fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Wielka moc CrossFit ELEKTROMOC

dodany przezKamil Timoszuk 8 grudnia 2015 0 Komentarzy

Podobno swój pierwszy raz pamięta się do końca życia. I gdy tak sobie o tym pomyślę to rzeczywiście coś w tym musi być, bo ja pamiętam kilka swoich takich razów. W ostatnią sobotę swoje pierwsze crossfitowe pierwsze razy przeżyło także kilka osób z Warszawy podczas wewnętrznych zawodów EMC Throwdown w CrossFit ELEKTROMOC.

Są takie boxy crossfitowe w tym kraju, które miałem już okazję, a bardziej przyjemność odwiedzić i wynieść z takiej wizyty tylko pozytywne wspomnienia. Nic więc dziwnego, że do takich miejsc chcę wracać kolejne razy przy każdej nadarzającej się okazji, bo wiem że tam zawsze będzie konkretnie. I jednym z takich właśnie miejsc jest CrossFit ELEKTROMOC. Gdyby nie to, że już dawno temu moje serce zostało zawłaszczone przez CrossFit Białystok, to jest spora szansa że swoje wszystkie uczucia w tym temacie przelałbym na to właśnie miejsce. Miejsce niecodzienne pod kilkoma względami i wypełnione ludźmi z którymi nie ma co ukrywać w wielu przypadkach nie znam się jakoś super dobrze, to mam czasami wrażenie, że rozumiem się bez słów. A czy nie o osiąganie takiego stanu w życiu i napotykanie na swojej drodze takich osobników chodzi? 😉

EMC Throwdown 1

EMC Throwdown 2

Dlatego zaraz po tym gdy pojawiła się informacja o tym, że EMC organizuje swoje pierwsze zawody w dwuletniej historii to wiedziałem jedno – muszę tam być! Tym bardziej, że nie wiadomo kiedy nadarzy się druga taka możliwość patrząc na częstotliwość organizacji 😉 Tak więc jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Wcześniej zgłaszając się jeszcze na ochotnika jako dobrowolny, samozwańczy uchodźca-fotograf z Podlasia, który postara się uwiecznić ten cały dzień. Jako, że moje podanie zostało rozpatrzone pozytywnie to w takiej sytuacji nie miałem już wyjścia – Trzeba było przyjeżdżać i cykać 😉 Zresztą już przed przyjazdem sam sobie trochę utrudniłem podróżowanie nie potrafiąc ogarnąć dokładnego grafiku imprezy, przez co musiałem 4-krotnie zmieniać rezerwację biletu w obydwie strony. BRAWO JA! Na szczęście jednak wszystko skończyło się happy endem, bo tuż przed 10 zameldowałem się w piwnicy zwanej crossfitowym boxem na warszawskich Bielanach. Po przekroczeniu progu tego miejsca tego dnia wszystkich witał ten oto jegomość ważący grubo ponad 20 kilogramów!

EMC Throwdown 3

Autorką tego dzieła była Aleksandra Borecka zwana po prostu Blachą, a działająca w internetach pod pseudonimem Blacha Pleasure Factory. Z jednej strony serdecznie zachęcam do śledzenia jej kulinarnych poczynań zarówno na Facebooku, jak i też Instagramie ale też lojalnie ostrzegam – wchodząc tam na głodniaka robicie to na własne ryzyko! Tylko nielicznym udaje się wyjść z tego bez szwanku. Wracając jednak do soboty, to w chwili mego wejścia jeszcze nikt nie wiedział, że ten dzień oczywiście można zatytułować EMC Throwdown, ale też i można by spokojnie dopisać podtytuł Blacha Tribute 😉 Zanim jednak doszło do tych jakże ciekawych wydarzeń okazało się, że same zawody trwają już w najlepsze.

