O wszystkimOdżywianie

Naleśniki zawsze w cenie!

dodany przezKamil Timoszuk 12 czerwca 2014 0 Komentarzy

Najtrudniejszą rzeczą dla wielu osób, które chcą zacząć swoją przygodę ze zdrowszym trybem życia jest jedzenie. Nauczenie się podstawowych zasad żywienia, trzymanie się kaloryczności czy nauka gotowania na samym początku wydaje się prawdziwym mission impossible. Jednak w dzisiejszych czasach wszystko można ogarnąć.

Oczywiście wszystko zależy od chęci danej osoby i od tego, czy naprawdę jej na tym zależy, aby zmienić coś w swoim dotychczasowym życiu. Jeśli tak, to droga do zmian zawsze stoi niemal otworem. Tym bardziej, że wiedzę oraz wszelkiej maści swego rodzaju ułatwienia w wielu sprawach, są praktycznie na wyciągnięcie ręki. Jedno z takich ułatwień właśnie dziś postaram się wam opisać.

Jak powszechnie wiadomo za naszą lepszą sylwetkę oraz lepsze samopoczucie w ponad 70% odpowiada nasza codzienna dieta. Od tego co jemy zależy później jak się czujemy. Wiele osób, na początku ma z tym olbrzymi problem, ponieważ przywykliśmy często do jedzenia szybkiego ale nie zawsze zdrowego. A przecież nie musi tak być! Przygotowanie sobie posiłków może być nie tylko proste, ale także i przyjemne. Tym bardziej, że wielu producentów żywności czy odżywek wszelkiego rodzaju, coraz bardziej dostrzega ten problem i stara mu się wyjść naprzeciw. Jedną z takich firm jest Fire Snake, który jakiś czas temu zaskoczyłem mnie przesyłką z taką oto zawartością.

Naleśniki w proszku? Czemu nie! Odkąd tylko zacząłem bardziej uważać na to co jem każdego dnia, to właśnie śniadanie stało się niemal najważniejszym posiłkiem w ciągu doby. Niemal od początku też, moim faworytem w tym temacie był omlet z płatków owsianych i dodatków. Nie ukrywam jednak, że przygotowanie go czasami bywało pracochłonne. Widzę to też w tej chwili, kiedy przyrówuję to do wyżej wspomnianego produktu. Ale o tym za chwilę 😉

Na początek przytoczę tu skład owych naleśników bo jest on naprawdę godny uwagi.

Pancake Mix skład

Ponad 30 gram białka w jednym naleśniku? Dobra porcja! Tym bardziej, że nie każdy o tym wie, ale wiele białek jakie niektórzy sypią do swoich mikstur, traci swoje wartości podczas obróbki termicznej, takiej jak właśnie smażenie. W tym natomiast przypadku nie ma to miejsca i dlatego warto przyjrzeć się temu produktowi jeszcze uważniej.

Inną jego WIELKĄ zaletą jest prostota przygotowania. Po paru już dniach testów stwierdzam, że przygotowania tego naleśnika po prostu nie da się zepsuć. Nawet małe dziecko będzie w stanie je zrobić. I co więcej, zajmie mu to kilka minut! Ja z całym procesem przygotowania jednego naleśnika zamykam się już w praktycznie 4 minutach, a wiem, że mogę jeszcze urwać kilka sekund do swojego życiowego rekordu 😉

Zresztą przygotowałem krótki materiał o tym jak wygląda przygotowanie owego dania.

Czy można coś jeszcze uprościć? Nie wydaje mi się! 🙂

Ważną rzeczą pozostaje tu też smak. A ten o dziwo przypadł mi do gustu. Nie jestem wielkim fanem wanilii i zastanawiałem się jak mi będzie smakował naleśnik o takiej właśnie nucie. Ku mojemu zdziwieniu jest naprawdę OK! Aczkolwiek gdyby w przyszłości pojawiła się na przykład jakaś czekoladowa albo kakaowa alternatywa to byłbym chyba pierwszy, który by ją przetestował 😉 Do tego czasu będę zajadał wanilię, urozmaicając sobie od czasu do czasu smak dodawaniem masła orzechowego, niskosłodzonej żurawiny czy na przykład świeżych truskawek. Każdą z tych konfiguracji już przetestowałem i każdą z nich gorąco polecam.

A więc czy Pancake Mix ma jakieś wady? Póki co znalazłem jedną, ale nie do końca wiem czy to jest wina naleśnika czy może moja i mojej patelni. Mianowicie chodzi o fakt, że naleśnik czasami na środku się nie dopieka, pomimo tego, że z obydwu stron jest już dobrze zarumieniony. Niektórzy by nawet powiedzieli, że trochę przypalony 😉 Próbowałem już kilka sposobów smażenia – na małym ogniu, na dużym ogniu, z pokrywką lub bez pokrywki. Niestety za każdym razem efekt jest podobny i z naleśnika czasami wylewa się nie do końca dopieczona masa. Nie jest jej wiele ale jednak jest. W tym temacie będę miał jednak sto procent pewności, kiedy tylko kupię sobie nową patelnię dedykowaną przygotowywaniu tylko i wyłącznie naleśników.

Jednak cały ten problem nie jest w stanie choćby w znikomym stopniu przyćmić resztę plusów tego rozwiązania. Dlatego szczerze polecam rozważenie włączenia do swojego dziennego jadłospisu takiego naleśnika. Trzeba jednak uważać – on uzależnia od siebie 😉