fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Wakacyjno-crossfitowe manewry EMC

dodany przezKamil Timoszuk 24 sierpnia 2015 0 Komentarzy

Community czyli tak zwana społeczność, wymieniana jest przez wielu jako jedna z większych wartości, jaką daje CrossFit. Możliwość poznawania oraz integrowania się na różne sposoby z ludźmi, to coś czego brakuje w dzisiejszych czasach wielu osobom. Dostając jednak taką możliwość, równie wiele osób z tego korzysta.

Boxy crossfitowe to takie miejsca wokół których, jeśli są one dobrze prowadzone, to tworzą się takie małe społeczności. Ich wielkość i zażyłość zależy od kilku rzeczy, ale przede wszystkim od tych osób, które na początku starają się „animować” pierwsze osoby, oraz przede wszystkim od samych osób. Jeśli te bowiem czują taką potrzebę oraz chęć, to z biegiem kolejnych tygodni czy też miesięcy, taka społeczność potrafi żyć własnym, czasem znakomitym życiem. I tak jak jestem w stanie się zgodzić na to, że pomimo wszystko takie zjawisko dzieje się przede wszystkim bardzo lokalnie, tak uważam też, że jest też możliwe w naszym kraju, aby istniało coś więcej/szerzej. Idealnym przykładem takiej tezy niech będzie impreza, jaka miała miejsce w sobotnie popołudnie w Warszawie, o wiele mówiącej już na starcie nazwie – EMC Grill & Chill!

Organizatorem tego przedsięwzięcia był warszawski box CrossFit ELEKTROMOC, przy największym wkładzie Ani Demianiuk – dziewczyny od nauczania poprawnego wiosłowania dzięki Rowing For Amateurs. Jednak pomimo tego, że impreza była w początkowym założeniu typowo boxowa, to z biegiem czasu okazywało się, że także osoby z innych warszawskich, ale i nie tylko boxów dotrą na to wydarzenie. Najdalszymi delegacjami jakie pojawiły się na nadwiślańskiej plaży były te, które przybyły z Rzeszowa i Białegostoku czyli ja 😉

EMC Grill 1

EMC Grill 2

Cała impreza to nie był jednak typowy grill z pieczeniem kiełbasy i statycznym siedzeniem. Jeśli ktoś potrzebował jakichś dodatkowych bodźców lub też atrakcji, to zarówno ze strony organizatorów, jak i też „oddolnych inicjatyw”, takowych przez cały dzień nie brakowało. No bo któż się mógł spodziewać, że oprócz dzieci czy psów, na imprezie pojawią się też konie? 😉 Jednak jedną z głównych atrakcji, a dla mnie osobiście też i sporych wyzwań, było to aby spróbować swoich sił w wiosłowaniu na prawdziwej łódce i prawdziwej, mokrej wodzie 🙂 Osoby, które miały już okazję tego spróbować, i mają one porównanie tego do zwykłego ergometru, to mówią, że to zupełnie inna bajka. I to znacznie cięższa bajka na niekorzyść rzecz jasna prawdziwej łódki. Niestety, panujące w Polsce przez długi czas upały, a w tej chwili w dalszym ciągu susze, poziom wody w Wiśle, niestety nie pozwalał na to, aby tego dnia zwodować łódź. Podobno poziom wody wynosi podobno w tej chwili niecałą połowę metra! W ciągu grilla padł nawet pomysł, aby to sprawdzić i przejść się z jednego brzegu na drugi, ale śmiałków do wykonania tej misji jakoś nie znaleziono 😉

EMC Grill 3

EMC Grill 4

EMC Grill 5

Na szczęście jednak innych i nie mniej ciekawych sposobów do spędzania czasu nie brakowało. Jednym z nich był turniej siatkarski o cześć, chwałę oraz kratę piwa czyli dla każdego coś dobrego 🙂 Początkowo chętnych do wzięcia w jego udziale nie było zbyt wielu, bo jedynymi dwoma 2-osobowymi zespołami była ekipa damska oraz ekipa męska. Nazwa ekipy w której występowałem ja, była prosta i przejrzysta, tak jak mój partner z zespołu od razu wymyślił czyli Massarnia. Nikogo w takim układzie nie zdziwiło też już chyba nasze hasło bojowe – „Chcesz mieć masę żryj kiełbasę!” Czymś się wyróżniać musieliśmy, no bo przecież nie naszą grą 😉 Szczególnie, że jeden z nas grał w siatkówkę raz w życiu, a drugi niewiele więcej. Było to o tyle kłopotliwe, że dziewczyny, które były w bojowych nastrojach, nie zamierzały oddawać piwa łatwo. W międzyczasie jednak, niektórzy trochę jeszcze raz przemyśleli opcję wzięcia udziału i od słowa do słowa, nagle powstały 4 ekipy, po 3 zawodników każda. Gwiazd w postaci takich osobistości jak Piękny Robert, Bogdan, Blacha Pleasure Factory czy wielu innych, nie brakowało. Normalnie zrobił się jeden wielki All-Star Game!

