fbpx
CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

CrossFit Regionals 2017 czyli powiew świeżości

dodany przezKamil Timoszuk 18 maja 2017 0 Komentarzy

Po kilku tygodniach przerwy od crossfitowych emocji na całym świecie, czas na powrót! Powrót rywalizacji tych ludzi, którzy najlepiej poradzili sobie w tegorocznym Open. Tym samym CrossFit Regionals czas start!

Crossfitowy światowy kalendarz od kilku już lat jest tak budowany, aby każdy biorący udział w tej całej zabawie mógł sobie to dobrze zaplanować. Zawodnicy dostają wystarczająco dużo czasu aby przygotować się najpierw do Open, a następnie do każdego z kolejnych etapów do którego uda im się awansować. Kibice śledzący to wszystko z boku, także mają możliwość śledzenie poczynań swoich ulubieńców bez względu na to w jakim regionie świata się oni znajdują. Dzięki reorganizacji sprzed kilku lat zawody Regionals są najlepszym przykładem ukłonu w kierunku właśnie kibiców.

W chwili obecnej istnieje podział na 8 regionów na całym świecie. W nich przez najbliższe 3 weekendy będą walczyć ze sobą ci, którzy najlepiej sprawdzili się w Open. Specyficznych tegorocznych Open, które jeszcze wielu będzie długo pamiętać z różnych względów. Ciekawym, aczkolwiek moim zdaniem trochę niesprawiedliwym rozwiązaniem jest to, że treningi dla wszystkich regionów ogłaszane są w jednej chwili, przez co ci startujący podczas drugiego lub trzeciego weekendu, mają znacznie więcej czasu na przygotowanie. Chociażby przez podpatrzenie i przeanalizowanie tego, jak robią to koledzy startujący wcześniej. Fakt też, że każdy ma tyle samo czasu na ewentualne zmiany lub poprawki. W tym roku regiony startują jednak w takiej kolejności:

19-21 Maj 2017

East Regional
South Regional

26-28 Maj 2017

Pacific Regional
California Regional
Central Regional

2-4 Czerwiec 2017

Meridian Regional
West Regional
Atlantic Regional

Tak się też składa, że zmagania na poziomie Regionals, przez wiele osób uważane są za znacznie trudniejsze zawody, aniżeli to co później topowi zawodnicy (po 5 kobiet, mężczyzn oraz zespołów z każdego regionu) zastają w Carson czy też Madison w tym roku. Dzieje się to za sprawą w dużej mierze treningów jakie Dave Castro wraz z zespołem wymyślają i zaskakują najbardziej zainteresowanych. W tym roku jednak stało się coś, co jeszcze z 2-3 lata temu wydawało się nie do pomyślenia. Mianowicie przeglądając treningi z Regionalsów, na próżno możemy tam szukać workoutów z wykorzystaniem choćby w najmniejszym stopniu sztangi.

Dziwne? Zaskakujące? Na pewno. Ciekawe? Także!

Gdy się jednak dobrze wczytamy w powyższą rozpiskę, to możemy zauważyć, że brak sztangi nie oznacza w stu procentach braku ciężaru. Bo czy takowym nie jest 9-kilogramowa kamizelka, 13-kilogramowa piłka, 36-kilogramowy hantel czy też prawie 70-kilogramowy kettel lub worek z piaskiem? Takim zagraniem Dave Castro po raz kolejny pokazuje, aby nie przyzwyczajać się do jednej formy treningu i do standardowych przyrządów jakie się do niego wykorzystuje. Oczywiście nie ma co ukrywać, że w tym wszystkim da się zauważyć podłoże biznesowe. Te jednak jest obecne w świecie sportu już od tak dawna, że nie powinno to moim zdaniem nikogo dziwić.

