CrossFitO wszystkim

Noworoczny głos rozsądku

dodany przezGość 29 grudnia 2016 0 Komentarzy

Noworoczne postanowienia to coś, co każdy w swoim życiu zrobił przynajmniej raz. Czasami pewnie były to plany kompletnie oderwane od rzeczywistości, dlatego też bardzo szybko wielu z was je porzuciło. Dziś jednak postaram się razem z Wojtkiem abyście dobrze przemyśleli to co macie zamiar zrobić w kolejnych tygodniach i miesiącach.

Jedną chyba z najczęściej zakładanych rzeczy jaką wiele osób ma ochotę robić wraz z nadejściem nowego roku to poprawa swojego wyglądu i zadbanie o swoje zdrowie. W wyniku postawienia sobie takich celów, w styczniu wiele siłowni przeżywa prawdziwe oblężenie. Te wprawdzie z miesiąca na miesiąc słabnie, jednak z każdego takiego nowego rzutu fitnesiaków zostaje grupa, która sumiennie realizuje noworoczne postanowienia. Niestety o ile część robi to z głową, to jest też grupa ludzi, która chce obrać drogę na skróty. Ta jednak nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem jeśli chodzi o nasze zdrowie lub ogólną formę. Dlatego serdecznie zachęcam do przeczytania tego co zechciał napisać w dniu wczorajszym Wojtek, mój już kilkuletni kolega z CrossFit Białystok. Chłopak wydawałoby się, który ma głowę na karku, na formę nigdy specjalnie nie narzekał dzięki uprawianiu kilku sportów, a do tego nie jest to na pewno typ „sportowego szaleńca” który robi wszystko bez ładu i składu. Jednak na jego przykładzie można śmiało zobaczyć co się może wydarzyć jeśli ma się odrobinę pecha oraz zaniedba pewne elementy. Dlatego już teraz oddaję mu głos.

Cześć wszystkim. Długo zastanawiałem się czy jest sens pisać ten tekst. Postanowiłem jednak, że podzielę się z wami kilkoma swoimi przeżyciami z ostatnich kilku miesięcy. Zacznę od tego, iż jestem właśnie w szpitalu, tuż po operacji kręgosłupa odcinka L5-S1.

Postaram się teraz opisać wam w mniejszym lub trochę większym skrócie jak do tego doszło.
Od zawsze uwielbiałem sport. Początkowo była to piłka nożna, później siatkówka i koszykówka, poprzez bieganie, pływanie, aż po sporty siłowe. Gdy poznałem CrossFit od razu zakochałem się w tym sporcie. Po kilku miesiącach treningów zorganizowano pierwsze wewnętrzne zawody boxa do którego uczęszczam czyli CrossFit Białystok. Poniżej macie jeden z już archiwalnych materiałów filmowych właśnie z tych zawodów:

To właśnie po tej imprezie zacząłem spotykać się z Asią (Mimi), która wygrała te zawody, a obecnie jest moją miłością życia i żoną. Ja zająłem 3 miejsce.

I tak pomiędzy treningami, pracą i spędzaniem wolnego czasu z Asią. mijał czas. Z ekipą crossfitową jeździliśmy na różne eventy i zawody crossfitowe nie tylko w Polsce. Byliśmy też duża ekipą na skokach spadochronowych na Litwie oraz mniejszą na 2 Runnmagedonach. 13 czerwca 2015r. wzięliśmy z moją Asią ślub.

Prawie dokładnie rok temu, przed samymi świętami Bożego Narodzenia odbyło się kolejne Wyzwanie, tym razem numer VI. Były to już zawody otwarte, podzielone na 2 kategorie: Elite oraz Open. Wystartowałem w Openach, które tak się złożyło, że udało mi się wygrać. Między innymi dzięki takiemu finałowi.

W tymi okresie byłem w dobrej formie, więc za namową Łukasza Burnosa, mojego kolegi z boxa, zarówno ja, jak i on, a także Asia, wzięliśmy udział w kwalifikacjach do zawodów Battle of Riga. Z tego co pamiętam w kategorii Open było 20 miejsc, a do udziału w kwalifikacjach zgłosiło się ponad 100 osób z całej Europy. Po dwóch wymagających WODach (szczególnie tym drugim), dostałem się chyba z 9 miejsca ze stratą 1 czy 2 pkt do trzeciego miejsca. Jakby ktoś chciał zobaczyć te treningi to pierwszy jest TUTAJ, a drugi TUTAJ. I tak po zakwalifikowaniu się, trenowałem pod te zawody, które miały odbyć się w kwietniu.

