fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Siła prosto ze wschodu

dodany przezKamil Timoszuk 9 czerwca 2019 0 Komentarzy

Mariusz Pudzianowski to człowiek, którego swego czasu znała praktycznie cała Polska. To dzięki jego popisom w świadomości ludzi zaistniała taka instytucja sportu jako Strongman. Jak się też okazuje po wielu latach, nadal istnieje świat „po Mariuszu”.

Rynek Kościuszki w Białymstoku ładnych parę lat temu zamienił się z obskurnego „parku”, w funkcjonalny plac miejski. Dzięki temu w bardzo regularnych odstępach czasu, odbywają się na nim imprezy kulturalne, społeczne czy sportowe. I właśnie tego ostatniego typu impreza miała miejsce w sobotnie gorące popołudnie. Tym razem były to Mistrzostwa Europy Strongman w kategorii do 105 kilogramów.

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale gdy tylko słyszę nazwę Strongman, to niemal automatycznie przed oczami pojawia mi się Mariusz Pudzianowski. I to pomimo tego, że nigdy jakimś jego wielkim fanem nie byłem, to w czasach jego świetności zdarzyło mi się oglądać jego popisy na różnego rodzaju zawodach. W sobotę miałem zaś okazję uwiecznić na zdjęciach występy jego następców. Aby walczyć o tytuł mistrza Europy do Białegostoku zjechali się reprezentanci takich krajów jak Rosja, Litwa, Austria czy Łotwa. Łącznie 12 zawodników z planowanych 14. Dwóch stwierdziło przed samym startem, że przygotowane obciążenia w poszczególnych konkurencjach są dla nich za duże. Tych na pewno nie przestraszył się broniący tytułu Polak, pochodzący z Białegostoku, Marek Czajkowski.

Przygotowane konkurencje miały w głównym stopniu sprawdzić siłę i wytrzymałość potężnych facetów. Wśród tych zabaw dla dużych chłopców było przeciąganie ciężarówki, noszenie „walizek”, „zegar” z przyczepionym motorem, podnoszenie sztang, hantli oraz samochodów, a także wrzucanie betonowych kul na podesty. Do tego w przerwach pomiędzy zmaganiami siłaczy, odbywały się pokazy taneczne i licytacje, które pozwoliły zebrać kilkanaście tysięcy złotych na leczenie małego chłopca. Jednym słowem, każdy kto dotarł do centrum Białegostoku, raczej nudzić się nie mógł. Można było też zobaczyć jak wielką siła dysponują zawodnicy, w chwilach kiedy obsługa techniczna musiała przenosić różne przedmioty w 4-5 osób, te które chwilę potem Strongmani przerzucali sami.

Ta sztuka najlepiej tego dnia wychodziła faworytowi czyli Markowi Czajkowskiemu, który wygrał 5 z 6 pierwszych konkurencji. Jednak pomimo takiej dmoniacji do samego końca nie mógł być pewny swojej wygranej. A to jak nieobliczalny potrafi być sport, pokazała kończąca zawody konkurencja wrzucania kul. Wtedy to po wrzuceniu pierwszej kuli zamykającego stawkę startujących zawodników Marka, zaczęły łapać skurcze, i to w obydwu nogach. Pomimo bólu udało mu się jednak wrzucić jeszcze jedną, ważącą 140 kilogramów kulę. I to właśnie dzięki niej, to faworyt stanął na najwyższym stopniu podium w swoim rodzinnym mieście. Tuż za nim uplasował się Rosjanin David Shany z Rosji, a trzecie miejsce wywalczył wracający do kategorii 105 kg, po zrzuceniu prawie 20 kilogramów, były mistrz świata, Marcin Sendwicki.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z tego pokazu siły.