O wszystkimOpinie

Sport dokumentalny

dodany przezKamil Timoszuk 6 lipca 2018 0 Komentarzy

Czy to tylko moje wrażenie, że ludziom lubiącym chodzić do kina, w ostatnim czasie producenci filmowi nie mają do zaoferowania nic ciekawego? Na szczęście mamy XXI wiek i nawet na takie kryzysy są już sprawdzone sposoby. Jeden z nich nazywa się Netflix.

Po dłuższym odwyku od kina, w ostatnim czasie zacząłem bardziej śledzić repertuar kinowy, po to by w wolnej chwili z niego skorzystać. Jak na złość jednak trafiłem na okres wakacyjny, który nie ma co ukrywać ale płodny w atrakcyjne kino nigdy raczej nie był. Jednak to co się dzieje na przestrzeni ostatnich tygodni to jest jakaś lekka powiedziałbym zapaść. Przynajmniej w temacie takich filmów, które mnie by z jakiegoś powodu interesowały.

Dlatego w wolnych chwilach ostatnio dość często wracam do także zaniedbanego w ostatnich miesiącach Netflixa. Platformy serialowo-filmowej, która potrafi się zmieniać niemal z dnia na dzień, a co dopiero z miesiąca na miesiąc. I nie inaczej było tym razem. Poza tym ja przeważnie mam tak, że jeśli nie mam ustalonego nic konkretnego co chciałbym na pewno na Netflixie zobaczyć, to pierwszym miejscem do którego się zawsze kieruję jest kategoria dokumenty. Wychodzę bowiem z założenia, że nawet jeśli nie zobaczę niczego co by mnie powaliło na kolana i rozłożyło na łopatki, to jest szansa, że się czegoś nowego i ciekawego dowiem. A to że Netflix dokumenty robić potrafi, to udowodnił już nie raz.

Dlatego też dziś mam dla was do polecenia aż 4 tego typu materiały. Tak się składa, że wszystkie traktujące o tematyce sportu. Na pierwszy zaś ogień idzie dokument koszykarski o zawodniku, który swego czasu potrafił zarazić koszykówką w swoim wykonaniu praktycznie cały kraj. Tym zawodnikiem był Vince Carter, a krajem Kanada.

Klubem NBA o nazwie Toronto Raptors zainteresowałem się w pierwszym roku ich istnienia. Jednak to właśnie Vince Carter kilka lat później sprawił, że jako kibic zostałem i przy tym klubie (do dziś!) i w dużej mierze przy NBA. To co jednak zrobił zawodnik znany swego czasu jako „Air Canada” dla całego kraju, to jest świetny temat na dokument. Kiedy VC przychodził do mroźnego Toronto, to Kanada była krajem hokeja. Koszykówka myślę, że nie była tam pod względem popularności nawet na drugim miejscu. Pomimo tego w jednej chwili w połowie lat 90-tych, powstały tam dwa kluby, które dołączyły to NBA – Toronto Raptors i Vancouver Grizzlies. Do dziś został z nich tylko ten pierwszy, któremu w tej chwili autentycznie kibicuje większa część kraju.

Jeśli zaś chodzi o sam dokument to można się z niego trochę dowiedzieć jak wyglądał cały proces zmian, jakie zachodziły w mentalności Kanadyjczyków. Jaki w tym miał udział Vince Carter i dlaczego w pewnym momencie to się skończyło. Tutaj niestety trzeba dodać, że nawet jeśli dokument jako całość się broni, to wiele wątków jest w nim potraktowanych dosyć pobieżnie. Osoba która interesuje się tym mocniej, może odnieść wrażenie, że wiele rzeczy jest jakby niedopowiedzianych. Zauważam jednak, że jest to niestety cecha wspólna dla wielu tego typu filmów na Netflixie. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego aby zwykły typowy Kowalski się nie przestraszył ilości informacji jaką mógłby otrzymać w trakcie jednego filmu. Tutaj jednak jeśli chcemy pokazać dokładnie zmiany jakie zaszły w całej Kanadzie, to moim zdaniem warto by było wgryźć się w temat trochę bardziej. Ale i tak każdemu chętnemu polecam to zobaczyć.

Drugim, również koszykarskim filmem do polecenia z Netflixa jest „Amator”.

