CrossFitLudzieO wszystkim

Od CrossFitu nie będziesz koksem

dodany przezKamil Timoszuk 12 lutego 2017 0 Komentarzy

Czy CrossFit jest dla każdego? I tak, i nie. Wielu osobom wydaje się, że jest to niemal wymarzona forma treningu dla niego. Jest jednak też taka grupa osób, którą czasem trzeba nakierować i przekonać do tego, że warto jest tego spróbować. Szczególnie kobiety, które mają czasami nieprawdziwe wyobrażenia.

To właśnie też do tej drugiej grupy, należy moja koleżanka M., którą jakiś czas temu mogli poznać ci, którzy śledzą mojego fanpage’a na Facebooku. Dlaczego właśnie stamtąd ją znają? Bo to właśnie tam wrzuciłem jej historię i związany z nią problemu. A problem pisząc schematycznie był mniej więcej taki:

CROSSFIT = MASA = ZŁOOO

Skąd takie skojarzenia pojawiły się w głowie M.? Wystarczyła szybka wizyta koleżanki w szeroko rozumianych internetach i obejrzenie paru filmów z Gamesów czy tym podobnych imprez. W efekcie takiego postępowania, M. bała się przyjść choćby na zajęcia dla początkujących. I nie chodzi tu o strach przed tym co tam się wydarzy, a o to co jej się na nich stanie. Zajęcia beginners oczywiście nie zrobiłyby z niej typowego koksa, ale ze stereotypami wygrać jest ciężko. Zresztą tych którzy jeszcze tego posta nie czytali, zostawiam z opisem fotki w którym są zawarte wszystkie szczegóły.

Cześć ludzie,

Wiem, że piątkowy poranek to nie jest najlepszy czas na czytanie sporych tekstów oraz zadawanie trudnych…

Opublikowany przez KamilTimoszuk.pl na 26 stycznia 2017

W komentarzach pod postem pojawiło się naprawdę wiele bardzo wartościowych wypowiedzi. Wypowiedzi bardzo często opartych na własnych doświadczeniach, i po przebyciu podobnej drogi, na jaką właśnie nie chce zdecydować się moja znajoma. Są to komentarze na tyle wartościowe, że warto je puszczać dalej i dlatego wklejam je pod spodem.

Karolina Kurzbauer

Żeby przypakować to trzeba się naprawdę postarać. Nie dość, ze ciężką pracą na siłowni, to jeszcze cięższą w kuchni + miliony na suple (legalne i nielegalne). Za to od rekreacyjnego CrossFitu, jak dla nas szaraczków, to na pewno jej się zrobi lepszy tyłek 😉 #sprawdzoneinfo

Aleksandra Drobiazg Zadka

Przyszłam do boxu w marcu 2015. Z nastawieniem, że owszem jakieś cardio to ja mogę ćwiczyć, ale sztangi nie tknę choćby nie wiem co… Pecefałka jest przecież ok. Bałam się, że się rozrosnę. W końcu kiedy dałam się namówić, wpadłam… Pokochałam ją i nie żałuję. Sylwetka poprawiła się zdecydowanie. Polecam treningi CF!!!!!!

Anna Ćmoch vel Bielecka

Nie można patrzeć na te wszystkie kabany w internecie, bo jak potwierdza przypadek – można się wystarszyć. Ja trafiłam na zajęcia za namową koleżanki gdy usłyszałam „choć fajnie jest”. A że chciałam zrzucić co nieco, to poszłam nie mając pojęcia co to CrossFit. Po pierwszych zajęciach przez zakwasy nie mogłam się śmiać, chodzenie sprawiało problem – jak zresztą większość czynności 🙂 Poczułam jednak że to jest to. I teraz cross to moja druga miłość i choć mam przerwę (połóg) to już z niecierpliwością czekam na powrót.

Aleksandra Wołejszo

Przede wszystkim Pani M. musi wiedzieć, że przychodząc na trening CF, przechodzi zupełnie w inny wymiar rzeczywistości. Codzienność przechodzi na margines, a CrossFit staje się sposobem na życie. Aaa i najważniejsze! Już od pierwszego treningu można się uzależnić od samego treningu, ludzi, atmosfery i satysfakcji z własnych osiągnięć. Najważniejsze to musi zrozumieć, że nie wolno się porównywać z innymi – jak wspomniałeś internetowymi koksami, a z własnymi osiągnięciami, rekordami. A przynajmniej ja tak mam 🙂 Wygląd natomiast to kwestia ego i tego czy sama sobie podnosisz poprzeczkę.

