CrossFitO wszystkim

Piątkowo o wszystkim

dodany przezKamil Timoszuk 16 stycznia 2015 2 komentarze

Dla wielu ludzi dzień pod tytułem piątek, to jest tygodnia początek. Dla mnie jednak tym razem, to upragniona już trochę końcówka, która w końcu nadeszła. To, że ostatnie dni były dość intensywne widać to także po blogu, gdzie brakowało czasu na regularne pisanie. Dziś jednak trzeba zakończyć już dzień tekstem.

O czym chciałbym dziś napisać? Jest kilka tematów do poruszenia ale chyba autentycznie nie mam dziś sił aby wgryzać się w jakikolwiek z nich bardzo dokładnie. Na szczęście mam jednak tę wewnętrzną potrzebę uzewnętrznienia się, która sprawia bardzo często, że po prostu powstają kolejne teksty. Teksty, które spoglądając na statystyki chcecie czytać coraz liczniejszym gronem co mnie bardzo cieszy. Duże brawa i podziękowania dla was. To między innymi też dzięki wam i dla was, powstał zarówno spis polskich crossfitowych blogerów, jak i też lista kanałów social media, gdzie możecie szukać informacji o polskim CrossFicie. Mam nadzieję, którą już wiem, że podziela jeszcze kilka innych osób, z którymi miałem okazję w tym tygodniu rozmawiać, że dzięki tej liście choćby odrobinę polepszy się komunikacja w polskim środowisku CF. Jeśli tak się rzeczywiście, to będę z tego powodu bardzo zadowolony.

O czym to ja miałem jeszcze? A tak, już wiem. Ostatnio bardzo modnym i poczytnym tematem poruszanym na różnych blogach lub też innych kanałach komunikacji w sieci, jest temat kobiet trenujących CrossFit. Jest to o tyle ciekawe, że pomimo tego, że CrossFit w naszym kraju nie jest już taką specjalną nowością, to nadal trzeba ludzi uświadamiać o paru oczywistościach. Jest to też jednak pokłosie mitów jakie narosły wokół tego sportu i tego systemu treningowego, który jak zajrzeć do sieci, to można by odnieść wrażenie, że jest skierowany tylko do panów. I to takich, którzy niedawno co zakończyli uprawianie innego sportu. Sportu który ich przygotował na ten morderczy wycisk dawany w prawie 40 afiliowanych boxach w Polsce i jeszcze paru innych miejscach. I jak ma w tym wszystkim odnaleźć się kobieta, która na początku boi się jakiejkolwiek aktywności ruchowej, a co dopiero CrossFitu? Dlatego ja od jakiegoś już czasu, gdy ktokolwiek mnie pyta o ten cały „straszny CrossFit” przyjąłem jedną zasadę, a zarazem metodę działania. Ową metodą jest zaproszenie tej osoby, bez względu na to czy jest to kobieta czy tez mężczyzna, na pierwszy darmowy trening jaki oferuje box do którego uczęszczam. Jest to znacznie lepsze rozwiązanie, niż opowiadanie komuś, tłumaczenie czy nie daj bosze przekonywanie. Taka osoba idąc do boxu dostaje wszystko czarno na białym i o to tak naprawdę chodzi. Pomimo, że z takiej metody działania nie mam żadnych profitów to moją satysfakcją jest zawsze to, że ktoś realnie przyszedł, zobaczył i bardzo często już został na stałe. Przez ponad już rok istnienia CF Podlasie, mój prywatny licznik liczący takie osoby „z polecenia” pokazuje już liczbę bliską lub przekraczającą nawet 20. Nie wiem czy któraś z tych osób zechce wypowiedzieć się w komentarzach pod tym tekstem. Jednak gdyby ktoś to zrobił to jestem przekonany, że raczej nikt by specjalnie nie narzekał z tego powodu. A co do pań jeszcze, to moje drogie – od CrossFitu nie staniecie się bardziej męskie od waszych mężczyzn (no chyba, że ci są zniewieściali), nie urośniecie jak Pudzian po cyklu sterydowym i nikt was nie zajedzie na śmierć podczas treningu. Macie za to zapewnione, że będziecie sprawniejsze, pewniejsze siebie i po prostu szczęśliwsze, a czy tak na prawdę nie o to w tym wszystkim chodzi?

Jako, że podsumowuję trochę na swój sposób mijający już tydzień wypadałoby też trochę wspomnieć o dniu wczorajszym, kiedy to miałem dostać odpowiedź na pytanie – kiedy zacznę proces ostatecznej swojej przemiany? Niestety z kilku powodów takiej odpowiedzi nie otrzymałem, ale za to dostałem materiał do przemyśleń oraz mętlik w głowie czyli po prostu rozpierdziel. Wiem jednak, że przede mną czas, kiedy będę musiał nie raz i nie dwa wyjść ze swojej „strefy komfortu”. Tym razem jednak będzie to strefa bardziej psychiczna niż fizyczna. Stawka jest jednak na tyle duża, że na brak motywacji nie muszę specjalnie narzekać. Wiem, że będę musiał trochę porozpychać się łokciami, trochę powłazić tam gdzie mnie nie zawsze będą chcieli czy też zrobić rzeczy które nie będą dla mnie komfortowe pod wieloma względami. Cel jest jasny i jest nim pozbycie się raz na zawsze problemu zbędnych kilogramów w postaci pozbycia się nadmiaru skóry jaki mi pozostał.

Wczoraj zdałem też sobie po raz kolejny sprawę z tego, jaką już drogę przeszedłem podczas przeglądania zdjęć na dysku komputera. Reakcja niektórych ludzi w komentarzach na Facebooku, którzy znają mnie stosunkowo od niedawna była na prawdę bezcenna 😉

Post użytkownika KamilTimoszuk.pl.

To nie byłem ja, to był jakiś inny człowiek…

I w taki oto sposób kończę ten dzisiejszy, wiem też że trochę chaotyczny tekst, jednak musicie wiedzieć, że z pisaniem jest tak samo jak z trenowaniem – nawet jeśli ci się czasami nie chce lub nie masz już sił, to i tak pójście i zrobienie jakiegokolwiek treningu jest lepsze niż zostanie w domu. I z tą piątkową myślą was dziś zostawiam 😉