fbpx
LudzieO wszystkim

Normalni Nienormalni – Krzysztof Suchowierski

dodany przezKamil Timoszuk 1 lutego 2015 0 Komentarzy

Są tacy ludzie na tym świecie, którzy tym co robią jednocześnie sprawiają, że człowiek zaczyna wierzyć, że wszystko jest możliwe. Często nie zdajemy sobie z tego kompletnie sprawy, ale wiele takich osób żyje gdzieś dosłownie obok nas. Dziś chciałbym abyście poznali jedną z takich osób w ramach mojego cyklu „Normalni Nienormalni”.

Imię i nazwisko Krzyśka Suchowierskiego zapewne niewielu z wam mówi cokolwiek. Mówiąc szczerze, mi także było obce do pewnego wieczora, kiedy błądząc po zakamarkach internetu, natrafiłem na ciekawe miejsce. W tym oto miejscu poznałem właśnie osobę Krzyśka. Był to dokładniej rzecz biorąc fanpage jego projektu, który już w swoim pierwotnym założeniu z jednej strony wydawał mi się co najmniej szalony, a z drugiej wprost genialny. Mianowicie ten człowiek założył sobie, że pokona rowerem trasę Białystok-Białystok. Ale jako to możliwe, zapytacie. Otóż jest to możliwe, ponieważ oprócz tego Białegostoku na wschodzie Polski okazuje się, że jest jeszcze inny Białystok. Z dotarciem do niego jest jednak taki problem, że leży on na Syberii, a droga do niego wygląda mniej więcej tak.

mapa

I to właśnie zarówno o tej, jak i też o kolejnej, jeszcze bardziej szalonej, zechciał mi opowiedzieć mój dzisiejszy rozmówca. Zapraszam zarówno do przeczytania naszej rozmowy, a także do oglądania kapitalnych zdjęć, jakie udało mu się przywieźć z obu tych wypraw.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 1

Czy jesteś szczęśliwy?

Tak choć chyba nie do końca. Do tego pełnego szczęścia czegoś lub kogoś mi brakuje

Co dla Ciebie oznacza szczęście?

W sumie sam nie wiem jak jest definicja szczęścia. Dla mnie to jest jakiś stan duchowy, spełnienie swoich, a najlepiej cudzych marzeń , pomaganie innym, wtedy człowiek czuje się szczęśliwy.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 7Skąd u Ciebie zamiłowanie do jazdy rowerem? Masz może jakieś tradycje rodzinne w tym temacie?

Nie mam żadnych tradycji rodzinnych do roweru. Szczerze powiedziawszy to ja sam nie jestem ich wielkim fanem. Jest bo jest, a służy mi do przemieszczania się , oszczędzeniu czasu i pieniędzy. Pierwszy rower dostałem na Komunię Świętą (Rometa). Przez kilka lat nawet trochę jeździłem, a potem sprzedałem dla siostry i kupiłem deskorolkę. I to właśnie było to co lubiłem. Przez kilka dobrych lat byłem wiernym fanem skateboardingu (szerokie spodnie, muzyka hardcorowa , hip-hop, spray itp.) myślałem że nigdy z deskorolki nie wyrosnę. Ale po kilku dobrych latach wyrosłem i z tego (choć po ponad 10 latach umiem nadal zrobić wysokie „oli”). Potem złapałem inną zajawkę, a mianowicie wyjazdy do lasu , survival, góry .Jakoś przez przypadek przeczytałem relację jakiegoś podróżnika rowerowego, który zwiedził kawał świata za pomocą roweru. Pomyślałem wtedy, że to fajna sprawa , jest tanio gdyż nie płacisz za transport, poruszasz się dość szybko ale nie za szybko jak na przykład samochodem, dzięki czemu mogłem więcej zobaczyć. No i to, że każdy mógłby mnie zatrzymać i porozmawiać i vice versa. Nazbierałem kasę i kupiłem rower (Merida, mam go do dziś) no i po 3 miesiącach pojechałem w podróż dookoła Polski.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 2Ile czasu trwała ta podróż po kraju? Jakie miasta, rejony odwiedziłeś?

