fbpx
O wszystkimOdżywianie

Moje przepisy odc. 10

dodany przezKamil Timoszuk 15 maja 2014 0 Komentarzy

Większość blogów, które w mniejszym lub większym stopniu traktują o jedzeniu, a ja mam okazję je śledzić, starają się aby potrawy nie tylko dobrze smakowały, ale i dobrze wyglądały. Ja natomiast przyjmując te niemal wszechobecne kryteria, dziś pójdę zdecydowanie pod prąd.

Są takie zdjęcia potraw po zobaczeniu których niemal chce się je jeść samymi oczami. Takie potrawy na sam ich widok sprawiają, że towarzyszy nam niepohamowany ślinotok. W głowie już czujemy nie tylko ich zapach, ale zdarza się, że także i smak. W przypadku mojego dzisiejszego dania, poniższe zdjęcie będzie kompletną przeciwnością tego o czym przed chwila wspominałem. Ba! Wcale się nie zdziwię jak wiele osób może mieć niezbyt przyjemne skojarzenia po zobaczeniu czegoś takiego.

ryż z dodatkami

A co to takiego jest? Po wrzuceniu dziś tego zdjęcia na mój fanpage, propozycji było kilka. Większość z nich nawet nie zbliżyła się do prawidłowej odpowiedzi. Poza jedną, która wprawdzie nie trafiła w sedno, ale była stosunkowo blisko. Czuję się jednak teraz w obowiązku rozwiązania tej zagadki.

Ową jak ja to nazywam mamałygą, jest brązowy ryż z paroma dodatkami. Jak go wykonać? W bardzo prosty sposób z którym raczej każdy się upora. Jak niemal zawsze ilości poszczególnych składników są bardzo dowolne w zależności od takich rzeczy jak to na ile porcji gotujemy, jakie mamy aktualne zapotrzebowanie na poszczególne makroskładniki czy tez po prostu nasz gust/smak. Dlatego też dziś podam tu wersję jaką ja najczęściej stosuję, a każdy chętny może wprowadzać własne modyfikacje.

Wszystko trzeba zacząć od ugotowania brązowego ryżu, który niestety gotuje się znacznie dłużej niż zwykły ryż. Trzeba mieć to na uwadze jeśli myślimy w danej chwili o „szybkim posiłku”. Ja radzę sobie z tym ten sposób, że albo gotuję w tym samym czasie więcej niż jeden woreczek ryżu i niewykorzystany ryż odkładam do lodówki aby czekał na swoją kolej. Ewentualnie też robię to danie w całości wcześniej i dzielę je sobie na kilka porcji. Po tym jak ryż jest przygotowany można, a wręcz trzeba do niego dodać parę dodatków. W moim przypadku są to na pewno orzechy oraz pestki. Najbardziej lubię orzechy ziemne oraz pestki dyni, ale tak na prawdę każde orzechy i nasiona będą się nadawać do tego celu. Do tego oczywiście lądują też jakieś owoce, którymi w tej chwili jest najczęściej suszona lub niskosłodzona żurawina. Ale mogą to też być śliwki, morele czy inne ananasy. Wiem też, że na pewno gdy przyjdzie czas truskawek, to właśnie one będą królować w tym daniu w moim przypadku. Już się nie mogę doczekać! Jeśli komuś pomimo wszystko będzie jeszcze za mało słodko można dosypać trochę słodzika. Ja czasami używam wyciągu ze stewii, który idealnie nadaje się do słodzenia, a nie robi niemal żadnego spustoszenia jak wróg numer jeden – cukier.

Najwięcej kontrowersji w tym daniu budzi jego kolor, który tak naprawdę nie jest konieczny. A można go wywołać na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest dodanie do tego trochę kakao, które zmieni smak całej potrawy w dość znaczący sposób. Dlatego też, jeśli ktoś nie wie czy ma na to ochotę, to dobrze by było, aby uważał przy wsypywaniu go za pierwszym razem. Ja także czasami stosuję zamiennie z kakao, białko firmy Fire Snake o smaku belgijskiej czekolady. Prawdziwe niebo w gębie 🙂 Na koniec zaś, aby wszystko dobrze się połączyło, dodaję jogurt naturalny. Po wymieszaniu wszystkiego ze sobą potrawa jest gotowa do spożycia.

I rzeczywiście zaprezentowana w tej formie jak na powyższym zdjęciu, nie ma szans na zawojowanie takiego na przykład Instagrama. Ale nie o to w tym chodzi, ponieważ pierwszym i podstawowym zdaniem tej potrawy jest dobrze smakować i dostarczać naszemu organizmowi wszelkich potrzebnych składników. A te funkcje ryż z dodatkami spełnia wręcz znakomicie.