CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Wewnętrzne potyczki o Mokotów

dodany przezKamil Timoszuk 13 stycznia 2016 0 Komentarzy

Warszawa jak mało które miasto na świecie przeżyło w swojej historii wiele różnych wzlotów i bolesnych upadków. Wszystko to za sprawą różnych bitew jakie toczyły się na jej terenie. Nie ma w tym więc nic dziwnego, że w miniony weekend stolica musiała przetrwać kolejną z nich. Bitwę o nazwie Battle of Mokotów 2016!

Na szczęście po wielu latach wojennych, kiedy walczono o to co dla nas Polaków najważniejsze czyli wolność, teraźniejsze starcia mają charakter bardziej pokojowy. Nie można im jednak w wielu przypadkach odmówić zaciętość, pasji czy emocji jakie wywołują one u walczących jak i wszelkich obserwatorów. Tak też jest ze wszelkimi zawodami crossfitowym które już od samego początku roku zaczęły pojawiać się w ilościach zauważalnych. Przoduje w tym na razie stolica w której jednego dnia odbyły się w dwóch boxach podobne imprezy. Wszystko dlatego, że zarówno CrossFit R99 (STO LAT!), jak i też CrossFit Mokotów w taki właśnie sposób chciały uczcić swoje trzecie urodziny. Pomimo najszczerszych chęci bycia w dwóch miejscach na raz musiałem wybierać do którego z boxów się wybrać aby spędzić tam cały dzień. I po szybkim namyśle padło na Mokotów. Z perspektywy czasu już wiem, że był to zdecydowanie dobry wybór.

Battle of Mokotów 1

W roku poprzednim Bartek Macek i reszta ekipy z boxa zorganizowała imprezę dwudniową tak aby jak najbardziej kompleksowo sprawdzić swoich wychowanków. Tym razem zmieniono koncepcję i „Battle of Mokotów” były jednodniową imprezą pełną gębą. Swoją drogą to po raz kolejny przekonałem się dlaczego mieszkając w Warszawie wybiera się nie ten teoretycznie „lepszy” box do trenowania, a często wybór pada na ten, który jest bliżej domu. Dotarcie komunikacją miejską z Bemowa na Mokotów wczesnym sobotnim rankiem to ponad godzina, i to bez żadnego długiego czekania. A więc bez komentarza 🙂

Battle of Mokotów 2

Battle of Mokotów 8

Wracając jednak do samych zawodów, to już od wejścia do boxa widać było, że szykuje się tam jakiś konkretny event widząc jak zacne pakiety startowe dostawali zawodnicy. Szczególnie firma Oshee stanęła na wysokości zadania zapewniając solidne mokre wsparcie. Poza tym za każdym razem kiedy jestem w CrossFit Mokotów to bez wątpienia jestem pod wrażeniem wystroju recepcji i okolic składających się w dużej mierze z koszulek porozwieszanych w wielu miejscach. Są tam t-shirty z wielu dalekich zakątków świata łącznie z Białymstokiem w liczbie trzech 😉 Przechodząc jednak dalej na główną salę można było śmiało przewidywać co się za jakiś czas będzie tu odbywać. Wszystko to za sprawą masy ergometrów, które zostały najpierw sprowadzone na potrzeby zawodów, a następnie rozłożone ku rozpaczy wielu osób. Pytaniem jedynie pozostawał dystans z jakim będą musieli się zmierzyć uczestnicy. Zanim jednak do tego doszło można było zobaczyć jak trenuje czołowy zawodnik i czołowa zawodniczka w tym kraju czyli Bartek Więckowski i Katarzyna Baranowska. Nawet taki dzień jak ten był dla nich normalnym dniem treningowym. Nic jednak dziwnego skoro eliminacje Open już za pasem.