Dokładnie nie pamiętam, ale około 25-27 dni. Zacząłem swoją podróż od Białegostoku, potem Augustów, Suwalszczyzna (polecam Suwalski Park Krajobrazowy), potem polskie morze (pierwszy raz wtedy zobaczyłem jak wygląda nasze morze), zachód kraju, ujście Warty, Jelenia Góra, Karkonosze, Góry Stołowe (mega fajne miejsce, jakby człowiek przeniósł się do innej epoki), Żywiec, Babiogórę oraz Roztoczański Park Narodowy. Za cel stawiałem aby zobaczyć jak najwięcej Polskich Parków Narodowych. Co jednak najlepsze, kosztowało mnie to wszystko około 400zł.

Jak wpadłeś na pomysł pokonania trasy Białystok-Białystok?

O samym Syberyjskim Białymstoku usłyszałem podczas wizyty w szkole SP5 w Białymstoku, gdzie opowiadałem dla uczniów swój ostatni wyjazd do Afryki. Ale takim impulsem było zobaczenie w TV programu „Polacy na Syberii”, gdzie była przedstawiona miejscowość Białystok i ich mieszkańcy . Wtedy powiedziałem – jadę tam!

Krzysztof Suchowierski wyprawa 3Zanim jednak o tej wyprawie, to opowiedz trochę o tym co robiłeś w Afryce? Po co tam się wybrałeś?

Po zakończeniu studiów na kierunku Ratownictwo Medyczne, miałem problem znalezienia pracy lub jakiegoś stażu u nas w mieście, w regionie, bądź też nawet poza nim. Kolega który wtedy już przebywał w Rwandzie, zaproponował mi przyjazd do Afryki. Napisał projekt, który został zatwierdzony przez organizację z którą współpracował. Tą z kolei zgłosiła do programu EVS (European Voluntary Service), która pokryła moje wszystkie koszty czyli przelot, zapewniła mieszkanie, jedzenie, a nawet wypłacała mi drobne kieszonkowe. Na jednym z finałów WOŚP na w Telewizji Polskiej w Warszawie, dostaliśmy apteczki, fantoma i pojechałem wraz z koleżanką na 5 miesięcy do serca Afryki, aby tam uczyć pierwszej pomocy w szkołach UNICEF.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 4Ile czasu minęło od samego pojawienia się pomysłu wyjazdu na Syberię, aż po start jego realizacji?

Wyjazd na Syberię zrodził się jeszcze w 2011 roku w Afryce. Z kolegą planowaliśmy swoje wyjazdy z wyprzedzeniem na kilka lat. Mieliśmy wspólnie jechać by zobaczyć legendarną Syberię, a nawet mieliśmy w planach zabrać osobę, która wyszła z bezdomności (nawet spotkałem tą osobę osobiście), ale i tak z tego Teamu nic nie wyszło. Potem drugi kolega zrezygnował, bo się zakochał 😉 Ale takie zawijasy losu mnie nie zniechęcają i pojechałem w 2013 roku sam do Rosji.

Jakie miałeś na początku obawy związane z tą wyprawą?

Na początku obawiałem się, sam nie wiem czemu, że nie dostanę wizy do Rosji. Potem bałem się rosyjskich kierowców, o których słyszałem i czytałem niezbyt pochlebnie opinie. Ale im więcej człowiek spędza na przygotowaniach do wyjazdu, tym te obawy są mniejsze i człowiek czuje się pewniej. Trzeba wspomnieć też o bezdomnych psach, które często mnie atakowały (cały gaz pieprzowy, który zabrałem z Polski wykorzystałem na nie). Ale nutka strachu zawsze towarzyszy, bo nigdy się nie jedziesz na 100% chilloucie

Krzysztof Suchowierski wyprawa 6Jak wyglądały twoje przygotowania do tego wyjazdu? Zarówno od strony logistycznej, jak i też fizycznej oraz finansowej.