Jednak sam fakt zmuszenia najlepszych na świecie do zmienienia trochę optyki treningowej i zaskoczenia ich takim zestawem oceniałbym na plus. Tak samo też jak to jaki sygnał jest wysyłany wszystkim trenującym CrossFit na świecie. To, że pomimo pozornego kultu sztangi w mediach społecznościowych, istnieją też inne formy treningowe oraz inne sposoby na ciekawą rywalizację. Swoją drogą to pamiętam, że jeszcze nie tak dawno temu, toczyła się dyskusja na temat „Czy CrossFit nie stanie się za kilka lat trochę bardziej rozbudowaną wersją podnoszenia ciężarów?”. Na tamten okres wydawała się ona dosyć zasadna. Jak jednak widać na załączonym przykładzie, tam na górze w CrossFit HQ ludzie naprawdę myślą, a przy okazji starają się zrobić wiele aby cała dyscyplina ciągle szła do przodu.

Na tę też okoliczność zapytałem też kilka osób z polskiego środowiska CF. Przeczytajcie co mieli do powiedzenia

Co sądzisz o zagraniu ze strony Castro w tym roku, który w treningach Regionalsowych nie zawarł ani jednego workoutu ze sztangą? Czy to dobry kierunek i czy w szerszym kontekście może oznaczać to odejście od ciężarów w CrossFicie?

Maciej Bielski (CrossFit Trójmiasto)

Ta zmiana jest poniekąd następstwem tego co działo się w Open. CrossFit w formie zawodniczej ma duży potencjał, by być dobrym widowiskiem sportowym, ale tylko w momencie kiedy nie jest monotonny. Ja osobiście preferuję gdy jest dużo zmiennych w trakcie danego WOD, co pozwala na wykazanie się przygotowaniem z każdej strony – zarówno siłowej, kondycyjnej, sprawnościowej i taktycznej.

Wiadome jest, że muszą być WOD-y w których dominującą zdolnością do wygrania będzie siła. Ale nie może to być jedyna z rzeczy rozdzielających zawodników klasy A od B. A właśnie wcześniej tak było, gdy Europejczycy w zadaniach kondycyjnych nie odstawali za mocno od zawodników z USA, tak gdy pojawiały się na przykład kompleksy sztangowe lub drabiny, gdzie obciążenie rosło, a tempo było szaleńcze, to ciężko rywalizuje się z kimś, kto w kompleksie robi kilka rundek tym, co jest maksem innego zawodnika

Nie sądzę żeby było to odejściem od ciężarów w CF. Jest to raczej jest to powiew świeżości i zarazem zajebisty chwyt marketingowy, żeby podnieść oglądalność / dostępność i sprzedaż hantli typu HEX 🙂

Łukasz Wysocki (CrossFit ELEKTROMOC)

Nie oceniałbym tego w kategoriach zły lub dobry, bo to zależy od punktu siedzenia. Dla zawodników ukierunkowanych na treningi jedynie ze sztangą, to pewnie powód do niepokoju. Dla tych co zmieniali sprzęt z którym trenują (tak jak rekomenduje metodyka CrossFit) to „dzień jak co dzień”. Mi osobiście to się podoba. Jest to pomysł spójny z ideą tego czym się zajmujemy na co dzień, uzasadniony i dodający Regionalsom pikanterii.

Magda Górska (CrossFit Dopamine)

Jeśli któryś zawodnik ma pretensje, że nie ma sztangi na Regionalsach, to powinien zmienić dyscyplinę. Podstawowym założeniem CrossFitu jest ogólna sprawność tak, aby być przygotowanym na wszystko. Więc jeśli nie jesteś przygotowany na zawody bez sztangi, to lepiej sobie odpuść i zrób miejsce dla kogoś innego.

Z drugiej strony jednak CrossFit to maksymalna przekrojowość. Sztanga to ogromne możliwości – „cardio” na małym obciążeniu i maksy, dwubój olimpijski i trójbój siłowy, rozmaite kompleksy ruchowe. To sprawdzian dokładnie wszystkich z dziesięciu cech motorycznych wyróżnianych w CrossFicie. Całkowite odejście od tych elementów sprawia, że te zawody będą niepełne. Poza tym tracimy całkowicie aspekt siłowy, co bardzo mocno na starcie faworyzuje lżejszych i niższych zawodników. W tym roku tabelki „average games athlete” będą wyglądały inaczej niż zwykle – tego jestem pewna. Poza tym dochodzi jeszcze niesmak związany z hantlami. CrossFit to biznes, oczywista sprawa, ale tak bezpośredniego nacisku na właścicieli boxów do kupowania dodatkowego sprzętu w historii CrossFitu jeszcze nie było.