Battle of Mokotów 4

Kiedy nastała ta wiekopomna chwila i główny wodzirej tej imprezy czyli niezastąpiony Bartek ogłosił pierwszy trening tego dnia odczucia zawodników były dość pomieszane. Poza tym trzeba też wspomnieć o tym, że w Battle of Mokotów podzielono wszystkich na 4 różne kategorie co nie zdarza się często w naszym kraju. Bowiem o ile kategoria Open oraz Rx u panów to praktycznie standard, to już taki podział u pań to zdecydowana rzadkość. Finalnie wyszło jednak tak, że organizatorzy dobrze wiedzieli co robią i śmiało można było powiedzieć, że było to dobre posunięcie z ich strony. Bez względu jednak na to w jakiej kategorii kto startował, to na dzień dobry w pierwszym WOD-zie musiał przewiosłować dokładnie 5 kilometrów. Czy to mało czy dużo to już musi każdy sam sobie odpowiedzieć, ale kluczem do sukcesu wielu osób była taktyka. Taktyka, która nie zakładała wiosłowania na maksa pierwszego kilometra i myślą z tyłu głowy, że jakoś to będzie. Organizatorzy jednak żeby uatrakcyjnić rozgrywkę to z jednego takiego dystansu zrobili tak jakby trzy oddzielne WOD-y. Punktowany był powiem pierwszy kilometr oraz połowa całego dystansu w postaci dwóch i pół kilometra. Co też ciekawe, w odróżnieniu od większości imprez crossfitowych w Battle of Mokotów przyznawano normalne punkty. Oznacza to, że im miałeś zebranych punktów więcej tym byłeś wyżej w ogólnej klasyfikacji. I już podczas wiosłowania widać było, że wielu osobom zależy na tym aby zacząć wszystko z wysokiego C, ponieważ nie było żadnego oszczędzania. To też sprawiło, że niemal z każdą kolejną minutą początkowo senna atmosfera w boxie stawała się coraz bardziej gorąca.

Drugą konkurencją tego dnia było to co wiele osób bardzo lubi, a drugie tyle i więcej szczerze i serdecznie nienawidzi czyli burpees. Żeby było jednak jeszcze ciekawiej, to zwykłe burpeesy zastąpiono burpeesami wykonywanymi twarzą do sztangi. Kto miał kiedyś przyjemność robić tę wersję ten doskonale wie, że różnica jest wbrew pozorom bardzo znacząca. Poza tym tuż po wykonaniu 60 sztuk tego ćwiczenia na zawodników czekały jeszcze przysiady ze sztangą nad głową oraz kilka wersji podciągania się na drążku. Mając na to wszystko ponad 10 minut najlepsi zawodnicy w stawce zamykali jedną całą rundę i dobijali kolejne powtórzenia do końcowego wyniku kolejnymi burpeesami. Najwięcej bo aż 163 repy uzyskała Asia Ucińska startująca w kategorii Open. Asia która tego dnia miała wsparcie nie tylko swojego chłopaka ale także i „żółtej siły” w postaci Minionków. Nic więc dziwnego, że w dużej mierze szła jak burza. Niektórzy zawodnicy zaś dostali ewidentny sygnał do tego, że muszą jeszcze trochę pracy włożyć w swoją mobilność, bo pomimo niezbyt dużego ciężaru na sztandze to podczas wykonywania OHS miotało nimi jak szatan.

Battle of Mokotów 5

Battle of Mokotów 6

Kiedy był ogłaszany workout numer trzy, to wiadomo było, że emocji nie zabraknie. Wszystko bowiem dlatego, że podczas każdych zawodów jedną z bardziej efektownych konkurencji jest drabina. Tak też było i tym razem gdzie zarówno panie jak i panowie wykonywali w drabiniastym systemie snatche oraz cleany. Co jednak ciekawe, ciężary jakie przygotowano zawodnikom sprawiały, że długimi chwilami owa konkurencja przypominała bardziej bieg z przeszkodami, aniżeli właśnie drabinę. Tym samym sprawdziły się też ostrzeżenia organizatorów przed nieumiejętnym przechodzeniem przez sztangę, co może skutkować potknięciem i kontuzją. Jednak jak wiadomo czasami jest tak, że teoria idzie sobie, a praktyka sobie. Nie uniknięto więc paru chwil grozy, kiedy to przy próbie przeskoczenia przez sztangę zawodnik o mały włos nie zaliczał upadku wprost na leżący przed nim kolejny „stopień drabiny”.

