CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Przedświąteczne uderzenie ze wschodu

dodany przezKamil Timoszuk 22 grudnia 2015 1 Komentarz

Okres przedświąteczny nie sprzyja raczej temu aby w i tak napiętym już do granic możliwości codziennym grafiku, znaleźć jeszcze czas na inne obowiązki. Większość osób ma wtedy na głowie porządki, zakupy, prezenty i takie tam bzdety. Jest jednak taka grupa ludzi, która zamiast na przykład siedzieć w kuchni woli spędzić cały dzień w boxie, a do tego jeszcze konkretnie się zajechać.

Rok 2015 powoli dobiega już końca i od jakiegoś czasu zacząłem go sobie podsumowywać pod wieloma kątami. Jednym z moich punktów widzenia z których patrzę na te mijające już 12 miesięcy były to wszelkiej maści imprezy stricte crossfitowe na jakich miałem okazję i czasami nawet przyjemność być. Już teraz mogę odkryć rąbka tajemnicy, że w przerwie między świętami a nowym rokiem, na blogu pojawi się moje subiektywne podsumowanie i mój mały ranking tego typu imprez w Polsce w tym roku. Zanim jednak to nastąpi, warto się jeszcze zatrzymać na evencie, który odbywał się w miniony weekend w Białymstoku i był niejako zwieńczeniem tych szalonych 12 miesięcy. Dokładniej rzecz biorąc były to już szóste wewnętrzne zawody CrossFit Białystok o nazwie WYZWANIE VI. W przeciwieństwie jednak do poprzednich edycji, tym razem w tych zmaganiach mogli wziąć udział nie tylko sami klubowicze, ale też wszyscy chętni z szeroko rozumianego regionu. Czy był to dobry ruch ze strony organizatorów aby otworzyć się na jeszcze szersze grono crossfiterów? Po tym niejako eksperymencie śmiało można powiedzieć, że jak najbardziej tak!

CFB Wyzwanie VI 1

Wewnętrzne zawody boxowe od zawodów rangi ogólnopolskiej różnią się kilkoma rzeczami. Pierwszą i chyba najbardziej rzucającą się w oczy sprawą jest rozmach z jakim organizowane jest dane przedsięwzięcie. Wiadomym jest, że w takich sprawach o wielu jeśli nawet nie większości spraw decydują finanse i to czy one po prostu są czy ich nie ma. Oczywiście dużo też zależy od samej ekipy organizującej, której jeśli nie brakuje pomysłów to jest ona w stanie załatwić i zrobić na tyle dużo, że każdy startujący w danej rywalizacji będzie się czuł po prostu dobrze. To że CrossFit Białystok potrafi organizować konkretne imprezy crossfitowe pokazały dobitnie dwie edycje Amarok East Side Challenge oraz 5 edycji WYZWANIA. Być może więc dlatego zaraz po puszczeniu informacji w świat, że tym razem impreza CrossFit Białystok jest otwarta, zgłosiła się choćby niemal 20-osobowa ekipa z Ełku plus pojedyncze osoby z Białegostoku. Jak widać praca włożona w stworzenie marki zaczyna przynosić profity w stolicy Podlasia 🙂 Jeśli do tych wszystkich głodnych rywalizacji, wysiłku i sportowych emocji ludzi dorzucimy regularnych klubowiczów, to dochodzimy powoli do punktu, że wewnętrzne zawody przeradzają się w masówkę rodem z Łodzi 😉