EMC Grill 6

EMC Grill 7

EMC Grill 8

EMC Grill 9

EMC Grill 10

EMC Grill 11

EMC Grill 12

EMC Grill 13

EMC Grill 14

EMC Grill 15

EMC Grill 16

Dlatego też i o każdy niemal punkt trzeba było walczyć jak lew. Massarnia w każdym ze swoich meczów grała typowymi falami, czyli serie zdobywanych lub traconych punktów były niemal normą. Trzeba jednak pamiętać, że przegrać tak zwany wygrany już mecz to też sztuka, która udaje się nielicznym 😉 Takie rzeczy trzeba doceniać i to, że nie chcieliśmy rywalom psuć tego dnia humorów 🙂 Z drugiej zaś strony, ciężko byłoby to zrobić, bo pozytywnej energii krążącej w powietrzu raczej nie brakowało. Kto nie brał udziału w sportowych zmaganiach mógł też na przykład w tym czasie w spokoju pałaszować wiele smakowitych rzeczy, które tego dnia były do ogarnięcia podczas tej uczty.

EMC Grill 17

EMC Grill 18

Jeśli zaś komuś było mało sportowych wrażeń jak na jeden dzień, to czekały na niego ergometry dla których były zaplanowane dwie konkurencje o wdzięcznych nazwach szybkiej oraz wolnej sety. W dużym uproszczeniu polegało to na tym, że każdy z chętnych musiał pokonać dystans 100 metrów na ergosie w jak najwolniejszym, lub też jak najszybszym tempie. Bez sensu? Może dla niektórych tak, ale czego to się nie robi dla darmowych giftów od Reeboka, który wspomagał cały sobotni event 😉 O dziwo jednak bardziej wymagające myślenia i ogarnięcia było to wolniejsze machanie, gdzie jedynym wymogiem było to, aby wykonywać cały czas płynny ruch. Jak to wyglądało w praktyce? Dokładnie tak!

Ja podpatrując pierwszych śmiałków, miałem już opracowaną swoją taktykę, która jak się okazało była idealnym sposobem na to aby oszukać system. W jaki sposób? Wystarczyło abym machał odpowiednio wolno, aby podczas tego ergometr wyłączył się, dwukrotnie. In Your Face Concept2! 😀 Po takim nazwijmy, że spektakularnym zwycięstwie, szybkie wiosłowanie miałem sobie już odpuścić. Jednak gdy nadarzyła się okazja do zmierzenia się z prawdziwą śmietanką warszawskich celebrytów, synonimem określenia elegancja oraz styl oraz trenerem w CrossFit ELEKTROMOC czyli Pięknym Robertem to po prostu nie mogłem tego przegapić. Co z tego wynikło możecie zobaczyć na poniższym filmie, ale pamiętajcie – NIE RÓBCIE TEGO SAMI W DOMU!

Teraz już wiem, że porażka poniesiona z taką osobistością boli jakby trochę mniej 😉

Po tym jak opadł już bitewny kurz, a każdy zajął się tym po co w większości przypadków przyszedł czyli grillowaniem i chillowaniem, znienacka powstał kolejny epic battle. Komuś się chyba przypomniały czasy dzieciństwa, bo gra w jaką nagle zaczęli grać niemal wszyscy, właśnie z takim okresem życia każdego z nas mi się kojarzy. Co więcej, jest/była to podobno dosyć popularna gra w latach naszej młodości, podobno 😉 Jako, że jednak jej zasady i skomplikowanie pozwalały zagrać każdemu, to nikt się specjalnie nie krępował. W drugim, niejako cukierniczym finale, wystąpiły jednak naprzeciwko siebie panie reprezentujące dwie solidne firmy – Blacha Pleasure Factory oraz Fuel Champs. Tu więc nie było już miejsca na miękką grę, tu musiało być grubo albo wcale!

Blacha górą, a wszyscy i tak mieli ubaw 🙂 Tak więc wszyscy wygraliśmy!

To był jednak dopiero przedsmak tego bardzo długiego wieczora. Zanim bowiem jeszcze była ku temu okazja, niektórzy poczuli chęć popuszczania latawców o zachodzie słońca.

EMC Grill 19

Dalsza część tego spotkania, po jakimś czasie przeniosła się na drugie nadbrzeże Wisły, gdzie byłem chyba drugi, bądź trzeci raz w życiu. Miejsce, które do późnych godzin nocno-porannych tętniło życiem za sprawą tego, że tam większość osób nie skalowała niczego i szła równo Rx-em 🙂

EMC Grill 20

EMC Grill 21

EMC Grill 22

EMC Grill 23

EMC Grill 24

Ja jednak wracając nad ranem do Białegostoku, mając głowę pełną fajnych wrażeń, wspomnień spotkań z fajnymi ludźmi i będąc po prostu zadowolonym ze spędzonego pozytywnie czasu, byłem chyba najlepszym przykładem na to, że coś takiego jak community po prostu istnieje. Bo z jednej strony gdyby nie CrossFit, to pewnie większości z tych ludzi nigdy w życiu nie miałbym okazji poznać. Z drugiej jednak strony, gdzieś na końcu tego wszystkiego zawsze stoi tylko człowiek. A w moim odczuciu CrossFit w tym przypadku staje się takim sitkiem, przez które przechodzą tylko specyficzni, ale na swój sposób pozytywni ludzie. I to właśnie też sprawia, że nie ważne do jakiego boxa chodzisz, skąd jesteś lub co robisz na co dzień – bo jest spora szansa na to, że crossfiter z drugim crossfiterem już na starcie znajomości ma przynajmniej jeden wspólny temat. A dalej to już tylko kwestia tego, czy coś tak zwyczajnie po ludzku zaiskrzy. Zaś impreza EMC Grill & Chill była świetnym dowodem na to, że czasami może BAZRDZO fajnie iskrzyć 🙂