O wszystkimOdżywianie

Moje przepisy odc. 14

dodany przezKamil Timoszuk 9 stycznia 2015 0 Komentarzy

Nie zawsze trzeba stawać niemal na rzęsach, aby to co przygotowujemy sobie na kolejne posiłki smakowało nam oraz naszym najbliższym. Czasami trzeba mieć jednak trochę szczęścia, aby trafić na jakiś nowy kulinarny pomysł, a następnie z powodzeniem go zastosować. Ja takie szczęście ostatnio miałem.

Odkąd zacząłem się zdrowiej niż dotychczas żywić, to na moim talerzu znacznie częstszym gościem bywają różnego rodzaju ryby. Jest jednak jedna ryba, która w mojej ocenie bije całą resztę na głowę i jest to zdecydowanie łosoś. Jednak ja preferuję łososia w jednej podstawowej formie, a mianowicie wędzonego na zimno. Tak spreparowana ryba nie jest mi się w stanie oprzeć niemal w każdej ilości. Czasem jednak każdego potrafi dopaść znużenie i zmęczenie materiału i wtedy właśnie trzeba trochę pokombinować. Przeszukując ostatnio różne kulinarne strony internetowe trafiłem na pewien przepis, który po mojej modyfikacji jest według mnie genialny. A do tego wszystkiego jeszcze banalny w przygotowaniu. Sprawdźcie to!

Warstwowa sałatka brokułowo-łososiowa

sałatka

Składniki

Łosoś wędzony na zimno

Brokuł sporej wielkości

Jogurt naturalny

Żurawina lub rodzynki

Pestki słonecznika lub dyni

Przygotowanie tego specjału jest banalnie proste, a więc każdy może swobodnie spróbować to zrobić samemu w domu. Zaczynamy od ugotowania na miękko naszego brokuła. Następnie zarówno te fajne warzywo jak i łososia, kroimy na dosyć drobne kawałki. W międzyczasie doprawiamy tak jak sami lubimy jogurt, który będzie pełnił rolę zarówno sosu jak i też kolejnych warstw przekładańca. Wtedy następnie bierzemy naczynie i wykładamy spód przygotowanym wcześniej łososiem. To zaś smarujemy doprawionym jogurtem. Wtedy przychodzi czas na brokuła, którego możemy albo wymieszać albo po prostu posypać suszoną żurawina lub rodzynkami (ja preferuję żurawinę) dla złamania smaku. I ponownie na górze ląduje reszta jogurtu. Nasze dzieło wieńczą zaś wysypane na wierzch pestki dyni lub słonecznika, które dopełniają tego dzieła. Tak dzieła, bo smak tej potrawy to jak dla mnie prawdziwe mistrzostwo. Nigdy nie jadłem łososia w tej konfiguracji i od kilku dni zadaje sobie proste pytanie – dlaczego?

Tak więc nie popełniajcie mojego błędu i przy najbliższej okazji spróbujcie tego przepisu. Jestem praktycznie przekonany, że nie będziecie tego żałować. Jeśli zaś będziecie, to jestem w stanie przyjąć na siebie każdą reklamację 🙂 Tak więc do dzieła!