CFB Wyzwanie VI 2

CFB Wyzwanie VI 3

Otwarta formuła zawodów to jednak nie jedyna rzecz jaka uległa też zmianie w stosunku do wcześniejszych WYZWAŃ. Po tym jak nie tak dawno temu zaczęła swoje funkcjonowanie druga placów CrossFit Białystok, tak nie było innej opcji aby to właśnie w niej rozegrać te zawody. Box mieszczący się na ulicy Sosabowskiego w stosunku do tego na Marczukowskiej różni się wieloma rzeczami. Zaczynając od gabarytów, poprzez rozmieszczenie stref treningowych dających różnych możliwości, a na dodatkowym sprzęcie kończąc. Do niedawna też jedną z tych rzeczy, która robiła także różnicę był fakt, że na Sosabowskiego był brak ogrzewania. Na szczęście jednak zaledwie kilka dni temu, saga pod tytułem „Kiedy w końcu podłączą gaz?” zakończyła się happy endem i idąc na zawody nie trzeba było sobie szykować ciepłych kurtek, rękawiczek ani dresów. Zresztą crossfiter ćwiczący w ciepłych kalesonach też mógłby wyglądać dosyć specyficznie 😉 Z drugiej jednak strony legginsy chyba już na stałe weszły do treningowej mody i to nie tylko w damskiej garderobie 🙂

CFB Wyzwanie VI 4

Jednym z ciekawszych, a nawet bardziej emocjonujących momentów każdych zawodów jest ta chwila, kiedy podczas „spotkania przy tablicy” ogłaszane są workouty. Jest to chwila tak samo ciekawa jak i też dla wielu osób stresująca. Szczególnie tych, które w zawodach biorą udział często po raz pierwszy i nie do końca wiedzą czego mogą się spodziewać. Jednak jeśli ktoś chciałby zacząć czerpać zawodnicze doświadczenie, to gdzie ma to robić jak nie we własnym boxie? To przecież właśnie w tym miejscu trenerzy dokładnie wiedzą jakie osoby startują i przeważnie pod nie rozpisują treningi, tak aby każdy mógł je zrobić mniejszym lub większym wysiłkiem. Po dwóch latach działalności boxa CrossFit Białystok przyszedł też już najwyższy czas na to aby wprowadzić dodatkowe kategorie. Wszystko za sprawą poziomu jaki osiągnęła pewna grupa panów, który już jest, a być może nawet i będzie w przyszłości nieodstępny dla wielu osób. Dlatego też w takim przypadku bardzo fajnym rozwiązaniem było wprowadzenie kategorii 4 Fun oraz Rx. Panie na taki podział w CFB muszą jeszcze chwilę poczekać. Takie „rozwarstwienie” zawodników sprawiało też, że wytypowanie zwycięzcy w poszczególnych kategoriach nie było takie proste. O słuszności obranej drogi zaświadczyły jednak same zawody gdzie rywalizacji, emocji oraz niespodzianek nie zabrakło.

CFB Wyzwanie VI 5

Zanim jednak doszło do walki o najwyższe stopnie podium i związanie z nimi laury, to wiele ze startujących osób zaczęło zaliczać swoje debiuty. Były to zarówno crossfitowe jak i też generalnie rzecz ujmując sportowe debiuty w jakichkolwiek zawodach i jakiejkolwiek dyscyplinie. Jest to tym bardziej godne podziwu, że niektóre z tych osób trenowaniem zajęły się tak naprawdę kilka tygodni temu. Dlatego też w takiej sytuacji tym bardziej należą się takim ludziom brawa za hart ducha walki i odwagę. Podstawowe ruchy jakie były do wykonania w pierwszym treningu czyli box jumpy, cleany, swingi kettlem oraz burpeesy sprawiały, że nawet początkujący mógł chwycić byka za rogi i spróbować z nim powalczyć. Szczególnie zadziorne w tej sytuacji były panie, które walczyły jak lwice – zarówno z rywalkami jak i też samymi sobą. A o to przecież tak naprawdę chodzi!