Agnieszka Niecova

Moja historia jest dobrym przykładem dla niej. Jestem mamą dwójki dzieci z małą różnicą wieku. Od 3 lat nie przespałam ani jednej całej nocy. Moje ciało i umysł było na skraju załamania. Próbowałam innych sportów, ale nie widziałam efektów, szybko rezygnowałam. Mąż podsunął mi pomysł CrossFitu. Nigdy w życiu nie kojarzyłam się z takim sportem, jednak odważyłam się zaryzykować. I nigdy już crossa nie opuszczę 🙂 Wreszcie mam siłę, żeby żyć!!!! Wstać o 6, zrobić śniadanie, pół godziny spędzić na ubieraniu córek w kombinezony i wyjść na 3-godzinny spacer z nimi. CrossFit to wspaniali ludzie, którzy mnie wspierają w najcięższych dla mnie momentach, nie tylko na treningu. Właśnie trwa akcja charytatywna #10burpeesdlaLuka. Zachęcam do polubienia i włączenia się w nią. CrossFit to ludzie, którzy zmieniają świat na lepsze!

Zuza Augustyniak

Ok, w ciągu 2 lat krosfitów przybyło mi 10kg. Ale zaczynając miałam 48 na wadze 😉 Teraz się nawet nie zwraca na to uwagi, kiedy od czasu do czasu się usłyszy „to od tego można mieć taki tyłek?!” 😀 Nie ma się czego bać, nie zostanie się wąsatym, napakowanym Sebastianem, a raczej piękną, silną, zgrabną loszką!

Maja Janota

Dla mnie jednym z lepszych argumentów jest to, że MIĘŚNIE NIE SĄ NA ZAWSZE. Nawet jeśli któraś z nas niechcący przypakuje, to wystarczy zmniejszyć obciążenie, i na jakiś czas zmienić treningi. Więcej elementów gimnastycznych, małe obciążenie i więcej powtórzeń. Przypakowałaś za bardzo w tricku? Przestajesz go intensywnie ćwiczyć. Za dużo centymetrów w udach? Bierzesz mniejsze obciążenia na siady. Zresztą przyrosty są tak wolne, że na reakcję jest dużo czasu i nie trzeba dopuszczać do ,,niechcianej” sylwetki.

I komentarzy właśnie w takim stylu, pojawiło się pod fotką znacznie więcej. Za każdy z nich należą się wam ode mnie wielkie dzięki, bo jak się okazało, miały one znacznie większe znaczenie, niż na początku przypuszczałem. Bo tak to już czasem bywa, że to życie pisze najbardziej pokręcone scenariusze. Mój scenariusz pierwotnie przewidywał to, że gdy zbierze się odpowiednia liczba wartościowych waszych wypowiedzi, to dopiero wtedy pokażę ten post dla M. Pech jednak chciał, że zanim to zrobiłem, moje, a przede wszystkim jej plany, uległy zdecydowanym zmianom. Wszystko przez niefortunne zdarzenie, w wyniku którego M. doznała kontuzji. Pierwotnie miało to być złamanie lub zwichnięcie nogi. Finalnie po paru dniach okazało się, że diagnoza kolejnego lekarza jest inna i brzmi nieciekawie – zerwane więzadło. Tak więc temat CF w automatyczny sposób odsunął się póki co w czasie.

Pomimo tego postanowiłem jednak pokazać jej cały ten post. Dlaczego? Trochę w ramach motywacji do walki o siebie, a trochę aby poprawić jej samopoczucie, które w takich chwilach tego wymaga. Jej reakcji się jednak nie spodziewałem…

Tak więc jak widać na załączonym obrazku, zrobiliście ludzie dobrą robotę! Nieplanowaną, ale jednak bardzo dobrą 😉

Teraz tylko trzeba trzymać kciuki za to, aby kontuzja szybko minęła, a zapał do pracy pozostał. To jest też najlepszy przykład na to, że czasami warto powiedzieć/napisać dobre i wartościowe słowo. Nigdy nie wiadomo komu i jak może się ono przydać.