CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Polski przemarsz po Open 2016

dodany przezKamil Timoszuk 30 marca 2016 0 Komentarzy

Pięciotygodniowy maraton o nazwie CrossFit Games Open dobiegł w dniu wczorajszym końca. Eliminacje do największych światowych zawodów crossfitowych po raz kolejny były sprawdzianem tego, jak zostały przepracowane minione miesiące. Jak też już wiadomo wielu Polaków zrobiło robotę.

Czy czytają ten tekst ludzie, którzy pamiętają to jaki szum wywołała dwa lata temu informacja o tym, że Bartek Lipka zakwalifikował się do Regionalsów? W tak młodej dziedzinie jak CrossFit w naszym kraju, dwa lata to wieczność, a więc ja śmiało mogę już chyba powoli zacząć czuć się niejakim dinozaurem. Może nie na poziomie Bartka Macka czy Rommela Picona, ale gonię ich zawzięcie 😉 W każdym bądź razie, kiedy Bartek dwa lata temu gwarantował sobie wyjazd do Kopenhagi wydawało się, że osiągnął on coś co się szybko może nie powtórzyć. Jak dziś pamiętam relacje na YouTube kiedy pomimo tego, że nie był on czołową postacią na Regionalsach, to ewidentnie dobry humor go nie opuszczał i bawił się on całą tą sytuacją. Czerpał radość z bycia w miejscu, gdzie przed nim nikogo jeszcze z Polski nie było i to było ewidentnie widać.

CrossFit Games

Wystarczył jednak zaledwie niecały rok, aby nasz kraj doczekał się powtórki z rozrywki. Tym razem w potrójnej dawce. Bartek Lipka poczynił w swoim kolejnym roku postęp i już po praktycznie kilku treningach nikt nie miał wątpliwości, że sukces z 2014 roku zostanie powtórzony. Tym razem dołączyli do niego także dwaj koledzy z Warszawy – Bartosz Więckowski i Paweł Kozak. Pierwszy z nich został swego czasu okrzyknięty przez wielu pierwszym profesjonalnym crossfiterem w Polsce. Wszystko za sprawą kontraktów sponsorskich, które zostały podane do szerszej wiadomości. Z Pawłem Kozakiem zaś było tak, że jego awans do Regionalsów wyszedł… przypadkiem. Jakim cudem? Takim, że dla Pawła eliminacje Open w tamtym czasie nie były rzeczą pierwszorzędną. Studia, praca, kolejne szkolenia trenerskie – to były ówczesne priorytety Pawła. Ja sam zresztą pamiętam jak gadałem z nim przed decydującym treningiem 15.5. Łapałem go wtedy dosłownie na lotnisku, gdy był w drodze na szkolenie CrossFit Level 2 w Londynie, na którym także wykonywał trening ostateczny. Jak więc widać na załączonym obrazku, można osiągnąć naprawdę wiele przy dobrej organizacji.

Bartek Lipka 1

Paweł Kozak

Ten sukces trzech Polaków był chyba w dużej mierze dobrą motywacją dla pozostałych zawodników z czołówki polskiej sceny CrossFit. Pokazaniem tego, że europejska czołówka nie jest jeszcze tak daleko jakby się mogło wydawać i spokojnie można ją gonić. Spekulacji na temat tego kto może powalczyć o wyjazd do sensacyjnie zmienionego miejsca rozgrywania Regionalsów czyli Madrytu, nie brakowało już od kilku miesięcy. Te bardziej odważne, a może nawet wręcz zuchwałe osoby, celowały w liczbę około 4-5 osób łącznie. Nie brakowało jednak też kontr głosów, że jeśli w tym roku do Hiszpanii poleci przynajmniej jeden Polak to będzie już duży sukces. Nikt chyba nie spodziewał się jednak tego, czego byliśmy świadkami w ostatnich tygodniach.