CFB Wyzwanie VI 21

U panów sytuacja wyglądała bardzo podobnie, bowiem i w kategorii 4 Fun i w kategorii Rx czekały na nich workouty, które w największym stopniu odczują nogi. Niestety też w kategorii Rx mieliśmy do czynienia z przypadkiem przeszacowania swoich sił i obecnie posiadanych umiejętności względem kategorii. Nie od dziś przecież wiadomo, że najwyższa kategoria w niemal wszystkich poważnych zawodach to taka kategoria gdzie trzeba mieć opanowane WSZYSTKIE podstawowe oraz te bardziej złożone ruchy w stopniu dobrym lub bardzo dobrym. Do tego też jeśli ktoś myśli o walce o najwyższe laury to musi on mieć coś ekstra w zanadrzu. Co jednak się dzieje kiedy osoba z niedoborami w kilku aspektach porywa się z typową „motyką na słońce”? W przypadku sobotnich zawodów taki przypadek zakończył się dosyć bolesnym upadkiem z wysokości drążka. Upadkiem, którego zdecydowanie można było uniknąć gdyby tylko dobrze oszacować swoje umiejętności i możliwości. W przypadku tego jednego przyjezdnego zawodnika pozostaje mieć tylko nadzieję, że nic poważnego mu się nie stało i będzie to wskazówka i motywacja do dalszej pracy.

CFB Wyzwanie VI 9

Sama kategoria Rx widać było niemal gołym okiem, że pozostałą część zawodników wyprzedza dość znacznie. Wprawdzie do rywalizacji z różnych względów nie przystąpili wszyscy najlepsi z szeregów CrossFit Białystok ale i tak walka o zwycięstwo była przednia.

Drugi trening zaserwowany tego dnia przez odpowiedzialnego za programowanie workoutów Damiana, o dziwo też był ukierunkowany na to aby zajechać ludziom głównie nogi. No bo powiedzmy sobie szczerze – Kto tak naprawdę lubi po 1023 metrach wiosłowania, po nieznacznej chwili odpoczynku zasuwać jak wariat z wall ballami? Z drugiej strony zawody nie są od tego aby coś lubić czy nie, a od tego aby to po prostu robić najlepiej jak się tylko potrafi. Tak więc wychodzi więc na to, że trener każe, a zawodnik musi. Stawkę tej walki oprócz samego dobrego wyniku, który wliczał się do końcowej klasyfikacji, zdecydowanie bardziej podbijały także inne małe wojny i wojenki. Brylowała w tym przede wszystkim nieformalna ekipa trenująca o 6:30 czyli #CFB630RX, która bez wątpienia wyróżniała się zacnymi koszulkami. To jednak w ramach tej wewnętrznej sekty walczono o to czy na poniedziałkowym treningu jeden kolega drugiemu poda rękę czy też o to, kto jest bardziej jurnym oldboyem w tym stadzie. Jeśli do tego dorzuci się fakt, że o tak ważkich sprawach decydowały pojedyncze powtórzenia, to nie trzeba mieć zbyt dużej wyobraźni aby sobie wyobrazić jak wielkie emocje temu towarzyszyły.

CFB Wyzwanie VI 23

Całą rywalizację uświetnił też swoim przybyciem Stephen Curry, który pomiędzy swoimi popisami w NBA znalazł chwilę aby pokazać chłopakom z Białego jak się rzuca wall balle za 3 punkty. Od tego momentu moim zdaniem powinno to być standardem, że każdy kto trenuje w koszulce koszykarskiej ma wszystkie powtórzenia liczone razy trzy. Bo dlaczego by nie? 😉

CFB Wyzwanie VI 6

Panowie w kategorii Rx dostali do zabawy trochę cięższy sprzęt niż 9 kilogramowe piłki lekarskie, ale nie było widać aby któryś z nich narzekał na ten fakt. Tak to jednak już jest, że tam gdzie są duzi chłopcy, tam się pojawiają także równie duże zabawki. Zanim jednak każdy z nich dostał szansę pobawienia się nimi, musiał wcześniej sobie popływać i zrobić trochę przysiadów na jednej nodze. Do tego też momentu różnica pomiędzy zawodnikami z Białegostoku, a gośćmi z Ełku nie była jeszcze specjalnie widoczna. Gdy jednak przyszło do robienia martwych ciągów na zmęczeniu sztangą ważącą 120 kilogramów podział zrobił się bardzo szybko. Widać było że chłopaki rodem z Podlasia ze stalą są za pan brat i niemal każde kolejne powtórzenie wyglądało po prostu łatwo. Nic też dziwnego, że w najbliższej dużej ogólnopolskiej imprezie w postaci Cross Baltic Challenge w Gdańsku CrossFit Białystok będzie miało aż 6 męskich reprezentantów w kategorii Elite.

