CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Targ różności czy próżności?

dodany przezKamil Timoszuk 24 września 2018 0 Komentarzy

Targi FIWE w Warszawie weszły już na stałe do kalendarza ważnych imprez fitnessowych w tym kraju. Dlatego w miniony weekend hale Expo XXI wypełnione zostały ludźmi zainteresowanych tematem i wszelkimi nowinkami jakimi próbowano ich zachęcić. Czy to się udało?

Targi FIWE są dla takiej osoby jak ja, czyli piszącej o tym wydarzeniu, dość sporym problemem. Głównie ze względu na to, że w tym roku byłem na tej imprezie już 4 rok z rzędu. I z jednej strony daje mi to pole do popisu jeśli chodzi o porównywanie poszczególnych edycji. Z drugiej jednak wywołuje u mnie nieodparte wrażenie tego, że ta impreza co roku jest po prostu taka sama. Można by się też zastanowić oczywiście co musiałoby się wydarzyć aby była ona w jakimś stopniu odmienna. Jednak targi w swoim założeniu powinny być chyba miejscem, gdzie poszczególni wystawcy proponują wszystko to co mają najlepszego w swojej ofercie włącznie z nowościami. A tych było jak na lekarstwo.

Docierając w sobotnie przedpołudnie do kompleksu Expo XXI na zachodnim krańcu Warszawy, miałem okazję pochodzić po wszystkich halach, nim te wypełniły się tłumami rozentuzjazmowanych ludzi. I zarówno moim zdaniem, jak i osób z którymi miałem przyjemność później pogadać, wniosek jest zdecydowanie jeden – co roku jest to samo. Niby w każdej kolejnej hali jest kupa sprzętu, który ma sprawić, że będziemy piękniejsi i młodsi. Niby w każdej hali jest tyle suplementów, że powinno nam urosnąć lub zniknąć wszystko co potrzebujemy. Niby w każdej hali są gwiazdy krajowego jak i światowego formatu, to jednak to wszystko już było. Ani razu nie napotkałem na coś co by mnie żywo zainteresowało lub wywołało efekt WOW. No niestety, ale nie jara mnie fakt, że jakiś producent sprzętu w jakiejś maszynie dodał lub zabrał jakąś rurkę, albo, że jakieś białko jest rzekomo bardziej białkowe. Swoją drogą to hala z odżywkami to całkiem niezła ściema. Z jednej strony na każdym stosiku dowiesz się jak być bardziej fit, jak żyć zdrowo, a gdyby w hali nagle wyłączyć światło, to wielu by się nie zorientowało, że zostało ono wyłączone przez to jak wiele osób zaczęło by tam nagle świecić.

Oczywiście na targach nie zabrakło też „zawodów” kulturystycznych, na których panowie i panie prężyli się na scenie. Nie wiem czy to kwestia braku szczęścia, czy może tego że w tym roku organizatorzy tego eventu zrezygnowali z tego pokazu, ale na scenie nie zobaczyłem dzieci. Liczę na to, że ktoś jednak poszedł po rozum do głowy i nie wystawił tych małych ludzi, ubranych zaledwie w bieliznę, przed publiczny osąd masę dorosłych osób. To by znaczyło, że jeszcze normalność nie do końca zginęła. Swoją też drogą to za każdym jednym razem jestem zadziwiony tym jak wiele osób chce takie konkursy/pokazy oglądać. To nie jest moja bajka, zdecydowanie.

Ja swoją miałem na innej hali, gdzie odbywały się tego dnia zawody LOGinLAB. Tak, te zawody, które były w ogniu gównoburzy w ostatnim czasie i które ci bardziej krewcy zawodnicy mieli podobno bojkotować. Czy coś takiego nastąpiło? Nie wydaje mi się 🙂 Co więcej, sobotnie zmagania zespołów na których tylko miałem okazję być, były najbardziej spokojnymi i powiedziałbym, że lajtowymi zawodami na jakich bylem od dawna. Ani u zawodników, ani u organizatorów nie było widać kompletnie żadnej spiny. Wielu osobom chodziło po prostu o to, aby się dobrze bawić i to się kurde udało! Bardzo fajnym zabiegiem było na przykład to, że pomiędzy kolejnymi workoutami było po 30-40 minut przerwy. Ten zabieg dawał możliwość z jednej strony organizatorom w razie jakiegoś fakapu na skorygowanie go. Zawodnicy zaś mieli czas na spokojnie rozgrzać się, zjeść, odpocząć, czy nawet skorzystać z targów i się po nich przejść czy na przykład coś kupić. W porównaniu do krotoszyńskiej wersji LOGinLAB, gdzie niemal każdy dzień był wypełniony niemal co do minuty, co automatycznie też powodowało różnego rodzaju spięcia i niejasności, to była zdecydowanie fajna odmiana.

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z LOGinLAB FIWE 2018

Od strony sportowej zaś LOGinLAB dał szansę się wykazać wielu zespołom pod każdym z kątów. W programowaniu tych zawodów nie zabrakło ani sztangi, ani wydolności ani gimnastyki. Do tego były treningi długie jak i krótsze, lub jak kto woli mniej intensywne. Plusem też jest to, że zabrakło niepotrzebnych udziwnień czy to pojedynczych ćwiczeń, czy to całych workoutów, z czego chcąc nie chcąc LOGinLAB trochę słynie. Tu postawiono w sobotnie popołudnie na prostotę i to się moim zdaniem sprawdziło. Najlepszą parą męską okazała się para z Olsztyna czyli Tomasz Żukowski oraz Kamil Kozłowski. Jak widać trenowanie z Bronkiem Olenkowiczem przynosi wymierne rezultaty 🙂 Wśród pań od początku faworytki do końcowego sukcesu były tylko jedne i finalnie dopięły one swego. Ale jak miały tego nie zrobić skoro mowa tu o Marysi Kurzawie i Jolancie Pawłowskiej? 😉 Swoistą ciekawostką z mojego punktu widzenia jest fakt, że wśród panów dopiero czwarte miejsce zajęła para Przemysław Strumian i Bartek Karczewski. Jak jednak widać, rywalizacja była tym razem na tyle wyrównana, że nawet dla tak uznanych zawodników na polskiej scenie zabrakło miejsca.

Wraz z końcem samych zawodów przyszedł też czas na powrót, bo już w niedzielę czekał na mnie bieg na 10 kilometrów o którym możecie poczytać już TUTAJ. Czy jednak wyjazd do Warszawy uważam za udany? Tak, jak najbardziej. Czy targi FIWE były tym czego oczekiwałem? Na to pytanie jest mi chyba ciężko odpowiedzieć, ponieważ tym razem nie miałem żadnych oczekiwań. Bardziej po sobocie spędzonej w kompleksie Expo XXI mam w głowie sporo pytań bez odpowiedzi. Jednym z głównych jest to, czy takie targi w bardzo nie ma co ukrywać internetowych czasach mają jeszcze jakiś sens? Dla części tego biznesu na pewno tak, dla części nie. Dla gwiazdek tej sceny jest to przede wszystkim dobra okazja aby zbić parę piątek, walnąć kilka selfiaków, aby na koniec takiego weekendu fejm się zgadzał. I może to jest to bardzo powierzchowne potraktowanie tego zagadnienia. Jednak czy przypadkiem cały ten biznes nie jest właśnie tylko powierzchowny? Tym wszystkim firmom i wystawcom w Warszawie nie chodzi właśnie o to, aby ludzie patrzyli na to co jest na zewnątrz każdego z przybyłych? A może to jest jestem stary i nie rozumiem „nowoczesnych fitnessowych trendów” 😉