O wszystkimOdżywianie

Paula na ostro – Odcinek 1

dodany przezPaula Tadla 27 stycznia 2017 0 Komentarzy

Powiedzenie „nowy rok, nowy ja” w przypadku wielu różnych osób wygląda zupełni inaczej. Ja mógłbym to przetopić na własny użytek, i przekuć to w powiedzenie „nowy rok, nowe pomysły, nowi ludzie”. I jedna z tych osób właśnie dziś zadebiutuje na moim blogu.

Tak się jakoś dziwnie, a może bardziej szczęśliwie składa, że większość z osób, które mniej lub bardziej gościnnie udzielały się tu na blogu były to kobiety. Ja przeciwko takiej tendencji nie mam nic przeciwko, a nawet patrzę na nią całkiem przychylnym okiem. Bo dlaczego by nie? 😉

W związku z tym dziś chciałbym przedstawić wam Paulę. Dziewczynę ze Śląska, którą już od jakiegoś czasu śledziłem w internecie w kilku miejscach. Robiłem to nie ma co ukrywać z powodu naturalnej cechy męskiej czyli faktu bycia wzrokowcem. Patrząc na jej zdjęcia nie raz się uśmiechnąłem, a nawet poleciała mi ślinka… I pewnie w tej chwili przeleciała wam przez głowę z szybkością błyskawicy myśl – co za zbok! Nic jednak bardziej mylnego, gdyż fotki o których mówię, to przede wszystkim zdjęcia kulinarnych popisów Pauli. I to właśnie te fotki, wraz z przepisami śledzone jakiś czas, skłoniły mnie do tego aby zaproponować tej dziewczynie pomoc. Pomoc w dotarciu do większego grona osób, które może być zainteresowane tym co ma do przekazania.

Jeśli do tego dodamy fakt, że Paula ma za sobą historię ze zrzucaniem kilogramów podobną do mojej, plus trenuje na co dzień w CrossFit Zabrze to mamy tym samym znakomitą kandydatkę. Zresztą to wyszło praktycznie od pierwszej wymienionej wiadomości 🙂 Zapewniam was, że na pewno jeszcze w przyszłości nie raz przeczytacie o tym wszystkim. Tym samym też cieszę się, że dział z przepisami, który jakiś czas temu prowadziłem sam, ma teraz godną następczynię. Póki co jednak zostawiam was z Paulą i jej prawdziwym blogerskim debiutem. Bądźcie dla niej wyrozumiali 😉


To danie wymyśliłam zdecydowanie na szybko. Przepis chyba nawet powstał w momencie, gdy w mojej lodówce były braki sporych rozmiarów 🙂 Brak czasu jednak wywołał u mnie, chęć zjedzenia czegoś zdrowego na szybko.

Posiłek ten jest idealny zarówno na kolację, jak i śniadanie. Częściej jednak wybieram tą drugą opcję, gdyż po dobrym, wieczornym treningu trzeba uzupełnić węgle. Jedzenie jest bardzo proste w przygotowaniu i zajmie wam nie więcej niż 10 minut.

Podam wam składniki i sposób na to jak to mniej/więcej ogarnąć. Dlaczego mniej/więcej? Gdyż zależy kto jak spożywa – w domu, pracy, w lunchbox’ie.

Łosoś z serem białym i warzywami

Składniki:

125 gr białego, chudego sera wiejskiego
125 gr wędzonego łososia (wybrałam ten z pieprzem)
2 kromeczki chleba bezglutenowego
3 plastry ogórka
3 plastry pomidora malinowego
Kiełki rzodkiewki
Olej lniany
Sól himalajska/pieprz cytrynowy
1 avocado

Wykonanie tego przepisu jest bardzo proste. Serek wsypuje do miseczki i polewam łyżką oleju lnianego. Olej ten trzymamy w lodowce i nie smażymy na nim! Nadaje się on jedynie do zimnych dań. Czemu wam o tym piszę? Bo kolega zrobił kiedyś schaboszczaka na nim 😀 Następnie posypuję solą himalajską, pieprzem cytrynowym i układam kiełki rzodkiewki. Pomidora i ogórka myję, kroję w plastry i układam na talerzu. Łososia wyciągam z opakowania, odsączam tłuszcz poprzez położenie na ręczniku papierowym, a następnie kładę na talerzu. W tak zwanym międzyczasie, włączam grilla bądź toster. Kładę tam pieczywo (ja akurat robię to na płycie grillowej). Chrupiący chlebek układam obok ryby. Na sam koniec obieram avocado i kropię lekko sokiem z limonki. Często owoc ten zabieram jako drugie śniadanie, bądź robię z niego pastę. O niej jednak dowiecie się z innego z moich przepisów 😉