fbpx
O wszystkim

To nie jest przypadek

dodany przezKamil Timoszuk 17 sierpnia 2018 0 Komentarzy

Mówi się, że gdy coś się w naszym życiu kończy, to także coś innego prawdopodobnie się zaczyna. I jest to banał, prawda? Ale ten kto uważa, że jest inaczej myli się. I dzisiejszym tekstem podsumowującym moją kolaborację ze sklepem Zielnik postaram się to udowodnić.

Naszymi życiami rządzi przypadek. Czy tego chcemy czy nie, jakkolwiek jesteśmy zorganizowani bądź nie, czy też jakiekolwiek założenia byśmy nie zaplanowali, to zawsze istnieje ten pierwiastek przypadku. Nawet nie zawsze jest to przypadek. Czasami jest to zwykłe szczęście, a czasami kumulacja tego typu czynników, na czele których potrafi stać człowiek. Życzliwy człowiek, który chce pomóc. Czasami nam, czasami sobie, a czasami obydwu stronom. Taki człowiek kilka miesięcy temu stanął na mojej drodze. Jeden ze współwłaścicieli sklepu zielarsko medycznego Zielnik, z którym mam okazję trenować w tym samym miejscu. Zresztą o tym jak doszło do naszej współpracy możecie przeczytać TUTAJ.

Głównym założeniem tej współpracy było sprawdzenie na własnym przykładzie tego, czy naturalne specyfiki potrafią działać na mnie i mój organizm tak samo dobrze jak te bardziej chemiczne. Ba, czy w ogóle odniosą jakikolwiek skutek. Wszystko to miało być przeprowadzone z głową i pod kontrolą specjalistów. I tak też się w rzeczy samej stało. Po wykonaniu wstępnym badań, dostałem paczkę preparatów, które miały mi zagwarantować poprawę wyników i generalnie lepsze samopoczucie. Pod TYM linkiem możecie sobie zobaczyć listę tego co przyjmowałem lub nadal przyjmuję.

Kiedy jednak zaczynałem swoją przygodę z Zielnikiem to nie brałem pod uwagę faktu, który nie raz w moim życiu się już sprawdził. Mianowicie to, że bardzo często to nie cel jest najważniejszy, a droga do tego celu. Ktoś jednak może powiedzieć zaraz – „Ale jak to tak? Najpierw zostały przyjęte założenia, a później w trakcie całego procesu się z nich rezygnuje?”. Otóż nie tak, ponieważ jedno nie wyklucza drugiego. Nigdy bowiem nie mieliście tak, że podążając za jakimś celem okazywało się, że skręcacie w inną stronę, ale pomimo tego idziecie w swoim życiu do przodu i się pod jakimś względem rozwijacie? Jeśli się dobrze zastanowicie to jestem pewny, że większość z was, tych którzy starają się świadomie iść przez swoje życie tak właśnie miała.

Jednak żeby być uczciwym wobec siebie, wobec samego Zielnika i przede wszystkim wobec was czyli ludzi którzy to czytają, a nawet to śledzą, trzeba podać trochę konkretów. Podstawowym konkretem na starcie tej akcji była moja waga. Ta przez ostatni okres z jednej strony poszła w dół, ale nie tak jak się spodziewałem. Co jednak było i w sumie nadal jest niespodzianką poszły za to centymetry w obwodach. Jest to po raz kolejny niezbity dowód na to, że kilogramy na wadze nie zawsze są dobrym wyznacznikiem. Znacznie lepszym jest to, że na przykład zacząłem nakładać takie koszulki, które niemal od zawsze były na mnie za małe. Niektóre w ostatnich tygodniach wyjąłem dopiero z pierwotnej folii ochronnej w jakiej je dostałem lub kupiłem 🙂 I to jest dla mnie mocny konkret. Nad wyrównaniem lub poprawieniem wyników badań krwi, pomimo poprawy, nadal jeszcze pracuję. Choćby jeszcze w tym tygodniu czeka mnie kilka dodatkowych badań. Tak aby wiedzieć dokładniej gdzie można jeszcze podkręcić silniczek 😉 Poza tym samopoczucie i taka ogólna energia życiowa – to jest chyba największa zmiana jaką czuję od paru dobrych tygodni. Może to głupie lub nierozsądne, ale wcześniej jakoś nie łączyłem swojego samopoczucia w linii prostej z niedoborami czegokolwiek. A jednak to po prostu działa. Dzięki temu co brałem mam zdecydowanie więcej energii do życia, a tym samym intensywnego działania. Bo co mi z samych dobrych wyników, skoro reszta pozostała by bez zmian? A tak, mam teraz dodatkową siłę aby pracować, trenować, wyjeżdżać czyli po prostu fajnie żyć. Poza tym to, że nie jest to żaden efekt placebo myślę, że mogą potwierdzić to moi znajomi z którymi się widuję regularnie. To paru z nich uświadamiało mnie o tym, że widzą moje zmiany jeszcze w chwili kiedy ja nie do końca byłem przekonany, że one zachodzą na poważnie. Zresztą fajnie by było jakby te osoby wyszły z ukrycia i potwierdziły to w komentarzu pod tekstem. Tak, wiem, że to czytacie 😉

Jednak wspomniałem wcześniej o tym, że droga jest czasem ważniejsza niż cel. I widząc co się dookoła mnie dzieje w ostatnim czasie, mogę się pod tym jeszcze bardziej podpisać. A sklep Zielnik ma w tym swój niewątpliwy udział. Bo to dzięki kooperacji z nim zobaczyłem, że warto zainteresować się tematem bardziej naturalnej suplementacji, o której wcześniej niewiele wiedziałem, a przez to też i niewiele jej stosowałem. To dzięki tej współpracy poznałem też kilka ciekawych i wartościowych osób z samego sklepu jak i nie tylko, które być może będą się przewijać przez moje życie częściej. A raczej na pewno będą, bo nawet po skończonej współpracy i tak „przekształcam się” w naturalny sposób w klienta Zielnika. Dla mnie jest to niezbity dowód na to, że po prostu w tym miejscu robi się dobrą robotę.

A gdyby ktoś chciał napisać, że „skoro współpracuję z tym sklepem to muszę tak pisać” to… ma do tego prawo. Ja natomiast mam prawo się z tym kompletnie nie zgodzić 😉 Dlaczego? Bo wierzę w swoją intuicję. Intuicję do firm z którymi się w jakikolwiek sposób związuję. Intuicję do tego, że każda ze stron ma może i różne cele, ale każda może sobie na swój sposób pomóc. Tak jak się stało w tym waśnie przypadku. I nie ma co się obrażać na to, że ktoś chce zarabiać na tym, że dobrze wykonuje swoją pracę. A taką na pewno robią ludzie z Zielnika i piszę to z pełną świadomością. I właśnie dlatego śmiało mogę polecić wam sprawdzenie ich na własnej skórze. Z jednej strony może to będzie tylko miła i merytoryczna pogawędka z paniami w sklepie. Ale z drugiej może to być duża pomoc w osiągnięciu waszych celów, tak jak się dzieje to właśnie u mnie. Nigdy się tego jednak nie dowiecie, zanim po prostu nie sprawdzicie. Wybór zostawiam zaś wam.