CFB Wyzwanie VI 11

CFB Wyzwanie VI 12

CFB Wyzwanie VI 13

Nie jest też tajemnicą to, że czasami oprócz wielkiej siły lub wytrzymałości, warto użyć też głowy podczas lub nawet przed wykonaniem treningu. Takim właśnie przypadkiem był półfinał zarówno w wykonaniu pań, jak i też w kategorii 4 Fun u panów. Tutaj bowiem o osiągniętym wyniku decydowały kilogramy zarzucone na barki czy też wyrzucone nad głowę w zaproponowanym kompleksie ciężarowym. Na sam kompleks złożył się power clean, hang clean, dwa front squaty oraz shoulder to overhead. Smaczku tej rywalizacji dodawało to, że na wszystko było przeznaczone 5 minut, przed każdym kompleksem trzeba było wykonać 5 burpeesów i co najważniejsze każdy kompleks musiał być zrobiony unbroken. Patrząc na rywalizację pań widać było gołym okiem, że wiele z nich wkłada masę pracy w codzienne treningi i doskonalenie techniki każdego z tych ruchów. Dzięki też temu kilogramy na sztandze z miesiąca na miesiąc rosną. W przeciwieństwie też do samych zawodniczek, które wbrew obawom przeważnie początkujących dziewczyn, nie stają się one facetami w sukienkach.

CFB Wyzwanie VI 24

U panów pomimo tego, że konkurencja była stosunkowo większa to gwiazda półfinałów była tylko jedna i był nią bez ŻADNYCH wątpliwości Konrad Zawistowski. Kiedy jego teoretycznie więksi i silniejsi koledzy szacowali swoje możliwości na ciężar w granicach 60-70 kilogramów do wykonania kompleksu, wtedy niepozorny Konrad nie pierdzielił się w tańcu i przywalił ciężar o masie 90 kilo. Czym innym jest jednak porwanie się na coś takiego, a czym innym jest później temu podołanie. Co to jednak dla Konrada – Nie takie rzeczy pewnie w swoim życiu chłopak robił 😉

Podczas kolejnych udanych prób Konrada nie było chyba osoby w boxie, która by nie życzyła mu jak najlepiej. Sam zainteresowany swoje zachowanie w późniejszym czasie tłumaczył tym, że nie wiedział jaki ciężar zadeklarowali jego rywali do zajęcia czołowych miejsc, a więc musiał iść typowo va banque. No i poszedł chłopak, oj poszedł 😉

CFB Wyzwanie VI 26

Skoro więc panowie z tej teoretycznie słabszej kategorii poszli po bandzie, to dlaczego by mieli tego nie zrobić przedstawiciele ekipy Rx. Jak to ktoś już pięknie nazwał w jednym z komentarzy na Facebooku, na czas tej konkurencji tę kategorię powinno się przemianować na „Wózki widłowe, windy & dźwigi”. Wszystko dlatego, że zawodnicy byli zmuszeni ustanawiać tego dnia swój max w przysiadzie ze sztangą trzymaną na klatce piersiowej. Od ciężarów jakie wjeżdżały z impetem samych patrzących mogły boleć głowy, a w późniejszym czasie ręce składać się do oklasków. Jedna udana próba goniła kolejną udaną próbę i takim oto sposobem w maksymalnych przysiadach najlepsi mieli założone po 150 i 160 kilogramów na „patyku”. Nie samymi jednak ciężarami krosfiterzy żyją i aby sprawdzić ich wszechstronność zaraz po walce ze sztangą przyszedł czas na wysokie loty podczas muscle upów. Był to też swoisty pokaz możliwości jakie daje rig w CrossFit Białystok na ulicy Sosabowskiego, gdzie jednocześnie może tyle osób wykonywać to ćwiczenie.

