Foto & VideoO wszystkim

Nieoczekiwana zamiana ról

dodany przezKamil Timoszuk 29 listopada 2018 0 Komentarzy

Jak zacząć opowiadanie każdej historii? Oczywiście że od… końca. Dlaczego właśnie z tego miejsca? Bo to wydaje mi się w tej chwili najbardziej odpowiednie. Nawet pomimo tego, że ta moja historia trwa już dobrych kilka miesięcy.

Z fotografią jest mi po drodze od kilku już lat. Czy dla fotografii jest po drodze ze mną? Tego jeszcze nie wiem, ale póki co skupiam się na tym co ja myślę, widzę i czuję. Zarówno w czasie wykonywania kolejnych zdjęć, jak i też oglądając później efekty swego łapania chwil. Wy te efekty, głównie o tematyce sportowej, możecie już od tych kilku lat oglądać tutaj na blogu, na moim fanpage, czy też przeznaczonym do tego koncie na Instagramie. Jednak ci z was, którzy śledzą mnie trochę uważniej głównie na insta, mogli zauważyć, że pod kątem fotografii nie tylko sport leży mi w głowie.

Skąd to się u mnie wzięło? Szczerze powiem, że tak naprawdę to do końca nie wiem. Jakiś czas temu twierdziłem, że inne niż sportowe zdjęcia robię w ramach odskoczni, złamania rutyny oraz chyba w największym stopniu nauki. I o ile te dwa pierwsze argumenty brzmią trochę zabawnie w ustach człowieka, który zajarał się na dobre fotografią zaledwie kilka lat temu, tak pod tym ostatnim podpisuję się obiema rękami. Z drugiej jednak strony w moim przypadku czyli człowieka, który na chwilę obecną odwiedza ze swoim aparatem około 60-70 różnych imprez sportowych w roku, to też nie jest tak do końca pozbawione sensu. Tak się jednak stało, że taka porcja wrażeń i doświadczeń to dla mnie wciąż za mało.

I właśnie pewnego dnia, przeglądając internety, a najpewniej Instagrama, zaświtał mi taki pomysł aby przed moim obiektywem stanął żywy człowiek. Taki z którym można popracować, z którym można zrobić coś więcej aniżeli tylko uchwycić go w momencie rywalizacji sportowej. Taki z którym można coś nawet stworzyć. I od pomysłu do pierwszych czynów wprawdzie minęło trochę, ale w żaden sposób tego nie żałuję. O swoim pierwszym sesyjnym razie jeszcze zdążę napisać. Dziś jednak chcę pokazać efekty tego co udało nam się zrobić podczas ostatniej sesji w tym roku. Sesji, która miała na celu w dużym stopniu uchwycić piękno kobiety stojącej przed obiektywem, na tle kolorowej polskiej jesieni. Jesieni, która akurat tego dnia współpracowała z nami na tyle dobrze, że w wielu momentach można było poczuć w powietrzu odchodzące lato.

Przed obiektywem stanęła osoba, którą możecie po części kojarzyć z bloga i tekstów o mojej współpracy ze sklepem iZielnik. Tym kimś jest moja psychodietetyczka Janetta. Kobieta która do tej pory otworzyła mi oczy na kilka spraw związanych z żywieniem. Robiła to jednak czasem w bardzo nieoczywisty sposób, którego się nie spodziewałem. Zresztą znając życie zrobi to jeszcze nie raz, tylko dobrze wiem,, że jestem ciężkim materiałem do „obróbki” 😉 Zupełnie w przeciwieństwie do niej samej w kontekście zdjęć. Po początkowym zaskoczeniu jej swoją propozycją, dostałem więcej niż mogłem oczekiwać. Mianowicie mam tu na myśli jej postawę podczas wykonywania fotografii na zasadzie „nie mam doświadczenia, nie wiem co mam robić, ale zróbmy coś fajnego”. I taką postawę jako fotograf odbieram na dwa sposoby. Po pierwsze jest to bardzo dobre, bo z taką osobą przed obiektywem jako fotograf możesz zrobić całkiem sporo. O ile tylko masz konkretny plan i pomysł jak go wprowadzić w życie. Choć nutka improwizacji nigdy nie zaszkodzi, ale o tym wspomnę kiedy indziej 🙂 Z drugiej jednak strony, jeśli taką okazję na ciekawe zdjęcia schrzanisz, to będzie to tylko i wyłącznie twoja i nikogo innego wina. Według mnie to całkiem dobra motywacja do nieodwalania fuszerki.

Sprawdźcie więc czy ja swoją okazję na wartościowe zdjęcia z Janettą schrzaniłem, czy może jednak nie 😉

Jak pewnie wielu z was wie, ja bardzo lubię ludzi i wszelkie interakcje międzyludzkie. Dlatego na samym początku swojej nowej fotograficznej ścieżki założyłem sobie, że pomimo własnych założeń na daną sesję, zrobię wszystko aby fotografowana osoba także była zadowolona – zarówno ze spędzonego ze mną czasu, jak i też efektów. Dlatego w tekstach w których będę wam pokazywał swoje prace, w miarę możliwości pojawią się też głosy z drugiej strony. Głosy które są dla mnie niewątpliwym wartościowym feedbackiem. Dla niektórych z was może zaś to będzie wskazówka, aby nie bać się stawać przed moim obiektywem, kiedy niektórych z was czasami o to poproszę 😉 Dlatego przeczytajcie teraz jakie wrażenia z naszego spotkania ma Janetta.

Kamila poznałam podczas mojej współpracy z iZielnikiem. Miał być moim typowym pacjentem a okazało się , że to Kamil przekonał mnie do przełamania granic w postrzeganiu siebie.

Pamiętam, że gdy zaproponował mi sesje zdjęciową zaniemówiłam i chyba nawet zaczerwieniłam się. Po pierwsze zamieniliśmy się w gabinecie psychodietetycznym rolami – teraz on udowodnił mi, że mam nad czym popracować. Po drugie przekonał mnie, że warto przełamywać własne opory.

To był mój pierwszy raz (w tym wieku to zabawnie brzmi ) – i wiecie co ? Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie takie proste, przyjemne i że da mi taką satysfakcję! Przez kilka godzin po prostu bawiłam się świetnie w świetnym towarzystwie. Mimo, że znaliśmy się tylko z perspektywy „mojej kozetki”, to okazało się, że nawet przez chwilę nie pomyślałam, że może to być krepujące. To była zabawa, której efektem są wyjątkowe zdjęcia. Lubię się nimi chwalić, bo widać na nich szczęśliwą kobietę. I dodam od siebie, że nie sztuką jest zrobić dobre zdjęcie pięknej dziewczynie – ale stworzyć sesję kobiecie 40+, podczas której będzie się dobrze czuła w swoim ciele, to już wyższa szkoła.

Kamil wielkie dzięki , że mnie namówiłeś, a teraz ja namawiam kobiety (!) do zafundowania sobie takiej niespodzianki. Może się okazać, że przez obiektyw zobaczycie siebie zupełnie inną. Niezapomniane uczucie!

A więc jak widać na załączonym obrazku, chyba nie było tak źle podczas naszego wspólnego popołudnia 😉 Mi zdecydowanie się podobało i nie wykluczam tego, że było to dopiero nasze pierwsze spotkanie w tym kontekście.

A może Ty droga czytelniczko lub czytelniku chciałabyś stanąć przed moim obiektywem? Jeśli tak to serdecznie zapraszam 🙂