fbpx
Foto & VideoO wszystkimSesje Zdjęciowe

Wiara do samego końca

dodany przezKamil Timoszuk 19 czerwca 2019 0 Komentarzy

Na dobre chwile zawsze warto czekać. Nawet jeśli ma to zająć kilka, kilkanaście, czy w niektórych przypadkach i kilkadziesiąt lat. W takich przypadkach smakują one najlepiej. Te chwile przyrządzone ostatnio przez NBA, to największy przysmak jaki jadłem od niepamiętnych już czasów.

Ostatnie dwa miesiące były niesamowite. Do tego też były wymieszane bardzo sprzecznymi emocjami. A to wszystko za sprawą trwających w tym okresie NBA Playoffs. Rozgrywek w których 16 najlepszych zespołów sezonu regularnego walczy o tytuł tej najlepszej na świecie. A wśród tych ekipa tradycyjnie od paru lat ta „moja”. Zespół który z różnych przyczyn nigdy nie miał łatwo. Ale to znamienne dla naszego życia, że jeśli jesteś „inny” niż otaczająca cię reszta, to często masz pod górkę. Tak jak miało przez ponad 20 lat Toronto Raptors – jedyny klub z Kanady w 30-zespołowej, amerykańskiej lidze.

Jakieś 15 miesięcy temu pisałem na tym blogu tekst przed startem NBA Playoffs 2018. Tekst przepełniony nadzieją, że będzie to świetny czas. I co? I jak zwykle nie był. Fani Toronto na całym świecie byli już do tego niejako przyzwyczajeni. Na szczęście takiego podejścia nie reprezentował już po sezonie człowiek, który tym towarzystwem zarządza czyli Ujiri Masai. Człowiek, który chyba jest entuzjastą pokera, bo przed nowymi rozgrywkami poszedł grubo. Bo nie można inaczej nazwać zwolnienia trenera, który dosłownie 3 dni wcześniej dostał nagrodę „Trenera Roku w NBA”. Do tego wymienił najlepszego i najbardziej oddanego zawodnika zespołu, w zamian za gwiazdę, która poprzedni rok leczyła kontuzję. Do tego w trakcie rozgrywek podjął jeszcze kilka niebanalnych i niepopularnych ruchów, które finalnie miały odmienić losy Toronto Raptors. Klubu, któremu kibicuję od 1996 roku i dzięki temu widziałem już wszystko. Jak się jednak okazało – prawie wszystko.

Nigdy jeszcze bowiem nie widziałem tak zmotywowanych czy wręcz zaprogramowanych na sukces zawodników z Kanady. Oni w tych Playoffs nie grali meczów – oni wykonywali kolejne misje. Misje, które miały ich doprowadzić do nakreślonego celu. Ta determinacja była aż ciężka chwilami do oglądania, bo gdy tylko Raptors awansowali do wielkiego finału po raz pierwszy w historii, to niewielu z członków zespołu się cieszyło. Każdy z zawodników, trenerów czy zarządzających, powtarzał jedno zdanie jak mantrę – naszym głównym celem jest mistrzostwo. Wtedy chwilami wyglądało to na obłęd. Teraz gdy wiemy co wydarzyło się w finale brzmi to jak przepowiednia.

Chwilę po ostatnim gwizdku w finałowym meczu, który zakończył się po 6 rano polskiego czasu, w przeciągu paru minut dostałem kilka gratulacji. A w następnych godzinach kolejne. Tak jakbym miał w tym sukcesie jakiś udział 🙂 Ale ci którzy mnie znają kilkanaście lub więcej lat, dobrze wiedzieli dla kogo bije moje kibicowskie, często zmasakrowane, serce . Dlatego za wszystkie wiadomości wielkie dzięki!

Ja zaś śledząc drogę swojego klubu do największego sukcesu w historii, miałem kilka pomysłów, które chciałem zrealizować w nawiązaniu do tego co dzieje się za oceanem. Jednym z nich była sesja zdjęciowa. Sesja będąca poniekąd swoistą kontynuacją tego co zrobiłem w styczniu. Tym razem jednak chciałem skupić się na dwóch dziewczynach i dwóch koszulkach zespołów występujących w finale. I tak też zrobiliśmy z Magdą i Pauliną. Z pierwszą z nich wiedziałem w ciemno, że wyjdzie coś fajnego. Z Pauliną zaś spotkaliśmy się po raz pierwszy. Po przełamaniu pierwszych lodów też już poszło z górki 😉 Sympatyczna i otwarta na współpracę dziewczyna, rozkręcała się na tyle szybko, że na koniec przy jej udziale zrobiliśmy nawet trochę dymu 😉 Co więcej, jesteśmy już wstępnie umówieni na kolejne 🙂

Zanim jednak do nich dojdzie, to zapraszam do obejrzenia paru naszych zdjęć z Finałami NBA w tle.

Patrząc na te fotki zastanawiam się tak teraz… Czy te zdjęcia przebijają temperaturą rywalizację na boiskach Oakland i Toronto? Nawet jeśli nie, to może im brakować całkiem niewiele 🙂 Poza tym życzyłbym sobie, żeby i do kolejnego udziału Toronto Raptors w finale NBA i kolejnych tak fajnych zdjęć jeszcze doszło. A do tego drugiego mam nadzieję nie czekać kolejnych 12 miesięcy 😉