CFB Wyzwanie VI 16

CFB Wyzwanie VI 17

Kiedy już większość zawodników była na wyczerpaniu swoich sił tego dnia pozostawała jeszcze do wykonania dość ważna część każdych zawodów czyli finały! W tych natomiast po raz kolejny można było zobaczyć jak bujną wyobraźnię ma Damian Truchel podczas programowania treningów. Kobiety oraz panowie z kategorii 4 Fun dostali taki trening, który jest chyba ciężej zapamiętać niż go fizycznie zrobić. Podczas rozpisywania go na tablicy lista ćwiczeń do wykonania wydawała się niemal nie mieć końca. Rx-owi panowie zaś dostali zaś temat krótki ale niezwykle treściwy.

CFB Wyzwanie VI 18

Przy okazji też tego treningu i generalnie tego dnia kilka osób mogło poznać odpowiedź na nurtujące od dawna już pytanie w postaci – Kto jest autorem wszystkich kapitalnych rysunków jakie ozdabiają tablice w obu już boxach CrossFit Białystok? Ową autorką jest popularna Brydzia, która pomimo tego że aktualnie przebywa poza granicami naszego kraju, to na WYZWANIE przyjechała i przy okazji ponownie błysnęła swoim plastyczno-artystycznym talentem. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak szybko i jak sprawnie powstaje rysunkowy Mikołaj to niech wpada na mój kanał na YouTube gdzie oprócz nagranego procesu tworzenia, znajdzie też wiele innych materiałów filmowych z WYZWANIA, które nie zmieściły się w tym tekście.

CFB Wyzwanie VI 25

Rozgrywanie finałów oczywiście rozpoczęto od płci pięknej w której miała miejsca jedna z największych niespodzianek tego dnia. Nie od dziś bowiem wiadomo, że najsprawniejszą dziewczyną w CFB niemal od samego jego początku jest Joanna „Mimi” Rogowicka. Potwierdza to każdego dnia podczas wykonywania workoutów, jak i też na kolejnych wyzwaniach kiedy to tylko raz na pięć dotychczasowych przypadków musiała zadowolić się „tylko” drugim miejscem na podium. Jak dobitnie pokazało WYZWANIE VI damski crossfitowy świat w Białymstoku nie kończy się jednak na boxie. Dziewczyny, które w nim na co dzień nie trenują śmiało mogą też walczyć jak równe z równymi w takich zawodach jak te. Dobitnym potwierdzeniem tej tezy okazał się być Marlena Strzemińska, która pokazała zarówno w samym finale jak i też przez całe zawody wszystko to czego powinno się wymagać od dobrej zawodniczki – siłę, fajną technikę, charakter, wolę walki i chęć zwycięstwa. Te wszystkie atrybuty pozwoliły jej lekko zepchnąć swoją rywalkę z boxa na drugi stopień podium. Chętnych do zobaczenia w jaki dokładnie sposób się to stało po raz kolejny odsyłam do YouTube, gdzie znajdziecie nagrania ze wszystkich finałowych heatów wszystkich kategorii!

