fbpx
CrossFitO wszystkim

Na co komu te Openy?

dodany przezKamil Timoszuk 11 lutego 2016 3 komentarze

Macie na zbyciu jakieś 80 złociszy? Jeśli tak to dobrze się składa, bo już od niedawna pewien wujek z Ameryki zwany też Papą Glassmanem wyciąga do was swoje ręce w akcie prośby. Prośby o to abyście zajechali się w trupa, zapłacili za to, a do tego jeszcze KONIECZNIE się ucieszyli. Jaracie się?

To że Polska to nie Stany Zjednoczone to nie jest specjalnie ciekawe odkrycie z mojej strony. Jednak niemal w naszych żyłach, a także w naszej kulturze formowanej w ostatnich dziesięcioleciach, płynie przekonanie, że warto się upodabniać do społeczeństwa zza oceanu. W efekcie takiego postępowania polski naród kupuje wiele różnych, mniej lub bardziej rozsądnych inicjatyw i stara się je przekopiować i przełożyć na polski grunt. Wychodzi to bardzo różnie – od całkiem udanych przeszczepów kulturowych, po totalne fakapy o których aż żal wspominać, a tym bardziej pisać. Są jednak takie zjawiska, które w dość naturalny sposób przenikają do nas i czy tego chcemy czy nie będą one w jakimś stopniu istniały. Idealnym tego przykładem jest tutaj środowisko i zjawisko CrossFit zarazem.

CrossFit Open 2016 1

Impreza która niejako zrzesza ludzi związanych z CrossFitem lub przynajmniej powinna to robić są Gamesy. Coś co chyba można nazwać dla bardziej niewtajemniczonych osób, po prostu mistrzostwami świata. W wyniku tej imprezy, która podzielona jest na kilka różnych etapów, wyłaniany jest przede wszystkim najbardziej sprawny mężczyzna oraz kobieta na świecie. Żeby jednak nie było nudno, to od kilku lat wprowadzane są sukcesywnie kolejne zmiany. Wszystko to po to aby po pierwsze zachęcić do wzięcia udziału jak największą ilości osób, a do tego stworzyć pozorną rywalizację. Dlaczego tylko pozorną? Bowiem nie mamy już roku 2009 gdzie na farmie u Grega Glassmana zebrało się kilkadziesiąt osób, które akurat sam gospodarz znał lub też ktoś mu podpowiedział, że warto daną osobę na taką imprezę zaprosić. To nie jest już czas aby tak jak Annie Thorisdottir robić swoje pierwsze muscle upy w życiu w finale takich zawodów.

W obecnych czasach i realiach CrossFit Games oraz rozpoczynające się niebawem Open to wielka machina, która angażuje każdego roku w różny sposób dziesiątki, a nawet i setki tysięcy osób. Najważniejszą jej częścią niezmiennie pozostają jednak ludzie, którzy z własnej nieprzymuszonej woli biorą udział w tym całym szaleństwie. Jeśli ktoś obserwuje dość dokładnie to zjawisko ten musi dostrzegać to, że środowisko CrossFit z roku na rok ewoluuje i przede wszystkim dojrzewa. Zapewne znajda się tacy, którzy będą uważali że to wszystko to tylko wynik propagandy szerzonej przez CrossFit HQ i ich wszelkich popleczników. Moim zdaniem jednak właśnie jesteśmy świadkami ewolucji czy też jak kto woli procesu w wyniku którego mówiąc najprościej – zluzowaliśmy gacie. Pisząc te słowa mam tu na myśli głównie nasze polskie podwórko, ale jestem też święcie przekonany, że w wielu innych europejskich czy też trochę dalej położonych krajach występuje to samo zjawisko. Z moich obserwacji wyłania się przede wszystkim obraz tego, że trochę zostało odczarowane pojęcie zawodów/mistrzostw samych w sobie. Bo jeszcze tak ze 2-3 lata temu, kiedy komuś mówiło się o idei CrossFit Games oraz samych Open, to w głowie osoby która o tym słuchała wyłaniał się jednoznaczny obraz tego, że jest to impreza dla prawdziwych hardcore’ów. Ludzi, którzy z niejednego już sportowo-treningowego pieca chleb już jedli i którym najzwyczajniej w świecie brakuje nowych wrażeń. Zresztą cały CrossFit był jeszcze nie tak dawno temu postrzegany jako aktywność dla popaprańców.

