fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Poland Throwdown 2015

dodany przezKamil Timoszuk 20 kwietnia 2015 2 komentarze

Wrocław jest miastem, które potrafi zaoferować człowiekowi bardzo wiele różnych atrakcji. Od kulturalnych, poprzez towarzyskie, a na sportowych kończąc. I to właśnie te ostatnie po raz kolejny ściągnęły mnie do stolicy Dolnego Śląska. A wszystko to za sprawą crossfitowych zawodów Poland Throwdown!

Wrocław już dawno zyskało u mnie status miasta, które na swój sposób sobie bardzo cenię. Pod kątem czysto turystycznym uważam je za chyba najfajniejsze miasto w Polsce do polecenia (zaraz po Białymstoku rzecz jasna ;)), jeśli chodzi o skumulowanie wszelkich atrakcji jakie może zaoferować. W moim prywatnym rankingu stoi ono nawet przed przereklamowanym Krakowem. Za każdym razem, kiedy coś sprawia, że wybieram się w tamte rejony, już od samego startu wyprawy mam dobre nastawienie. Wiąże się to chyba głównie z przeszłością, kiedy zaglądałem do Wrocławia ze względu na różne wydarzenia koszykarskie, z których później wracałem z kupą fajnych wspomnień. Przyszedł chyba jednak już najwyższy czas, aby do koszykarskich wspominek dołączyły także i te, które są dla mnie zdecydowanie bliższe w tej chwili czyli crossfitowe.

Poland Throwdown 0

Poland Throwdown były to zawody, które podobnie jak nadmorskie Cross Baltic Challenge, były współorganizowane wraz z odbywającymi się w tym samym miejscu i czasie targami Wrocław Sport Power. Po kolejnym tego typu „mariażu”, mogę chyba już stwierdzić, że samo połączenie takich imprez wychodzi na dobre zarówno jednej, jak i też drugiej stronie. O ile oczywiście jest to robione z głową. Nawet podczas mojego pobytu na sobotnich zawodach, kilka napotkanych osób pytało mnie o to, które z tych dwóch powyższych imprez oceniałbym bardziej pozytywnie. I dlatego też w dwóch żołnierskich stwierdzeniach, mógłbym powiedzieć, że gdańska impreza podobała mi się bardziej. Wszystko to za sprawą samych targów, które były bardziej bogate w wystawców. Zresztą organizacyjnie także było przyjemniej, tu jednak bym zrzucił to na kwestię pomieszczenia. Pomimo mojej wielkiej sympatii do Hali Ludowej (a nie żadnego stulecia!), to nie jest to obiekt wymarzony do organizacji targów. Jeszcze przy mniejszej liczbie zwiedzających jest OK, ale gdy liczba osób znajdujących się w obiekcie rośnie, to komfort wszystkich spada dość dramatycznie. Co do jakości stoisk to ciekawym zabiegiem było wymieszanie dwóch rodzajów targów w jednej chwili – targów sportowych/fitness oraz finansowych/inwestycyjnych. Czy ten paten na dwie branże za jednym razem się sprawdził? O to trzeba by zapytać samych wystawców. Ja jednak przyjechałem w to miejsce głównie dla imprezy crossfitowej.

Poland Throwdown 1
Wszystkie poniższe fotki wykorzystane w tym materiale są autorstwa Ultimate Shot Studio za co wielkie dzięki! 😉

Na przykładzie Poland Throwdown można fajnie zobaczyć, jaką drogę przeszedł w ostatnich latach CrossFit w naszym kraju. Z garażowych treningów, poprzez kameralne zawody, w tej chwili zaczyna wychodzić do ludzi z podniesiona głową, już na stricte sportowych obiektach. W mojej opinii jest to bardzo fajny trend, głownie dlatego, że dzięki niemu coraz więcej osób będzie dowiadywało się o tym, że CrossFit to nie jest zajawka paru wariatów na krzyż, tylko poważny, wielopoziomowy produkt dla różnych odbiorców. A chętnych do obejrzenia sportowej rywalizacji we Wrocławiu nie brakowało.

Poland Throwdown 2

Poland Throwdown 3

Poland Throwdown 4

Poland Throwdown 5

Niestety, do Wrocławia nie zjechali wszyscy najlepsi polscy zawodnicy, ale ci którzy zdecydowali się na wizytę na Dolny Śląsk chyba dziś tego nie żałują. Tym bardziej, że dołączyli do nich także koledzy i koleżanki zza południowej granicy, dodając kolorytu całym zawodom i także podnosząc ich poziom. Cała impreza z racji startu we wczesnych godzinach porannych, niestety na początku miała dość senny klimat. Jednak z upływem czasu, kiedy organizacyjnie wszystko zaczęło się docierać, a tłum widzów zaczął gęstnieć, było juz tylko przyjemniej. Zawodnicy o czekających ich trzech pierwszych workoutach, dowiedzieli się dzień wcześniej, na specjalnym spotkaniu zorganizowanym w CrossFit Wrocław. I już wtedy było wiadomo, że łatwo nie będzie. Ale czy ktoś kto jedzie na zawody robi to z nadzieją, że będzie lekko?

