CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Tak się bawi CFP!

dodany przezKamil Timoszuk 1 czerwca 2014 2 komentarze

CF Podlasie znowu pokazało swój prawdziwy charakter oraz siłę! Tylko i wyłącznie do takiego właśnie wniosku można dojść, po spędzonym tam w całości dniu i rozegranych tam wewnętrznych zawodach o nazwie „Wyzwanie II”. To co się tam działo, jest naprawdę trudne do ogarnięcia. Ja jednak pisząc ten tekst, podejmuję to wyzwanie!

Czasem bywa tak, że siadając do przygotowania jakiegoś materiału, jego najtrudniejszą częścią jest to, aby go po prostu rozpocząć. Czasami jest to spowodowane brakiem konkretnego pomysłu, czy też tak zwanej weny. Bywa jednak też tak, że to nadmiar wrażeń, przeżyć czy wydarzeń z minionych dni, a nawet i godzin, jest problemem. Ale obym miał tylko takie problemy w przyszłości. A wszystko to znowu przez ekipę CrossFit Podlasie, która nie wiem już który raz dała radę pod każdym względem. Doszło nawet do tego, że zdarzyło mi się nie raz i nie dwa, śmiać wraz z szefową Moniką z faktu, że to już zaczyna być po prostu nudne. Co chwila jakiś sukces 😉 Ale skoro tak jest, to nie widzę powodów aby o tym nie pisać. Uwielbiam pozytywne rzeczy, które dzieją się zarówno w moim jak i czyimś życiu. A dzięki CFP jest to niemal na porządku dziennym, że wielu osobom dookoła mnie życie zmienia się na lepsze niemal każdego dnia.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 1

Czas jednak przejść do rzeczy czyli zawodów. Jak było podczas pierwszego wyzwania, każdy sobie może poczytać i obejrzeć w TYM materiale. Tu także niemal automatycznie nasuwa mi się jedno pytanie – czy można coś było poprawić, skoro pierwsze zawody były tak udane? Teoretycznie było to ciężkie do zrobienia. Praktyka jednak pokazała, że dla ludzi spod znaku CFP nie ma rzeczy niemożliwych! Dla mnie osobiście te zawody wiązały się z jedną wielką huśtawką emocji jeszcze przed ich samym startem. Wszystko to było spowodowane moim małym zabiegiem chirurgicznym, nie całe 2 tygodnie temu, który miał mnie wykluczyć ze startu tym razem. Musiałem jednak wtedy podjąć decyzję o tym, czy wolę być gotowy na zawody czy lepiej wykurować się i niebawem pojechać, także z wariatami z CFP, skakać na spadochronach. Przy tak postawionej sprawie wybór był niemal banalny. Jak się jednak okazało, moja rekonwalescencja przebiega szybciej niż się tego spodziewałem. Już od wtorku zacząłem powoli wracać do treningów i testować swoje ciało na ile jest mi w stanie pozwolić. Próby wypadły na tyle pomyślnie, że w piątek w ostatniej chwili zapisów, podjąłem decyzję o starcie choćby w eliminacjach zawodów. Obawiałem się tylko jednego ćwiczenia w postaci box jumpów, podczas których odczuwam jeszcze lekki dyskomfort.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 2

Kiedy w piątek wieczorem okazało się, że jednym z elementów eliminacyjnego WOD-a, będzie właśnie to czego nie chciałem, nie powiem żebym był specjalnie szczęśliwy. Na szczęście jednak, po raz kolejny zostałem uspokojony szybkim telefonem, który wyjaśnił mi, że tym razem będą przyjęte zasady z Gamesów i na boxa będzie można zarówno wskakiwać, jak i też wchodzić. Dlatego przy takim rozwoju wypadków, nie miałem innej możliwości jak stawić się zwarty i gotowy do walki w sobotnie przedpołudnie. Zresztą podobnie zrobiła cała masa innych zapaleńców, czy też jak kto woli masochistów 😉 Jednak żeby nie było, każdy to zrobił z własnej nieprzymuszonej woli, bez żadnych gróźb w postaci karnych burpeesów czy innych przyjemności 🙂