EMC Throwdown 4

EMC Throwdown 5

Organizatorzy EMC Throwdown zaplanowali sobie, że wszyscy zawodnicy, zarówno panie jak i panowie, wystąpią tego dnia w trzech kategoriach – Beginners, Open oraz Elite. O przydziale do kategorii decydowali głównie trenerzy, których zadaniem było zaraz po przyjęciu zgłoszenia takiego delikwenta ocenić to czy warto by ostudzić jego zamiary walki o życie w Elite. Czyzy może kopnąć go świadomie w tyłek, aby się nie wygłupiał i startował na przykład w Open. Bo któż jak nie trenerzy w danym boxie wiedzą o swoich podopiecznych więcej niż ich żony, mężowie, matki czy ojcowie? Dobry kołcz stoi ponad tymi wszystkimi przyziemnymi kategoriami 😉 Jeśli jednak ktoś z klubowiczy EMC chciałby jeszcze po zawodach zgłosić jakieś pretensje co do przydziału owej kategorii, to niech da znać w komentarzach, a ja w jego imieniu mogę wstawić się o ułaskawienie 🙂 Patrząc na sam przebieg zawodów to chyba jednak takich przypadków nie będzie. Cała zabawa tego dnia rozpoczęła się od osób, które mają najkrótszy staż treningowy, a przez to też zakres umiejętności jest jeszcze niezbyt rozwinięty. Jednak podobnie jak i w reszcie kategorii tu także, a może i nawet przede wszystkim nie brakowało zaangażowania i zapału w wykonywaniu kolejnych treningów. I pomimo tego, że treningi składały się z tak „prozaicznych” czynności jak na przykład wiosłowanie, burpeesy, przysiady czy też brzuszki, to był to idealny przykład na to że „nie ma słabych treningów, są tylko te za wolno zrobione”.

EMC Throwdown 6

EMC Throwdown 7

Aby nie zajechać crossfitowych nowicjuszy postanowiono, że ich rywalizacja zakończy się już po dwóch treningach w przeciwieństwie do pozostałych kategorii. Widząc jednak uśmiechnięte od ucha mordki osób stających na podium, stwierdzam, że chyba nikt chyba na ten fakt specjalnie nie narzekał. I o to chodzi!

EMC Throwdown 8

EMC Throwdown 9

Podczas całych zawodów odbyłem masę fajnych rozmów z jeszcze większą masą ludzi, która tego dnia przewinęła się przez ELEKTROMOC. I w większości tych rozmów przeważnie w pewnej chwili padało jedno i to samo sakramentalne pytanie – jak oceniasz te zawody? I możecie mi wierzyć lub nie ale tak jak mówiłem większości osób już tam na miejscu, tak i napiszę to teraz tutaj raz jeszcze. Mianowicie chodzi o to, że ja nie jechałem do Warszawy po to aby kogokolwiek lub cokolwiek oceniać. Ja tam jechałem z nadzieją chłonięcia fajnej atmosfery z fajnymi ludźmi, a przy okazji obejrzenia fajnego widowiska. Czy te punkty zostały wypełnione? W 110%! Oczywiście gdybym był skrupulatny to znalazłyby się pewnie jakieś niedociągnięcia, typu na przykład mały rozjazd harmonogramu z rzeczywistym czasem trwania zawodów. Ale w ogólnym rozrachunku nie miało to tak naprawdę większego znaczenia. Głównie dlatego, że trzeba być było ślepym aby nie zauważyć tego, że większość ludzi się autentycznie jarało tym, że było w tym miejscu, czasie i sytuacji – czy to będąc na trybunach, czy to startując jako zawodnik. Miałem też chwilę, kiedy przycupnąłem sobie na jednej ze skrzyń i przypomniałem sobie jak wyglądały pierwsze zawody w CrossFit Białystok. To jest tak uderzające podobieństwo, że aż trudno go nie zauważyć. Bowiem pierwsze wewnętrzne zawody w każdym boxie chyba mają to do siebie, że składa się na nie jakieś 85-90% profesjonalizmu organizatorów, a cała reszta to energia i spontan wynikający po prostu z ludzi. Później zaś te wskaźniki z racji doświadczenia wszystkich twórców takiej imprezy oraz samych ludzi, przeważnie przesuwają się nieznacznie ale jednak w stronę profesjonalizmu. Ja mając w pamięci już pięć takich imprez w CrossFit Białystok i w zanadrzu szóste (19 grudnia!), mogę to stwierdzić z całą stanowczością. A klubowicze EMC być może za jakiś czas wspomną moje słowa przyznając mi trochę racji, lub też i nie 😉

EMC Throwdown 10

EMC Throwdown 11

Kiedy impreza zaczęła się koło południa rozkręcać już na dobre, przyszedł czas aby w szranki zawodów stanęli na co dzień koledzy z boxa, a tego dnia sportowi rywale. Na pierwszy ogień poszła kategoria Open i panie, które dzięki głównie burpeesom połączonym z box jumpami dostały mocny wycisk. Na szczęście DJ dawał radę przez cały dzień i co chwilę puszczał coraz to konkretniejsze bity, których nie powstydziliby się nawet najstarsi białostoczanie 😉

