O wszystkimOdżywianie

Moje przepisy odc. 15

dodany przezKamil Timoszuk 21 stycznia 2015 2 komentarze

Od moich urodzin minęło już trochę czasu, a ja nadal nie spełniłem danej wtedy paru osobom prośby. Czas jednak to zrobić, aby nie wyszło, że zapomniałem, lub co gorsza robię to złośliwie. Szczególnie, że chodzi o rzecz co najmniej ważną, jeśli nie najważniejszą czyli jedzenie!

Tradycja boxa CF Podlasie nakazuje, że każdy kto obchodzi jakiegoś dnia swoje urodziny, przynosi dla znajomych z boxa coś na ząb. Nie ma przymusu, ale jakimś dziwnym trafem niemal każdy tak robi 🙂 Ja także miałem taki właśnie plan. Ja jednak miałem trudniej niż inni, ponieważ kilka dni wcześniej, dostałem przykaz, że mam przynieść albo owoce albo coś w miarę zdrowego. Wszystko to przez to, że w okresie świąteczno-noworocznym, niemal przez cały czas zachodząc do boxa można było zarzucić na ząb cos słodkiego. Czas było to ukrócić! Ja jednak postanowiłem połączyć coś zdrowego z czymś bardzo dobrym. W moim przypadku wystarczyło lekko zmodyfikować publikowany już tutaj przepis i po treningu ciasto znikało z tacy z prędkością światła 😉

Sernik jogurtowy

sernik jogurtowy

Składniki

Jogurt naturalny (najlepiej typu greckiego)

Galaretki

Żelatyna spożywcza

Stewia

Przygotowanie tego ciasta jest banalnie proste, ale ma jeden podchwytliwy moment. Najbardziej pracochłonnym momentem jest zrobienie kilku rodzajów galaretki i poczekanie na to aż zastygnie. Kiedy tak się stanie, to kroimy galaretkę w kostkę i wrzucamy do foremki na ciasto. Tak przygotowaną foremkę zalewamy miksturą składająca się z jogurtów, stewii oraz rozrobionej w ciepłej wodzie żelatyny spożywczej. Tu jednak trzeba uważać, ponieważ żelatyna BARDZO szybko zastyga. Dlatego tez po przelaniu jej do jogurtów ze stewią, trzeba bardzo szybko zalać tą masą przygotowane wcześniej galaretki. Wtedy natomiast zostaje już tylko odstawić sernik w jakieś chłodne miejsce i czekać aż nadejdzie jego czas 😉

Wtedy natomiast trzeba uważać aby nie dorwała się przed wami jakaś banda głodomorów, która w kilka chwil zabierze wam sprzed nosa taki smakołyk. Nie po to się jednak trenuje, aby dawać się tak wykiwać. Trening refleksu też się czasem może przydać 😉