CrossFitO wszystkimOpinie

Skakanki wzięte w obroty

dodany przezGość 19 grudnia 2016 1 Komentarz

Po raz kolejny w moje ręce trafiły skakanki do testów, jednak tym razem było dużo ciekawiej. Kamil mnie uprzedził, że pojawią się modele, powiedzmy, z wyższej półki. Z premedytacją, nie sprawdzałem żadnych opinii, lub tym bardziej cen, żadnej z nich – chciałem je sprawdzić „w praniu”. Żadnej z nich nie miałem okazji wcześniej trzymać w rękach, więc do testów mogłem podejść z totalnie wolną głową. Napalony jako pierwszą skatowałem oczywiście osławioną RPM 3.0, ciekawy czy jest to rzeczywiście tak wybitna sztuka, ale o niej na koniec…

Pierwszą edycję naszych testów skakanek możecie znaleźć pod TYM linkiem. Dziś natomiast wziąłem na warsztat kolejnych pięć modeli z teoretycznie wyższej półki. Czy w praktyce są one warte uwagi? Przeczytajcie.

Sports ST Axis

Waga: 80g
Długość linki: 292cm
Długość rączki: 16cm
Mocowanie żyłki: łożysko metalowe, w plastikowej obudowie

Na pierwszy rzut oka skakanka, która powinna mi się bardzo spodobać – lekka, z długim uchwytem. Rzeczywiście nie można jej nic zarzucić, solidnie wykonana, porządna skakanka. Jednak nie postawiłbym jej ani klasę wyżej od standardowych skakanek – pomimo swojej lekkości łożyska chodzą dość ospale i w kręcenie trzeba włożyć odrobinę więc siły niż przy innych modelach. Przy 20, 30 powtórzeniach żaden problem, ale przy dłuższym kręceniu czuć to w przedramionach. Nie wiem, czy dobrym pomysłem było także zrobienie tak lekkich uchwytów. Praktycznie nie czuje się ich w rękach, co może niektórych odpowiadać, ja osobiście wolę lekko cięższe rączki co daje mi poczucie większego panowania nad skakanką.

ROGUE SR-1

Waga: 98g
Długość linki: 300cm
Długość rączki: 17cm
Mocowanie żyłki: metalowe łożysko kuliste

No tu już spodziewałem się pierwszej petardy. Człowiek naoglądał się tego logo w tylu wersjach i kombinacjach na klatach najlepszych zawodników na świecie, że jeszcze zanim zacząłem skakać magia była w powietrzu. Po czym zacząłem… i wszystko prysło. Do samego mechanizmu łożysk i mocowania nie mogę się przyczepić, o tyle jeżeli chodzi o rączkę, wg mnie totalnie nie trafiony model. Charakterystyczna „bombka” na końcu rączki, która w zamyśle, jak mniemam, miała sprawić, że będzie ona lepiej i pewnie leżeć w dłoni działała u mnie totalnie odwrotnie. Ręką ześlizgiwała się na tym zgrubieniu co wymaga poprawiania ułożenia w dłoni, a to za każdym razem burzy koncentrację. Co prawda magnesia pomaga, ale używanie jej także do DU to już wzbudza śmiech towarzyszy treningu, i słusznie. W tym przypadku może oczekiwania były zbyt wysokie, ale po prostu spodziewałem się więcej.

INVICTUS FITNESS

Waga: 98g
Długość linki: 300cm
Długość rączki: 15cm
Mocowanie żyłki: metalowe łożysko kuliste

Na pierwszy rzut oka bardzo porządnie wykonana skakanka i wrażenie to potwierdza się przy jej używaniu. Ciekawy, porządnie wyglądające łożysko „kuliste” działa naprawdę świetnie. Rączki, może delikatnie przykrótka, ale to już raczej detal i moje zboczenie bo po kilkudziesięciu powtórzeniach totalnie nie zwracałem już na to uwagi. Uchwyty do tego wyprodukowane są z „tępego” tworzywa sztucznego co sprawia, że rączka nie ślizga się nawet przy lekko spoconych dłoniach. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych skakanek jakie było mi daje testować – nawet jakbym chciał, nie mam się do czego przyczepić.

