fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Twarde ligowe zderzenie

dodany przezKamil Timoszuk 23 marca 2015 0 Komentarzy

Futbol amerykański typowemu Kowalskiemu, przeważnie kojarzy się z wielkimi chłopami, którzy odziani w wielkie zbroje, zderzają się co chwilę bez ładu i składu, a trup ściele się gęsto. Tak więc dla jednych jest to atrakcyjna forma rozrywki, a dla innych coś wręcz przeciwnego. Nie przeszkodziło to jednak w tym, aby niedzielne popołudnie w Białymstoku, wiele osób spędziło w takim właśnie klimacie.

Wszystko to było możliwe za sprawą szumnie zapowiadanej w poprzedzającym tygodniu inauguracji Topligi w Białymstoku. W ramach tego wydarzenia miały ze sobą stoczyć pojedynek zespoły Primacol LowLanders Białystok i Panthers Wrocław. Już przed meczem było wiadomo, że białostocki beniaminek stanie przed ciężkim zadaniem powstrzymania na własnym boisku, zespołu naszpikowanego reprezentantami Polski oraz dobrej jakości „zaciągiem” z USA. Pomimo posiadania tak elementarnej wiedzy, w Białymstoku optymizm nikogo nie opuszczał, i trwało „pompowanie balonika” oraz „budowanie atmosfery”. Wiele nadziei było pokładanych też w nowych graczach z USA, którzy jeszcze przed pierwszym ligowym kopnięciem, zostali niemal uznani za objawienia sezonu. Jak się jednak okazało, na coś takiego trzeba sobie zapracować.

LowLanders Białystok 1

LowLanders Białystok 2

Niedzielne popołudnie przy ulicy Słonecznej, było też oficjalnym debiutem bocznego boiska obok Stadionu Miejskiego jako pola walki futbolistów. Niestety do przygotowanej na ten dzień całej imprezy nie dostosowała się przede wszystkim jedna, ale bardzo istotna rzecz – pogoda! Noc poprzedzająca spotkanie, przypomniała Białostoczanom, że wiosna dotarła w te rejony dopiero w kalendarzu, bo śnieg jest jej dobrym zaprzeczeniem. Do czasu meczu, efekt nocnych opadów w postaci białego puchu praktycznie zniknął, dzięki pojawiającemu się słońcu, ale niestety pozostała temperatura. Ta w połączeniu z wiatrem, dawała konkretnie w kość wszystkim tym, którzy się nie przestraszyli aury i jednak na mecz dotarli.

LowLanders Białystok 3

Jeśli zaś już mówimy o minusach tego dnia, to śmiało do nich możemy doliczyć także i trybuny. Niby taki drobiazg, ale jeśli w przyszłości nie zostanie nic z tym zrobione, to oglądanie meczów Primacol LowLanders Białystok nie będzie specjalnie przyjemne. Wszystko przez wysokość, na jakich są umieszczone te siedzenia. Ich specyfika też jest taka, że w chwili gdy ktoś z pierwszego rzędu wstanie, to wszyscy inni ludzie za jego plecami, także zostają do tego niejako zmuszeni. Później zaś trwają typowe „wędrówki ludów” czyli każdy chodzi gdzie chce i staje gdzie chce. Oczywiście tylko nie tam gdzie pierwotnie powinien. Cała sprawa jest generalnie do szybkiego przemyślenia, bo kolejny mecz w Białymstoku już za tydzień. I to z nie byle kim bo z Husarią Szczecin, z którą białostoczanie mają pewne, jeszcze pierwszoligowe, rachunki do wyrównania.