Ten zestaw ćwiczeń u pań u pań wygrała Marta Kowalczyk, która o kilkanaście sekund wyprzedziła swoją imienniczkę o nazwisku Zinserling. U panów zaś swój pierwszy wygrany heat w życiu w jakichkolwiek zawodach zaliczył Maciej Wapiński czyli po prostu Wapniak. Panowie z kategorii Elite na dzień dobry dostali zaś wiosłowanie, wysokie box jumpy na 75 centymetrów, a jeśli komuś starczyło jeszcze czasu, to mogli „pobawić się” w clean & jerk sztangą ważącą 60 kilogramów. Ciężar niby niezbyt wymagający, ale po wcześniejszych ćwiczeniach potrafił niektórymi zawodnikami miotać jak szatan 😉

Tutaj o czołowe miejsca bój stoczyli przede wszystkim imiennicy czyli Mateusz Zajączkowski oraz Mateusz Knap, który był lepszy od swego kolegi o 5 powtórzeń i dzięki temu zainkasował do ogólnego rozliczenia tylko/aż jeden punkt. W międzyczasie pomiędzy kolejnymi workouatmi odbyła się też szybka ale bardzo fajna uroczystość w postaci wręczenia wszystkim trenerom pracującym obecnie w EMC prezentów od klubowiczy. Dzięki tym prezentom uśmiechów, a wręcz śmiechu nie brakowało, a do tego wszystkiego dzięki zafundowanym im zabiegom w SPA nawet każdy trener płci męskiej będzie mógł poczuć się przez chwilę jaka dama 😉

EMC Throwdown 12

EMC Throwdown 13

EMC Throwdown 14

Była też druga część niespodzianki przygotowana przez klubowiczy ale i nie tylko. Ta jednak nie wypaliła z powodów technicznych i usiała poczekać do dnia następnego, kiedy to odbyła się oficjalna premier w boxie. Ja osobiście żałuję tego bardzo, bo zobaczyć płaczącego Łukasza Wysockiego vel Bogdana podczas oglądania poniższego materiału to byłoby bezcenne.

Wracając jednak poniekąd do samych zawodów, to trzeba przyznać, że ich atmosfera momentami nie była „na śmierć i życie”. Można by nawet powiedzieć więcej, że chwilami można śmiało było odnieść wrażenie, że jest to tylko dodatek do samej imprezy, a przynajmniej jej jakaś część 🙂 Stwierdziłem to najpierw w chwili kiedy dziwnym zbiegiem okoliczności publiczność podczas trwającego właśnie WOD-a gdzieś się ulotniła. Jak się chwilę później okazało sprawcą takiego zamieszania był ktoś, kto jako pierwszy odważył się naruszyć monumentalne dzieło Blachy i zaczął je rozdawać ludziom. Nic więc dziwnego, że ludzie polecieli jak pszczoły do miodu skoro w ELEKTROMOCY wszyscy już wiedzą, że jak Blacha coś upiecze to nie ma ch… we wsi 😀 Trzeba jednak oddać to, że zaraz po tym jak każdy dostawał swój kawałek tego cukerniczego dzieła typu brownie, to za chwilę wracał trzymając swój talerzyk z jeszcze bardziej uśmiechnięta mordką 😉 W międzyczasie zaś niektórzy postanowili sklecić na szybko grupę wsparcia, chearleaders lub jakkolwiek to inaczej nazwać i zagrzać zarówno zawodników jak i publiczność do boju. Za trio taneczne w osobach Ani Demianiuk vel Just Row, Roberta Madeja vel. Piękny oraz Mariusza Kamińskiego vel Mario polski showbiznes jest dozgonnie wdzięczny. Szczególnie za to, że tak samo szybko się ten band rozpadł jak i też powstał 🙂 Ja jednak po cichu liczę na reaktywację pewnego pięknego dnia!