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 3

WOD I

3-6-9-12-15-18-21

Kettlebell Swing

Box Jumps

Pierwsze do boju ruszyły panie, a wraz za nimi panowie. Jako, że heaty były 4-osobowe, to na swoją kolej musiałem chwilę poczekać. Jednak kiedy przyszedł czas mojego startu, to nie było już zmiłuj i trzeba było zasuwać na 100% obecnych możliwości.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy w momencie ukończenia pierwszego WOD-a okazało się, że praktycznie wychodziłem sobie wejście do drugiej rundy jako jeden z 16 najszybszych! To był prawdziwy szok jak dla kogoś, kto jeszcze jakiś czas temu, miał w ogóle nie startować. Jak jednak pokazało życie, czasami wolniejsze ale regularne wchodzenie na boxa, było znacznie bardziej skuteczne, niż początkowo szybkie ale z każdą rundą wolniejsze wskakiwanie. Szczególnie dobrze widać to było w rywalizacji kobiet, ale i u panów jak widać się sprawdziło.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 4

Moja radość nie trwała jednak zbyt długo. Wszystko przez to jak skonstruowany był kolejny WOD. Na moje nieszczęście było w nim zawarte to, czego serdecznie nienawidzę całym sobą, a mianowicie skakanie na skakance w postaci double unders. Moja niechęć do tego ćwiczenia, bierze się z jednego bardzo prostego faktu. Mianowicie od dobrych kliku już miesięcy, zahaczających o pół roku, nie jestem w stanie wbić sobie do głowy oraz rąk tego jak powinno się to wykonywać. Może nawet nie o samą teorię chodzi, bo tę mam w małym paluszku, jednak nie znajduje to w żaden sposób odzwierciedlenia w praktyce. Nie każdy wie jak jest to irytujące, a nawet wręcz frustrujące, że coś jest dla mnie nie do przeskoczenia, pomimo najszczerszych chęci. Wczoraj było to tym bardziej bolesne, ponieważ przed startem kolejnej rundy zostałem uświadomiony co mnie czeka i dostałem tym samym szansę odstąpienia komuś miejsca, kto bardziej ogarnia to ćwiczenie. Miałem nie lada problem, ponieważ z jednej opcji budziło się we mnie uczucie w stylu „Ja nie dam rady?! Ja nie spróbuję?! Przecież o to kurde chodzi aby stawiać czoła wyzwaniom!”. Z drugiej jednak, wiedziałem w jakim stanie są moje double unders, i pomimo tego, że nie jestem z tego dumny, to takie są fakty! Dlatego też pogodziłem się z nimi, przeprosiłem się z rozsądkiem i oddałem swoje miejsce. Jednak aby nie poszło to kompletnie na marne, podjąłem też postanowienie, że do kolejnych zawodów czyli wyzwania numer trzy będę skakał te cholerne skakanki. Choćbym miał się niemal zajechać podczas uczenia się ich, to wbiję je sobie siłą do głowy! Nie mogę sobie pozwolić na kolejną taką sytuację, kiedy muszę z czegoś zrezygnować bo czegoś nie umiem. Nigdy więcej!

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 5

A jak wyglądał cały ten WOD?

WOD II

Buy In: Double Unders 60/30 (mężczyźni/kobiety)

10-8-6-4-2

Dead Lift 40/20

Push Press 40/20

Front Squat 40/20

Buy Out: Double Unders 60/30

Patrząc na ten zestaw zarówno wczoraj jak I dziś to wiem, że robiłoby mi się go bardzo dobrze. Ze sztangą można powiedzieć, że jestem dość mocno zaprzyjaźniony, a więc myślę, że byłaby fajna zabawa. Byłaby, gdyby nie wkupne i wykupne z WOD-a, które by mnie zabiło nerwowo. Nie było jednak wczoraj czasu na specjalne rozpamiętywanie tego, bo trzeba było oglądać i dopingować tych, którzy robią to lepiej ode mnie. Po raz kolejny ja, oraz niemal wszyscy zebrani w boxie, nie szczędzili swoich gardeł do tego, aby wspierać i zachęcać okrzykami do dawania z siebie wszystkiego. Dlatego już teraz ostrzegam, że podczas oglądania wszystkich dalszych filmów może być nie raz i dwa słychać typowe darcie ryja 😉 Ale wiecie, rozumiecie, na emocje nie ma rady 🙂