Na początku trzeba zebrać jak najwięcej informacji – mapy, przewodniki o kraju do którego się jedzie, wszystko co tam jest potrzebne, czy trzeba mieć jakieś pozwolenia, co trzeba zrobić po przekroczeniu granicy itp. Ktoś kto tego nie zrobi czyli na przykład nie wykona obowiązkowej w Rosji rejestracji w przeciągu 7dni, w razie kontroli przez policję, taka osoba może być wydalona z kraju i wycieczka marzeń się skończy już na starcie. Do Syberyjskiego Białegostoku miałem dużą ogólna mapę Rosji plus do tego szczegółowy atlas drogowy, dzięki któremu mogłem dokładnie zaplanować podróż . W Polsce jeszcze obliczałem dystanse pomiędzy miejscowościami na mapie i na Google Map. Dało mi to przybliżony dystans do pokonania, dzieliłem to wszystko przez ilości dni w wizie i to dawało mi przybliżony kilometraż jaki mam do pokonania za dnia. Oczywiście do tego trzeba dodać odpoczynek, awarie, zwiedzanie . Fizyczną kondycję ćwiczyłem poprzez bieganie, siłownię, ćwiczenia w domu, no i oczywiście rower. A fundusze zarabiałem w Anglii, gdzie przez 4 miesiące pracowałem na spłatę poprzednich długów. Plus do tego musiałem jeszcze uzbierać na Syberię.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 5Jaki był koszt tej wyprawy?

To koszt około 9 tysięcy złotych. Suma ta poszła na takie rzeczy jak osprzęt do roweru, części zamienne, wizy , powrót, jedzenie, i co jakiś czas noclegi w hostelach w większych miejscowościach.

Nie miałeś przed wyjazdem chwil zwątpienia lub zawahania, które podpowiadały ci „daj sobie spokój, po co ci to”?

Takich momentów to raczej nie miałem, przynajmniej ich w tym momencie nie przypominam. Zawsze mnie frustracja nachodziła, gdy coś dotykało mojej „pięty achillesowej” gdy zdarzały mi się awarie. Ale to żaden powód aby zrezygnować. Nie znam się na rowerach, przeszedłem szybki kurs z cyklu „co i jak w rowerze” z chłopakami z PELETONU i to wszystko . Potem musiałem dawać radę sam. Pamiętam jak co 5 kilometrów, musiałem zmieniać dętkę, a to dlatego że za każdym razem nie zauważałem niewielkiej dziurki w oponie, która dziurawiła dętki. Strasznie wtedy byłem wulgarny. Ale człowiek uczy się przez całe życie.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 8Jakim rowerem jechałeś i jak się zabrałeś ze wszystkimi potrzebnymi na wyjazd rzeczami?

Rower górski średniej klasy Merida. Tylko przed takim wyjazdem trzeba jednoślad gruntownie sprawdzić i wymienić ważniejsze podzespoły czyli kasety , łańcuch , linki itp. aby mieć pewność, że po pierwszych 100 kilometrach rower nam nie stanie. Wszystkie rzeczy spakowałem w sakwy rowerowe białostockiej firmy CROSSO. Rower na początku ważył około 55kg ale z czasem ta waga spadała, gdyż zużywałem jedzenie które zabrałem ze sobą z domu.

Czy teraz, z perspektywy czasu oceniasz, że byłeś dobrze przygotowany?

Myślę że tak. Zawsze duży nacisk kładę na przygotowania. Im lepiej podchodzisz do zadania, tym mniejsze prawdopodobieństwo zaskoczenia podczas drogi.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 9Ile godzin dziennie spędzałeś w trasie pedałując?

Od ranna do wieczora. Pobudka po 5 z rana, śniadanie, zwijanie obozu, pakowanie i tak około godziny 7 byłem już na drodze. Oczywiście to nie jest tak, że bez przerwy pedałujesz, ponieważ masz zaplanowane lub niezaplanowane postoje, nawet niekiedy krótkie drzemki. Ale tak przynajmniej godzinę przed zmrokiem szukałem sobie miejsca pod namiot.

Czy noce były w jakiś sposób ciężkie? Nie miałeś żadnych przygód?

