CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Pieskie chwile w Wilanowie

dodany przezKamil Timoszuk 11 października 2016 0 Komentarzy

Za górami, za lasami, w krainie zwanej Wilanowem co jakiś czas dzieją się rzeczy niespotykane. To właśnie tam zjeżdżają się ludzie z całego kraju aby udowodnić w tym danym dniu i tej danej chwili chart ducha walki oraz poświęcenie dla innych. Nic w tym jednak dziwnego, skoro cel za każdym kolejnym razem jest po prostu szczytny.

Specjalizacja to coś co w obecnych czasach jest bardzo popularne, a wręcz czasem niezbędne do tego aby zaistnieć. Głównie dlatego, że w każdej dziedzinie naszego życia mamy ogromny wybór praktycznie wszystkiego i tylko wyróżniające się jednostki czy też zjawiska są w stanie się przebić do szerszej publiczności. I tak też jest z crossfitowym imprezami, których narobiło się niesłychanie dużo i praktycznie nie ma weekendu aby coś gdzieś w Polsce się nie działo. Taki ogrom tego typu wydarzeń powoduje, że zarówno zawodnicy jak i potencjalni kibice nie zawsze wiedzą gdzie się wybrać, aby było po prostu dobrze.

zostan-psubratem-1

Warszawski box CrossFit Wilanów od jakiegoś czasu także jest organizatorem eventów, które przykuwają uwagę wielu osób z kilku powodów. Jednym z nich jest to, że nie są to zawody w takim rozumieniu w jakim się przeważnie wszystkim wydaje. Wszystko dlatego, że w tych imprezach na tym warszawskim końcu świata, chodzi o coś więcej niż tylko sportową rywalizację, prężenie bicków i udowodnienie sobie nawzajem kto jest lepszy. O zawodach Wheel Throwdown pewnie wielu z was już dawno słyszała, a jeśli nie to powinniście się po prostu wstydzić 😉 Ale spoko, o poprzedniej edycji tego eventu możecie przeczytać TUTAJ i już planować wypad do Wilanowa 10 grudnia, kiedy odbędzie się druga, jeszcze większa edycja. Do tej imprezy jednak jeszcze jak widać kawałek czasu. Tymczasem w miniony weekend odbyły się zawody w których każdy mógł zostać crossfitowym psubratem.

zostan-psubratem-2

Pies najlepszym przyjacielem człowieka – tak mówi popularne hasło, które wiele osób powtarza ale niestety nie każdy respektuje. Bo gdyby tak było, to na pewno schroniska nie były by pełne zarówno pięknych i zadbanych kundelków, które tylko czekają na jakąś oznakę zainteresowania, jak i pokiereszowanych przez życie i ludzi debili psów, które po prostu zasługują na lepsze życie. I aby ułatwić tym właśnie psiakom ich życie bloger ZRUP, Fundacja Sarigato oraz boxy CrossFit Wilanów i CrossFit Dopamine połączyły siły. Efektem tej warszawskiej kolaboracji były nietypowe zawody jakich w tym kraju jeszcze nie było. Nie zdarza się bowiem często, że w jednym miejscu i czasie można spotkać takie postaci polskiej sceny CrossFit jak Gabrysia Migała, Maria Kurzawa, Magdalena Rajpert, Bartek Lipka, Marcin Szybaj, Mateusz Wasilewski, Paweł Czaplicki czy wielu jeszcze innych. Parę z tych osób naprawdę mocno się postarało aby przyjąć zaproszenie Marka, i pomimo różnych przeciwności losu lub innych zobowiązań w tym dniu, wpaść do Wilanowa choćby na chwilę. Co więcej, zawody o nazwie „Zostań CrossFitowy Psubratem” były być może dla wielu osób z jeszcze (!) trochę mniej znanymi nazwiskami jedyną i niepowtarzalną okazją do tego, aby wystąpić nie tyle w jednej imprezie, co nawet w tym samym heacie z właśnie takimi postaciami. Wszystko dlatego, że tego dnia nie było żadnych podziałów, bo każdemu przyświecał jeden cel – pomoc psiakom!