Postscriptum. Ogłoszono tylko 6 eventów, a nie 7 jak zazwyczaj. Sztanga pojawi się na Regionalsach.

Marcin Biliński (CrossFit Gdynia)

Tegoroczne treningi na Regionals ponad wszelką wątpliwość sprawiają, że przyklejona do CrossFitu cecha „unpredictable” nabiera nowego wymiaru. Myślę, że wielu z nas po ogłoszeniu ostatniego eventu, długo i w totalnym osłupieniu wpatrywało się w kompletne zestawienie treningów, bezskutecznie szukając jakiegokolwiek elementu technicznego z wykorzystaniem sztangi, tak hołubionej przez wszystkich wierzących i praktykujących crossfiterów. Czy to dobry kierunek? Na tą chwilę jeszcze chyba za wcześnie nazwać to kierunkiem. Na razie to pierwszy raz, a na pytanie czy pierwszy i ostatni odpowiedzi nie zna nikt. Castro pewnie też. Dla niego to też eksperyment. Pytanie tylko, czy powinien eksperymentować na tak zaawansowanym etapie corocznych gamesów.

Według mnie region powinien być tak skomponowany, aby dawać zawodnikom do wykonania możliwie przekrojowy test ich umiejętności i formy. Czy jest to możliwe bez sztangi? Nie mówię, że zadania są łatwe i lekkie. Jestem daleki od tego. Ale czy do końca przekrojowe? To moja zasadnicza wątpliwość.

Z drugiej strony, jest to idea totalnie nowa, i jako taka dokłada do wydarzenia górę nowych emocji. To z pewnością duży plus, i prognostyk na to, że Regionalsy 2017 będą ciekawe. W związku z nieszablonowym zestawem treningów, ciekawe i zaskakujące mogą być również ostateczne wyniki.

Nie sądzę jednak, żeby w szerszym kontekście był to znak, że czas ciężarów w CrossFicie się skończył. Ciężary mają zbyt fundamentalne znaczenie dla idei treningu crossfitowego, aby je uśmiercić. Może to tylko przekorna reakcja Castro, który widząc chociażby internet nafaszerowany kolejnymi PR-ami zawodników na coraz bardziej wyśrubowanych ciężarach, stwierdził, że nie ma co testować, bo sztangę i ciężary wszyscy mają doskonale opanowane, więc lepiej zaskoczyć ich czymś innym 🙂

Magdalena Grabowska (CrossFit Czechów)

Uważam, że to bardzo fajnie, że teraz jest trochę inaczej. CrossFit to nie tylko sztanga i ciężary. Jest mnóstwo sposobów na sprawdzenie siły i wszechstronności zawodników. Niejednokrotnie praca z ciężarem swojego ciała jest w zupełności wystarczająca. Nie uważam żeby to oznaczało całkowite odejście od sztangi, bo dwubój jest integralną częścią CrossFitu. Nie jestem jednak zwolenniczką używania go w kontekście AMRAP-ów, bądź ciężkich powtórzeń na czas. W mojej ocenie powinien służyć budowaniu siły, precyzji i koordynacji. Jeśli ciężko to wolno i dokładnie, jeśli chcę popracować nad powtarzalnością – to na małym ciężarze. Mimo że odkąd ja programuję treningi w swoim boxie, w treningach jest mniej sztangi niż było, to absolutnie wszyscy klubowicze mają progres w ciężarach.

Karol Zdunek (CrossFit Decepticon)

Mi się to zagranie bardzo podoba. Dlaczego? Jest to zwrócenie uwagi na fundamenty i funkcjonalność treningu jakim jest CrossFit.