Po całym dniu jazdy człowiek jest tak zmęczony, że śpi bardzo twardym snem. No może od czasu do czasu coś tam go zbudzi. Jedynie raz w nocy, lis mi porozrzucał po lesie moje ciuchy, które wisiały i schły na linkach od namiotu. Ot taka moja nocna przygoda 😉

Krzysztof Suchowierski wyprawa 10Co było najtrudniejsze w ciągu drogi?

Tak jak wyżej wspomniałem to awarie, z którymi bez pomocy Rosjan w niektórych przypadkach, nie pojechał bym dalej np. pęknięty kilkukrotnie łańcuch.

Jak Cię odbierali ludzie których spotykałeś na trasie?

Rosjanie są bardzo życzliwi, gościnni i bardzo pomocni. Zawsze się zatrzymywali i pytali czy nie potrzebuję pomocy, gdy miałem jakąś awarię i stałem na poboczu z rowerem przekręconym do góry nogami. Codziennie się zatrzymywali, chcieli porozmawiać, zrobić zdjęcie ze mną, dawali jedzenie, a także kilkukrotnie zapraszali mnie do siebie na noc. Pamiętam jak dwukrotnie spotkałem tego samego kierowca Tira, z którym nawiązałem już w pierwszych minutach nić przyjaźni. Jak po paru tygodniach spotkałem go po raz drugi, chciał mnie na siłę zaciągnąć do kabiny, a rower rzucić na pakę aby pojechać do pierwszej miejscowości aby napić się wódki za przyjaźń polsko-ruską 🙂

Krzysztof Suchowierski wyprawa 12Dałeś się namówić na tę propozycję?

Nie ponieważ wtedy się spieszyłem. Ale po kilku tygodniach, gdzieś kilkaset kilometrów za Krasnojarskiem, spotkałem przy drodze grilujących lokalnych taksówkarzy, którzy zaprosili mnie na kiełbaskę i kubek wódki. Oj nie było łatwo.

O czym człowiek myśli będąc tyle czasu sam z rowerem i swoimi myślami?

A różne myśli przychodzą wtedy człowiekowi do głowy. Na przykład co u znajomych słychać, jakieś stare sytuacje z życia się przypominają i je analizuje człowiek, czy właściwie postąpił. A tak poza tym, to człowiek gada do roweru śpiewa piosenki pod nosem.

Miałeś jakieś zabawne lub groźne przygody?

Na samym początku wyprawy na terytorium Rosji, spotkałem rowerzystę z Białorusi, który namówił mnie na nielegalnie przekroczenie granicy między Rosją a Białorusią, po to aby szybciej dostać się do Smoleńska. A ja na to się zgodziłem. Przekroczenie granicy zaś wyglądało tak, że jedziesz sobie spokojnie rowerem, machasz ręką do strażnika, a po wszystkim on nawet paszportu nie sprawdza. Tylko później przez cały pobyt na Białorusi głowiłem się, jak z tej Białorusi wyjechać nie mając pieczątki wjazdowej w swoim paszporcie. Ale i tym razem się udało, gdyż strażnik sprawdził jedynie moje dane i przewertował tak od niechcenia mój paszport. A przez kolejne 10 minut opowiadałem mu o swoim pomyśle dojechania rowerem aż nad sam Bajkał.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 11Czy to co zastałeś w miejscu docelowym czyli rosyjskim Białymstoku spełniło twoje oczekiwania? Warto było przebyć te wszystkie kilometry?

Pewnie że warto było. Od samego początku myślałem, że spotkam się tylko z Wasylem Haniewiczem z którym mailowałem przed i w trakcie wyjazdu, że napijemy się herbaty, pokaże mi wioskę i to wszystko. A tu Wasyl w Tomsku zaprosił chyba wszystkie możliwe media (Telewizje, gazety , radio) aby pokazać mój przyjazd. A w samym syberyjskim Białymstoku także miałem mega przywitanie. Dziewczyny ubrane w tradycyjne polskie stroje przywitały mnie przed Kościołem chlebem i solą. W życiu nie byłem tak witany jak w syberyjskim Białymstoku. Wspólne biesiadowanie, gawędzenie , stukanie się kieliszkami. Takie wspomnienia pamięta się do końca życia.

