Foto & VideoO wszystkimOpinie

WIML czyli w kinie w Lublinie

dodany przezKamil Timoszuk 1 listopada 2016 0 Komentarzy

Zima to taki okres w roku, kiedy jednych z powodu panującej aury strzela cholera niemal każdego dnia, a inni w zaśnieżonym krajobrazie widzą same pozytywy. W największym stopniu ta druga grupa osób, już od 8 lat ma możliwość spotkać się raz w roku, aby we wspólnym gronie docenić przynajmniej kilka zalet jakie niesie za sobą zimowy klimat.

Festiwal filmów snowboardowych Winter Is My Love właśnie już od 8 lat skupia wokół siebie osoby, które już są, zaczynają być, lub dopiero będą zajarane snowboardem. Sportem, który jest jeszcze stosunkowo młody, ale już na stałe wpisał się w krajobraz zimy we wszystkich miejscach, gdzie znajduje się jakaś górka z której można by zjeżdżać. Jak też pokazuje wiele produkcji filmowych, w obecnych czasach nie potrzebna jest nawet wspomniana góra, a wystarczy trochę wyobraźni aby zorganizować sobie „snowboardową zimę w mieście”.

winter-is-my-love-2016-1

Ariel Sawczuk wraz ze swoją ekipą pomocniczą, podjął się w tym roku już po raz 9 trudnej sztuki sprowadzenia do Polski znakomitych produkcji filmowych. Produkcji pokazujących snowboard ze wszystkich chyba możliwych stron. Blaski i cienie tej aktywności, które udało się uchwycić różnym reżyserom, filmowcom i fotografom, które po złożeniu do kupy tworzą często kapitalne dzieła. Nie zawahałbym się nawet użyć stwierdzenia, że są to dzieła sztuki. Dzieła sztuki, których według mnie głównym tematem jest wolność. Przez to też praktycznie od pierwszego razu kiedy zawitałem na ten festiwal, wiedziałem, że będę na niego wracać, dopóki mi tylko czas i możliwości pozwolą.

winter-is-my-love-2016-2

W tym roku zawitanie na Winter Is My Love nie było jednak takie proste. Dlaczego? Głównie z powodu tego, że na tegorocznej trasie zabrakło przystanku o nazwie Białystok. Tak jak w ubiegłych latach Ariel docierał na Dziki Wschód, tak w tym to się nie udało? Dlaczego? Na pewno nie dlatego, że nie miał tego w planach. Na pewno nie dlatego, że spowodowały to jakieś wydarzenia czysto losowe. Nie ma jednak tego złego. Bo skoro nie dało się sprowadzić WIML do Białegostoku, to trzeba było ruszyć w Polskę w pogoni za tym festiwalem. I tak się szczęśliwie złożyło, że udało się go dogonić na samym końcu.

winter-is-my-love-2016-3

Ostatnim przystankiem na tegorocznej trasie tradycyjnie już był Lublin. Miasto w którym to wszystko miało swój początek. A że ja w Lublinie dawno nie byłem i mogłem to połączyć z moim tripem bo crossfitowych boxach, to sytuacja wydawała się idealna. Lublin był też świetnym miejscem dlatego, że to właśnie tutaj odbyła się dwudniowa wersja festiwalu, podczas której pokazano aż 8 filmowych produkcji. Wszystko to zaś odbyło się w mega klimatycznym miejscu. Takich kin jak kino Bajka w Lublinie jest już w Polsce coraz mniej. Mała kameralna sala, a w niej stare drewniane fotele, mała scena pod ekranem czy też balkon to jest coś. Coś co z jednej strony stoi w opozycji do wielkich, klimatyzowanych sal kinowych w multipleksach, a z drugiej tworzy fajną bo kameralną, a wręcz intymną atmosferę. Nic tylko rozsiąść się wygodnie i po prostu oglądać.

winter-is-my-love-2016-4

W tym roku Ariel zapewnił wszystkim widzom kompletny rozstrzał tematyczny filmów. Zarówno fan wielkich gór i szaleńczych zjazdów z nich w puchu, jak i entuzjasta miejskiego szusowania pośród betonowych budowli, mógł znaleźć coś dla siebie. Nie zabrakło też filmów nieoczywistych, które być może przez to, że w produkcji były przez wiele lat, to tematykę snowboardu zaczynały z innej strony. Dlatego jeśli chcecie wiedzieć jak wyglądała cała playlista to kliknijcie TUTAJ. Pod spodem zaś podrzucam wam moje prywatne TOP3 festiwalowych filmów, które zostaną mi w pamięci najdłużej.

The Weather Outside is Weather

Moją wyliczankę rozpoczyna produkcja znanej ekipy Think Thank. Czymś co sprawi, że będę ten film pamiętał długo to to, że właśnie w nim zobaczyłem takie zastosowanie deski jakiego bym się sam zdecydowanie nie domyślił 🙂 Bo to kreatywna głowa czasami potrafi zdziałać cuda, a nie innego rodzaju fajerwerki, które bywają tylko fajerwerkami.

Full Moon

Fajne dziewczyny, dużo snowboardu, ciekawe ujęcia – to był pomysł ekipy Runway Film na ten film. Pomysł, który ewidentnie wypalił i przy okazji pokazał, że płeć piękna nie ma się czego wstydzić w tematyce zimowych szaleństw na desce.

The Eternal Beauty Of Snowboarding

Ten film zapowiadany był przez prowadzącego festiwal Ariela niemal od samego początku. Film, który miał pokazać snowboard z zupełnie innej strony. Miała to być taka wisienka na torcie, wieńcząca WIML 2016. I czy się to udało? Oj tak! Film który powstawał ponad 3 lata, kiedy to fotograf Jerome Tanon doczepił do swojego aparatu kamerkę, która nagrywała wszystko. Dosłownie WSZYSTKO. Dlatego też ten film jest kapitalnym materiałem typu „behind the scenes” z fajnym przesłaniem – „Po co nam wolność, skoro z niej nie korzystamy?”

Jednak ograniczenie całego festiwalu do tych trzech filmów to zdecydowanie duże nieporozumienie. Bo praktycznie każda z produkcji miała coś, co sprawiło, że warto było ją obejrzeć i poświęcić jej chwilę. Tym bardziej, gdy przejechało się spory kawałek kraju, tak jak zrobiłem to ja. Niestety nie załapałem się na wygranie jednej z dwóch desek jakie można było zgarnąć w konkursach, z powodu czego pozostaję niepocieszony do dziś 🙂 Teraz więc trzeba już tylko czekać do kolejnej, jubileuszowej już edycji WIML za rok, a być może wcześniej w końcu ogarnąć się i po raz pierwszy spróbować swoich praktycznych sił na desce.

Bo ileż można z tym zwlekać?! 🙂

winter-is-my-love-2016-5

Autorami fotek do tego tekstu jest Joanna Turska, Adrian Bubicz oraz po prostu Winter Is My Love. Dzięki!