Najbardziej emocjonującymi finałami w taki najbardziej namacalny sposób były jednak te męskie z kategorii 4 Fun. Panowie podobnie jak panie także musieli się zmierzyć z tym treningowym tasiemcem i punkt po punkcie realizować jego założenia. Pomimo tego, że każdy z zawodników jest świadomy swoich braków lub niedoskonałości, to nikt z tego powodu nie zamierzał spuszczać głowy i poddawać się. Nawet pomimo tego, że już przed samym finałem było wiadome, że przegonić liderującego Wojtka Rogowickiego – zbieżność nazwisk z zawodniczką w kategorii kobiecej nie jest w żaden sposób przypadkowa – będzie niemal nie sposób, to dwa pozostałe stopnie podium były jak najbardziej do wzięcia. Co więcej o końcowej klasyfikacji decydowały nie tylko pojedyncze konkurencje ale nawet i pojedyncze powtórzenia! O tym, że wcześniej wspomniana gwiazda complexów czyli Konrad Zawistowski stanął na drugim miejscu zadecydował zaledwie jeden punkt uzyskany w generalnej klasyfikacji. To jednak jeszcze nic! O tym, że to Łukasz Burnos czyli prawdziwy tytan codziennej pracy w boxie wyrwał trzeci stopień na podium zadecydował… jeden nie zrobiony przez „Stephena Curryego” zwanego też szatanem skakanki lub Karolem Pogorzelskim chest to bar! Takie sytuacje są dobitnym przykładem na to, że dobre zawody crossfitowe z nudą nie mają nic wspólnego. Na zawodach potrafią też dziać się cuda w postaci robienia na przykład muscle upów w takich ilościach jakich się nigdy wcześniej łącznie nie zrobiło. Rywalizacja w tego typu eventach potrafi też bardzo dosadnie uwypuklić wszelkie braki lub niedoskonałości, co jest dla wielu osób także wartością dodaną po takim dniu, pomimo że do podium brakowało całkiem sporo.

Takim też sposobem dotarliśmy do finału Rx gdzie zdarzyć się mogło wszystko choć faworyt był jeden. Co innego jednak takim faworytem być, a co innego podołać takiej presji. Łukasz Głuszyński, bo jego w tej chwili mam na myśli, wydaje się jednak z taką sytuacją radzić niezwykle dobrze, bo po raz kolejny zachował się jak typowy robot – Dostał zadanie, punkt po punkcie je zrealizował, osiągnął zamierzony cel i wygrał zawody. Jest to postawa zasługująca na uznanie z kilku względów, ale najbardziej chyba dlatego, że udaje mu się to robić dosyć regularnie pomimo próbujących go zdetronizować rywalach w osobach wiecznie młodych Pawła Oniśki i Piotrka Teliszewskiego czy też młodego gniewnego Łukasza Mnicha. Bo wielką sztuką jest wejść na sam szczyt, ale jeszcze większą jest się na nim utrzymać.

I takim oto sposobem wewnętrzne zawody CrossFit Białystok dobiegły końca. Zawody które pomimo, że tego, że są zabawą w dużej mierze dla wielu osób czysta zabawą i przyjemnością, to dla znacznej części ludzi są też czymś więcej. Bo to właśnie podczas takich dni ludzie bardzo często i bardzo daleko wychodzą z tak zwanej strefy komfortu. I dzieje się to nie tylko podczas wykonywania treningów po zobaczeniu których wiele osób puka się w czoło. Już sam fakt stanięcia do takiej rywalizacji to dla wielu osób sukces, który być może sprawi jakieś dalej idące zmiany lub w najgorszym przypadku pozostawi fajne wspomnienia. Przyjemny akcent w postaci gości spoza boxa jest też fajnym potwierdzeniem tego, że nawet jeśli się jeszcze nie znamy, to nic nie stoi na przeszkodzie aby zaśpiewać chóralne sto lat 😉

CFB Wyzwanie VI 19

CFB Wyzwanie VI 20

Tak więc crossfitowy rok pełen wyjazdów, imprez czy innych zawodów w Polsce lub w Europie dobiegł już w moim przypadku końca. Na wcześniej wspomniane szersze podsumowania jeszcze przyjdzie czas, ale po takich zawodach jak te mogę śmiało uważać się za szczęśliwca który mieszka w odpowiednim miejscu i czasie. Bo ekipa CrossFit Białystok za każdym kolejnym razem udowadnia i wprowadza w życie jedną prastarą zasadę, którą chyba tutaj na Podlasiu wszyscy lubimy, że ALBO GRUBO ALBO WCALE! 😉

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z WYZWANIA VI