CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Piekielne Wyzwanie V!

dodany przezKamil Timoszuk 9 czerwca 2015 0 Komentarzy

Niespełna tydzień minął pomiędzy zakończeniem CrossFit Games Regionals w Kopenhadze, a startem zawodów w boxie CrossFit Białystok o nazwie Wyzwanie V. W czasie dzielących te imprezy dni, stwierdzałem, że to może być prawdziwe zejście z nieba do piekła. Jednak jeśli tak wygląda piekło, to ja chyba chcę tam trafić…

Tak się złożyło że Wyzwanie numer pięć, przypadło akurat w ten weekend, kiedy większość Polaków korzystało z wolnych dni zwanych długim weekendem i panującej świetnej pogody. Na szczęście na Podlasiu jest już konkretna banda zapaleńców, która woli jednak w takim czasie dobrze się zmęczyć, aniżeli leżeć do góry brzuchem i obrastać tłuszczykiem. Śmiałkowie, którzy zdecydowali się na start w jubileuszowym Wyzwaniu, musieli tym razem przeznaczyć na to nie jeden, a dokładnie dwa dni. Ponieważ aby sprawdzić poziom wysportowania ekipy CrossFit Białystok jeden dzień to zdecydowanie za mało 😉

Wyzwanie V 1

Dlatego też już w piątkowe późne popołudnie box w Białymstoku przybrał wygląd areny zmagań. Po raz też pierwszy organizatorzy zdecydowali się na to, aby treningi jakie wykonywali zarówno panowie jak i też panie, były bardziej zróżnicowane i nie opierały się tylko na wyskalowania pod daną płeć. Wynika to niewątpliwie z faktu, że z każdym kolejnym miesiącem poziom wysportowania uczestników idzie stale do góry. Przez to też, coraz większe pole manewru w układaniu WOD-ów mają coachowie. To też sprawiało, że kibice śledzący zmagania z boku, mieli z tego powodu większy fun. Tych natomiast nie brakowało zarówno pierwszego, jak i też drugiego dnia. Niemal każdy z zawodników miał za sobą silna grupę wspierającą 🙂

Wyzwanie V 2

Pierwsza część treningu zarówno dla pań jak i też panów była wspólna i składały się na nią wiosła oraz double unders. I o ile z wiosłami raczej nikt wielkiego problemu nie miał, o tyle skakanka potrafiła wiązać nogi nie jednemu uczestnikowi. Co ciekawe, w Wyzwaniu brali udział zawodnicy, którzy doskonale radzą sobie z triple unders, ale duble unders im jakoś nie leżą. Taki mały paradoks 🙂 Po skończonej pierwszej części obie płci miały chwilę przerwy, po której panie zaczynały robić burpeesy ze wskokiem na boxa, a panowie chwytali się za drążki i robili pull upy na czas. Innymi słowy – działo się!

To właśnie też podczas wykonywania drążków, jeden z zawodników dał z siebie tyle, że w ostatniej sekundzie zabrakło mu już siły aby bezpiecznie zeskoczyć z drążka. Na skutek czego ześlizgnęła mu się jedna ręka i zaliczył on lot szybujący w kierunku ziemi. Na całe szczęście cała sytuacja zakończyła się tylko chwilowym strachem zarówno samego poszkodowanego, jak i osób które widziały jego „akcję”. Na szczęście też tego dnia to był pierwszy i zarazem ostatni tego typu moment.

Wyzwanie V 3

Po wykonaniu pierwszego workoutu przez wszystkich uczestników, na kolejną porcję zmagań trzeba było poczekać do sobotniego poranka. To właśnie wtedy czekało wszystkich zainteresowanych wykonanie jeszcze dwóch WOD-ów eliminacyjnych. A takie oto zestawy zaserwowali trenerzy CrossFit Białystok:

WOMEN AMRAP 7′
2 Thruster 25kg
2 KBS 16kg
4 Burpee shuttle run
4,4,4
6,6,4

MEN 6’30s TC:
50 Wall Ball 10kg
6 Burpee shuttle run
25 STO 45kg
6 Burpee shuttle run
AMRAP
Thruster 45kg

Zawody crossfitowe bez sztangi to nie zawody, a więc ta musiała się wcześniej czy później także pojawić 🙂

Wyzwanie V 4

Poza tym u pań trwała próba detronizacji z tronu Joanny Łozowickiej, która w czterech poprzednich wewnętrznych zawodach, tylko raz pozwoliła na to aby ktoś inny niż ona zajął najwyższe stopniu podium. Co ciekawe jedyną osobą, której udała się ta sztuka, była pochodząca z Norwegii Turi. Tym razem jej największą rywalką w wyścigu o pierwsze miejsce, od samego początku wydawała się być, pochodząca także ze Skandynawii Kaia. Dlatego też obie dziewczyny robiąc trening twarzą w twarz, chciały się mieć na oku.

