fbpx
CrossFitO wszystkimOpinie

Nowe wcielenia skakanek

dodany przezKamil Timoszuk 6 marca 2016 4 komentarze

Sprzęt do CrossFitu to prawdziwy temat rzeka. Wiedzą to ludzie, którzy są w tym świecie już jakiś czas, jak i też zupełni nowicjusze, którzy mogą dostać zawrotu głowy od możliwości wyboru. Jak tu się bowiem połapać w tych wszystkich butach, ciuchach, ochraniaczach, ściągaczach czy innych skakankach. No właśnie, pomówmy dziś o skakankach!

Kawałek sznurka z dwoma rączkami – tak sobie wyobraża zwykłą skakankę typowy Kowalski. I w sumie nie ma co mu się dziwić, bowiem ostatni raz trzymał on w rękach tego typu przyrząd będąc małą dziewczynką całe wieki temu. Skakanki jednak na przestrzeni lat przeszły nie małą rewolucję i wykonane są dziś z trochę innych materiałów niż X lat temu. Jedyne co się nie zmieniło w ich przypadku to rzecz podstawowa czyli zastosowanie. Tak jak i kiedyś, tak również teraz to urządzenie dalej służy do skakania.

Test skakanki

Jednak parę dyscyplin sportowych w tym także CrossFit, znalazł swoje nowe zastosowanie, które poniekąd wyniosło na wyższy poziom skakanie przez to ustrojstwo. Wszystko dlatego, że zwykłe skakanie co chwilę nad przelatujący pod stopami sznurek, linkę czy inną żyłkę to już za mało. Każdemu kto zaczyna swoją przygodę z CrossFitem stawia się za cel nadrzędny nauczyć się minimum tak zwanych double unders. Tłumacząc na polski jest to po prostu podwójne przemknięcie pod stopami żyłki podczas jednego skoku. I tak raz za razem aż do zarżnięcia 😉 Faktem jest jednak to, że ową umiejętność jedni łapią wolniej (czytaj ja), a inni sprawiają wrażenie jakby się niemal urodzili z tą umiejętnością. Drugą sprawą jest też to, że dobra skakanka może nam trochę pomóc w nauce. Pisząc to nie mam jednak na myśli, że będzie ona sama za nas skakać. Tak łatwo to nie ma. Warto się jednak rozejrzeć za jakimś modelem, który nie będzie nas ograniczał już na samym starcie.

Widząc to, że sporo osób ma problem z wyborem skakanki, postanowiłem trochę pomóc wszystkim niezdecydowanym i być może naprowadzić ich na dobry wybór. W jaki sposób? Otóż pomyślałem sobie, że fajnie by było przetestować kilka modeli i mieć większy zakres porównania. Jednak wiedząc że ja sam ze swoimi obecnymi umiejętnościami nie będę specjalnie miarodajny, znalazłem kogoś kto będzie mógł to zrobić lepiej niż ja. Tym kimś jest Karol Pogorzelski czyli po prostu Pogo.

Kolega z boxa, którego double unders wyglądają tak:

Po nagraniu tego filmiku zacząłem się zastanawiać czy gdyby Karol miał inną, lepszą skakankę czy ten wynik dałoby się jeszcze podkręcić. Bo musicie wiedzieć, że przez bardzo długi czas (łącznie z powyższym filmem) skakał on na zwykłej skakance „No Name”. Dlatego też Unbroken Store za moją namową podesłał dla Karola kilka modeli skakanki, tak aby być może znalazł on swoją wymarzoną, a do tego mógł odpowiedzieć na jedno ważne pytanie.

Czy to na jakiej skakance skaczemy ma naprawdę znaczenie?

Pogo skakanki

Zbieranie doświadczeń Poga trwało dobrych kilka tygodni, a właściwie to miesięcy. Zaś podsumowanie jego efektów i przede wszystkim wrażeń macie pod spodem. Zapraszam do czytania!

Thorn Fit

Skakanka THORN

Waga: 112g

Długość rączki: 15,5cm

Długość linki: 300cm

Mocowanie żyłki: Bezłożyskowe, plastikowe

Po pierwsze, jest to skakanka, którą od początku przyjąłem jako najbardziej ‘swoją’ i trenuję na niej po dziś dzień. Może to oczywiście wpłynąć na jej ocenę, bo znam ją już od podszewki, podczas, gdy resztę używałem w ramach testów. A wybrana ona została z najbardziej prozaicznego powodu: jest czerwona 🙂 Niby mały szczegół, ale kiedy po wykonanym WODzie, mając ciemno przed oczami, potrafisz szybko namierzyć swoją skakankę rzuconą w kąt – ogromny plus 😉

Ciekawe rozwiązanie mocowania żyłki do rączki – bez żadnego łożyska i w dodatku całkowicie plastikowe. Na pierwszy rzut oka wygląda dość mało profesjonalnie, lecz nic bardziej mylnego. Żyłka w rączce rusza się bardzo luźno, a przy tym bardzo stabilnie. Ogromną zaletą, i według mnie totalną podstawą, jest długa rączka, która idealnie układa się całej dłoni. Sprawia to, że trzymamy skakankę całą dłonią przed co dużo mniej męczą się nam mięśnie przedramion, a wiadomo, że przy dziesiątkach i setkach powtórzeń, to one pierwsze się poddają.

