CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Wózkersi na Wilanowie

dodany przezKamil Timoszuk 6 grudnia 2017 1 Komentarz

Jak crossfitowa impreza w grudniu to w CrossFit Wilanów. Jak CrossFit Wilanów to The Rajperts. Jak The Rajperts to oczywiście Wheel Throwdown. I tak już od trzech lat, kiedy to w tym miejscu i ci ludzie robią dobrą robotę.

Wheel Throwdown od samego swojego początku czyli roku 2015, była to impreza wyjątkowa. Bo właśnie do tego czasu niewiele osób sobie zdawało sobie sprawę z tego, że CrossFit może mieć tak bardzo różne oblicza. Ja także nie byłem tego do końca świadomy. I to nic, że oglądając w internecie relacje z tak wielkiej imprezy jak na przykład Wodapalooza w Miami, gdzie była rozgrywana podobna kategoria jak ta w Wilanowie, nie wyobrażałem sobie jej zaadoptowania na polskim gruncie. Ksawery Rajpert oraz Magdalena Rajpert dzięki swoim działaniom udowodnili, że zdecydowanie jest to możliwe!

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z WHEEL THROWDOWN 2017

Moja pierwsza wizyta w CrossFit Wilanów z okazji Wheel Throwdown 2015 na długo pozostawiła we mnie swoisty ślad. Bo nie ma co ukrywać, że już w samym swoim pierwotnym założeniu było to coś zupełnie innego, niż to co można zobaczyć w każdym boxie na co dzień. Widok osób na wózkach, które walczą nie tylko ze swoimi ograniczeniami, ale także i przygotowanymi dla nich workoutami, potrafi dobrze trafić do człowieka. Wtedy wielu zaczyna się zastanawiać nad własną motywacją, celami i ograniczeniami, które teoretycznie go blokują. Wiadomo oczywiście, że każdy ma swoje bariery, ale w takich sytuacjach problemy sprawnego fizycznie człowieka wydają się jakby mniejsze i bardziej błahe.

Po trzech latach systematycznej pracy okazało się, że CrossFit jako dyscyplina i forma rekreacji rozwija się nie tylko w środowisku osób zdrowych czyli tak zwanych atletów. Środowisko „wózkersów” także idzie do przodu, przez co zaczyna przyciągać różnych ludzi. Z jednej strony są to sponsorzy, którzy uwierzyli w taki event jak Wheel Throwdown i w tym roku bardzo hojnie wsparli Ksawerego i Magdę. Jak spojrzycie na fanpage Wheel Throwdown, to lista osób i firma wspierających to wydarzenie wydaje się nie mieć końca 😉

Nic więc dziwnego, że z roku na rok obsada zawodów jest coraz mocniejsza i coraz bardziej powiedziałbym, zróżnicowana. Oprócz osób, które meldują się w Wilanowie regularnie od 3 lat, sukcesywnie pojawiają się też nowe twarze. Wśród uczestników są też sportowcy, którzy zaliczyli już kilka dużych sukcesów na arenie międzynarodowej. Takimi osobami jest na przykład Piotrek Szałajko, który jest wicemistrzem świata w kulturystyce czy też Kamila Kubas – brązowa medalista paraolimpiady w Rio w 2016 roku. Udział takich ludzi w Wheel Throwdown w naturalny sposób wymusił też, wzrost poziomu.

Ktoś mógłby w tym momencie zapytać – „Ale jak to wzrost poziomu? Przecież tam niewiele da się już poprawić”. Otóż nic bardziej mylnego, choć przyznaję, że mi także jeszcze jakiś czas temu tak się wydawało. Ksawery Rajpert wraz ze swoimi ludźmi udowodnił jednak, że systematyczna praca w tym temacie, może dać według mnie porażające efekty. Dlaczego? Ponieważ dobrze pamiętam jak wyglądały workouty na zawodach w 2015 roku. Już wtedy wydawało mi się, że w przypadku większości osób, jest to szczyt ich możliwości. Po dwóch latach okazuje się jednak, że byłem w ogromnym błędzie. The Rajperts przed startującymi postawili poprzeczkę bardzo wysoko jeśli chodzi o poziom. W skład treningów wchodziły takie elementy jak wiosłowanie na ergometrze i SkiErgu, wyciskanie kettla nad głowę, podciąganie się na drążku, snatche sztangą czy nawet muscle upy z kamizelką obciążeniową!

Kiedy nawet w pełni sprawny i zdrowy człowiek sobie uświadomi z czym musieli się zmierzyć zawodnicy, to zyskuje jeszcze więcej szacunku dla startujących. Bo jednym z podstawowych elementów używanych w CrossFicie jest ruch biodrem. Zawodnicy poruszający się na wózkach są pozbawieni tego elementu, przez co większość ruchów wykonują tak zwanym strictem czyli siłowo. Odnosi się to zarówno do gimnastyki jak i ciężarów. Jak duże jest to utrudnienie można sprawdzić na sobie, starając się wykonać te same ćwiczenia siadając na przykład na boxie i nie robiąc przy tym żadnych ruchów biodrem. Powodzenia 🙂

Nic więc dziwnego, że imprezie Wheel Throwdown 2017 towarzyszyły prawdziwe sportowe emocje. Świetnym przykładem był finał panów w którym to Piotr Korcz z Krotoszyna, przez cały jego czas zostawał o krok za czołówką. Kiedy jednak dopadł do kończących wszystko muscle upów wydawało się, że uda mu się jeszcze wyrwać zwycięstwo. Niestety zrobienie ich unbroken pozwoliło mu na uplasowaniu się „tylko” na drugiej pozycji. Jednak tak jak uważałem to dwa lata temu, tak podtrzymuję to teraz – każdy ze startujących w tych zawodach już na starcie może czuć się wygranym. Po zawodach tylko niektórzy trochę bardziej 😉

PEŁNA PLAYLISTA Z WHEEL THROWDOWN 2017

Do tego też w trakcie samej imprezy trwała zbiórka pieniędzy na Dom Dziecka w Miechowie. Została ona chyba wymyślona w najlepszy z możliwych sposobów, ponieważ zrobiono ją przy pomocy ciastków przygotowanych przez wielu chętnych 🙂 Nic więc też dziwnego, że udało się zebrać dodatkowo ponad 1500 złotych na ten szczytny cel. Typowa sytuacja Win-Win.

Tym samym też potwierdziło się, że Polska ma swoim repertuarze kolejną crossfitową imprezę, jaką bez dwóch zdań może się szczycić na europejskiej i nie tylko arenie. Czy doczekamy się jej kolejnej edycji? Ksawery i Magda, którzy są właśnie na początku swojej zawodowej lekarskiej ścieżki, mogą mieć pewne problemy czasowe aby to ogarnąć w przyszłości. Jednak Ksawery już się odgraża, że nie jest to ostatnie jego słowo w temacie organizacji eventów tego typu. I bardzo dobrze to słyszeć/czytać, bo polskie crossfitowe środowisko sporo by straciło, gdyby taka impreza tak po prostu znikła.

  • To jest niesamowicie inspirujące! Brawo! I wszystkiego dobrego, dla wszystkich uczestników, robią wspaniałą robotę. 🙂