fbpx
Foto & VideoO wszystkim

W blasku świateł z Podlasia

dodany przezKamil Timoszuk 14 czerwca 2015 0 Komentarzy

Białystok i miejscowy zespół futbolu amerykańskiego Lowlanders istnieje nie od dziś. Przez cały okres swego istnienia daje, on wszelkie powody ku temu, aby kojarzyć go z akcjami nietuzinkowymi i takimi, których nikt wcześniej się nie podjął. Najlepszym tego przykładem był ostatni mecz sezonu zasadniczego, który został rozegrany w formule „Friday Night Lights”.

Wiele atrakcji bądź też rytuałów związanych z futbolem amerykańskim w naszym kraju przywędrowało do nas zza oceanu wraz z przyjściem samej dyscypliny. Jedne z nich przyjęły się na polskim gruncie bardziej, a inne mniej. Jak jednak pokazuje przykład Lowlanders Białystok i ich piątkowy mecz z Warsaw Sharks, niektóre pomysły warto testować ponieważ mogą się one okazać sporym sukcesem.

Lowlanders Sharks 1

Lowlanders Sharks 3

Po raz pierwszy w historii Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego dwa zespoły zmierzyły się ze sobą nie w trakcie weekendu, a tuż przed czyli w piątkowy wieczór. Jest to swoiste nawiązanie do tradycji wywodzącej się z USA, kiedy to zespoły akademickie rozgrywają swoje mecze przed weekendowymi meczami NFL. Jeśli do tego doda się fakt, że mecz w dużej mierze rozgrywany był przy sztucznym świetle, to bez cienia wątpliwości można było stwierdzić, że ten mecz był wyjątkowy jak na polskie warunki. Bardzo licznie zebrani kibice, którzy postanowili spędzić ten wieczór na trybunach boiska bocznego Stadionu Miejskiego w Białymstoku, nie mieli powodów aby żałować swojej decyzji. Postarali się o to zarówno organizatorzy widowiska jak i też zawodnicy.

Lowlanders Sharks 2

Lowlanders Sharks 4

Lowlanders Sharks 5

Lowlanders Sharks 6

Poprzedni mecz pomiędzy Lowlanders a Sharks, który został rozegrany w Warszawie, przyniósł wiele sportowych emocji. Wynikały one jednak bardzo często nie z poprawnej gry, a z popełnianych błędów przez zawodników po dwóch stronach boiska. Pomimo tego, że ekipa z Białegostoku była faworytem w pierwszym spotkaniu, to musiała się sporo namęczyć aby przywieźć ze sobą do Białegostoku cenne zwycięstwo 46:33. Niemal zaraz po ostatnim gwizdku tamtego spotkania było wiadomo, że szczególnie Lowlanders do kolejnego starcia tych dwóch ekip podejdą zupełnie inaczej przygotowani. Głównie od strony mentalnej.

Lowlanders Sharks 7

Lowlanders Sharks 8

Lowlanders Sharks 9

Lowlanders Sharks 10

Lowlanders Sharks 11

Lowlanders Sharks 12

Drużyna Warsaw Sharks przyjechała do Białegostoku mocno osłabiona, ponieważ w ich składzie na ten mecz znajdował się zaledwie tylko jeden zawodnik z importu. Można mieć jednak spore wątpliwości odnośnie tego, czy gdyby takich zawodników było więcej w zespole ze stolicy, to czy coś by to dało. Lowlanders na ten mecz wyszli z jednym głównym postanowieniem – ZNISZCZYĆ RYWALI! I tak też właśnie to wyglądało od niemal pierwszego kopnięcia w tym spotkaniu. Już w pierwszej kwarcie trzy przyłożenia stały się zasługą kolejno Allena, Blackmona oraz Kołpaka. Przyjezdni natomiast na tle gospodarzy pełnili długimi chwilami rolę zwykłych przeszkód, które trzeba po prostu przejść. W drużynie Sharks tego wieczoru nie istniał praktycznie wcale zarówno atak jak i też obrona.

Lowlanders Sharks 13

Lowlanders Sharks 14

Lowlanders Sharks 15

Druga kwarta to dalszy ciąg popisu gospodarzy, którzy dorzucili kolejne dwa przyłożenia autorstwa Allena i Harrisa. Przyjezdni z Warszawy natomiast zamiast skupić się na grze, zaczęli wyładowywać swoje frustracje na sędziach. Ci natomiast momentami nie robili nic innego, jak tylko rzucali flagami na lewo i prawo. Nie zmieniło to jednak faktu, że po gwizdku kończącym pierwszą połowę Lowlanders schodzili do szatni prowadzać 34:0. Dzięki temu było już wiadomo, że druga połowa to będą typowe „futbolowe dożynki”.

Lowlanders Sharks 17

Lowlanders Sharks 18

Lowlanders Sharks 19

Lowlanders Sharks 20

Jedynym minusem jakiego można by się przyczepić jeśli chodzi o widowisko zorganizowane w piątkowy wieczór w Białymstoku to fakt, że chwilami w drugiej połowie od boiska wiało zwykłą nudą. Oby jednak znacznie częściej Primacol Lowlanders Białystok mieli tego typu kłopoty 😉 Kibicom zebranym na stadionie nie przeszkadzało to jednak specjalnie w tym, aby się dobrze bawić. Ekipa prowadząca doping na meczu, robiła wszystko aby temperatura spotkania utrzymywała się jak najdłużej i na jak największym poziomie. U zawodników gospodarzy widać zaś było to, że myślami powoli zmierzają już oni w kierunku Gdyni, gdzie niebawem czeka ich najważniejszy mecz sezonu, a dla wielu z tych graczy będzie to także najważniejszy mecz w życiu.

Lowlanders Sharks 21

Lowlanders Sharks 22

Lowlanders Sharks 23

Piątkowy mecz zakończył się bezproblemową wygraną Lowlanders 47:8, a najbardziej wartościowym graczem meczu został wybrany Damian Kołpak. Zawodnik, który udowadnia swoją postawą na boisku to, że w futbolu nie zawsze najważniejsze są posiadane przez gracza kilogramy czy centymetry wzrostu. Czasem znacznie ważniejsze jest serce, wola walki i upór w dążeniu do celu, nie zważając na wszelkie przeciwności. Innymi słowy jest to postawa godna naśladowania! Tym samym też zakończył się już sezon zasadniczy PLFA 2015 dla drużyny z Białegostoku. Teraz czekają ich przygotowania do starcia z Seahawks Gdynia w ramach półfinału PLFA.

Lowlanders Sharks 24

Lowlanders Sharks 25

Lowlanders Sharks 26

Lowlanders Sharks 27

Jakie są moje osobiste przewidywania na ten mecz? Po tym co wydarzyło się ostatnim razem w Białymstoku pomiędzy tymi ekipami, wiem na pewno, że to nie będzie zwykły mecz, a prawdziwa wojna. Chęć odegrania się Lowlanders na rywalach i udowodnienie im, że nawet pomimo błędów sędziowskich będą w stanie wygrać, będzie ogromna. Czasem jednak gdy się chce za mocno, to różnie to wychodzi… Dlatego też ten mecz wygra prawdopodobnie zespół, który właśnie szybciej opanuje nerwy. Od strony czysto sportowej, oba zespoły mają wszelkie predyspozycje ku temu, aby zaskoczyć swego rywala. Ewentualne zwycięstwo Lowlanders Białystok byłoby jednak prawdziwą sensacją, w którą przed sezonem niewielu wierzyło. Beniaminek ligi w finale – to brzmi dumnie… 😉