fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

TOP 5 crossfitowych imprez 2015

dodany przezKamil Timoszuk 3 stycznia 2016 0 Komentarzy

Emocje to coś takiego, co jeśli komuś uda się kiedyś zamknąć na przykład w kapsułkach, tabletkach lub innym proszku to zyski ze sprzedaży takiego czegoś będą niewyobrażalne. Zanim jednak tak się stanie, ludzie muszą na własną rękę szukać źródeł, z których dane emocje mogą czerpać. Ja takie źródło znalazłem już jakiś czas temu.

Imprezy sportowe to takie wydarzenia, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu obracały się niemal tylko i wyłącznie wokół głównego pojedynku lub meczu. Dopiero z biegiem lat ludzie odkryli, że w dzisiejszych, czasami dość obojętnych czasach, tym czymś co może ludzi przyciągać do widowisk sportowych są właśnie emocje. W tego typu myśleniu przodują Amerykanie, którzy słyną wręcz z tego, że nawet z najsłabszego widowiska lub mało znanego sportu typu lacrosse są w stanie stworzyć emocjonujący produkt, który chce oglądać cała rzesza ludzi. Ja przez wiele lat swoje zapotrzebowanie na emocje, adrenalinę i inne pozytywne wspomnienia zaspokajałem poprzez koszykówkę. Po tym jednak jak moja pasja, a wręcz miłość do tej dyscypliny sportu z biegiem kolejnych lat trochę już wygasała, na szczęście pojawił się CrossFit. Sport, bo w takim rozumieniu mam go teraz na myśli, który potrafi dostarczyć także wielu wrażeń – zarówno dla samych zawodników jak i też oglądających go widzów. Nic więc dziwnego, że w 2015 roku starałem się być jak najczęściej w jak największej ilości miejsc gdzie działo się coś emocjonującego i crossfitowego zarazem. W efekcie tego powstał mój subiektywny poniższy ranking pięciu moim zdaniem najciekawszych imprez crossfitowych na jakich byłem w ubiegłym roku. Być może za rok go powtórzę i zobaczymy czy kolejność uległa jakiejś diametralnej zmianie. Ale póki co startujemy z edycją pierwszą!

Miejsce 5

Wewnętrzne zawody CrossFit Białystok i CrossFit ELEKTROMOC

WYZWANIE IV, V, VI & EMC Throwdown

CFB Wyzwanie VI 10

Pierwsze miejsce od końca tego rankingu jest pozycją niejako zbiorową. Wszystko bowiem dlatego, że wewnętrzne zawody każdego z boxów mają przeważnie specyficzną lokalną atmosferę, która ma wiele swoich plusów, ale także i minusów. W przypadku tych zawodów na jakich byłem, a także miałem okazję osobiście brać udział, elementów do których mógłbym się tak typowo po polsku przychrzanić jest niewiele. Zawody mojego rodzimego boxa czyli CrossFit Białystok w mojej opinii śmiało mogą rywalizować z paroma crossfitowymi ogólnopolskimi eventami – zarówno w kwestii poziomu sportowego jak też organizacyjnie. Z każdego WYZWANIA na kolejne, widać niemal gołym okiem, że osoby które biorą w nim udział są na coraz to lepszym poziomie. Co za tym też idzie, można śmiało powiedzieć, że praca jaką wkłada cała ekipa CFB każdego dnia w to aby ich wychowankowie byli coraz lepsi pod każdym względem nie idzie na marne. Przykład imprez na Podlasiu pokazuje też, że nawet wewnętrzne zawody w boxie można zrobić z prawdziwą pompą i przytupem co jest czasami sporym zaskoczeniem dla ludzi z zewnątrz. Bardzo podobnymi zasadami kierują się ludzie w CrossFit ELEKTROMOC, którzy po dwóch latach działalności swego boxa zdecydowali się aby urządzić taki event. Event, który okazał się kapitalną imprezą dla każdego kto tego dnia zawitał na warszawskie Bielany. Jest to bowiem prawdziwa sztuka aby pogodzić podczas takich imprez oczekiwania i zawodników i kibiców. Ekipie EMC udało się to w stu procentach i można teraz tylko wyczekiwać na kolejne tego typu działania z ich strony.