U panów natomiast było chwilami bardzo widoczne zróżnicowanie jeśli chodzi o zasób siły. Dla jednych obciążenia założone na gryfie sprawiały pewien problem, a niektórzy zaś potrafili wywijać sztangą jak daleko nie szukając – starą szmatą 😉

Czymże są jednak dobre crossfitowe zawody bez konkretnej drabiny. To właśnie podczas tego rodzaju konkurencji z jednej strony zawodnicy dają z siebie wszystko, i bardzo często biją swoje rekordy życiowe. Z drugiej zaś strony publiczność oglądająca te zmagania, ma wiele chwil aby autentycznie emocjonować się rywalizacją.

Wyzwanie V 5

W przypadku startujących pań postawiono tym razem na wykonywanie cleanów, gdzie na każdą ze „stacji” było zaledwie 45 sekund.

Panowie natomiast dostali wybór – albo cleany, które są honorowane 3 punktami, albo snatche za 5 oczek. Tutaj więc, oprócz samej techniki oraz potrzebnej siły, wchodziła do gry także i taktyka. Finalnie jednak chodziło o jedno – wyrwać tę kupę żelastwa z ziemi!

Na wiele nieudanych prób przypadało zawsze kilka znakomitych jak te w wykonaniu Mariusa, czy też Łukasza Mnicha, który ciężarem 133 kilogramów wygrał ten workout. Czyli jakby nie patrzeć – młodość idzie 😉 Potwierdzeniem tego, było też uhonorowanie najmłodszego uczestnika zawodów, który liczy sobie zaledwie 14 lat! Duże brawa za podjęcie wyzwania!

Wyzwanie V 6

Tym samym też sposobem została wyłoniona grupa półfinalistek i półfinalistów, którzy po chwili odpoczynku zmierzyli się z kolejnymi przekrojowymi workoutami. Jeśli porówna się zestawy ćwiczeń jakie zaproponowano tym razem, to śmiało można przyznać, że jeszcze jakiś czas temu, takie WOD-y byłyby nie do wykonania zarówno przez panie jak i tez panów trenujących w murach CF Białystok. A dziś? Jest to idealny przykład tego, że ciężko pracując na codziennych treningach, progres formy i umiejętności jest niemal nieunikniony.

Po podliczeniu punktów ze wszystkich workoutów i wyłonieniu grona finalistów, było już niemal pewne kto stanie na najwyższych stopniach podium w obu kategoriach. Nie przeszkodziło to faworytom, aby na sam koniec, raz jeszcze dać z siebie wszystko i pokazać prawdziwego, sportowego ducha walki. Nie było więc mowy o odpuszczaniu czy innym asekuranctwie. Od początku do końca na 100% i dzięki temu finały wyglądał tak!

Tak więc stało się jasne, że u kobiet Joanna Łozowicka czyli po prostu Mimi, w dalszym ciągu pozostaje ą najbardziej wysportowaną dziewczyną w boxie na Podlasiu. Kaia wraz z Anetą musiały się podzielić pozostałymi stopniami podium. U panów zaś zaledwie 18-letni Łukasz Mnich pokonał starszych od siebie kolegów i wygrał swoje pierwsze zawody. Tradycji także stało się zadość, ponieważ na podium znalazł się jak zwykle jeden z braci Głuszyńskich w osobie tym razem Michała. Tym razem był to nasz polski Rich Froning 😉 Stawkę zaś uzupełnił debiutujący w wewnętrznej rywalizacji boxa Adrian Grygiewicz. Wielkie brawa należą się zarówno dla wszystkich zwycięzców jak i też uczestników!

Wyzwanie V 7

Takim też sposobem został zamknięty kolejny etap w historii CrossFit Podlasie. Jak zwykle znakomicie zorganizowane zawody, gdzie szukanie jakichś niedociągnięć jest z góry skazane na porażkę, udowodniły przede wszystkim jedno. Z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc, każdy kto tylko poświęci trochę swojego czasu i zapału, może dojść do wyników, o jakich na początku nawet nie myśli. Chodzenie na rękach? Proszę bardzo! Wchodzenie na linę? Czemu by nie! A to wszystko w gronie świetnych osób i jeszcze lepszej atmosferze. Więc czego by można chcieć więcej?

Jeśli ktoś chciałby jeszcze zobaczyć co się działo podczas tych dwóch dni w białostockim boxie, to niech wchodzi na mój kanał na YouTube, bo tam znajdzie dodatkowe, tutaj nie publikowane materiały filmowe. Niebawem zaś dorzucę jeszcze trochę fotek w jednej spójnej galerii. Tak więc tutaj na blogu Wyzwanie jeszcze trwa 😉

FOTORELACJA Z ZAWODÓW