Skład tego heatu jak się okazało w późniejszym czasie, był przedsmakiem emocji w finale. Patrząc jednak na to, jak momentami skakanka sprawiała trudność zawodnikom znacznie lepszym ode mnie, to utwierdzam się w przekonaniu, że podjęcie decyzji o rezygnacji ze startu była po prostu rozsądna. Tutaj też swoje możliwości pokazał Radek zwany Radosnym, który do zawodów przystąpił bardzo zdenerwowany wbrew wszelkiej logice. Poziom jego umiejętności niemal od początku stawiał go w roli faworyta. Dla wielu też osób był on prawdziwą zagadką, ponieważ trenując w środku dnia na open boxie, a nie na normalnych WOD-ach, nie miał on wcześniej okazji poznać się z wieloma ludźmi. Mocno mi to uświadomiła to jeszcze sytuacja z pierwszego WOD-a, podczas robienia go przez Radka, dwie stojące obok osoby pytały się siebie nawzajem „kto to jest?”. Po dniu wczorajszym już nikt chyba takiego pytania nie zada.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 6

Wszyscy zawodnicy już długo przed zawodami byli mocno uświadamiani, że z racji wzrostu poziomu umiejętności ludzi w boxie, to także i poziom zawodów także znacząco pójdzie w górę w stosunku do pierwszej edycji. Dlatego też WOD-em półfinałowym, podzielonym na dwie oddzielne części, organizatorzy dotrzymali danego słowa. To co się działo podczas tych zmagań, było nie tyle fascynujące, co chwilami niemal magiczne. A w teorii wyglądało to tak.

WOD III

A. 65-75-85-90-95-100-105-110

Kobiety: Dead Lift Ladder

Mężczyźni: Clean Ladder

B. 5 Rounds For Time

11 Wall Balls

11 Pull Ups

Takie są suche fakty. W praktyce, szczególnie część A była niemal wylęgarnią emocji, pokazywania charakteru i zdobywania nowych rekordów życiowych. Wszystko zaczęły panie z Turi Hanssen na czele. Dziewczyna, która przyjechała do Polski 6 lat temu aby studiować medycynę, niebawem opuszcza nasz kraj. Jednak wszystko wskazuje na to, że zabierze ze sobą do swojej rodzinnej Norwegii, wiele wspaniałych wspomnień z takich dni jak ten wczorajszy. Pamięć po niej będzie także żywa, bo to właśnie ona dzierży kilka rekordów boxa w paru różnych  konkurencjach. A jednym z nich jest wczorajsze 110 kilogramów w martwym ciągu.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 7

Brawa jednak należą się wszystkim paniom, które także poprawiły swoje rekordy życiowe. Jak widać magia rywalizacji podziałała bardzo mobilizująco na większość z was. Panowie jednak nie chcąc być gorsi, musieli także pokazać na co ich stać. I pokazali! Oj pokazali 🙂 Początkowe ciężary niemal same fruwały na klatki piersiowe poszczególnych zawodników. W wielu przypadkach wyglądało to tak, jakby sztanga i założone na niej obciążenia, nic nie ważyły. Jednak z każdą kolejną stacją, zaczynały się schody i coraz większe emocje. Ich apogeum można było zobaczyć, gdy do sztangi o wadze 110 kilogramów podszedł Michał Głuszyński. Na wyrwanie tego maleństwa z ziemi, była przeznaczona jedna minuta, dlatego też prób wyrwania mogło być, patrząc na to w racjonalny sposób, maksymalnie dwie. Gdy przy pierwszym zarzucie sztanga wyrżnęła o ziemię, zanim jeszcze ugrzęzła w kieszeni na barkach, można było odnieść wrażenie, że to już koniec zmagań Michała z tym ciężarem. On jednak wtedy udowodnił wszystkim, że hasło „Trening, Charakter, Progres, Ty”, które nosi wiele osób z boxa na swoich koszulkach, to nie są tylko puste słowa. I wtedy zadziała się magia.