EMC Throwdown 3

GALERIA ZDJĘĆ Z WYZWANIA VI

GALERIA ZDJĘĆ Z EMC THROWDOWN

Miejsce 4

Poland Throwdown 2015PEŁNA RELACJA

Poland Throwdown 11

Wrocław, który jest niejako kolebką polskiego CrossFitu, zasługuje na to aby mieć jakąś swoją sztandarową imprezę crossfitową. Po kilku wcześniejszych próbach w postaci mniejszych zawodów, przyszedł czas aby porwać się na coś większego. Tym czymś miał być Poland Throwdown, który niejako poszedł za swoistym trendem w postaci organizacji imprez crossfitowych przy okazji jakichś targów fitness. W przypadku imprezy na Dolnym Śląsku były to targi Wrocław Sport Power organizowane w Hali Ludowej (nazywanej bez sensu Stulecia). Takie połączenie ma zarówno wielu swoich przeciwników jak i też zwolenników, gdzie każda z tych grup ma mocne argumenty za i przeciw. Co mi utkwiło najbardziej w pamięci po tych kilku miesiącach od zakończenia imprezy i bez zerkania do ściągi w postaci mojej relacji? Chyba najbardziej atmosfera, która tworzyła się chwilami dzięki miejscu rozgrywania zawodów i trybunom z jakich wiele osób dopingowało swoich zawodników. Można się z tym kłócić ale takie rozwiązanie na prawdę robi robotę. Poza tym finałowe zaskoczenie wszystkich ukrytą pod matami powierzchnią do pchania sleda także było fajnym wyróżnikiem, którego mało kto się spodziewał. Ogólne wrażenia były więc jak najbardziej pozytywne ale do wielkiego WOW jak dla mnie czegoś zabrakło. Być może w kolejnej edycji która być może nastąpi, a CrossFit Wrocław oraz firma HES zapewnią coś takiego po czym dosłownie wszystkim szczęki opadną z hukiem.

Miejsce 3

Cross Baltic ChallengeDZIEŃ I & DZIEŃ II

Cross Baltics Challenge 6

Na miejscu trzecim mojego rankingu, uplasował się niejako bezpośredni przeciwnik zawodów we Wrocławiu czyli gdański Cross Baltic Challenge. Impreza wchodząca w skład nadmorskiego Fit Festivalu czyli największych targów fitnessowych na Pomorzu. Opisać te dwa dni w kilku zdaniach nie jest łatwo bowiem podczas nich działo się na prawdę wiele – zarówno crossfitowo jak i też fitnesowo. Nie ma co ukrywać, że będąc w hali Expo, w której odbywał sie Fit Festival można było odnieść wrażenie, że jest to impreza głównie kulturystyczna, a CrossFit jest gdzieś tylko dodatkiem do tego całego zamieszania. I w sumie nie ma się co za taki stan rzeczy obrażać, bo co by nie mówić o „sporcie” dla napakowanych do granic rozsądku panach, to kulturystyka swoją pozycję wypracowywała przez wiele lat, a CrossFit na swoje dobre imię musi po prostu jeszcze zapracować. Mówiąc jednak o samych zawodach CBC to trzeba zacząć chyba od tego, że popełniono już na starcie jeden błąd, do którego przyznają się nawet organizatorzy – brak eliminacji. W efekcie tego, pierwszego dnia kiedy to startowała kategoria Open, patrzenie na to jaki poziom, a przez to też jaką krzywdę robią sobie niektórzy zawodnicy lub zawodniczki, było trochę przykre. Jednak z biegiem czasu wyglądało to coraz lepiej i zarówno pod koniec pierwszego, a także podczas drugiego dnia zawodów było już pod tym kątem wszystko OK. Można oczywiście dyskutować o tym czy aby przypadkiem organizatorów tych zawodów nie poniosła trochę fantazja przy programowaniu workoutów (finałowa Fran) ale taki już urok każdych zawodów crossfitowych – nigdy nie wiesz na co możesz trafić. Jednak całościowo Cross Baltic Challenge bronią się przed naporem konkurencji i na pewno są jasnym punktem na mapie polskich zawodów. Szkoda tylko, że po raz kolejny w tym roku będą odbywać się w tak niefortunnym terminie, który niemal uniemożliwia to, aby pojawili się jacyś topowi zawodnicy z Europy.

