę i potrafią po kilku minutach powtórzyć pozycje i co niektóre nawet nazwać. Ciekawie tu u Ciebie. Mam też parę pytań i zapewne się do Ciebie odezwę. Pozdrawiam.

    • Czyli jednym słowem potwierdza się to o czym pisałem. Im mniejsze dzieci, tym forma ruchu schodzi na dalszy plan. Ważne aby każdy wyniósł dla siebie coś pozytywnego, a tym chętniej w dane miejsce czy do danej aktywności wróci.

      A do kontaktu zapraszam. Do zadawania wszelkich pytań także 😉