Emocje jakie towarzyszyły tej próbie udzieliły się dosłownie wszystkim. Na filmie doskonale widać, że tę sztangę fizycznie podnosi Michał, ale mentalnie robił to cały box! Wszyscy zawodnicy oraz kibice pragnęli tego, aby Michałowi ta sztanga nie spadła na ziemię, a poszybowała w górę razem z nim. Wrzask, pisk, tumult, jaki podniósł się w tej jednej chwili to jest coś, co zapadnie w pamięci wielu osób na bardzo długo. Nawet ten film nie oddaje 100 procent towarzyszących emocji. To jest ten rodzaj kapitalnych uczuć, które są w stanie przenosić góry i sprawiać, że z buzi nie schodzi uśmiech przez długi czas. Zaraz po Michale jeszcze kilku zawodników, z większym bądź mniejszym trudem zarzuciło sobie tę sztangę na klatkę, ale to i tak Michał był na ustach wszystkich obserwujących.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 8

Nie było jednak zbyt wiele czasu na to, aby przesadnie świętować ten fakt, bo niemal chwilę później, wszyscy zawodnicy musieli po raz kolejny stawić czoła wyzwaniu. Piłki lekarskie i kawałek wysokiej ściany po jednej stronie boxa oraz rig z drążkami po drugiej stronie – to było coś z czym trzeba było się zmierzyć. A skoro trzeba to trzeba! Wszyscy poszli w tym WOD-zie jak dziki w żołędzie 😉

I w taki oto sposób Radek wywalczył rzutem na taśmę awans do finału. Mając równą liczbę punktów razem ze swym bezpośrednim przeciwnikiem, to właśnie zwycięstwo w tej rywalizacji, zadecydowało o jego awansie. I niech ktoś mi powie, że CrossFit jest nudny i przewidywalny!

A finał to była już zupełnie inna bajka. Każdy kto starał się zgadnąć przed ogłoszeniem WOD-a z jakich konkurencji będzie się on składać, niemal w ciemno obstawiał muscle upy. Ćwiczenie gimnastyczne, które praktycznie dla każdego adepta zaczynającego swoją przygodę z CrossFitem, jest ono takim celem, do którego dąży się już na samym starcie. Dla wielu ludzi wydaje się to na początku niemal niemożliwe do zrobienia, ale jak pokazują przykłady finalistów – nie ma rzeczy niemożliwych! Jeszcze pół roku temu, nikt z nich nie potrafił wdrapać się z taką gracją na dwa zawieszone pod sufitem kółka gimnastyczne. A dziś? Dziś jak widać jest zupełnie inna rozmowa.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 9

Ale muscle upy to nie była jedyna rzecz jaką trzeba zrobić w finale. Końcowy zestaw, biorąc pod uwagę fakt, że wszyscy byli już na skraju wyczerpania sił, był prawdziwym killerem! Już samemu ogłoszeniu towarzyszyły wielkie emocje, a dalej było tylko lepiej.

WOD Finałowy

5 Muscle Up

10 HSPU

20 Hang Power Clean

30 T2B/K2E

40 Thruster 40/25

50 Burpees Over The Bar

Rywalizacja kobiet w finale od rywalizacji panów różniła się tym, że panie nie musiały zmagać się z muscle upami. Jednak to tylko kwestia czasu, kiedy i płeć piękna zacznie się wspinać na kółka gimnastyczne. Bo przecież nie ma rzeczy niemożliwych, prawda? 😉 A patrząc na progresy jakie robią moje koleżanki w boxie, to jestem wręcz pewny, że za jakiś czas będą śmigać pod sufitem 🙂 W finale jednak walczyły jak lwice głównie ze swymi słabościami i rywalkami obok, w drugiej kolejności.

Tytuł najbardziej wysportowanej kobiety w CrossFit Podlasie tym razem przypadł Turi po kapitalnej walce.