Poland Throwdown 6

Całą zabawę zaczęli najstarsi uczestnicy tej imprezy czyli Mastersi. Zarówno na nich jak i na resztę uczestników czekał taki oto workout.

WOD I

500m ROW

3 – 6 – 9 – 12
Snatch
Box Jump
Ring Dips / Bar Muscle Up

500m ROW

Przy okazji tego WOD-a dopiero zwróciłem uwagę na jeden niby drobny, ale jednak szczegół. Mianowicie przygotowane przez HES skrzynie, mają inne wymiary niż te powszechnie stosowane w większości boxów. Te wrocławskie miały wysokość 50, 65 oraz 70 centymetrów. Niby drobiazg, ale czasami te 5 centymetrów więcej, potrafi przesądzać o tym, że masz lub nie masz rozwaloną piszczel. Dlatego każdy skaczący musiał mieć się na baczności przez cały czas. Natomiast oglądając poszczególnych zawodników widać było, że te wspomniane 5 centymetrów dla niektórych osób potrafiło zrobić różnicę przy niektórych skokach. Tak samo jak ciężar 50 kilogramów na sztandze zaaplikowany kobietom. Widać było, że wiele zawodniczek ma z tym spory problem, ponieważ jest to wartość bliska lub nawet równa ich obecnym PR-om. Tu też powstaje pytanie – czy warto dostosowywać treningi do osób, które przyjeżdżają na dane zawody czy może trzymać się wersji prezentowanej przez organizatorów Poland Throwdown, czyli „nazwa Throwdown musi zobowiązywać”. Ja osobiście jestem w stanie zrozumieć oba punkty widzenia i chyba wychodzę z założenia, że każdy ma prawo budować markę swojego produktu na swój sposób. Tak natomiast to wyglądało w praktyce, w wykonaniu zawodników z kategorii Elite.

Dla takich zawodników jak Piotrek Teliszewski z CrossFit Białystok, wrocławski event był debiutem na jakichkolwiek zawodach, a więc tym bardziej należą się brawa za podjęcie takiego wyzwania.

Poland Throwdown charakteryzował się też tym, że przerw między workoutami praktycznie nie było. Jedynie czas potrzebny na zmianę sprzętu potrzebnego do wykonania kolejnych konkurencji, był tym momentem kiedy niektórzy mogli łapać więcej oddechu. Z jednej strony to dobrze, bo cała impreza miała swoje przyjemne tempo. Z drugiej zaś wiele startujących osób, zapewne chciałoby lub potrzebowałoby trochę więcej przerwy, na zebranie większej ilości sił na czekające ich dalsze wyzwania. Tu jednak chętnie bym wysłuchał/przeczytał zdanie ludzi startujących, którzy wiem, że zaglądają czasem na mojego bloga 😉

Poland Throwdown 7

Drugą z konkurencji było wyzwanie zdecydowanie siłowe z którym radzono sobie bardzo różnie.

WOD II

Ladder
Deadlift – Squat Clean – Jerk – Jerk

Oczywiście pierwszeństwo miały jak zwykle panie, a na ich czele Dobrosława Kucharzak. Zawodniczka, która w ostatnim czasie podjęła kilka ważnych dla siebie zarówno z życiowego, jak i sportowego punktu widzenia decyzji. Z tego co udało mi się dowiedzieć, to czysto prywatnie zmiany, które u niej zaszły, bardzo ją cieszą. Natomiast sportowo też chyba nie wygląda to najgorzej, patrząc na to co wyprawia ona ze sztangą 😉

Panowie jednak tym faktem nie poczuli się specjalnie zawstydzeni i oni także nieźle „dali do pieca”!

Jak widać też na załączonych obrazkach, atmosfera momentami była naprawdę gorąca. Jak pokazała praktyka, usytuowanie zawodów tuż obok trybuny było IDEALNYM posunięciem! Świetny klimat robił się niemal sam i można było się poczuć jak na imprezie najwyższej klasy.

Poland Throwdown 8

Poland Throwdown 9

Po tym jednak, wszystkich czekał decydujący o awansie do finału WOD. Workout który zawierał w sobie zarówno elementy gimnastyczne, jak i też stricte ciężarowe. Czyli jakby nie patrzeć była to naprawdę porządna wizytówka CrossFitu w najczystszej postaci

WOD III

10 Strict Press
5m Hand Stand Walk
10 KB Clean & Jerk alt
5m Hand stand walk
10 Burpee Bar Muscle Up
5m Hand Stand Walk
30 KB Swing
5m Hand Stand Walk
Max Rep Strict Press

Tak jak w przypadku pierwszego workout, kiedy panie miały problem ze snatchami, tak teraz ich największą bolączką okazało się chodzenie na rękach. I nawet nie sam fakt chodzenia, ale to, że trzeba było to robić unbroken czyli bez żadnych przerw. Która z pań miała w lepszym stopniu opanowaną tę technikę, ta była zdecydowanie przed innymi rywalkami.