THORN FIT

Waga: 190g
Długość linki: 300cm
Długość rączki: 15 cm
Mocowanie żyłki: metalowe łożysko kuliste

Ten model od razu przykuł moją uwagę. Po pierwsze, jest to bogatszy brat skakanki, która była moim faworytem w poprzednim teście. Po drugie, wykonanie tego modelu to już totalnie inna bajka niż sprawdzane do tej pory. Metalowe rączki, częściowo ryflowane, porządnie wykonane łożysko (bardzo podobne do Invictus’a), nawet izolacja żyłki wydaje się jakaś bardziej miękka J Jest jedno ale – skakanka swoje waży i jest totalnie innym podejściem, niż inne, gdzie wygląda na to, że producent za wszelką cenę chciał uczynić je jak najlżejszymi. Przez zastosowanie metalowych uchwytów model ten jest praktycznie dwa razy cięższy niż inne testowane, teraz jak i wcześniej, skakanki. Czy to wada? Wg mnie nie, nie i jeszcze raz nie. Lubię „czuć” skakankę i tyczy się to tak samo lekkości w działaniu łożysk jak i ciężaru uchwytów. Pomimo, że różnica w porównaniu z innymi jest spora, jednak nie jest to ciężar, który przeszkadzałby i robił różnicę w treningu. Jak dla mnie skakanka idealna, gdyby nie….

RPM Fitness 3.0 Steelstorm Edition 3

Waga: 120g
Długość linki: 365cm
Długość rączki:
14,5cm
Mocowanie żyłki: system w kosmosu

I jest, sławią owiana, szeroko wychwalana, krocie kosztująca skakanka RPM. Moje pierwsze i podstawowe pytanie odnośnie tego modelu było proste: czy robi różnicę? Pierwsze wrażenie? Ehhhh, tak sobie. Po kilku dniach skakania – jak cholera! Nie będę się rozpisywał o aspektach technicznych, zresztą system łożyskowy jest tu dość schludnie obudowany i widać niewiele. Jednak przede wszystkim – prosta, zwykła rączka, chudsza niż większość konkurencji, z tym że wykonana z metalu i w całości ryflowana. Prosty zabieg, a sprawa, że wygoda skakania jest na innym poziomie. Po prostu nie martwisz się, że uchwyt wyślizgnie Ci się z ręki, lub chociażby zmieni jakkolwiek pozycję. Łożyska działają rewelacyjnie, na poziomie, na którym nie dane mi było skakać wcześniej. Jest to odczuwalne szczególnie w treningach gdzie do zrobienia mamy setki DU – wpadamy w rytm i skakanka jakby płynęła. RE-WE-LA-CJA.

Kilka rekordów osiągniętych na RPM:

Max DU w 60sek. – 139 (jedno podejście)

Max DU w 30sek. – 74

Max DU w 2 min. – 263 (unbroken)

100 DU – 41sek.

Podsumowując – RPM jest zdecydowania najlepszą skakanką, którą miałem okazję próbować. I tak, jest to inny poziom wykonania i działania. Czy poprawi Twoje wyniki – na pewno, ale czy sprawi, że będziesz skakał dwa razy lepiej? Nie. W  tym temacie niestety dalej człowiek jest największym czynnikiem. Żadna skakanka nie skacze sama, nawet jeżeli tak czy wygląda. A zakończyć wypada myślą Damiana „SISU” Truchela, trenera z CrossFit Białystok – „na dablach się nie wygrywa”, choć zacinać się i plątać tracąc cenne sekundy już można.

Jeśli więc zainteresował was jakiś z powyższych modeli skakanek, to znajdziecie je po kliknięciu w baner Unbroken Store.

  • Igan

    Pytanie się nasuwa – czy testujący skakał na „anonimowych” skakankach? Czy też wiedział, że teraz skacze na tej najdroższej, z kosmiczną technologią? Niestety nasz mózg jest tak ustawiony – im droższe i kosmiczna technologia – tym lepsze. Być może ta skakanka jest rzeczywiście najlepsza. Ale jestem ciekawa wyniku testu „anonimowych” skakanek.