O wszystkimOpinie

Takim filmom mówię nie!

dodany przezKamil Timoszuk 10 sierpnia 2016 2 komentarze

Jeśli ktoś chodzi regularnie do kina (raz w roku to nie jest regularnie) to nie ma innej możliwości jak to, że czasem trafi mu się do obejrzenia jakiś gniot. Zawsze jest to jednak swego rodzaju zaskoczenie, bo kto normalny przychodzi do kina z oczekiwaniem na filmową wtopę? Ja na pewno nie, i chyba właśnie dlatego uderzyła mnie niemal w pysk miernota jednego z ostatnio obejrzanych filmów.

Wszystkich tych którzy dotarli do tego miejsca tego tekstu, muszę już w tej chwili lojalnie ostrzec. W dalszej jego części przeczytacie mój bardzo subiektywny i niczym konkretnym nie poparty hejt. Muszę go jednak z siebie trochę wylać, bo to niemożliwe, że takie rzeczy uchodzą w kinie, ktoś je sponsoruje, a później jeszcze ludziom się wmawia, że to jest dobry film! No nie jest i dlatego jeśli komuś nie przeszkadza to, że może się trochę „ubrudzić” to niech poczyta o „Jasonie Bournie”.

Jason Bourne plakat

Już teraz wyjdzie po raz pierwszy mój brak szacunku i przede wszystkim ignorancja, ale muszę się przyznać, że nie widziałem w całości żadnego z poprzednich filmów o Jasonie. Jest mi oczywiście znana w zarysie fabuła tych filmów, ale to jednak chyba nie to samo co po prostu znać te filmy. Czy to jednak odbiera mi możliwość wypowiedzenia się na moim własnym blogu, na temat tego w jaki sposób okradziono mnie z ponad dwóch godzin mojego życia w kinie? Bo tak to trzeba ewidentnie nazwać – to był rozbój w biały dzień lub też wczesny wieczór jeśli trzymamy się faktów. A fakty są też takie, że tak prostolinijnego, czy nawet prostackiej produkcji dawno już nie uświadczyłem.

Ten film do którego napisał scenariusz, a później sam go wyreżyserował pan Paul Greengrass, może dałoby się uratować w sytuacji w której ktoś by go obejrzał przed samym wypuszczeniem do kin. Może właśnie wtedy by ktoś ogarnął to, że za tym filmem nie stoi praktycznie nic co go mogło by obronić. Co więcej, ten film ma nawet błędny tytuł, bo ten prawidłowy powinien brzmieć „Pościg”, „Łapanka” albo inny „Ja uciekam, a ty mnie goń”. Dlaczego takie właśnie tytuły przychodzą mi na myśl? Bo w tym filmie poza jedną prawie dwugodzinną sceną pościgu nie ma praktycznie nic innego! Dialogi? Jakie dialogi? Po co ludziom dialogi, jak bohaterowie przeważnie tylko biegają, strzelają lub dostają po mordzie? Oczywiście, fani kina akcji i tego typu scen będą zachwyceni, a przynajmniej usatysfakcjonowani ilością rozpierduchy jaka pojawia się na ekranie. Jednak tak sobie teraz myślę, że po tym cod dziś zobaczyłem, to nawet moja ulubiona seria „Szybcy i wściekli” może uchodzić za kino intelektualne w zestawieniu z tym czymś.

Główny bohater czyli Jason Bourne grany przez Matta Damona jest w tym filmie postacią kompletnie bezpłciową. Widać gołym okiem, że ktoś tam miał zapędy aby zrobić z niego typowego filmowego maczo, co to oprychom potrafi i w ryj dać i kobietę przytulić, ale to kompletnie nie wyszło. I co ciekawe nie jest to tylko moja opinia, ale też mojej koleżanki z jaką musiałem się w tym kinie tym razem męczyć. A ona Matta lubi zdecydowanie bardziej niż ja 😉 I tak sobie teraz myślę czy jest coś za co można by ten film pochwalić… I chyba nic takiego nie przychodzi mi do głowy. No nie będą to przecież dialogi, na które nie ma czasu w przerwach między jedną częścią rozpierduchy, a kolejną. Nie będzie to też muzyka, której ja mówiąc szczerze specjalnie nie zarejestrowałem. Zbyt wiele razy dostawałem po uszach kolejnymi detonacjami, stłuczkami czy innymi wystrzałami. Muzyka z czymś takim się średnio komponuje, a szczególnie gdy się zabiorą za to ludzie chcący zrobić pokaz fajerwerków a nie film. Nie wiem nawet czy fani akcji będą w stanie znieść ten przerost formy nad treścią.

Tak więc aby specjalnie nie przedłużać opisywania tej cienkiej jak sik węża produkcji to napiszę tylko jedno – nie popełniajcie mojego błędu i nie idźcie na to do kina. Dla mnie ratunku już nie ma, ale was jeszcze można uratować. Co mam nadzieję, że uda mi się zrobić, w jakimś stopniu tym właśnie tekstem. No chyba, że jesteście niespełnionymi piromanami i lubicie patrzeć na kolejne wybuchy w ogniu to proszę bardzo i ja przepraszam. Ja się w to mieszać nie będę 😉 Podobno też poprzednie części tej filmowej serii są znacznie lepsze niż ta obecna. Jednak po tym co zobaczyłem teraz jakoś nie mam najmniejszej ochoty aby to sprawdzać.