Miejsce 2

Amarok East Side Challenge 2015PEŁNA RELACJA

Amarok East Side Challenge 2015 7

Podobno wejść na szczyt jest trudno, ale utrzymać się na nim dłuższy czas jest jeszcze trudniej. Ekipie CrossFit Białystok organizującej Amarok East Side Challenge ta sztuka w 2015 roku udała się jednak w pełni. Po tym jak pierwsza edycja zawodów okazała się przede wszystkim wielkim zaskoczeniem, w szczególności dla osób które uważały że na Podlasiu nie ma możliwości organizacji czegoś takiego, druga edycja zdecydowanie przebiła pierwszą. O tym że tak może być mogła już świadczyć przedsprzedaż biletów, która zakończyła się niemal w mgnieniu oka po jej rozpoczęciu. Bowiem niemal cała Polska chciała się przekonać czy wszystkie te pozytywne opinie po edycji z 2014 roku nie były ani trochę przesadzone. Ja zaś nigdy nie twierdziłem, że będę obiektywny oceniając ten event z racji tego jak jestem związany ze środowiskiem, które go organizuje. Jednak teraz czyli w chwili gdzie pod wieloma względami AESC wyznacza po prostu standardy, wiem że po prostu mam rację pisząc pozytywne rzeczy na jego temat. Pokażcie mi bowiem zawody gdzie zawodnicy są tak bardzo „dopieszczeni” przez organizatorów. Gdzie co roku pojawia się albo cała czołówka polskiej sceny CrossFit albo zawodnicy z Regionals. Gdzie każdy kto nie dostał biletu na same zawody może je obejrzeć w całości w internecie dzięki profesjonalnej transmisji. Gdzie workouty są tak bardzo przekrojowe, że sprawdzają u zawodników naprawdę wszystko, a nawet i więcej (argument pewnie do dyskusji do której zapraszam 🙂 ). Jest takie miejsce w tym kraju skąd doszły mnie już nie raz słuchy, że bardzo wręcz alergicznie niektórzy reagują na przedrostek naj- dodawany do różnych określeń. Jednak nie ma co ukrywać, że Amarok East Side Challenge nigdy nie będzie największymi zawodami z racji braku infrastruktury w postaci hali i lotniska. Jak jednak pokazują dotychczasowe dwie edycje AESC może być najbardziej profesjonalnymi zawodami jakie udaje się zorganizować w tym kraju i nie tylko. Przewrotnie więc mogę napisać tyle, że z miłą chęcią czekam na jakiś inny event który to przebije, bo to będzie oznaczać, że polski CrossFit rośnie w siłę jak jasna cholera!

Amarok East Side Challenge 2015 18

GALERIA ZDJĘĆ Z AMAROK EAST SIDE CHALLENGE

Miejsce 1

CrossFit Games Regionals 2015PEŁNA RELACJA

CrossFit Games Regionals 3

Z miejscem pierwszym miałem nie lada problem i to z kilku powodów jednocześnie. Wszystko dlatego, że nie wiedziałem czy aby na pewno najbardziej medialne crossfitowe wydarzenie w Europie powinno znaleźć się w zestawieniu z polskimi eventami. Jednak w roku ubiegłym tak się złożyło, że były to jedyne zagraniczne zawody na jakich byłem osobiście, a więc rywalizacji nie miałyby żadnej gdyby tworzyć dla nich oddzielny ranking. Jak jednak pominąć takie wydarzenie, które powinno być niemal obowiązkowe do zobaczenia choćby raz przez każdego crossfitera w Europie? Dla mnie wypad do Kopenhagi był jeszcze o tyle ciekawszy, że była to moja pierwsza w życiu podróż w ten region świata. Tak więc za jednym razem mogłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – Regionalsy i wycieczka po Kopenhadze. I w takim oto zestawieniu, gdzie wszystko było nowe, ciekawe i nieodkryte CrossFit Games Regionals stawiałbym wyżej niż Amarok East Side Challenge. Jednak gdyby skupić się tylko i wyłącznie na samych zawodach to tutaj mógłbym już się bardziej zastanowić. Nie da się ukryć, że Regionalsy mają tę przewagę nad każdą inną imprezą w Europie, że to właśnie do stolicy Danii zjeżdżają się dosłownie wszyscy najbardziej wysportowani ludzie z całego starego kontynentu, a także i Afryki. Możliwość ich zobaczenia na własne oczy jest na pewno nie do pogardzenia i polecałbym to każdemu. Ja jednak miałem problem z tym, że w odróżnieniu od polskich imprez, gdzie staram się być niemal w centrum wydarzeń, tak w Kopenhadze czasami musiałem się przepychać o miejsce przy barierkach aby móc coś zobaczyć. Ale cóż, na to aby być barierkę bliżej muszę sobie jeszcze trochę zapracować 😉 Poza tym fantastyczną rzeczą jest zobaczenie setek Islandczyków, którzy dotarli do Kopenhagi i w jednej zwartej grupie dopingowali swoich niesamowitych reprezentantów. Tego zabrakło mi na przykład u nas Polaków gdzie mieliśmy trzech zawodników z naszego kraju, a przedstawiciele każdego z boxów dopingowali niemal tylko swoich kolegów. Tu więc możemy się jeszcze sporo od Islandii nauczyć. Zresztą nie tylko w tej kwestii 🙂 Całe Regionalsy oceniam mega pozytywnie i jako jeden z odhaczonych punktów swojej listy „rzeczy do zrobienia/zobaczenia w swoim życiu”. Jednak jeśli w tym roku również tam dotrę to nie mam pewności, że w kolejnym rankingu to właśnie Regionalsy będą na czele tej listy 🙂