Co skłoniło Cię do tego, aby zaraz po tej wyprawie wybrać się w kolejną i to jeszcze bardziej szaloną podróż? Gdzie pojechałeś, z kim i dlaczego?

Organizatora polarnej ekspedycji o nazwie „Drogami Pamięci” spotkałem gdzieś na trasie. Ni stąd, ni zowąd, wyskakuje z Kamaza młody chłopak ,z plecakiem ubrany w niebieski t-shirt, który autostopem wracał z Kirgistanu, gdzie próbował zdobywać siedmiotysięczni Pik Lenina (7134m n.p.m) w Pamirze. Pamiętam, że nasza rozmowa nie była zbyt długa, raptem kilka minut. Ja swoim łamanym rosyjskim chciałem wytłumaczyć o celu mojej podróży, a Ioan przybliżyć w niewielkim stopniu swój ambitny a zarazem niebezpieczny pomysł na wyprawę. Ioan spostrzegł, że mój rosyjski jest słabowity, więc się starał wytłumaczyć swoje plany bardzo prosto i zwięźle. Powiedział mi mniej więcej coś takiego „Jakucja, minus pięćdziesiąt, na wielespiedzie”. Jeszcze na uwiarygodnienie swoich planów, zdjął swój plecak i pokazał koszulkę z nadrukiem nazwy ekspedycji „Drogami Pamięci”, która za cel stawiała upamiętnienie ofiar stalinowskich represji. Z racji tego, że moja znajomość cyrylicy była na jeszcze gorszym poziomie niż same porozumiewanie się po rosyjsku, jedynie przytaknąłem. Wtedy też sobie pomyślałem, że Rosjanie to naprawdę twardy naród – rowerem przez biegun zimna. Ja to jadę czarnym asfaltem i niby w oczach innych robię coś wielkiego, a oni chcą jechać jednośladem przez dzikie tereny Jakucji, gdzie temperatury spadają często poniżej -60 C i niżej . Ale mimo tych problemów lingwistycznych, udało nam się od razu załapać nic sympatii do siebie. Zrozumiałem, że chłopak zachęcał mnie do wzięcia udziału w tym projekcie, w sumie nie musiał mnie długo namawiać, ponieważ od razu się zapytałem czy mogę z nimi jechać, oraz zanotowałem dokładną datę startu ekspedycji. Rosjanin z uśmiechem od ucha do ucha, zgodził się i oznajmił, że wyprawa rusza 1 lutego 2014. Jej koszt wynosił około 4 tysiące Euro. Pomyślałem wtedy – Kurczę, no nie mam takiej kwoty. Nawet jak wrócę w połowie października do Polski, to nie będę miał czasu aby zarobić takiej sumy. Ale Ioan uspokajał, że znajdziemy na ten projekt sponsorów, a jeśli nawet się nie uda to i tak pojedziemy 🙂 To zabrzmiało dla mnie bardzo inspirująco i motywująco do realizacji swoich marzeń i planów, pomimo wszelkich przeciwności które będziemy spotykać.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 13Co było jeszcze ciekawe z tamtego spotkania to, że okazało się że mieliśmy wspólnego znajomego Wasyla Haniewicza z pochodzenia Polaka. Który jest także dyrektorem Memorialnego Muzeum Historii Politycznych Represji „Więzienie Śledcze NKWD” w Tomsku, i który urodził się w Syberyjskim Białymstoku. Ioan przypomina sobie, że sam Wasyl wspomniał mu o moim przyjeździe do Tomska, jakieś 8 miesięcy wcześniej i zasugerował, aby zaprosił mnie do swojej Ekspedycji. Dopiero teraz jak się spotkaliśmy na drodze, to skojarzył sobie tą dawną rozmowę z dyrektorem Muzeum. I co się jeszcze ciekawego okazało to fakt, że sam Ioan mieszka nieopodal Białegostoku, w miejscowości Kriwoszewo .Od tamtego momentu nie wierzę już w przypadkowe spotkania

Czym różniły się te wyprawy od siebie?