Poland Throwdown 10

Poland Throwdown 11

Poland Throwdown 12

U panów zaś decydowały już detale. Jednak jako, że w wielkim finale były tylko 4 miejsca, to nikt nie zamierzał więc odpuszczać. Dzięki temu zyskiwało zaś już tylko widowisko i zebrani tłumnie widzowie. Ja zaś z tego miejsca chciałbym „podziękować” pewnemu jegomościu z Wrocławia, dzięki któremu musiałem nagrywać poniższy film na dwa razy. Obiecuję się odwdzięczyć przy najbliższej okazji 😉

W taki też oto sposób poznaliśmy finalistów wrocławskiego Poland Throwdown. Zanim jednak do ostatecznej rozgrywki doszło, to na scenę wkroczyli wcześniej sportowcy/artyści z takiego miejsca we Wrocławiu zwanego Formosfera. To co udało im się zaprezentować w swoim, krótkim ale bardzo efektownym pokazie, zasługuje na wielkie słowa uznania i brawa. Jest to ten poziom wysportowania, który osiąga się po wielu godzinach treningów i hektolitrach wylanego potu.

Zawody CrossFit w swoim pierwotnym założeniu mają charakteryzować się tym, że mają one w dużej mierze zaskakiwać zawodników. Tutaj zaś największa rola spada na barki organizatorów, którzy muszą zorganizować owe zaskoczenie. Ekipie przygotowującej Poland Throwdown, w sobotnie popołudnie udało się wywołać ten efekt kilkukrotnie. Jednak prawdziwa wisienka została zostawiona na sam koniec. Przed samymi zawodami było wiadome, że w rywalizacji powinna pojawić się konkurencja z pchaniem tak zwanych sanek czyli sleeda. Jednak przez cały czas nic na to nie skazywało, ponieważ nie było nawet teoretycznie miejsca gdzie można by to urządzić. Kiedy jednak nadeszła odpowiednia chwila, została zdjęta nawierzchnia z części areny, a spod niej wyłoniła się zielona trawa gotowa na rywalizację. I zastosowanie tego zabiegu było dokładnie tym, czego bym oczekiwał od każdego z kolejnych eventów crossfitowych w tym kraju – przemyślanego zaskoczenia. Dlatego z mojej strony lecą duże brawa dla osoby, która to wymyśliła i doprowadziła to do zrealizowania w tej formie!

Poland Throwdown 13

Poland Throwdown 14

Poland Throwdown 15

Sam finał zaś był świetnym widowiskiem. Był to workout gdzie oprócz siły i wytrzymałości bardzo ważna była głowa. A że muscle upy czy też lina błędów nie wybacza, to też walka zarówno u pań jak i panów była na całego!

W tej morderczej walce najlepszy okazał się Mateusz Wasilewski. Szczególnie pierwszą część workoutu rozegrał po profesorsku, kiedy stojąc twarzą w twarz z Dawidem Gazdeckim kontrolował sytuację i wyprzedził rywala z pełną premedytacją o jedno powtórzenie. W drugiej części rolę lidera przejął Hubert Kołodziejczak, któremu lina sprawiała najmniej kłopotów. Ale finalnym zwycięzcą Poland Throwdown okazał się człowiek z Zielonej Góry. Wyżej wspomniana dwójkę podzielił zaś jeszcze Ariel Barwiński. W kategorii pań najlepsza była Michaela Palova, tuż przed Dobrosławą Kucharzak oraz Adrianną Lipską. Prymat w kategorii Masters zaś osiągnął Artur Komorowski. Tym samym też Bartek Macek, który po raz kolejny idealnie wczuł się w rolę prowadzącego, mógł ogłosić jej oficjalny koniec!

Poland Throwdown 16

Poland Throwdown 17

Poland Throwdown 18

Poland Throwdown 19

Poland Throwdown 20

Jaki więc był ten Poland Throwdown? Na pewno ciekawy. Zarówno organizacyjnie z racji braku jakichś większych wpadek, jak i też sportowo z racji ciekawych workoutów zaaplikowanych zawodnikom. Momentami atmosfera zawodów była bardzo gorąca, co na pewno także dodało jej kolorytu. Jedyne do czego można by się przyczepić to chyba tylko fakt, że zabrakło we Wrocławiu wszystkich najlepszych zawodników z naszego kraju. Być może jednak kolejna edycja przyciągnie ich większą ilość, a co za tym idzie cały event zyska jeszcze na wartości. Jednak już teraz w mojej opinii wrocławski Poland Throwdown dołącza do ścisłej czołówki zawodów w Polsce. Ja już wiem, że jeśli żadne nieprzewidziane sytuacje nie staną mi na drodze, to na kolejnej edycji melduję się obowiązkowo, co i wam także polecam! 🙂