CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Poznań miastem crossfitowych doznań

dodany przezKamil Timoszuk 15 grudnia 2014 16 komentarzy

Moje tegoroczne crossfitowe podróże po Polsce rozpocząłem w czerwcu, wyprawą na zmagania Rodeo w Poznaniu. Od tamtego czasu zdążyłem zaliczyć też kilka innych imprez, które pozwoliły mi mieć punkt odniesienia w stosunku do kolejnych tego typu eventów. Tak się też złożyło, że rok 2014 kończyłem w miniony weekend ponownie w Poznaniu.

Trzecia edycja Reebok CrossFit Poznań Rodeo, była moimi pierwszymi crossfitowymi zawodami na jakich byłem poza Białymstokiem w swoim życiu. Pomimo tego, miałem już wtedy pewne wyobrażenie jak powinna wyglądać udana impreza, zarówno od strony widza, jak i też zawodnika. Głównie za sprawą świetnych wewnętrznych zawodów, organizowanych regularnie przez CF Podlasie. Być może też dlatego pisząc swoje przemyślenia po pierwszej wizycie z Poznaniu, zauważyłem kilka błędów czy też niedociągnięć o których wspomniałem w TYM tekście. Od tego też czasu, miałem okazję odwiedzić kilka innych crossfitowych eventów w tym kraju, oraz poza jego granicami. Dzięki też temu, moja optyka patrzenia na pewne sprawy, uległa zdecydowanemu skorygowaniu. Czy przez to też moje powiedzmy to „wymagania” poszły w górę? Być może tak, ale nie uważam tego za coś złego, bo chyba większość z was zgodzi się ze mną, że lepiej jest równać w górę, a nie w dół. Będąc w Poznaniu minionej soboty, niestety takiego podejścia zarówno ja, jaki też kilka innych osób nie odczuło.

Do stolicy Wielkopolski jak zwykle wybraliśmy się wesołą, prawie 30-osobową ekipą, która miała w planach wspierać swoich znajomych z boxa, a przy tym się po prostu dobrze bawić. Po edycji numer 3, w której jedynym reprezentantem na zawodach był nasz coach Damian Truchel w kategorii Elite, tym razem nie był on już taki samotny. Do kategorii Open zakwalifikowało się tym razem kolejnych 4 zawodników z Podlasia w osobie Łukasza i Michała Głuszyńskich, Pawła Oniśko oraz Łukasza Mnicha. To też zapowiadało emocje przez cały dzień. Zanim jednak do nich doszło, czekała nas droga do Poznania rozpoczęta w środku nocy, a zakończona późnym rankiem. Jednak czego się nie robi dla spędzenia fajnego czasu z pozytywnymi ludźmi i dla wsparcia swoich reprezentantów? 😉 Na szczęście zima w tym roku jest jeszcze na wakacjach, a więc poza padającym deszczem na zachodzie kraju, większych przeszkód na drodze nie było. Jedynym ograniczeniem na które nie mieliśmy wpływu, było ograniczenie prędkości busa do 100 km/h i ani kilometra więcej 🙂

Po dotarciu na miejsce, część osób zaległa w boxie w celu odpoczynku, a ta część która była tu po raz pierwszy, zaczęła zwiedzanie nowego miejsca. Przestrzeń jaką oferuje box w Poznaniu, daje duże możliwości do tego aby się tam porządnie nachodzić 😉

Rodeo Poznań 2

Pierwszym dziwnym zabiegiem jaki zaserwowano wszystkim zgromadzonym w Poznaniu, było podanie na kartkach już przed startem zawodów, wszystkich WOD-ów jakie będą miały miejsce w każdej z kategorii tego dnia, z finałami włącznie.