Znamy dobrze piramidę z gajda, gdzie podstawą jest metabolic następnie gimnastyka i dopiero praca na ciężarach. Myślę że tym też sugerowały się osoby odpowiedzialne na układanie zawodów. Ponadto pokazują, że idą z biegiem czasu i słuchają ludzi mądrych którzy zarzucali CrossFitowi pracę na jednej płaszczyźnie. W tych workoutach dzięki hantlom więcej jest pracy asymetrycznej.

Dzięki takim zagraniom zwracają uwagę trenerom i zawodnikom na całym świecie na urozmaicanie programu treningowego o ćwiczenia niekonwencjonalne co wpływa na lepsze przygotowanie do wykonania ćwiczeń i treningów które są unknownable.

Jeżeli zawodnik potrafi się szybko dostosować do sytuacji i zarzucić zamiast sztangi sandbag, to będzie potrafił też w odpowiedni sposób podnieść ciężką torbę w pociągu i wjebać ją na górną pryczę 🙂 I to jest funkcjonalne. Wiem, że Kozak, Czaplicki czy Frazer potrafią to zrobić nawet trzecią nogą, ale CrossFit trenuje coraz więcej milionów ludzi i organizatorzy chyba chcą pokazać im pewien trend, za którym chcą aby świat podążał.

Dawid Kujawski (LAB.Krotoszyn)

Przez lata osądzano zawody CrossFit pod kątem ciężarów… Wiadomo było, że Open będzie przekrojowe, ale jeśli już ktoś dostanie się na region, to będzie skazany na porażkę. Jeśli nie dźwiga, to o Gamesach te osoby już mogą zapomnieć. celem CrossFIt Games jest testowanie każdego roku zawodników i wyłanianie the fittest. Co znaczy, że Castro nie lubi jak szufladkuje się etapy rozgrywek i zawarte w nich ćwiczenia. Pokazał że w 2017 ma ochotę stestować szeroko rozumianą sprawność, a nie to na co wszyscy się szykowali. CrossFit ma być nieprzewidywalny jak pogoda, a zatem tym razem nie spadł deszcz ciężkich rwań czy zarzutów 🙂

Drugim aspektem jaki przyszedł mi na myśl w kontekście tegorocznych Regionals, to to jak sobie poradzą polscy reprezentanci w Madrycie. Ci sami, którzy są w większym stopniu kojarzeni z ciężarami, aniżeli na przykład z gimnastyką. W przypadku takich treningów jak w tym roku i przy pomocy takich akcesoriów, na prawdę ciężko jest coś wyrokować. Jednak moi rozmówcy dali się namówić na małe typowanie. Przynajmniej niektórzy 😉

Czy tegoroczne treningi Regionals to plus czy minus dla naszych polskich zawodników, którzy wystartują w Madrycie?

Magdalena Grabowska (CrossFit Czechów)

Co do naszych zawodników to nie mam pojęcia jak się przygotowywali, bo tego nie śledzę. Podejrzewam jednak, że niedobrze. W Polsce kultura i historia ciężarowa jest bardzo mocno zakorzeniona… Myślę że większość skupia się właśnie na oly, a to duży błąd. Zaniedbywanie gimnastyki i endurance to błąd, który jeśli popełnili, bardzo szybko zweryfikuje Madryt.

Maciej Bielski (CrossFit Trójmiasto)

Czy używanie hantli będzie problemem dla zawodników z Polski? Nie powinno z prostej przyczyny – te ćwiczenia nie wymagają tyle techniki co boje ze sztangą. Aczkolwiek jest jedna mocna niewiadoma – każdy ruch z użyciem hantli będzie dużo mocniej angażował aparat odpowiedzialny za stabilizację, gdyż trudniej kontroluje się dwa osobne obiekty, niż jeden w dwóch rękach – zupełnie inna koordynacja i rozkład sił.

