CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

Średniowieczna BiletGate

dodany przezKamil Timoszuk 29 marca 2019 0 Komentarzy

Myślałem, że niewiele jest w stanie mnie jeszcze zdziwić lub zaskoczyć jeśli chodzi o polskie środowisko crossfitowe. Tym bardziej, że w większości przypadków, wszystkie gównoburze startowały po jakimś evencie, a nie przed nim. Ale człowiek uczy się całe życie.

Jak pokazują ostatnie dni, pomysłowość ludzka naprawdę nie zna granic. Niby to banał, ale jest coś w tym, że jak komuś uda się go złamać, to zawsze wywołuje to swego rodzaju zaskoczenie. Przynajmniej u mnie. A w ostatnich dniach zdziwiłem się nawet bardzo, czytając różne, często dziwne treści w internecie. Czy już wiecie co mam na myśli?

Tak, chodzi o „aferę biletową” w związku z nadchodzącymi Medieval Games, jaką sporo osób próbuje ostatnimi dniami kręcić. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to cała historia w skrócie wygląda tak. Organizatorzy Medieval Games jakiś czas temu udostępnili jak co roku możliwość zakupu biletów na swoją imprezę przez internet. I kto w tamtej chwili był zdecydowany na wyjazd do Rynu, to po prostu je kupił i miał ten temat z głowy. Jak się jednak okazało, marka tej imprezy przez dwa ubiegłe lata urosła na tyle, że bilety rozeszły się w najszybszym tempie trzyletniej historii. I jak to z takimi rozchwytywanymi eventami bywa – nie dla wszystkich starczyło miejsc. Niestety jednak wiele osób obudziło się z tym tematem po fakcie, a dokładniej w dwóch chwilach. Pierwsza to taka, kiedy na stronie która rozprowadzała bilety możliwość zakupu była już zablokowana. Drugą zaś była ta, kiedy na fanpage zawodów pojawiło się oficjalne ogłoszenie zakończenia sprzedaży z powodu wyczerpania zapasów. No i się zaczęło…

Polscy organizatorzy zawodów crossfitowych w większości przypadków chcąc iść na rękę kibicom, zawodnikom i wszystkim związanym z danym eventem ludziom, nie wprowadzają opłat za oglądanie danej imprezy. Czy to dobrze czy nie, to jest jedna historia. Ale faktem jest, że ludzie w tym kraju przywykli do tego, że jadąc na jakąś crossfitową imprezę, na miejsce „wchodzą jak do siebie”. Zawody stricte biletowane w Polsce, można praktycznie policzyć na palcach jednej ręki. Zapoczątkował to kilka lat temu Amarok East Side Challenge, później tak samo zrobiło poznańskie Rodeo (chyba, dawno to było 😉 ), Medieval Games, Battle Of Europe i w niewielkim stopniu ale jednak LOGinLAB (jeden wieczorny show na hali). Czy coś pominąłem? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzach. Wszelkich crossfitowych zawodów organizowanych na targach, na które trzeba kupić wejściówkę nie liczę. Tak czy siak, eventów nieodpłatnych jest przytłaczająco więcej, bez dwóch zdań. I niewątpliwie w tym przypadku zebrało to swoje żniwo.

Niestety dla wielu osób, wraz zaistniałą sytuacja rozpoczęło się wylewanie żali na internecie. Padające argumenty były różne, ale przepraszam bardzo, w większości przypadków są one po prostu bzdurne. Zacznijmy może od tego, że wiele osób powołało się na słowo „PRZEDSPRZEDAŻ” jakie było użyte na stronie pośredniczącej. Niektórzy liczyli chyba na to, że później będzie jakaś druga pula biletów. Ale w sumie dlaczego miała by być, skoro zapotrzebowanie było na tyle duże, że wszystkie bilety poszły na pniu? Organizatorzy mieli z własnej woli zamknąć sprzedaż przed czasem, żeby jeszcze sobie poczekać? Na co mieli czekać? Aż wszyscy chętni się łaskawie namyślą? Jak pokazało życie, wielu osobom zależało na byciu na tej imprezie tyle, że podjęli szybciej decyzję. Tylko tyle i jak widać aż tyle.