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II Turi

Druga Mimi, która broniła mistrzostwa. Ta pomimo zajęcia „tylko” drugiej lokaty, także nie mogła być specjalnie zmartwiona. Zresztą to jest dziewczyna, która jeśli jeszcze bardziej uwierzy w siebie, to pokaże wszystkim takie rzeczy, że szczęki opadną wielu osobom. Wspomnicie moje słowa 😉

I takim też sposobem doszliśmy do rywalizacji ostatecznej, starcia tytanów pracy i samozaparcia. W 4-osobowym finale od początku moimi prywatnymi faworytami był Paweł Perkowski, który bronił mistrzostwa z pierwszych zawodów oraz Radek, czarny koń rywalizacji. Nikt przed startem zegara odliczającego czas, nie spodziewał się tego, jak wiele się wydarzy podczas kolejnych kilkunastu minut.

W tym finale było wszystko – walka, emocje, niespodzianki, frustracje, dyskwalifikacja, potężny wysiłek, ból oraz radość. Paweł po takim finale z jednej strony może czuć spory niedosyt, z racji dyskwalifikacji, spowodowanej nie wykonaniem jednego cholernego muscle upa. Z drugiej jednak, walczył on do samego końca. Napisać, ze walczył to jednak mało! Będąc daleko w tyle za resztą stawki sędziowie pozwolili mu ukończyć WOD-a dla samego ukończenia. Okazało się jednak, że Paweł nie chciał go tylko skończyć, a chciał jeszcze ostatni raz tego dnia powalczyć. I zrobił to w pięknym stylu ponieważ dogonił i przegonił nawet jednego z zawodników. I już za samo to należą mu się potworne brawa. Przecież i tak wiedział, że jest zdyskwalifikowany i mógł po prostu zejść z pola walki. Ale nie! Walka do końca to coś, po czym poznaje się prawdziwego sportowca, a Paweł takim jest bez najmniejszych wątpliwości!

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 10

A co mam do napisania o Radku, który wygrał zawody? Tylko i wyłącznie dobre rzeczy! Mając okazję obserwować go wiele razy w ciągu tygodnia podczas jego treningów, wiedziałem że stać go na wiele. Zarówno ja, jak i kilka innych osób wierzyło w niego od samego początku do samego końca. Co więcej, my w niego bardziej wierzyliśmy niż on sam w siebie! Jak dziś, pamiętam taką scenę, kiedy podczas wykonywania jednego z WOD-ów na treningu, w którym były zawarte thrustery, z wściekłością rzucał sztangą, która nie chciał się go słuchać. Do tego z jego ust leciały nieparlamentarne teksty w stylu, że „pierdoli CrossFit!” czy też „nigdy więcej nie wróci do boxa!”. Jak jednak widać, nie umie on dotrzymać danego słowa 😉 I bardzo dobrze! Od siebie tylko prywatnie mogę jeszcze dodać, że tak trzymaj Radek, a za jakiś czas będziesz przenosił góry! Aha, i dzięki tobie odzyskałem trochę szacunku do piłkarzy. Trochę 🙂

I takim oto sposobem kolejne Wyzwanie przeszło do historii. Brawa za taki dzień należą się wszystkim, zarówno czołowym zawodnikom, jak i też tym, którzy ukończyli na ostatnich miejscach WOD eliminacyjny. Oczywiście organizatorzy także dali radę ale ich chwalić znowu nie będę, bo jeszcze im sodówka jakaś do głowy uderzy 😉

CrossFit Podlasie - Wyzwanie II 11

Rozmowom na temat zawodów i wielu wielu innych, nie było końca zaraz po ich zakończeniu w boxie, jak i też na świętowaniu do wczesnych godzin porannych w centrum naszego miasta. Wiem doskonale, że po raz kolejny z mojego tekstu wyszła swoista laurka w stosunku do wielu rzeczy. Nic jednak na to nie poradzę, skoro w moim otoczeniu dzieją się tak fajne rzeczy, których życzyłbym chyba wszystkim. CF Podlasie po raz kolejny pokazało, że dzięki ludziom jest samo w sobie wielką siłą!

A jeśli ktoś dobrnął do końca tego tekstu i nie ma jeszcze dość, to mam dla niego jeszcze jedną wiadomość. W nadchodzącym tygodniu na blogu pojawią się kolejne materiały z tych zawodów. Bo fajnych wspomnień nigdy za wiele!