Wierzę we wszystkich chłopaków którym udało się zgarnąć bilet na Regionalsy. Szczególnie kibicuję Bartkowi Lipce ponieważ jest tam już któryś raz z rzędu, więc nie był to przypadek i fajnie by było żeby spełnił swoje marzenie. Kibicuję też Pawłowi Czaplickiemu, bo jest po prostu moim dobrym kumplem z Gdańska, gdzie razem studiowaliśmy i trenowaliśmy Judo, a później zaczęliśmy CrossFit.

Łukasz Wysocki (CrossFit ELEKTROMOC)

Nie śledzę tego jak chłopaki trenują na co dzień, a więc ciężko brać moje zdanie za pewnik. Wierzę, że sobie poradzą bardzo dobrze niezależnie od tego jakie Castro z ekipą postawią przed nimi zadanie! W końcu to harda polska banda! 🙂 Jestem mega zajawiony tym, że będzie tak liczna ekipa, że ostatecznie Czapla też się załapał i znów będzie młodzieżowy reprezentant na Gamesach. Europa to najcięższy region na świecie, a najwyższa pora, żeby któryś z chłopaków pojechał do Madison. Będzie ciekawie 🙂

Dawid Kujawski (LAB.Krotoszyn)

Przez ostatnie dwa dni miałem okazję widzieć się z Pawłem Kozakiem, Bartkiem Lipką i Pawłem Czaplickim. Po rozmowach wiem nad czym pracowali, i na pewno większa cześć z nich liczyła na ciężary. Ja sam wybieram się do Madrytu, bo wierzę że w tym roku chłopaki – i mówię tu o całej piątce – na plus pokażą, że Polski CrossFit rośnie w siłę i dumnie będą reprezentować nasze barwy.

Marcin Biliński (CrossFit Gdynia)

Z pewnością cały turniej będzie stanowił wyzwanie dla zawodników, ale większość z nich sobie z nim poradzi. Na tym poziomie wytrenowania to raczej pewne.

Sprzęt, który wykorzystany zostanie w workoutach, tj. aż tak ciężkie hantle, kettle i sandbagi, nie są na co dzień używane w treningu, a przynajmniej nie w takich ilościach jak sztangi, w związku z czym zawodnicy mogą być do tego trochę nie przyzwyczajeni.

Jest to aspekt obycia ze sprzętem – oczywiście istotny, ale nie jedyny i nie najważniejszy. Nadal zasadniczą kwestią pozostaje poziom wytrenowania i przygotowania fizycznego na wszystkich możliwych płaszczyznach, które jako baza będzie stanowiło klucz do sukcesu.

Co do naszych, sam fakt, że znaleźli się w regionie, świadczy o ich wszechstronności. A jeśli tak jest, to poradzą sobie w workoutach zarówno ze sztangą, jak i bez niej. Wierzę, że będzie dobrze i trzymam kciuki.

Magda Górska (CrossFit Dopamine)

Jak brak sztangi wpłynie na naszych zawodników? Myślę, że chłopaki mają do tego raczej neutralne podejście. Nasi regional athletes to bardzo mocni i przekrojowi zawodnicy. Czego im nie zaprogramują – i tak pójdą jak źli 😉 Powodzenia chłopaki!

Karol Zdunek (CrossFit Decepticon)

Czy to plus czy minus dla naszych zawodników – to mnie chuj obchodzi 😉 Niech sobie radzą, a ja za nich trzymam mocno kciuki! 🙂

Tak więc jak widać, póki co Regionalsy jak na razie są w dużej mierze sporą niewiadomą pod wieloma względami. Na całe szczęście wiele ze znaków zapytania może zniknąć już niebawem, wraz ze startem rywalizacji w dwóch pierwszych Regionach w ten weekend. Aby je obejrzeć na żywo lub z odtworzenia, wystarczy wejść na oficjalny kanał YouTube CrossFit HQ albo na główną stronę Gamesów, gdzie wszystko będzie podane jak na tacy. Zapowiadają się trzy ciekawe crossfitowo weekendy.


W tym czasie możecie sprawdzić też Unbroken Store, który w okresie Regionalsowym ma dla was kilka ciekawych ofert.