DSC_0072

GALERIA ZDJĘĆ Z CROSSFIT GAMES REGIONALS

NAGRODA SPECJALNA

Wheel Throwdown 2015PEŁNA RELACJA

Wheel Throwdown 11

Wheel Throwdown to zawody które miały być znakomite, a okazały się w moim odczuciu po prostu NIE-SA-MO-WI-TE. Nie brałem ich pod uwagę w ogólnym rankingu całkowicie świadomie ponieważ uważam, że ten event reprezentuje CrossFit bardziej niż nie jedne zawody osób w pełni sprawnych. Ekipa CrossFit Wilanów z Ksawerym Rajpertem na czele sprawiła, że w ciągu kilku godzin WSZYSTKO stało się możliwe. Możliwe stało się to aby ludzie, którzy każdego dnia zmagają się z wieloma niedogodnościami niezauważalnymi dla zwykłego człowieka, pokazali swój wielki hart ducha i wolę walki w jednym. Nawet teraz pisząc te słowa i przypominając sobie atmosferę tych zawodów mam gęsią skórkę. Tak jak obiecałem sobie i wam w mojej relacji z tychże zawodów – Wheel Throwdown będą stawiał za wzór i pokazywał każdemu, kto będzie mi marudził, że „jest za słaby na CrossFit” lub też że „musi się do CrossFitu przygotować”. Jeśli więc kogoś ominęła pierwsza edycja to teraz już wie, że na drugiej ma być OBOWIĄZKOWO!

Wheel Throwdown 14

GALERIA ZDJĘĆ Z WHEEL THROWDOWN

I na tym właśnie kończę swoją tegoroczną wyliczankę. Do tegorocznego zestawienia nie weszło kilka takich imprez jak dwie edycje Łódź Garage Games czy też Reebok CrossFit Poznań Rodeo. Poza tym nie dotarłem do Krotoszyna na tamtejsze zawody LOGinLAB, które podobno były bardzo prawilne 😉 No ale nic na to nie poradzę, że zarówno kalendarz jak i ranking z gumy nie jest i nie można go naciągać w nieskończoność. Być może za rok ulegnie on jakimś większym zmianom lub przetasowaniom czego bym sobie w sumie życzył. To by oznaczało najprawdopodobniej dwie rzeczy. Po pierwsze to, że znalazłem czas i pieniądze na to aby w tych wszystkich miejscach się pojawić. Drugą zaś rzeczą byłoby to, że byłaby to jasna oznaka tego, że polski CrossFit idzie do przodu.

A moje plany o które kilku z was pyta jak najbardziej się kreują. Na chwilę obecną wygląda to tak, że na sto procent 9 stycznia jestem w CrossFit Mokotów i na tamtejszych zawodach Battle of Mokotów. Później zaś przyjdzie czas na łódzkie Double Trouble w dniach 13-14 lutego oraz Cross Baltic Challenge w ostatni weekend lutego. Co poza tym? Moje pobożne życzenia obejmują też na pewno wcześniej wspomniany Krotoszyn, zapewne jakieś rundy Łódź Garage Games oraz Regionalsy w Kopenhadze. Czy coś więcej? Na pewno tak ale to się dopiero okaże w trakcie roku kiedy będę to musiał pogodzić z nową, bardziej niż do tej pory stacjonarną pracą. Jeśli mnie nie wywalą w szybkim czasie to nawet fundusze nie powinny być problemem 😉 Tak więc trzymajcie za to kciuki jeśli życzycie mi dobrze i tego aby sił starczyło, bo o pomysły zadbam już sam 😀

Carson, myślę o tobie… 😉