Battle of Mokotów 14

Battle of Mokotów 16

Battle of Mokotów 15

To właśnie też w tej konkurencji można było zobaczyć jak świetna atmosfera panowała w boxie podczas zmagań oraz to jak dużą siłę rażenia ma CrossFit community z Mokotowa.

W taki też oto sposób wyłoniono finalistów i finalistki, którzy musieli się zmierzyć z finałowym i niezwykle wymagającym oraz przekrojowym WOD-em. Po raz drugi też tego dnia sprawiono, że podczas jednego workoutu punkty były przyznawane aż czterokrotnie, a przez to tak naprawdę wszystko się mogło zdarzyć. Tym bardziej, że fantazja nie ominęła osobę programującą te workouty przez co do wykonania były rzeczy, których raczej nie robi się podczas codziennego trenowania w boxie. Takimi ćwiczeniami były pistolsy wykonywane przez panie z kettlem, gdzie wynikiem była łączna liczba kilogramów z każdego z przysiadów, muscle upy znane z Amarok East Side Challenge czyli te wykonywane z piłką lekarską pomiędzy nogami, a także tak zwane Kamienie Atlasa. Zresztą tak wyglądały wszystkie treningi tego dnia wszystkich kategorii.

Battle of Mokotów 11

Battle of Mokotów 12

Prawdziwym pokazem jak powinno się zarzucać slam balla o wadze 50 kilogramów na 135 centymetrowy box dał niewątpliwie Łukasz Napora. Człowiek, który zaraz po starcie wyglądał i zachowywał się tak jakby ta piłka nic nie ważyła. Zresztą zobaczcie sami 🙂

Taki popis siły i umiejętności w finale sprawił, że Łukasz został zwycięzcą najbardziej prestiżowej kategorii tej imprezy. Imprezy, która trzeba też przyznać, że z biegiem kolejnych godzin trochę po prostu siadła emocjonalnie. I to nawet pomimo wielokrotnych nawoływań Kasi Baranowskiej do wykrzesania z siebie dodatkowych pokładów energii zarówno przez zawodników jak i oglądających zawody kibiców. Niestety nie każdy jest tak pozytywnie nakręconą osobą jak ta dziewczyna, i nie każdy chodzi nabuzowany jak wulkan przed erupcją 😉 To jednak sprawia, że ów zawodniczka czy tego chce czy nie to zdecydowanie się wyróżnia w tym środowisku. Oby jednak wszyscy tacy byli i brali z niej przykład, to takie imprezy jak ta będą jeszcze ciekawsze i bardziej emocjonujące.

Battle of Mokotów 9

Battle of Mokotów 7

Battle of Mokotów 10

Takim też sposobem wyłoniono najbardziej wysportowanych ludzi w CrossFit Mokotów. Radości nie było końca, bo każdy mógł się czuć tego dnia wygrany. I ci którzy po prostu wzięli udział po raz pierwszy w życiu w takiej imprezie, i ci którzy stanęli na podium dzięki czemu zyskali podziw, fejm i nagrody od Samsunga 😉 Później zaś po ciężkiej pracy przyszedł czas na zabawę i świętowanie już 3 lat działalności jednego z najdłużej otwartych boxów crossfitowych w Polsce. Mi natomiast pozostał powrót do domu aż do późnych godzin wieczorno-nocnych, ale na szczęście z wieloma pozytywnymi wrażeniami. Wrażeniami, które tylko spotęgowały mój apetyt na to, aby tego typu imprez w tym roku odwiedzić możliwie jak najwięcej. Bo jeśli uda mi się ten plan wcielić w życie to znaczy, że spędzę jeszcze wiele fajnych chwil z zakręconymi ludźmi 😉

Battle of Mokotów 13

GALERIA ZDJĘĆ Z BATTLE OF MOKOTÓW

FILMY NA YOUTUBE Z BATTLE OF MOKOTÓW