Barbell Nation

Skakanka Barbell Nation

Waga: 100g

Długość rączki: 13cm

Długość żyłki: 300cm

Mocowanie żyłki: łożysko metalowe, mocowanie łożyska – metalowe

Zdecydowanie najprecyzyjniej wykonane mocowanie żyłki do rączek. Metalowe łożyska osadzone w metalowym mocowaniu wygląda bardzo porządnie i na pewno posłużą lata. Do tego żyłka w łożyskach obraca się bardzo luźno, a mocowanie w rączce siedzi pewnie. Dodatkowym detalem nie spotykanym w innych modelach są specjalne, pionowe zgrubienia na rączkach zmniejszające ryzyko wysuwania się skakanki z dłoni. Z testowanych skakanek ten model jest zdecydowanie najszybszy i zapewne nie miałby konkurencji, gdyby nie jedno małe ale – delikatnie zbyt krótka rączka. 15-16cm wydaje się być idealną długością sprawiającą, że trzymamy ją całą dłonią, nie zaś samymi palcami. Nie jest to może coś co mocno przeszkadza – raczej rysa na szkle – 2cm od ideału.

Training SHOWRoom

Skakanka Training SHOWRoom

Waga: 96g

Długość rączki: 16cm

Długość żyłki: 330cm

Mocowanie żyłki: w pełni metalowe, bez zewnętrznego łożyska

Skakanka wykonana bardzo porządnie z dość ciekawym mocowanie żyłki w rączkach. Wygląda to trochę jak lepsze wersja mocowania z THORN’a – w pełnie metalowe, ładnie wykonane i przede wszystkim funkcjonalne rozwiązanie. Ogromną zaletą modelu jest długość żyłki – aż 330cm. Standardem stało się 300cm, co przy moim wzroście (183cm) nie daje mi więcej niż 5-10cm zapasu. Wnioskuję, więc, że dla trenujących przy wzroście w okolicach 2 metrów inne modele będą po prostu za krótkie, a ta skakanka będzie ratunkiem. Ciekawym rozwiązaniem jest ogranicznik długości żyłki, który można luzować i dokręcać tylko małym kluczem imbusowym. Kluczyk oczywiście jest dołączony do zestawu, a skakankę najczęściej ustawiamy raz na dobre. Jednak nie da się nie ulec myśli – a co jak zgubię to narzędzie wielkości zapałki?

Invictus Fitness

Skakanka Invictus

Waga: 104g

Długość rączki: 15,5cm

Długość żyłki: 300cm

Mocowanie żyłki: metalowe łożysko w metalowym mocowaniu

Bardzo poprawnie wykonany model z metalowymi mocowaniami i rączkami w najlepszej długości. Niby wszystko w jak najlepszym porządku, jednak nie da się nie ulec wrażeniu zbyt luźnego osadzenia mocowania w rączce. Według mnie nie jest osadzone wystarczająco stabilnie, a luz ten czuć przy kręceniu skakanką. Przez ten jeden detal wydaje się, że kręcenie tym modelem wydaje się być najcięższe.

PODSUMOWANIE

Przez cały test i przez te wszystkie zmiany skakanek jedna rzecz cisnęła mi się na usta: różnica wyczuwalna jest zawsze, lecz jest tak mała, że o ile nie chcesz bić się z Chińczykami o rekord świata, o tyle z czterech testowanych modeli każdy idealnie nadaje się do codziennego treningu. Dowodem na to jest przeprowadzony przeze mnie prosty test:

Maksymalna ilość Double Unders w 60sek.

Kolejność skakanek była losowana, a czas odpoczynku pomiędzy podejściami wystarczająco długi, żeby nie miało to wpływu na wynik. A oto i wyniki wg kolejności testowania:

Invictus Fitness: 123

Barbell Nation: 133

Thorn Fit: 129

Training SHOWRoom: 121

Jak widać różnice są minimalne – w granicach kilku procent między najlepszym i najgorszym wynikiem. Sądzę, że większy wpływ na wynik miała aktualna dyspozycja niż model skakanki. Podejrzewam, że wykonanie tego samego testu jedną skakanką cztery razy dałoby podobne wyniki.

Na nic jednak byłyby moje testy, gdybym nie miał wybrać najlepszego, wg mnie, modelu.

Stawiam wszystko na BAREBELL NATION. Ehhhhh, gdyby nie te 2cm brakujące w rączkach…

Ideałem byłby BAREBELL NATION z rączką długości 15-16cm i żyłką w czerwonym kolorze 🙂

Tak więc jak widać

Na koniec jeszcze kilka rekordów, które udało mi się osiągnąć na testowanych skakankach:

AMRAP DU w 30sek. – 71

AMRAP DU w 60sek. – 144

200 DU for time – 1:33

Tak więc jak widzicie na załączonym obrazku, potwierdza się po części głoszona przez wielu trenerów teza, że jeśli potrafisz skakać double unders, to będziesz je skakał choć na sznurze od żelazka. Jednak abstrahując już od wrażeń Karola, to większość osób i tak w bliższej czy dalszej przyszłości będzie musiała się zaopatrzyć w jakiś własny egzemplarz skakanki. Warto więc rozejrzeć się po rynku aby wybrać taki model, który pewnie za nas nie będzie skakać, ale przynajmniej nie będzie też dawać wrażenia, że „coś jest nie tak”.

A to na starcie już całkiem sporo.