Rodeo Poznań 1

CrossFit w swoim założeniu ma przygotowywać zawodników na rzeczy niespodziewane. Podczas wielu imprez crossfitowych, to właśnie moment ogłaszania kolejnych WOD-ów jest tym jednym z bardziej emocjonujących, zaraz za samymi sportowymi zawodami. Tu jednak już na samym początku postanowiono odrzeć wszystkich z tej w sumie fajnej dramaturgii. Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało. Nikomu raczej nie przyszło wtedy do głowy, że rozpisane na kartkach WOD-y, podczas już trwania samych zawodów, będą jeszcze zmieniane i „korygowane”. Czyżby ktoś czegoś nie przygotował lub nie przemyślał dokładnie? Być może tak. Paru nieporozumień dałoby się także uniknąć, gdyby przed każdym WOD-em, standardy wykonywania poszczególnych ćwiczeń były oficjalnie omówione nie tylko dla zawodników, ale także i kibicom przy pomocy mikrofonu. No chyba, że kibice na takich zawodach są zbędni, to wtedy nie mam pytań. Dziwnie się jednak później ogląda sytuację, gdzie te samo ćwiczenie przez kolejne osoby jest wykonywane w różny sposób, a pomimo tego u każdego zliczane są kolejne powtórzenia. Zresztą w temacie standardów dorzucę za chwilę pewien film poglądowy.

Rodeo Poznań 6

Teraz czas na to co najważniejsze czyli sport. Rywalizację w Poznaniu rozpoczęły panie, a zaraz po nich na arenę zmagań weszli panowie z kategorii Open. Na nich w pierwszej części czekała sztanga o wadze 100 kilogramów oraz pompki w staniu na rękach.

Łukasz Głuszyński rozbił bank i to on został zwycięzcą tej części. Zaraz po tym przyszła kolej na kettle i drążek.

Tym razem najlepszy był drugi z reprezentantów CF Podlasie czyli Paweł Oniśko. Dla bardziej dociekliwych osób proponuję sprawdzić jak miała wyglądać w pierwotnym założeniu ta druga część, a jak w rzeczywistości wyglądała. A podobno nie zmienia się zasad w trakcie gry…

Na szczęście u panów z kategorii Elite takich zmian w tym WOD-zie nie było i można było także rozpocząć rywalizację. Na pierwszy ogień poszło stanie na rękach w kwadracie o wymiarach 2 na 2 metry. Ciekawy sprawdzian umiejętności w stosunku do tego, że na wielu zawodach praktykuje się raczej chodzenie.

Rodeo Poznań 3

Najlepszy zawodnik w tej konkurencji czyli Mateusz Jankowiak uzyskał czas jednej minuty i 12 sekund. Naprawdę imponujące! Później zaś przyszła kolej na muscle upy na drążku w połączeniu z przysiadami. Była konkretna walka 🙂

Korespondencyjną rywalizację toczyli ze sobą Damian Truchel i Mateusz Wasilewski, którzy zerkali na siebie ukradkiem i dobrze kontrolowali to, co w danej chwili robi rywal. W drugiej części to zawodnik z Zielonej Góry był szybszy od reprezentanta Podlasia o 2 sekundy.

Organizatorzy poznańskiej imprezy, postanowili w drugim WOD-zie zaserwować zawodnikom drabiny – w przypadku Open thrusterów, a w Elite clean & jerk. Pomysł sam w sobie oczywiście nie był zły. Jednak 90 sekund na każdego kolejnego zawodnika sprawiło, że można było odnieść wrażenie, że momentami trwa to w nieskończoność i konkurencja nie ma praktycznie żadnej dynamiki. Wystarczy sobie policzyć ile czasu czekała czołówka kategorii Open w której było 30 zawodników. Podczas tego czekania śmiało było można ostygnąć i jeszcze raz się rozgrzać, co kilku zawodników autentycznie zrobiło.

Rodeo Poznań 4

Emocje jak na grzybach

Z dobrej strony zaprezentowali się przedstawiciele CFP w osobie braci Głuszyńskich. Zarówno Michał jak i też Łukasz, skończyli swoją drabinę na 100 kilogramach.