Dalej niektórzy domagali się „dorobienia” biletów. Tu znowu powstaje pytanie dlaczego? Jaki jest zamek w Rynie i arena zmagań wraz z trybunami, wiele osób po tylu latach już doskonale wie. Do największych ona na pewno nie należy. I pomimo tego, że Bronisław Olenkowicz jest zdolny do wielu nieprawdopodobnych rzeczy, to tak mi się coś wydaje, że zamku jednak w parę dni rozbudować nie umie. Sorry Bron za ten mój brak wiary w Ciebie 😉 Niektórzy już chyba zapomnieli też o tym, jak cholernie gorąco potrafi tam być po kilkunastu godzinach zmagań zawodników i kursowaniu w różne strony kibiców. A w tym roku, jak sobie teraz zgaduję, lepiej nie będzie. Tak więc ze swojej strony, tym bardziej doceniam to, że organizatorzy nie robią „skoku na kasę” i chcą się trzymać swoich pierwotnych ustaleń. Poza tym czy jak chcecie się wybrać na jakiś koncert, premierę filmową czy inny event, ale w porę nie zarezerwujecie sobie miejsc, to też obwiniacie za to organizatorów?

Przez komentarze w internecie przewinęła się jeszcze jedna narracja, która wpadła mi w oko. Mianowicie ta działająca na zasadzie „Chcieliśmy przyjechać do was na zawody w 10/20/30/40(wybierzcie sobie) osób. Mamy już od dawna noclegi w Rynie ale zobaczyliśmy, że nie ma biletów. Co mamy teraz zrobić?” Serio? Z jakiegoś boxa jedzie ekipa powiedzmy 30 osób i kompletnie NIKT z tej ekipy nie wpadł na pomysł, aby może zarezerwować sobie wejściówki na to wydarzenie? A jak jeździcie na wakacje to też rezerwujecie sobie na przykład hotele, dopiero po wylądowaniu na drugim końcu świata? Jeśli tak, to szacun za odwagę. W tym jednak przypadku to się nie sprawdziło.

Ktoś jeszcze wspominał o tym, że „na większości zawodów, zawodnicy dostają bilety dla bliskich za darmo”. Hmmm… Nie wiem, może ja niewiele tego typu imprez widziałem, może się po prostu nie znam, a parę zawodników z którymi gadałem na ten temat mi kłamało, ale coś takiego praktycznie nie ma miejsca. O tym, że imprez biletowanych w Polsce jest jak kot napłakał już pisałem. Więc tym bardziej szansa na to, że tak się dzieje jest znikoma. Ale spoko, jeśli ktoś chce mnie wyprowadzić z błędu i udowodnić że było/jest inaczej i wszędzie wszyscy dostają coś za darmo, to proszę bardzo 🙂 Osoby, które DOMAGAJĄ SIĘ PRZEPROSIN od organizatorów za to, że sami nie ogarnęli biletów w porę pisać nie będę. Chyba to jasne dlaczego 😉

Dlaczego więc w ogóle ten tekst powstał? Z czystej sympatii i współczucia dla organizatorów trzeciej edycji Medieval Games. Współczucia, ponieważ doskonale wiem ile pracy i serca wkładają to, żeby wszyscy ludzie którzy dotrą na zamek w Rynie, już w kolejny weekend się dobrze i bezpiecznie bawili, a z imprezy wywieźli jak najlepsze wrażenia. A ta cała sytuacja tylko dokłada im kolejnych problemów. Przez ostatnie dwa lata, brałem przez chwilę czynny udział, pomagając w taki sposób jak mogłem. Zdarzyło się to nawet nie raz, że pomoc była potrzebna do późnych godzin nocnych 😉 OK, zaraz ktoś może napisać, że w takim razie oczywiście „bronię swoich!”. Otóż nie. Po ubiegłym roku, kiedy byłem oficjalnym fotografem imprezy, w tym roku zdjęcia będzie robił kto inny. W tym roku jadę do Rynu jako zwykły kibic, który nie będzie tam musiał kompletnie nic robić, a będzie mógł się mam nadzieję dobrze bawić. W sumie to dla mnie będzie aż dziwne, ale może damy radę 😉 I tak samo jak każdy inny Kowalski, musiałem i kupiłem dwa trzydniowe karnety, żeby sobie zaklepać tę możliwość. A wiecie dlaczego to zrobiłem stosunkowo wcześnie? Bo jestem nauczony doświadczeniem, że takie czekanie nic dobrego nie daje. Nauczyły mnie tego bardzo dobitnie ostatnie w historii Regionalsy w Berlinie. Impreza na wyjeździe na którą cholernie mi zależało. Ale też dobrze wiem, że zbierałem się do organizacji tego tripu jak pies do jeża. I koniec końców zostałem z niczym, a same Regionalsy widziałem zaś tylko w internecie. Bolało? Na początku na pewno. Ale jak widać nauka nie poszła w las. Może więc nauczka jaką sprawiły w tym roku Medieval Games, wywoła podobną refleksję u kilku z was. Może zamiast oskarżać organizatorów o rzeczy najzwyczajniej niesłuszne, to kolejnym razem po prostu im pomożecie kupując o czasie potrzebne wejściówki.