CrossFitO wszystkim

Wakacyjne klimaty czas start

dodany przezKamil Timoszuk 12 lipca 2018 0 Komentarzy

Od czego są wakacje? Podobno od odpoczywania. Podobno ponieważ nie wiem kiedy ostatni raz wyjechałem sobie gdzieś tylko po to, aby się tak po prostu pobyczyć. Czy w tym roku to się zmieni? Trochę, może, kiedyś…

Kiedyś jedna z moich koleżanek rozmawiając ze mną o moich planach wakacyjnych stwierdziła, że „ja nie potrafię odpoczywać jak typowy Janusz” 🙂 Zarówno w tamtej chwili jak i też teraz, odbieram to jako komplement. Bo mówiąc te słowa chodziło jej o to, że nie potrafię pojechać w jakieś miejsce i po prostu siedzieć na tyłku. Najlepiej jeszcze na plaży, z piwem w łapsku i najlepiej to za parawanem 😀 No fakt, to nie mój sposób odpoczywania. Czy ten jaki wypracowałem sobie przez lata jest lepszy? Nie wiem, ale pasuje i daje mi kupę satysfakcji oraz radochy, a więc w sumie nic nikomu do tego. Mój system odpoczywania polega na aktywnym spędzaniu czasu. Najlepiej w jakimś nowym lub ciekawym miejscu i z fajnymi ludźmi dookoła. W takim wypadku to mogę podczas takiego odpoczywania… pracować 😉

I tak też w sumie będzie wyglądać poniekąd moich najbliższych kilkanaście dni podczas których odwiedzę 4 miejsca w Polsce, spotkam kupę fajnych ludzi, przy okazji popracuję, a na koniec będę miał z tego masę satysfakcji (i kasy, a co 😉 ). Dlatego już jutro rano startujemy z ekipą z Białegostoku do Krotoszyna na kolejną edycję LOGinLAB. Zawodów, które z roku na rok się rozrastają i starają się przebić rozmachem to co było rok wcześniej. W praktyce czasami wychodzi to różnie, ale jedno można powiedzieć na 100 procent zanim jeszcze ten event ruszył – Krotoszynfornia ewidentnie ma swój klimat. Dlatego też 3 rok z rzędu jadę tam z przyjemnością, którą chyba udało mi się trochę zaszczepić moim kompanom w podróży. Czy po tych trzech dniach ich, a także i mój entuzjazm będzie taki sam, większy a może mniejszy? To się okaże. Ja też tym razem nie mam w planach zasuwać pełnych trzech dni z aparatem. Plan bowiem jest taki, żeby tym razem poczuć się trochę jako widz, aniżeli człowiek którego wszędzie pełno, choć nie zawsze wiadomo po co 🙂 Tak więc tym razem jeśli ktoś liczy na jakąś fotkę ode mnie to z góry uprzedzam, że tych szans może nie być strasznie dużo. Ale spokojnie, pewnie masa innych fotografów udostępni wam efekty swojej pracy w Krotoszynie.

Ja przenosząc się w niedzielę do Nysy tam zacznę swój pracowity tydzień. 7 dni uwieczniania imprezy All Star Gymnastics Camp to coś co mnie po prostu jara. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe wyzwanie i liczę na to, że kupa fajnej energii. Nie wątpię, że w ośrodku gimnastycznym w którym odbędzie się to szkolenie, nastąpi wiele fajnych chwil wartych uwiecznienia. Pierwsze muscle upy czy pierwsze przechodzone metry na rękach, to czynności po które przyjedzie wielu ludzi. Moim zadaniem tam będzie to aby to złapać i uwiecznić. Tylko tyle i aż tyle. Bo pierwszy raz zdarza się tylko… raz. No i jakiś Coelho mi się włączył 😉 Ale taka w sumie jest prawda. Zresztą co ja będę pisał. Zaglądajcie w następnym tygodniu głównie na moje social media z fanpage na Facebooku i Instgramami włącznie. Tam powinno się znaleźć całkiem sporo, głównie gimnastycznego „kątentu”, jak to powiadają ludzie z internetów.

Po powrocie przez całą Polskę i jednym dniu oddechu na przepakowanie się, ruszam nad może aby zrealizować odkładany od co najmniej dwóch lat pomysł. Mianowicie jeśli pogoda będzie łaskawa to obieramy kierunek Trójmiasto na 3 dni. Ale nie będzie to taki zwykły wyjazd, a wyjazd z rowerami. Głównie po to aby zrobić sobie trasę na dwóch kółkach relacji Trójmiasto – Hel. Dlaczego właśnie tę? Bo tak sobie wymyśliłem i tak sobie zrealizuję, po prostu 🙂 Plan w którym zawierają się 3 rzeczy które uwielbiam – rower, morze, wakacje – to nie może być zły plan. Bicz plis 😀 Poza tym mam jeszcze jeden pomysł aby zarówno sobie, jak i jeszcze jednej osobie urozmaicić ten pobyt nad morzem. Ale to niech zostanie póki co moją tajemnicą.

Ostatnie zaś 4 dni to już zdecydowany odpoczynek w prawie „Januszowym” stylu 🙂 No może nie do końca, bo kilka godzin po planowanym powrocie znad morza, zacznie się mój tegoroczny sezon z Jagiellonią. Tym początkiem będzie pierwszy pucharowy mecz w Białymstoku i chciałbym wierzyć, że jednak nie ostatni. Niech ta akredytacja jaką dziś odebrałem, przyda się w najbliższym sezonie na jak największej liczbie spotkań.

Na koniec zaś zostawiam sobie 3 dni resetu od prawie wszystkiego. W fajnym miejscu zwanym Kraciówka, które się mieści pod Białą Podlaską. A to wszystko ze zbieraniną pozytywnych mordek z Białegostoku i nie tylko. Jednak jak już wstępnie między sobą ustaliliśmy – co się wydarzy w Kraciówce, zostaje w Kraciówce. A takie ustalenia dają ewidentną nadzieję na to, że po tych trzech dniach będzie co wspominać 😉

A jak tam wasze plany wakacyjne? 🙂