Bartek Lipka 0

Bartka Lipkę można już bowiem chyba śmiało nazywać etatowym Regionalsem z racji trzeciego awansu z rzędu. Tym razem skończył on walkę na 11 miejscu w Europie i na 61 na świecie. W klasyfikacji obejmującej wszystkich zawodników startujących w Open, przegonił on takie nazwiska jak Smith, Bailey, Holmberg, Hobart czy Parker. I pomimo tego, że to „tylko” Openy to dalej robi to wrażenie. Podobnie jak i to czego dokonał Łukasz Trzonkowski. Człowiek na którego raczej nikt poważnie nie brał pod uwagę jeśli chodzi o walkę z najlepszymi w Europie. A tu proszę! Ostatecznie 21 miejsce i chyba największa niespodzianka w tym roku jeśli chodzi o polską ekipę. Tuż za nim, o jedno miejsce niżej załapał się, lub też jak będzie zgodnie z prawdą wywalczył sobie, 22 lokatę Miłosz Staworzyński. Człowiek, który sądząc po reakcjach ludzi z całej Polski na jego wynik, jest chyba najbardziej wspieranym zawodnikiem w tym kraju. I nie mam tu na myśli tylko szalonej ekipy CrossFit Genius, która już zapowiada inwazję na Madryt 😉 Stawkę zaś uzupełnił po raz drugi z rzędu Paweł Kozak czyli człowiek, który zakłada, że dopiero 2017 rok to będzie jego czas. Skoro jednak znowu znalazł się on w tak znakomitym towarzystwie, to szkoda by było nie wykorzystać takiej szansy.

Bartek Lipka 2

Kontynuując zaś dzisiejszą wyliczankę nie sposób jeszcze nie wspomnieć o dwóch innych panach, dla których Open w tym roku było całkiem udane. Pierwszym jest Marcin Szybaj, który uplasował się w prawdzie na 33 miejscu ale to jeszcze nie koniec jego marzeń o Madrycie. Wszystko w dużej mierze dzięki systemowi kwalifikacji, który być może stanie się jego sprzymierzeńcem. Mianowicie w pierwszej 30 osób jakie zakwalifikowały się do zmagań indywidualnych w Madrycie, aż 12 panów startuje także w swoich zespołach. Co to oznacza dla samego Marcina Szybaja i kibiców w Polsce? Głównie to, że jeśli dany zawodnik zdecyduje się na to aby wystąpić na Regionalsach w zespole, to ty samym zwalnia się miejsce dla kolejnego zawodnika z listy. Dobrym przykładem jest rok ubiegły, kiedy to zawodnik z 35 miejsca trafił do stawki rywalizującej w Kopenhadze. Innymi słowy nie wszystko jest jeszcze stracone. Podobnie zresztą jak i u startującego w kategorii Masters Pawła Grębowca. Zawodnika, który w kategorii 45-49 lat uplasował się na 112 miejscu na świecie, a dzięki temu czekają go Regionalsy w formie online. W dniach 21-25 kwietnia po raz kolejny przejdzie on treningowy maraton, który być może sprawi, że pojedzie on do Carson.

Miłosz Staworzyński 2

Gabrysia Migała 1

Na sam koniec została jednak nasza sensacyjna, ale zarazem niezwykle skromna i poukładana „wisienka” na tym crossfitowym torcie w osobie Gabrysi Migały. Dziewczyny, która w krakowskich murach CrossFit 72D, pod okiem trenera Michała Grzesiewicza szlifowała swój talent do tego stopnia, że na chwilę obecną i w jej kategorii wiekowej jest on na poziomie światowym. Już nie pamiętam kiedy i czy kiedykolwiek w ogóle, zmagania jednego polskiego zawodnika lub zawodniczki budziło tyle emocji. Emocji najczęściej pozytywnych ponieważ Gabi szła przez te Openy jak burza i ostatecznie uplasowała się na trzeciej lokacie w światowym zestawieniu.

[fbvideo link=”https://www.facebook.com/515746431925109/videos/vb.515746431925109/573008456198906/?type=2&theater” width=”750″ height=”600″ onlyvideo=”1″]

Oznacza to ni mniej ni więcej, że predysponuje ją to do wyjazdu pod koniec maja do słonecznej Kalifornii aby tam walczyć o podium i zbierać niezwykle cenne doświadczenie. Takim też oto sposobem prawdziwa historia tworzy się na naszych oczach. Historia, która wydaje się że dopiero zacznie się rozwijać, a my będziemy mogli być tego naocznymi świadkami. Co też ciekawe według mnie to fakt, że na naszym polskim podwórku widzę przynajmniej jeszcze kilku panów, którzy za rok mogą zasilić szeregi „polskiej kadry” na Regionalsach. Tymczasem jednak warto się skupić na rzeczach aktualnych, bo emocji wszelkiej maści nie powinno w najbliższym okresie zabraknąć!