fbpx
O wszystkimOpinie

Szybcy znowu się wściekli

dodany przezKamil Timoszuk 23 maja 2013 0 Komentarzy

Czasami ludzie mnie zadziwiają. W wielu kwestiach ale w jednej dość regularnie. Zdarza się to podczas oraz już po wielu moich wyjściach do kina. Na szczęście każdy ma własny rozum i własny gust dzięki czemu nie musi brać do głowy tego co myślą inni.

Taka oto wstępna refleksja nasunęła mi się po wczorajszej premierze filmu na jaki nie ukrywam, że czekałem. Typowej produkcji, która ma bawić, cieszyć, zaskakiwać i… nic poza tym. Tego typu filmem jest właśnie kolejna, już szósta część serii „Szybcy i wściekli”

Szybcy i wściekli 6

Jeśli ktoś widział choćby jedną część całej tej epopei ten doskonale wie czego można się było spodziewać po tym filmie. W ciemno można było strzelać, że główni bohaterzy będą mieli do wykonania jakąś misję. Że do jej pomyślnego zakończenia będą potrzebowali różnej maści zabawek takich jak samochody czy broń. Po drugiej stronie oczywiście musi stać jakiś czarny charakter wraz ze swymi pomagierami. A to wszystko musi być koniecznie okraszone pościgami, strzelaninami, wybuchami oraz nierealnymi sytuacjami. No i oczywiście pięknymi paniami 😉

Każdy z tych wyżej wymienionych podpunktów w nowej odsłonie Szybkich i wściekłych został spełniony w pełni. I o to chodzi! Nie chcę teraz sprawdzać ile dokładnie ale domyślam się że budżet przeznaczony na zrobienie tego filmu w jakichś 80% to przede wszystkim efekty specjalne. Autorzy poszli tutaj chyba w myśl zasady „im więcej tym lepiej” i w sumie nie ma się co im specjalnie dziwić. Po pierwsze dlatego, że całe kino rozrywkowe idzie w tym kierunku. Po drugie zaś tego chyba wymagał niemal każdy kto widział jakąkolwiek wcześniejszą część. Zresztą nie sądzę, aby ludzi byli usatysfakcjonowani jakby na przykład reżyserzy tym razem skupili się na wewnętrznych rozterkach bohaterów i ich walce wewnętrznej z samymi sobą. Nie ten adres i nie ten target.

W filmie fajne było to, że po raz kolejny zmieniono miejsce akcji. Po słonecznym Los Angeles, trochę tajemniczym Tokio oraz brutalnej momentami Brazylii, tym razem przyszedł czas na bliską nam Europę. No bo gdzie może czaić się na naszym kontynencie zło jeśli nie w Moskwie? 🙂 Po raz kolejny wytłumaczono kolejne niedomówienia z poprzednich części. Akcja filmu dzieje się tuż przed tym co miało miejsce w części o driftowaniu w Tokio. Przez to parę rzeczy może być dla nowego widza niezrozumiałe, jednak nie przeszkadza to specjalnie w oglądaniu. Zresztą kto by miał czas na zastanawianie się nad takimi pierdołami w czasie gdy kule z pistoletów latają, samochody fruwają, a każdy każdego chce jak najszybciej przechytrzyć i zabić. To wszystko okraszone jest jak zwykle typowym dla serii humorem. Takim typowo sytuacyjnym w którym bez dwóch zdań bryluje Roman. Inni jednak dzielnie potrafią mu dotrzymać kroku.

Jedyną rzeczą do jakiej na swój sposób mogę się przyczepić to fakt, że tym razem film nie wykreował raczej żadnego hitu muzycznego. Tak miało to miejsce w 2011 roku kiedy to właśnie w Szybkich i wściekłych można było usłyszeć ten kawałek, a następnie molestował on nas z każdej strony przez długie tygodnie/miesiące.

Czy aby to jednak minus tej produkcji? Słuchany przeze mnie w tej chwili soundtrack z filmu daje radę i fajnie umila mi pisanie tego tekstu.

Słowem podsumowania podstawowym pytaniem jakie mi się teraz nasuwa to te czy najnowsza część filmu przebiła wszystkie poprzednie. Jednoznacznie powiedzieć nie mogę ale poprzednia była chyba odrobinę lepsza. Ale tylko odrobinę. Zarówno przy jednej jak i drugiej fajnie jest się rozerwać, dosłownie i w przenośni.

Aha i jakby ktoś miał wątpliwości – tak będzie 7 część. Skąd to wiadomo? Zobaczcie sami w kinie zaraz po filmie 😉