Burpeesy wykonywane po thrusterze były dodawane do wagi sztangi i to tworzyło wynik, który decydował o kolejności zawodników w rywalizacji. Jednak zanim zostały ustalone prawidłowe wyniki, wcześniej były dostępne na kartkach zostawionych w boxie rezultaty, które były tak zwaną „wariacją na temat…”. Na szczęście w miarę szybko zostały zabrane, bo w późniejszym czasie mogło to być powodem kolejnych nieporozumień.

Podczas tejże konkurencji, można było zobaczyć jedną z ciekawszych metod wykonywania burpees nad sztangą. Nie wiem czy standardy to uwzględniały, ale skoro sędzia nie reagował to chyba tak. Trzeba będzie kiedyś spróbować tej metody skoro jest tak skuteczna 🙂

Jedynym komentarzem jaki mi się nasuwa w tej chwili na myśl na ten temat, najlepiej obrazuje ten klip 😉

Takim też sposobem przyszedł czas na finały w których wszystkie wyniki z poprzednich WOD-ów były kasowane do zera. Wprowadzało to duży pierwiastek przypadkowości, ponieważ od jednego WOD-a w tym momencie zależało to, na którym miejscu znajdzie się dany zawodnik czy zawodniczka. Pierwsze „żniwa” system ten zebrał już w finale kobiet.

Panowie swoje finałowe zmagania rozpoczęli od dogrywek. Jako, że premiowane awansem miejsca zajmowało kilku zawodników, zarządzono dodatkowe zmagania w takiej postaci.

Zaraz po niej nastąpiły zaś ostateczne starcia Open oraz Elite.

W taki oto sposób poznaliśmy najlepszych zawodników ostatnich, dużych, crossfitowych zawodów w Polsce w tym roku. Mateusz Wasilewski potwierdził, że jest on ścisłą czołówką w tym kraju i ten fakt nie powinien szybko ulec zmianie. Na szczęście jest też spora grupa pościgowa, która z tygodnia na tydzień oraz miesiąca na miesiąc, stara się zniwelować dzielący ich dystans. Jednym z takich właśnie zawodników jest Damian Truchel, który w tym roku wystartował w trzech różnych dużych imprezach i w każdej kolejnej zajmował wyższe miejsce. Do kompletu brakuje mu jeszcze pierwszego zwycięstwa, ale jeśli utrzyma dotychczasowy progres, to nic nie stanie na przeszkodzie aby tak się właśnie stało.

Rodeo Poznań 5

Niestety same poznańskie zawody kończące ten rok, okazały się sporym niewypałem. Zbyt dużo było w nich niedociągnięć lub niedoborów, abym mógł je ocenić w bardziej pozytywny sposób. Sądząc jednak po rozmowach z ludźmi z innych części kraju, będących także na tych zawodach, śmiem twierdzić, że w swojej opinii nie jestem odosobniony. Nawet teraz, dwa dni po zawodach, na żadnej oficjalnej stronie czy też fanpage-u imprezy lub samego poznańskiego boxa, nie można znaleźć żadnej informacji na temat dokładnych końcowych wyników zawodów. Przez to nawet niektórzy zawodnicy, nie wiedzą do tej pory, które miejsce ostatecznie zajęli. Czy tak powinno to wszystko wyglądać? Chyba nie do końca. Zresztą, skoro my sami, czyli crossfitowe środowisko, nie szanujemy siebie nawzajem, to jak mają to robić inne osoby z zewnątrz?

Rodeo Poznań 8

Jednak, żeby nie było tak ponuro na sam koniec, powiem tylko, że pomimo tego wszystkiego warto było zawitać ponownie do Poznania. Wyjazd w fajnym towarzystwie, czy też spotkanie znajomych z innych części Polski to wystarczający powód aby odwiedzać czasami takie imprezy. Fajnie by jednak było, aby szedł też za tym aspekt sportowo-organizacyjny, na co zawsze będę liczył poświęcając swój czas i przemierzając tyle kilometrów.

Rodeo Poznań 7

Podlaska siła, której nic nie zatrzyma!