LowLanders Białystok 4

LowLanders Białystok 5

Inauguracyjnemu meczowi w Białymstoku, miały towarzyszyć różne atrakcje, które moim zdaniem wypadły całkiem nieźle, ale bez szału. Występ zespołu Polska B był na pewno fajnym przerywnikiem. Nawet pomimo tego, że takiej muzyki jakiej są oni autorami, to ja fanem nie jestem i raczej nigdy nie będę. Do tego dzieciaki miały swoje miejsce gdzie mogły się trochę wyszaleć, jeśli nie interesowały ich boiskowe wydarzenia. Ja osobiście szczerze czekałem na pokaz walk rycerskich, o których była mowa w poprzedzających dniach. Niestety się nie doczekałem. Aczkolwiek paru ludzi wystylizowanych na te potrzeby, widziałem przechadzających się po stadionie, tak więc czyżby w sportowych emocjach mi coś umknęło? Na koniec zaś Miły Burger powinien pomyśleć o tym, aby na swoim stoisku sprzedawać nie tylko swoje słynne już burgery, ale także jakieś napoje. W niedzielny ziąb prosiło się aż o jakąś herbatę, czy nawet zwykłą wodę, której na samym stadionie nigdzie nie można było nabyć. Dodatkowa możliwość zarobku i możliwość zaskarbienia sobie sympatii kolejnych klientów – czysty zysk! 🙂

LowLanders Białystok 6

LowLanders Białystok 7

LowLanders Białystok 8

LowLanders Białystok 9

LowLanders Białystok 10

W tym miejscu chciałbym teraz napisać, że te wszystkie napotkane niedogodności wynagrodzili futboliści Primacol LowLanders Białystok. Niestety, ekipa Panthers Wrocław nie przez przypadek jest uznawana za BARDZO ścisłą czołówkę Topligi. Zawodnicy z Dolnego Śląska, niezwykle dobitnie pokazywali to od samego początku spotkania. Zresztą ja sam nie będę się znęcał nad białostockim zespołem i opisywał tej masakry, jaką urządziły sobie na nich Pantery. Zresztą zrobił to już ktoś wcześniej przede mną, a więc jeśli jesteś masochistą z Białegostoku, lub też sadystą z Wrocławia, to zapraszam pod TEN link. Od siebie jednak dodam, że tak jak pewnie większość osób, jestem przede wszystkim zawiedziony postawą „importu”. Gracze, którzy mieli „robić różnicę”, w najlepszym wypadku byli praktycznie niewidoczni. Zresztą cały zespół wyglądał jakby na mocno zagubiony. Zagubiony do tego stopnia, że największym problemem, szczególnie w pierwszej połowie, nie było zdobycie jakichś punktów przez Ludzi z Nizin, a przejście choćby połowy boiska. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość i powiedzieć, że taki przebieg meczu, to w głównej mierze zasługa kapitalnej postawy Panter. Drużyna z Wrocławia, ku uciesze swoich kibiców, którzy przyjechali ich wspierać i dopingować, zagrała po prostu po profesorsku. Ich atak znajdywał niemal każdą lukę jaką zostawili im Białostoczanie, a obrona przypominała ścianę w którą LowLanders walili z impetem raz za razem. Tak więc nie będzie w tym ani trochę przesady, jeśli napiszę, że końcowy wynik 0:49 był najmniejszym możliwym wymiarem kary.

LowLanders Białystok 11

LowLanders Białystok 12

LowLanders Białystok 13

LowLanders Białystok 14

LowLanders Białystok 15

LowLanders Białystok 16

LowLanders Białystok 17

Czy jednak czas poświęcony na obejrzenie całego tego widowiska uważam za zmarnowany? Takie pytanie zadawałem sobie siedząc już w ciepłym samochodzie wracając do domu, oraz jeszcze przez kilka chwil po przekroczeniu jego progu. I w tej chwili bez najmniejszego wahania stwierdzam, że było to dobrze spożytkowane kilka godzin. Co więcej, już się cieszę na myśl o najbliższej niedzieli, kiedy do Białegostoku zawita szczecińska Husaria. Argumenty przemawiające za tym aby ponownie wybrać się na Słoneczną, przychodzą mi same do głowy. Zimniej już raczej nie będzie, może warunki oglądania meczu w jakiś sposób ulegną poprawie, a do tego LowLanders będą stali w zupełnie innej roli w stosunku do swego przeciwnika. Tak więc czystych sportowych emocji nie powinno zabraknąć!

Do tego jednak czasu zapraszam do obejrzenia reszty fotek autorstwa Grzegorza Chuczuna, których mała próbkę mogliście zobaczyć w tym tekście. Ma człowiek oko do zdjęć sportowych, nie ma co 🙂