Jednak żarty żartami, a zawody EMC Throwdown zaczęły wkraczać w decydującą ich fazę dużymi krokami. Tuż po wyłonieniu składów finałów zostały ogłoszone workouty z jakimi musieli się zmierzyć wszyscy którzy się tam dostali. A finały w poszczególnych kategoriach wyglądały tak:

Final WOD OPEN – benchmark „Jackie”
For time (TC: 11 minut)
1000 m Row
50 Thruster 20kg/15kg
30 Pullups/Jumping Pullups

Final WOD ELITE
For time (TC: 16 minut)
100 Double Unders
50 Alternate lunges
40 Dumbell Snatch 25kg/17,5 kg
30 GHD Sit-ups
20 Overhead Squat 60kg/40kg
10 Strict Handstand Pushups/Abmat Handstand Pushups

EMC Throwdown 15

EMC Throwdown 16

Finał Open pań to była walka trzech zawodniczek o końcowe rozstawienie na podium. Walka rozgrzewała do czerwoności zarówno same zawodniczki, jak i też licznie zebranych kibiców, którzy przyszli aby wesprzeć swoje koleżanki. Z tej wielkiej walki zwycięsko wyszła dziewczyna, która wykonanym w pocie czoła torcie właściwie wygrała sobie ten dzień w oczach większości osób. Jednak jej apetyt na sukces tego dnia był znacznie większy, a co za tym idzie determinacja podczas WOD-ów także. Ku największemu zaskoczeniu przede wszystkim samej siebie na najwyższym stopniu podium stanęła właśnie Aleksandra Borecka czyli po prostu Blacha! A tuż za jej plecami dwie Marty – Zinserling oraz Kowalczyk.

W kategorii Elite zaś finały obydwu płci były potwierdzeniem dwóch tez. W przypadku pań za sprawą niesamowicie zdeterminowanej do walki Justyny Zielińskiej okazało się po raz kolejny, że zawody crossfitowe to ten czas i to miejsce kiedy najlepiej jest przełamywać granice i zaskakiwać samego siebie. Tak też właśnie zrobiła Justyna, która dzięki wykonywanym pierwszy raz w życiu pompkom w staniu na rękach uplasowała się na drugiej pozycji. Drugiej pozycji, która założę się o wszystko, że dla tej dziewczyny smakowała tego dnia tak samo dobrze jak pierwsza.

Wielkie słowa uznania za znalezienie w sobie siły na przekraczanie granic w takim momencie. Oprócz Justyny na najwyższym stopniu podium stanęła Magda Kusiak, a na trzecim miejscu z taka samą liczbą punktów uplasowały się Irena Mańkowska i Ania Demianiuk.

Panowie zaś mając kompletnie inny zestaw ćwiczeń do wykonania, także musieli wykazać się wolą walki. A gdy już niektórym brakowało sił, to wtedy przychodziła tak zwana społeczność, która starała się wspomóc swego kolegę. Bo w grupie siła!

Będąc niemal że w samym centrum wydarzeń, niemal od razu przypomniała mi się TA już kultowa trochę sytuacja z pierwszych zawodów CrossFit Białystok. W Podlaskim przypadku zakończyło się to wszystko happy endem, a tutaj czegoś zabrakło. Jednak bez wątpienia to są takie chwile, które wielu osobom wryją się na długi czas w pamięć i będą najlepszym dowodem na to, że community naprawdę istnieje. W wyniku zaś całej batalii zawody w kategorii Elite wygrał Mateusz Knap, tuz za nim był Mateusz Zajączkowski, a na najniższym pudle stanął Piotrek Zawada. Dla wszystkich zawodników należą się jednak ogromne brawa. Organizatorzy też ze swojej strony stanęli na wysokości zadania i sprawili, że wszystkich laureatów sponsorzy w postaci Reeboka, Training SHOWroom, TheraMocy i kilku innych obdarowali naprawdę godnie.

EMC Throwdown 17

EMC Throwdown 18

I tak oto cały dzień spędzony w CrossFit ELEKTROMOC zaczął dobiegać końca. Jeszcze pozostało tylko odmówić i wytłumaczyć 328746 razy dla każdego z osobna dlaczego muszę wracać do Białegostoku nie mogąc tym samym zostać na afterze zwanym potocznie #EMCPato. Żegnając się jednak ze wszystkimi wychodząc z boxa zabierałem ze sobą coś czego nie może mi nikt zabrać. Ogrom fajnych wspomnień, dużo uśmiechów, kupę fajnych oraz konstruktywnych rozmów oraz masę pozytywnej energii od napotkanych ludzi, którą starałem się przelać na ten tekst, który właśnie kończycie czytać. Tak więc jednym słowem zawody EMC Throwdown zapisują się w mojej głowie jako impreza na którą trzeba będzie wracać zawsze wtedy, kiedy tylko będzie taka możliwość. Czego zarówno wam życzę jak i też zdecydowanie radzę 😉

EMC Throwdown 19

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z EMC THROWDOWN