fbpx
O wszystkim

Nowy sezon – nowa maszyna

dodany przezKamil Timoszuk 22 lutego 2015 0 Komentarzy

Jednoślad zwany rowerem to środek lokomocji, który w ostatnich latach mam wrażenie jakby odżył. Nie wiem czy jest to dokładnie spowodowane, ale gdy rozglądam się dookoła, ludzi jeżdżących na rowerach stale przybywa. A niewątpliwie zjawisko to będzie się nasilać w związku z poprawiającą się stale pogodą.

Ja jak już nie raz pisałem, na okres zimowy swój rower oddaję do przechowania dla fachowców z Milsport, którzy po prostu znają się na rzeczy. Robię to głównie dlatego, że nie mam w domu warunków aby trzymać jednoślad, kiedy temperatura spada na irracjonalnie niski poziom. Nie zawsze jestem też w stanie przewidzieć, że zima postanowi ominąć nasz kraj, a przynajmniej mój region, i zamiast tego przez kilka miesięcy będzie trwało takie „niewiadomoco”. Od kilku dni jednak dostaję niezbite dowody na to, że to już chyba koniec tego dziwnego okresu przejściowego i warto zainteresować się tym, na czym będę pokonywał kolejne kilometry w tym roku.

Już w ubiegłym sezonie miałem ochotę wymienić swój stary rower, na coś nowszego i bardziej dla mnie odpowiedniego. Jednak jak to często w takich chwilach bywa, nie zawsze na to była odpowiednia chwila, lub też przede wszystkim fundusze. Jako, że ostatnio trochę się polepszyło w tych kilku względach, dlatego też postanowiłem rozejrzeć się za nowym rowerem. Czas ku temu był o tyle sprzyjający, że w ostatnim tygodniu z powodu targającej mną choroby, spędziłem w domu irracjonalnie dużą część czasu. Była to więc dobra okazja do tego, aby zorientować się w temacie na tyle ile jest to możliwe z pozycji domowego fotela i ekranu monitora przed oczami. Podsumowując ten pierwszy rekonesans jednym zdaniem, stwierdzam że kupienie roweru tylko i wyłącznie przez internet jest praktycznie niemożliwe. I nie mówię tu o kwestii technicznej, ponieważ na Allegro czy innych specjalistycznych sklepach, roi się aż od towaru, który można mieć w domu w przeciągu 1-2 dni. Nie mam jednak zielonego pojęcia, jak można dopasować sobie rower nie siadając na nim ani razu. Każdemu kto kupił w taki sposób rower i jest zadowolony z tego zakupu należą się szczere słowa uznania z mojej strony.

Ja teraz już wiem, że pójdę zdecydowanie inną drogą. Tą drogą będzie wizyta w prawdopodobnie 2-3 miejscach w Białymstoku, gdzie będę miał okazję skonfrontować swoje rowerowe potrzeby z moimi fizycznymi oraz finansowymi możliwościami 😉 Cały proces wyboru rozpocząłem głównie od przeglądania katalogów przygotowanych przez kolejnych producentów na rok 2015. Już na tym etapie kilka firm tak jakby wypadło poza krąg moich zainteresowań z różnych powodów. Jednak nie ukrywam też, że natłok informacji jaki dostałem w jednej chwili, trochę mnie przytłoczył. Na jaw wyszły też w piękny sposób moje luki w wiedzy na temat rowerów, i to takiej wiedzy, która wydaje mi się teraz, że jest prawie niezbędna w codziennym użytkowaniu i poruszaniu się w temacie. Jak jednak widać na moim przykładzie, da się bez niej żyć i cieszyć się z samej jazdy, tak jak ja robię to od dwóch lat. Patrząc na to jednak z drugiej strony, to skoro jakąś wiedzę można posiadać, to dlaczego by tego nie zrobić? Od nadmiaru informacji w głowie jeszcze nikt nie umarł, chyba 😉

Po przejrzeniu katalogów, udałem się na dalsze poszukiwania wymarzonego roweru w otchłań internetu. No bo kto jak nie ludzie z krwi i kości, którzy są często bardziej doświadczeni niż ja, wiedzą więcej i lepiej na ten temat? Takie myślenie miałem przynajmniej na samym początku. Wystarczyło jednak kilka godzin spędzonych na czytaniu różnych serwisów oraz stron internetowych, aby wysnuć jeden prosty wniosek – Co człowiek to opinia. To istny banał, ale taka też jest prawda. Bo gdy zapytasz w internecie o najlepszy rower, to w jednej chwili dostaniesz odpowiedź od kilku osób z przykładami zupełnie różnych rowerów. Warto też czasami sprawdzić czy osoba polecająca dany model, nie ma przypadkiem interesu w tym, że dany rower jest jej bliższy niż inny 🙂 Mam tu na myśli na przykład fakt, że czasem zaraz za poleceniem danego roweru, idzie też link do aukcji internetowej tej osoby, gdzie kompletnie przypadkiem sprzedaje ona właśnie taki rower 😉 Fajne jest jednak to, że w stosunkowo krótkim czasie trafiłem też na ludzi, którzy nie dość, że mają większą wiedzę ode mnie, to także chcą autentycznie pomóc lub doradzić. To mogę zapisać zdecydowanie na plus społeczności rowerowej na którą trafiłem ja.

Jakie są więc efekty lub też wnioski z moich poszukiwań? Głównym założeniem jest to, że nie ma lepszego sposobu na wybór roweru, jak samodzielne przejście się do sklepu i najpierw samodzielne przetestowanie, a następnie wybranie najbardziej odpowiedniej sztuki. Poza tym wiem już, że szykuje sobie małą rewolucję w tym roku jeśli chodzi o rower. Owa rewolucja głównie polegać będzie na większych niż dotychczas kołach, ponieważ chcę spróbować swoich sił na 29-tkach, oraz spróbuję się nie pozabijać mając pedały oraz buty SPD. Szczególnie ta druga zmiana mnie strasznie ciekawi i powoduje u mnie lekki dreszczyk emocji. Emocji związanej z tym, czy nie okażę się sierotą, która nie ogarnęła wypięcia się stosunkowo wcześniej z pedałów i tym samym zafundowała sobie spektakularny upadek na przykład w centrum miasta 🙂 Na temat poziomu prawdopodobieństwa takiego zdarzenia krążą pewne mity w internecie, ale nic jednak nie zastąpi prywatnej praktyki. Zresztą gdy się człowiek uczył jeździć po raz pierwszy na rowerze za małolata, powszechne było hasło, że „jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz”. Tak więc chyba czas wrócić choć na chwilę do tego myślenia i po prostu dać się ponieść 😉