CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Praca w zespole – to jest to!

dodany przezKamil Timoszuk 15 czerwca 2013 2 komentarze

Jakiś czas temu obiecałem sobie, że wraz ze startem tego bloga przełamię się i oprócz tekstu pisanego będzie tu też można zobaczyć materiały filmowe. I to materiały przygotowywane przeze mnie lub nawet ze mną w roli mniej lub bardziej głównej. Odkładałem ten moment już kilka razy ale dość tego. Dziś pierwsza premiera!

Okazja do nakręcenia jakiegoś wartościowego materiału nadarzyła się właśnie dzisiaj. Mianowicie umówiłem się z Michałem Zalewskim, trenerem personalnym, a prywatnie moim dobrym znajomym od prawie 20 lat na wspólny trening. Już kiedy umawialiśmy się obiecywał mi, że będzie ogień i niewątpliwie był 🙂 Nawet choroba Michała, która przyplątała się do niego dzień wcześniej nie była go w stanie zatrzymać od zrealizowania planu. I takim oto sposobem zawitałem gościnnie do jego miejsca pracy czyli Pure Białystok.

Już na początku okazało się, że z tego spotkania wyniosę coś więcej niż tylko zmęczenie potrenignowe. Tym czymś była wiedza, a bardziej nowe doświadczenie w temacie rozgrzewki. Dokładniej rzecz biorąc po raz pierwszy zobaczyłem, że na bieżni można zrobić coś więcej niż tylko biegać. Dokładniej rzecz biorąc można biegać zarówno przodem jak i też tyłem, a do tego oboma sposobami pod górkę. Do tego doszedł jeszcze krok odstawno dostawny i tym samym dolna partia ciała była już niemal gotowa do wysiłku. Później jeszcze kilka ćwiczeń na górę i można było zaczynać część podstawową. A oto co Michał przygotował dla nas tego dnia:

1. Wymachy kettlem 20kg (100 wymachów na dwie osoby)

2. Plank czyli leżenie na przedramionach

Kiedy jedna osoba leży, druga musi machać. Jeśli jedna strona nie daje rady wtedy następuje zmiana.

3. Burpees (100 powtórzeń na dwie osoby)

4. Trzymanie sztangi w martwym ciągu 70kg

Podobnie jak wcześniej czyli trzeba dbać o to, aby nie zajechać kolegi 😉

5. Rwanie sztangielki z ziemi nad bark 14kg (100 powtórzeń na dwie osoby)

Ostatnie ćwiczenie to praca zespołowa w całym tego słowa znaczeniu. Zresztą zobaczcie sami.

Jeśli ktoś przebrnął przez cały film to gratuluję. Ja po obejrzeniu go raz jeszcze już po treningu mogę stwierdzić, że jestem zadowolony. Głównie dlatego, że doznałem czegoś nowego czego wcześniej nie praktykowałem. Trening w tym systemie jest fajnym doznaniem ponieważ motywuje cię do jeszcze większego wysiłku z racji tego, że od tego co robisz zależy jak bardzo dostaje w kość twój partner. A to jest bardzo dobra motywacja, zapewniam 🙂 Mam też jednak świadomość swoich braków technicznych jakie wyszły przy wykonywaniu kilku ćwiczeń. Nie były one jakieś dramatyczne ale generalnie nie mogą się one powtarzać w przyszłości. Jakie to błędy?

– Przy wymachach kettlem nie zawsze prostowałem ręce kiedy „odważnik” był na górze

– Czasami zbyt mocne pochylenie też nie jest powodem do dumy

– Przy burpees muszę bardziej podwijać nogi kiedy zbieram się do wstania z ziemi. Tak aby stawać na całej stopie, a nie tylko na palcach

– Przy wyrzucie sztangielki jak Michał stwierdził (i pewnie skubany ma rację 😉 ) muszę zginać bardziej kolana i mieć prostsze plecy. Po pierwsze dlatego, żeby nie zrobić sobie krzywdy przy większym ciężarze i po drugie żeby paradoksalnie było łatwiej robić ten wyrzut.

Tak więc jak widać nagrywanie wideo uczy i pokazuje to czego nie jest w stanie wychwycić człowiek podczas wykonywania treningu. Poza tym zastanawiałem się czy wrzucać 18-minutowy film w całości czy może jednak go trochę skrócić. Wygrała ta pierwsza opcja i w sumie się z tego cieszę. Chętnie jednak poznam wasze opinie czyli osób, które go obejrzą. Dajcie znać w komentarzach czy podoba wam się ten rodzaj materiałów czy może coś zmienić? Zaczynam sam eksperymentować z wideo więc dla mnie wszystko jest niemal nowe. Może któraś z sugestii do mnie trafi i się do niej zastosuję.

A tak poza tym to co Ty zrobiłeś dzisiaj dla własnego ciała? 😉