Foto & VideoO wszystkim

Wiosenne atrakcje ku przestrodze

dodany przezKamil Timoszuk 24 marca 2019 0 Komentarzy

Co robią ludzie kiedy poczują pierwsze podmuchy wiosny? Wychodzą na świeże powietrze. Szczególnie w wolny dzień kiedy pozamykane są wszystkie galerie i sklepy. Szkoda tylko, że czasami wraz pierwszą wiosną nie budzą się do życia wszystkie szare komórki.

Podlasie ma do zaoferowania ludziom wiele uroków. Wiele z nich wiąże się nierozerwalnie z naturą i rozrywkami na świeżym powietrzu. Tutaj nie brakuje tras rowerowych, parków, lasów i innych tego typu tematów, które są często stworzone po to, aby współcześni ludzie nie spędzali całego swojego życia w domu na kanapie przed telewizorem. I tak się też autentycznie dzieje. Jako osoba spędzająca na świeżym powietrzu stosunkowo dużo czasu, mogę śmiało stwierdzić, że w ostatnich latach ludzie w te ciepłe, ale i nie tylko miesiące, czasami wręcz wylegają na świeże powietrze. Szkoda tylko czasem, że wychodząc z domu nie zabierają ze sobą wyobraźni i zdrowego rozsądku.

Ja dziś mając do dyspozycji wolne niedzielne i w końcu wiosenne popołudnie, postanowiłem że wraz z dziewczyną pojedziemy na tak zwaną kładkę Śliwno-Waniewo. Ludziom z Podlasia raczej nie trzeba tłumaczyć co to jest, ale wiem że nie każdy ma to szczęście tu mieszkać, a więc dwa słowa wyjaśnienia. Wspomniana kładka to swego rodzaju drewniany pomost pomiędzy dwoma miejscowościami, który prowadzi nad rzeką Narwią i jej rozlewiskami. Te zaś wchodzą w skład Narwiańskiego Parku Narodowego. Nie jest to jednak zwykły pomost. Wzdłuż niego znajduje się kilka punktów widokowych z których można obserwować otaczającą naturę. I mówiąc całkiem serio, potrafi to zrobić wrażenie. Nawet na kimś takim jak ja, czyli osobie, którą ciężko czymś takim zachwycić.

Jednak dla większości ludzi, którzy zdecydują się tam przyjechać, prawdziwą atrakcją jest przeprawa przez rzekę pływającą platformą na kilku odcinkach tej kładki. Platformą, którą trzeba samemu przeciągnąć za pomocą przymocowanego tam łańcucha. Nie ukrywam, że gdy byłem tam pierwszy raz kilka lat temu, to było to dość osobliwe ale dalej ciekawe. W tamtym roku cała ta atrakcja była zamknięta z powodu generalnego remontu. Jednak jak pokazał dzisiejszy dzień, informacja o tym, że kładka jest znowu otwarta, rozeszła się bardzo szybko. Na tyle szybko, że ludzie chyba nie ogarnęli jej działania. W momencie kiedy byliśmy tam z Justyną przed południem, już wtedy można było obserwować bardzo wzmożony ruch na tej jakby nie patrzeć wąskiej kładce. Kiedy zbliżaliśmy się do jej końca, zobaczyliśmy coś czego w sumie nie chcieliśmy zobaczyć. Niestety na jedną z pływających platform weszło ewidentnie za dużo osób. Jednak co gorsza, większość z nich stanęła tylko po jednej ze stron. Zbliżając się do tego miejsca słyszeliśmy nawet krzyki ludzi typu „Proszę zaczekać i nie wchodzić!” czy też „Proszę przejść na drugą stronę!”. I może ja orłem z fizyki nigdy nie byłem, ale myśląc na zdrowy chłopski rozum to nie mogło się skończyć dobrze. I nie skończyło.

Uparte stworzenie nie chciało mojej kurtki resztę całej drogi 😉

Mówiąc krótko, kładka się przewróciła wraz z będącymi na niej ludźmi. Niestety do zimnej wody powpadali nie tylko dorośli, ale także małe dzieci. Nawet takie będące jeszcze w wózku. Na szczęście ludzie stojący na pomoście szybko się ogarnęli i zaczęli wyciągać poszkodowanych. 2-3 osoby nawet sam pomogłem wydostać. W większości przypadków ta „przygoda” skończy się więc przede wszystkim na strachu, zalanych telefonach i aparatach, a w tych najgorszych przypadkach na przeziębieniach/chorobach. Co ciekawe, w ludziach potrafią się w takich sytuacjach obudzić te dobre odruchy. W konsekwencji tego, ludzie którzy uniknęli wpadnięcia do wody, zaczęli się rozbierać i oddawać swoje suche ciuchy przemoczonym osobom. Moja Justyna bez mrugnięcia okiem oddała na przykład swoją kurtkę małemu chłopakowi, mając z tyłu głowy myśl, że czeka ją jeszcze kilkadziesiąt dobrych kilometrów pedałowania na rowerze. W tamtej chwili nie było to jednak ważne. Dlatego tak czysto po ludzku jestem z niej dumny 😉

Siedząc jednak teraz w ciepłym domu i myśląc o wszystkim na spokojnie, to mam co do całego tego zdarzenia trochę mieszane uczucia. Głównie dlatego, że całemu temu zamieszaniu można było po prostu zapobiec. Jak? Mam wrażenie, że wystarczyło tylko trochę pomyśleć. Przewidzieć pewne rzeczy. No ale po co? Lepiej wejść jako pierwszy, aby szybciej, gdziekolwiek, a co będzie dalej? To już bez różnicy. No i jak widać na załączonym obrazku jednak różnica jest. Na jedną rzecz moją uwagę zwróciła mi też znajoma, jaką przypadkiem spotkałem w tym miejscu. Mianowicie, po remoncie samej kładki, zostały też najprawdopodobniej zmienione niektóre z tych pływających platform. Zmieniono i niektóre z nich podobno nie do końca są dobrze wyważone. W wyniku tego potrafią się przechylać na strony i że tak to ujmę nabierać wody na pokład. Ja osobiście tego nie stwierdzam, bo przeszedłem dziś całą trasę suchą stopą. Po tym co jednak zobaczyłem – ręki sobie uciąć nie dam za to, że miałem zwykłe szczęście. Tak czy inaczej, tym bardziej warto mieć trochę wyobraźni, skoro mamy do czynienia ze sprzętem nie do końca pewnym. I mówię tu zarówno o tej konkretnej pływającej platformie, jak i też wielu innych, często podobnych atrakcjach na terenie całego kraju. Bo nie oszukujmy się – za masę wydarzających się w tym kraju tragedii odpowiada tak samo sprzęt jak i też człowiek.

Na szczęście cała ta akcja nie przeszkodziła nam w tym, aby zacząć tę wiosnę z przytupem i zrobić sobie dziś trochę rowerowych, nareszcie wiosennych kilometrów 😉

Cały ten dzień przypomniał mi jednak dobitnie o dwóch rzeczach. Pierwszą z nich jest fakt, że mam cholerne parcie na wiosnę/lato po tych paru zimnych miesiącach. Mam już tyle pomysłów i planów, że problemem może być tylko czas jaki trzeba będzie znaleźć na ich realizację 😉 Drugą rzeczą jaka potwierdziła się po raz kolejny to fakt, że ja nie umiem normalnie, jak człowiek, pójść na przykład na rower. Nie, u Timoszuka musi być zawsze coś, zawsze z przytupem i towarzyszącymi atrakcjami 😀 Zawsze to jednak powód i okazja w jednym, aby tworzyć nowe materiały na bloga, a to już coś! 😉