CrossFit Open 2016 2

Na szczęście to wszystko się powoli zmienia. Dzieje się tak moim zdaniem za sprawą dwóch rzeczy – coraz to większej liczby nowych boxów oraz coraz to większej wiedzy trenerów pracujących w tych boxach. Pierwszy z czynników działa przede wszystkim dlatego, że z tygodnia na tydzień zwiększa się liczba potencjalnych osób, które mogą być zainteresowane tego typu spędzeniem czasu poprzez dodatkowy trening ale także i nowe doświadczenie. Bo czy tego chcemy czy nie ale trening wykonany pod Open nie jest typową jednostką treningową jaką robimy w trakcie tygodnia. Jeśli zapisujemy się do eliminacji Open, w których może wziąć udział każda osoba na świecie, to stajemy już na starcie do małych zawodów. Jednak w tym przypadku nie musimy nigdzie specjalnie jechać czy też nie musimy załatwiać wielu formalności. Wystarczy zaledwie kilka kliknięć myszką w odpowiednie miejsca, opłacenie tych nieszczęsnych 20 dolarów, które wiele osób tak bardzo boli i… to wszystko! Już jesteśmy uczestnikami największej światowej imprezy pod szyldem CrossFit HQ. Tym samym też stajemy się pełnoprawnym członkiem i częścią czegoś większego. Czegoś co wiele osób bez mrugnięcia okiem jeszcze deprecjonuje ale są pewne widoki na to, że za jakiś czas to się zmieni. Świetną okazją aby tak się waśnie stało są właśnie eliminacje Open, które są naprawdę dla wszystkich. Świetnie pokazuje to na przykład poniższy materiał o jednym ze startujących zawodników w tamtym roku.

W tym roku polski oddział Reeboka postanowił pójść o krok dalej i zrobić coś aby po pierwsze zwiększyć świadomość wszystkich ludzi co to są te cale eliminacje Open i po drugie tak na prawdę pokazać z czym one się wiążą. Otóż już niedługo bo za niecały miesiąc, startuje akcja o nazwie Reebok Box Tour i obejmie ona na samym początku 5 warszawskich boxów – CrossFit Mokotów, CrossFit R99, CrossFit ELEKTROMOC, CrossFit Wilanów oraz CrossFit GCW. To właśnie w tych miejscach przez 5 tygodni z rzędu będzie można poczuć ten klimat jaki jest niemal codziennością w czasie gdy rozgrywane są Open w wielu boxach w USA. Będzie możliwość zrobić trening eliminacyjny w grupie takich samych wariatów, którzy są naprawdę chętni porządnie popracować, a przy tym się dobrze bawić. Bo nie ma się co oszukiwać, ale 99% ludzi z takich eliminacji powinna czerpać przede wszystkim zabawę z tych treningów. Zaś walka o czołowe lokaty dające awans do etapu Regionals to sprawa zaledwie kilku lub kilkunastu osób. Dla całej reszty pozostaje zwykła, ale też i bardzo sycąca satysfakcja z tego, że spędziło się kapitalny czas z fajnymi ludźmi.

CrossFit Open 2016 4

Reebok postanowił jednak pójść o krok dalej i zaproponować pewną motywację w postaci nagrody. A mianowicie jest to zagwarantowanie wyjazdu do Carson w Kalifornii na finałowe zmagania o tytuł najbardziej wysportowanych ludzi na świecie! Żeby jednak podkreślić to, że każdy ma szansę na tę nagrodę dlatego zostanie ona wylosowana spośród wszystkich ludzi którzy dołączą do tej zabawy. Bez względu na to ile ma lat, jak wiele nosi kilogramów czy też czy robi trening wersją Rx czy skalowaną. Każdy ma takie same szanse i jak dla mnie jest to bombowy wręcz pomysł!

Tak więc jak widać motywacje do udziału w Open mogą być naprawdę różne. I aby to zrobić to nie trzeba być na nie wiadomo jakim poziomie. Znacznie ważniejsze od tego będą na pewno dobre chęci – do treningu, do dobrej zabawy czy też do zgarnięcia tej epickiej nagrody Reeboka 😉 Tak więc jak widać każda motywacja jest dobra o ile jest skuteczna 🙂