Opowieść o chłopaku, który nie mając większego wsparcia ale mając za to duży talent, stara się zrobić koszykarską karierę. Jego podróż, jak to w przypadku wielu innych takich historii bywa, nie jest oczywiście prosta. Po drodze oczywiście zdarzają się problemy z kolegami i rodziną. Mówiąc krótko – standard. Jest jednak jedna ciekawa rzecz, którą wprawdzie także już poruszano filmowo ale moim zdaniem tego nigdy za wiele. Mam tu na myśli chory układ na linii ligi uczelniane (teoretycznie amatorskie), a sponsorzy. Od wielu lat ligi typu NCAA stały się ogromnymi machinami nie tylko sportowymi, ale także i marketingowymi. Przez to też przepływają przez te organizacje miliony dolarów z których teoretycznie niewiele trafia do najbardziej zainteresowanych czyli zawodników.

W praktyce jednak wygląda to tak, że istnieją oficjalne zakazy aby zawodnicy grający w tych ligach, lub także starający się aby tam się dostać (na daną uczelnię) przyjmowali jakiekolwiek gratyfikacje finansowe. W praktyce jednak bywa tak, że niektórzy menadżerowie, firmy czy nawet same uczelnie „naginają” te przepisy, tak aby uzyskać założony efekt czyli na przykład ściągnąć do siebie gracza. I nie zawsze chodzi tu o przekazywanie jakichś pieniędzy dla zawodników w linii prostej, ale na przykład załatwienie dobrej pracy dla rodziców, super prezenty typu samochód dla rodzeństwa i wiele tym podobnych. Kilka miesięcy temu, można śmiało powiedzieć, że szambo się rozlało. W wyniku tego wiele osób zostało aresztowanych, a jak wielu twierdzi, to tylko wierzchołek góry lodowej. Dlatego też tym bardziej polecam ten film aby zobaczyć jak może lub nawet wygląda to od środka.

Co mam dziś więcej wam do polecenia? Na przykład „Religon of Sports”.

6-odcinkowa seria pokazująca sport z innej, tej głębszej, a przez to też i ciekawszej strony. Każdy z odcinków pokazuje historię jakiegoś sportowca reprezentującego inną dyscyplinę. Historię, która bardzo często wykracza znacznie dalej niż tylko sala treningowa, boisko czy też mata. Dokument ten stara się pokazać to, dlaczego dla wielu ludzi na całym świecie sport jest tak ważny i dlaczego potrafi on skupić na sobie uwagę, nie tyle milionów, co czasami nawet miliardów ludzi.

Autorzy tej serii pokazują nam takie sporty jak NASCAR, rodeo, MMA, baseball, piłka nożna czy też e-sport. Każda z dyscyplin jest inna, ale przez to ciekawa. W każdym z tych środowisk są ludzie, dla których uprawianie danego sportu to zdecydowanie coś więcej niż tylko „głupie odbijanie piłki”, „ciągłe siedzenie przed komputerem”, czy też „obijanie ludziom twarzy”. Ja póki co mam za sobą cztery prawie 1-godzinne odcinki, ale już się cieszę na widok trailera zapowiadającego drugi sezon tej serii dokumentalnej. Dlatego sprawdźcie ją i wy!

Na koniec zaś wjeżdża moje najnowsze odkrycie, polecone mi kilka dni temu przez człowieka, który naprawia moje ciało gdy się trochę popsuje, naciągnie albo jeszcze coś innego 😉 Dokument pod tytułem „Breaking2” zrealizowany dla National Geographic, jest to filmowa odpowiedź na tytułowe zagadnienie. Mianowicie autorzy chcą sprawdzić, czy człowiek jest  w stanie złamać barierę dwóch godzin na maratońskim dystansie 42,195 metrów.

W tym celu zostaje przeprowadzona skrupulatna selekcja biegaczy, którzy dają nadzieję na powodzenie takiego eksperymentu. Wyselekcjonowane osoby są zaś poddane wszelkim potrzebnym zabiegom, które mają ułatwić przybliżenie ich do tego osiągnięcia. Nawet sama trasa jest przygotowana specjalnie do pobicia tego czasu i umiejscowiona jest na torze wyścigowym. Czy finalnie udaje się zakończyć projekt sukcesem? Możecie to sprawdzić sami oglądając ten film. Jest to też o tyle proste, że dokument (z polskimi napisami) dostępny jest na YouTube. Miłego oglądania! 😉