Porą roku. Do Syberyjskiego Białegostoku jechałem na przełomie lata i jesieni, gdzie już pod koniec występowały przymrozki -15 stopni, ale jakoś dawałem radę. Porównując te dwie wyprawy czyli „Białystok-Białystok” i „Drogami Pamięci”, to ta pierwsza była jak wycieczka krajoznawcza (9200km), a ta do Jakucji była wyprawą ekstremalną, gdyż jechaliśmy niekiedy w temperaturach poniżej -50 stopni.

Czy jazda rowerem w temperaturze minus 50 stopni nie jest przypadkiem szaleństwem?

Osoba która patrzy z boku i nie jest w temacie powie, że to jest istne szaleństwo. Ale człowiek jak się dowiaduje, prowadzi konsultacje z osobami które coś podobnego robiły, i wie co jest niezbędne w takich warunkach, na co uważać, jak się ubrać, co ze sobą zabrać i ustala to bardzo szczegółowo, to świadomość człowieka się zwiększa. Aczkolwiek zagrożenie całkowicie oczywiście nie znika. Im jednak więcej wiesz, tym jest dla ciebie lepiej, gdyż wiedza ma tą wspaniałą zaletę, że nic nie waży. Po za tym, tam ludzie też żyją i muszą tak samo dawać sobie radę

Krzysztof Suchowierski wyprawa 14

Czy jazda w grupie rowerami ma więcej plusów czy raczej minusów? Są jakieś minusy?

Ja lubię samotność (tak na krótką metę) lubię pobyć sam z własnymi myślami, wyciszyć się i zresetować. Po za tym, gdy jedziesz sam to sam też sobie ustalasz tempo, harmonogram dnia, przerwy, uczysz się też zaradności w trasie. Poza tym co ciekawe, wzbudzasz większe zaufanie wśród ludzi jadąc samemu. Grupa ma też jakieś plusy, bo w razie jakiegoś wypadku możesz liczyć na pomoc partnera, no i od czasu do czasu fajnie jest z kimś pogadać podzielić się wrażeniami.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 15Jak reagują lub reagowali na pomysły, a później ich realizację, twoi najbliżsi i rodzina?

Moi rodzice zawsze będą się o mnie martwić czy będę miał 30, 40, czy 60 lat, to dla nich zawsze będę małym Krzysiem, który nie dawno zszedł z nocnika. Taka rola rodziców. A znajomi dopingują mnie i wspierają – zarówno dobrym słowem jak i też finansowo. Mam bardzo dobrych przyjaciół.

Jakie masz dalsze plany jeśli chodzi o kolejne rowerowe wyprawy? Może tym razem jakieś cieplejsze kraje dla odmiany? 😉

Rower póki co sobie odpuszczę na jakiś czas. Czas spróbować coś innego, a ciepłe kraje mnie póki co nie interesują ponieważ nie znoszę upałów.

Kiedy wyruszasz w kolejną trasę? Bo to, że wyruszasz jest dla mnie niemal pewne 🙂

Zimą i Latem 2015, jak wszystko się ułoży po mojej myśli i Bóg da mi zdrowie.

Krzysztof Suchowierski wyprawa 16Czy uważasz, że na takie wyprawy może przy odpowiednim przygotowaniu wybrać się każdy, nawet „typowy Kowalski”?

Tak. Myślę że większość ludzi może spróbować. Poznawanie świata i ludzi nie jest zarezerwowane jedynie dla Krzyśka Suchowierskiego. Trzeba tylko dobrze się przygotować, mieć dużo chęci, starać się być optymistą i dużo pracować. No i rzecz jasna – nie można się poddać za wszelką cenę.

Zachęcałbyś ludzi do przekraczania swoich granic, stawiania sobie tak ambitnych celów, czy też po prostu do wychodzenia z typowej „strefy komfortu”?

To wszystko moim zdaniem łączy się w całość. Ja uważam, że człowiek został stworzony do robienia dużych rzeczy, takich ponad przeciętność. I to nie tylko chodzi to podróże. Każdy z nas powinien odkryć w sobie jakiś talent, pasję do czegoś bądź powołanie. Warto dążyć do tego aby być w tym najlepszy i co najważniejsze, dzielić się tym talentem bądź pasją z drugim człowiekiem.

Dzięki bardzo za tę rozmowę.

Dzięki!