zostan-psubratem-3

Aby dostać się do zawodów trzeba było tradycyjnie przejść przez kwalifikacje i opłacić startowe, które zostanie przekazane na pomoc właśnie zwierzakom. Nic więc dziwnego, że tutaj wpisowe płacili nawet ludzie, którzy po pierwsze nie musieli tego robić, a po drugie nie mogli być na samym evencie. Za takie odruchy człowieczeństwa należą się brawa Artur Piotrowski! Za taką jak to celnie ZRUP nazwał „solidarność międzygatunkową” ze strony Łukasza „Kurczaka” Raczaka również 😉 Zawody w Wilanowie były też świetną okazją do tego aby przekonać się na własnej skórze o tym, dlaczego w Warszawie ludzie w większości przypadków wybierają boxy, które leżą najbliżej ich domu lub miejsca zamieszkania, a nie te które obiektywnie lepiej im odpowiadają. Aby to sprawdzić wystarczy przejechać się komunikacją miejską w stolicy w niedzielny zimny i mokry poranek, z samego centrum na Wilanów. Jak ci jeszcze po drodze jeden autobus ucieknie, a drugi się po prostu na przystanku nie zatrzyma, to już jest komplet. Jednym słowem – NIE POLECAM! 🙂

zostan-psubratem-4

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z ZAWODÓW W WILANOWIE

Z racji takich przygód na same zawody dotarłem w momencie, kiedy trwał już workout numer jeden. Organizatorzy zawodów wymyślili sobie, że tego dnia do wykonania będą trzy takie treningi, bez żadnych dalszych półfinałów czy finałów. W czystej teorii nie było to wiele, i jeśli byśmy mówili o takim rozwiązaniu w kontekście „normalnych” zawodów, można by się pokusić o stwierdzenie, że była to generalnie bieda. W tym jednak przypadku nie było o tym mowy, bo same zawody trwały dobrze ponad 8 godzin, co pod koniec było już dość męczące dla każdego. Najbardziej jednak zmęczyli się zawodnicy, którzy dostali do zrobienia trzy niepozornie wyglądające workouty, które przy odpowiedniej intensywności potrafiły dać dobrze w kość. Bo umówmy się, że dla wielu z zawodników pokroju Pawła Czaplickiego czy Bartka Karczewskiego taka sztanga, która ważyła 40 kilogramów to było bardziej cardio niż WOD ciężarowy. Jednak po takim cardio paru koni schodziło po schodach tyłem – Przypadek? Nie sądzę!

zostan-psubratem-5

Poza tym wszystkim, zabawa zabawą, pomoc psiakom pomocą, ale gdy każdy słyszał magiczne stwierdzenie „3, 2, 1, GO!!!” to nie było zmiłuj. Każdy kolejny zawodnik czy zawodniczka zasuwała ile tylko sił w nogach i rękach. A po tym gdy już każdy podniósł się z podłogi, to po jakimś czasie następowało sprawdzanie i dopytywanie kolegów kto jaki miał wynik aby móc się jakoś uplasować w stawce 🙂 Świetnym posunięciem było też to, że w tych samych heatach mogły też wystartować osoby, które już niebawem będzie można zobaczyć na Wheel Throwdown. Oglądanie takich sportowców w akcji i ich zaangażowania, pasji oraz woli walki to prawdziwy przywilej. Nic więc dziwnego, że emocje podczas zmagań udzielały się każdemu, a nawet sędziom, którzy w normalnych warunkach powinni być całkowicie bezstronni. W tym dniu wiele rzeczy nie było standardowych i fakt, że w wielu przypadkach zawiązywały się małe nieoficjalne teamy w postaci zawodnik+sędzia, były tylko dodatkowym smaczkiem tej imprezy.

