fbpx
O wszystkim

Nie bój się zmiany na lepsze

dodany przezKamil Timoszuk 4 sierpnia 2013 0 Komentarzy

Odkąd pamiętam praktycznie każdego dnia sporo czasu mojego życia zajmuje mi czytanie. Z upływem kolejnych lat zmienia się forma czytania, tematyka tekstów czy źródła. Zaczynając od wiadomości, poprzez na przykład blogi, a na książkach rzecz jasna kończąc. I co jakiś czas trafiam na tekst, który w taki czy inny sposób daje mi do myślenia i naprawdę mi pomaga.

To czasami naprawdę niebywałe jak słowa zapisane gdzieś w czeluści internetu czy też na kartkach książki są w stanie oddziaływać na drugiego człowieka. To właśnie treść przekazywana przez jedną z osób jest w stanie zmieniać ludzi i światopoglądy, uczyć ich nowych rzeczy, a w ekstremalnych przypadkach nawet zmieniać świat. Zarówno ten szeroko rozumiany jak i ten mniejszy, nasz własny prywatny. W ostatnim czasie doznaję tego efektu na własnym przykładzie więc analizuję wszystko niemal na bieżąco. Ale co mam dokładnie na myśli?

Dokładnie 1 maja tego roku na blogu który subskrybuję, a link do niego macie po prawej stronie, pojawił się tekst, który zapadł mi głęboko w pamięci. Nawet nie sam tekst, który jest w dużej mierze wielowątkowy ale ten oto fragment:

Prawda niestety jest taka, że dopóki powtarzasz te same czynności będziesz osiągać te same rezultaty, szaleństwem jest oczekiwać, że wydarzy się coś innego. Dopiero w chwili gdy zaczniesz robić inne czynności, wdrażać nowe zachowania – świat Twój zacznie się zmieniać.

Muszę przypomnieć, że kiedy czytałem te słowa po raz pierwszy byłem praktycznie na początku wdrażania zmian w swoim życiu. Nie do końca wierzyłem w to co czytam. Jednak chyba bardzo chciałem aby tak się właśnie stało jak napisała Agata. Niewątpliwie byłem bardzo podatnym gruntem na tego typu myśli. Bo przecież to takie proste i logiczne, że jeśli jesteśmy bierni to i nic nowego nas raczej nie spotka. Jednak gdy rozejrzymy się dookoła nas, to wtedy jak na dłoni zobaczymy kto tak naprawdę walczy o swoje życie, a kto tylko przez nie przechodzi. Ja zdecydowanie nie chcę należeć do tej drugiej grupy. Jednak dojście do tego wniosku także kosztowało mnie trochę czasu, pracy i wysiłku. Wiem jednak, że warto było. Dlaczego?

Ponieważ teraz, po ponad 5 miesiącach odkąd powiedziałem dość dotychczasowemu trwaniu w „niewiadomoczym” widzę jak na dłoni te wszystkie zmiany. Największą z nich jest chyba fakt, że przez wiele lat swego życia chciałem otaczać się pozytywnymi ludźmi, którzy coś chcą z nim zrobić. I w sumie nadal tak mam. Teraz jednak zmieniło się to, że to inni widzą we mnie kogoś takiego z kim chcieliby mieć kontakt, kto ich motywuje, kto pokazuje im że można. To wszystko wiem, dzięki wielu rzeczom. Zaczynając od zwykłych maili, często i gęsto od nieznajomych osób, których liczba spokojnie już przekroczyła 100. Tematyka tych maili była różna i zdarzyło mi się już o niej na łamach bloga wspominać. Jednak dziś chciałbym napisać tylko to, że każdy taki mail, bez względu na to co się w nim znajduje, jest dla mnie pochwałą, potwierdzeniem, że robię coś fajnego i motywacją aby robić to dalej.

Jednak te wszystkie zmiany nie odzwierciedlają się tylko w słowach. Są też i bardziej wymierne czyny, które na pewno nie miałyby miejsca gdybym w końcu nie zrozumiał, że warto zmienić swoje życie. A jakie to czyny? Nigdy na pewno nikt nie mówiłby o mnie w radiu lub pisał na jakimś portalu internetowym w pozytywnym aspekcie. Nikt by na pewno nie chciał robić ze mną wywiadu, który ukaże się już niebawem w jednej z drukowanych gazet. Nikt by mnie nie zapraszał do radia aby pogadać o tym kim jestem, co zrobiłem, robię i zamierzam robić. Na pewno też nie dostałbym jednego z bardziej zaskakujących zaproszeń w ostatnim czasie, w postaci dołączenia na treningu do jednego z białostockich młodzieżowych klubów koszykarskich. Jeśli ktoś mnie zna, ten wie jak ważna dla mnie jest (była?) koszykówka i co takie zaproszenie oznacza. Jest jeszcze kilka innych tematów o których jeszcze nie mogę pisać, ale są one takim samym potwierdzeniem słuszności tego, że odważyłem się coś zmienić.

Na pewno nie miałbym też takiej mocy sprawczej aby potrafić namówić już zaskakującą nawet dla mnie liczbę osób do tego aby się ruszyła z miejsca. Czy to poprzez zawitanie na trening na siłowni, czy też przez to aby przejechać się gdzieś rowerem. A jednak to się dzieje tu i teraz i mam nadzieję, że jeszcze długo potrwa. Głównie dlatego, że takie sytuacje są w pewnym stopniu uzależniające. Pomaganie innym potrafi być zarówno ciężkie jak i jednocześnie bardzo przyjemne. Ale na pewno jeśli raz się uda zrobić coś takiego to przynajmniej ja mam ochotę na więcej. Zresztą coraz częściej, choć nadal mocno nieśmiało, zastanawiam się jakby można było sprawić aby takie „zarażanie” było moim sposobem na przyszłe życie. To wydaje mi się być na chwilę obecną tematem odległym. Jednak jeszcze kilka miesięcy temu nie spodziewałem się, że będę w takim miejscu jak teraz. Więc kto wie co czeka mnie tuż za rogiem?

Tak więc tytułem zakończenia chciałbym napisać tylko jedną rzecz. Mianowicie nie bójcie się zmian bo zmiany są dobre. Bo przecież jeśli nie jesteście zadowoleni ze swojego życia lub tego co was w nim otacza, to przecież zmiany mogą to naprawić, prawda? Więc na co czekacie?