Na walentynki czyli 14 lutego wystartowałem jeszcze w Łódzkich zawodach Double Trouble w teamie z Konradem Wojno. Była to bardzo fajna impreza z przekrojowymi WOD-ami. Zresztą całą relację z tych zawodów możecie przeczytać i obejrzeć na blogu Kamila pod TYM linkiem.

Dostaliśmy się z Konradem do półfinału, gdzie ostatecznie zajęliśmy 7 czy 8 miejsce na 40 czy 50 ekip z całej Polski.
Po zawodach czułem się bardzo zmęczony, więc odpocząłem chyba 1 czy może góra 2 dni. I pomimo tego że organizm potrzebował znacznie więcej przerwy, nie słuchając swego ciała, chciałem rozpocząć przygotowania do zawodów w Rydze. Zrobiłem EMOM-a z power snatchami i bar muscle upami. A następnie przystąpiłem do treningu siły w martwym ciągu. Progresywne zwiększałem ciężar i chyba przy ok. 140kg, przy 3 powtórzeniu, poczułem jak coś zakuło mnie w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Od razu puściłem sztangę i zakończyłem trening. Na nic to jednak się nie zdało ponieważ przez tydzień leżałem z bólem. Po tygodniu ból trochę odpuścił ale nie do końca. W czerwcu tego roku zrobiłem prywatnie rezonans, gdzie okazało się, że mam przepuklinę i ucisk na nerw w odcinku lędźwiowym L5-S1. Przez ten cały czas budziłem się w nocy ze sporym dyskomfortem i kłuciem. W dzień było trochę lepiej. Nawet do tego stopnia, że latem trenowałem i grałem jeszcze w siatkówkę plażową.

Niestety pod koniec sierpnia, będąc na Mazurach robiłem trening z moją żoną. Podskoczyłem z przyciągnięciem kolan do klatki piersiowej. W tym momencie poczułem mocne ukłucie w tym właśnie miejscu. Do domu z powodu bólu wracałem praktycznie na leżąco. Od tej pory z dnia na dzień było już coraz gorzej. Dlatego też postanowiłem zrobić rezonans po raz drugi. Okazało się że fizjoterapeutycznie mojego bólu nie da się już usunąć i niezbędna jest operacja. Na szczęście wszystko się udało i tak jak na wstępie pisałem, jutro wychodzę do domu. Za 10 dni mam zdjęcie szwów i powoli będę wracał do zdrowia. Czeka mnie jeszcze długa rehabilitacja i przez następne kilka miesięcy jak i już pewnie całe życie, dbanie o moje plecy.

Dziś piszę ten tekst głównie w kierunku osób trenujących. Chciałbym aby moja historia była dla was przestrogą i zarazem lekcją. Żeby każdy słuchał swojego organizmu. Jeżeli podczas swoich treningów lub nawet życia codziennego, czujecie że waszemu ciału potrzebny jest odpoczynek to go po prostu zróbcie. Ja nie posłuchałem swojego organizmu i niestety przytrafiła mi się taka właśnie kontuzja. Oczywiście dużo osób w ogóle nie uprawiających sportu, także ma poważne problemy z kręgosłupem. Dlatego apeluję dziś do was – dbajcie o mocny core czyli mięśnie głębokie, róbcie planki czy też wzmacniajcie brzuch na wszelkie inne możliwe sposoby, których jest cała masa. Bo to właśnie te mięśnie utrzymają kręgosłup w prawidłowej pozycji, kiedy będzie on tego najbardziej potrzebował. Dbajcie też o właściwą regenerację, która jest równie ważna co wysiłek włożony w godzinę treningu w boxie. Osoby ćwiczące CrossFit czy też na innej siłowni, niech zadbają o właściwą technikę podnoszenia ciężarów. Tylko tyle i aż tyle.

Mi już w tej chwili nie pozostało nic innego jak uzbroić się w cierpliwość. Ciekawostką jaką chciałbym zakończyć ten tekst jest to, że nawet znani polscy sportowcy jak np. sztangista Szymon Kołecki mistrz olimpijski, siatkarz Michał Winiarski także mistrz świata oraz wszystkim dobrze znany Mamed Khalidov, pomimo tego, że mieli operacje na kręgosłup to powrócili do uprawiania swojego sportu. Także i ja jestem teraz dobrej myśli i dlatego pozdrawiam ze szpitala 😉