zostan-psubratem-6

Na workout numer dwa składały się dwa elementy ergometr i snatche sztangielką. Sądząc po tym co działo się z ciałami, a szczególnie twarzami zawodników w trakcie samego WOD-a jak i chwilę po nim, można śmiało założyć, że nie było „letko” 😉 Czego jak czego ale akurat tego jednak nikt nikomu nie obiecywał. Nikt chyba jednak po tych zawodach nie może stwierdzić, że żałuje że się na nich pojawił. Za testowanie ergosów wzięły się nawet pieseły, które zdradziły mi, że propsują je srodze. Zresztą każdy kto nie był zawodnikiem tego dnia, miał jeszcze inne opcje fajnego spędzenia czasu. Oprócz samego przebywania i rozmowy z fajnymi ludźmi, mógł on na przykład posmyrać za uchem nie jednego czworonoga jaki przewinął się przez CrossFit Wilanów. Do tego można było zgarnąć jakąś nagrodę w loterii, której losowanie trochę przypominało grę w bingo w jakimś oldschoolowym domu seniora w Pcimiu Dolnym 🙂 A jeśli komuś to było jeszcze za mało, to na sam koniec mógł się legalnie nabawić prawilnej cukrzycy, od wypieków cukierniczych w których były wszystkie dobra tego świata z cukrem i glutenem na czele 😀 Jeśli jednak to miało wspomóc zbiórkę kasy dla zwierzaków to czemu by nie?

zostan-psubratem-7

Im bliżej końca dnia i samej imprezy, tym szybciej box w Wilanowie zamieniał się w jakiś sarkofag albo inną kostnicę, w której wisi jedna smutna żaróweczka i oświetla truposzy. Takie to bowiem skojarzenia miałem z racji tego, że po raz pierwszy mogłem zobaczyć jak wygląda słynne w niektórych kręgach wilanowskie oświetlenie 😉 Światło lub jego brak nie przeszkadzało jednak zawodnikom aby rozegrać swoje heat finałowe.

zostan-psubratem-10

Heaty które miały kilka gwiazd rozświetlających przyciemnione pomieszczenie. Pierwszymi z takich osób były panie – Basia Rajpert i Anna Korwin-Kulesza. To bowiem właśnie one przez cały event tak samo mocno ze sobą rywalizowały jak i się też wspierały. Poza tym workout numer trzy był dedykowany w całości Miłoszowi Staworzyńskiemu, który powoli wraca do formy po bardzo ciężkiej kontuzji. Jednak o tym, że jest już coraz lepiej świadczy niech fakt, że Miłosz wziął właśnie udział w finałowych zmaganiach i nie przeszkodził mu w tym nawet prototyp Nano 7 na jednej nodze. Na sam koniec zaś zostały spełnione marzenia nie tylko piesełów, ale także i fanklubu Mateusza Wasilewskiego. Zawodnik na prośbę widowni podciągał się na drążku bez koszulki i twarzą do widzów 😉 Omdleń, zasłabnięć czy innych zawałów serca fanek na szczęście nie stwierdzono.

zostan-psubratem-8

A gdy wszystko wydawało się zmierzać ku szczęśliwemu końcowi, wydarzył się jednak pewien fakap w postaci remisu i potrzeby rozegrania dogrywki. W normalnych okolicznościach pewnie zawodnicy waliliby jakieś burpeesy, drążki lub inne standardowe dziwactwa. Nie tym razem jednak! W Wilanowie musiało być jednak inaczej czyli grubiej. Dlatego też Mateusz Wasilewski i Paweł Leśnikowski stoczyli ze sobą niemal bratobójczy pojedynek na „Kamień, Papier, Nożyce”. Wydaje się to głupie? To był jeden z fajniejszych i na pewno warty zapamiętania moment tej imprezy!

Paweł Leśnikowski oglądał chyba dzień wcześniej polskich piłkarzy, bo tak samo jak i oni wybronił się w ostatniej chwili 🙂

zostan-psubratem-9

I tym oto sposobem pierwsza edycja imprezy „Zostań Crossfitowym Psubratem” przeszła do historii. Z jednej strony historii wilanowskiego boxa, który ma już w swojej ofercie dwie imprezy, które poprzez CrossFit wychodzą gdzieś dalej, a co najważniejsze pomagają tym, którzy tego potrzebują. Z drugiej zaś strony takie eventy i takie inicjatywy sprawiają, że polska scena crossfitowa zyskuje na kolorycie i staje się wielowymiarowa. Dlatego brawa dla każdego kto przyłożył swoją rękę, nogę czy cokolwiek innego do tego aby wesprzeć tę inicjatywę. Myślę, że wiele osób, a przede wszystkim pieseły nie obrażą się jeśli za rok powstanie druga edycja.