Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Żubry vs. Tur

dodany przezKamil Timoszuk 22 listopada 2018 0 Komentarzy

Rogate Derby to już niemal stałe określenie najważniejszego meczu w koszykarskim sezonie na Podlasiu. Starcia Żubrów Białystok z Turem Bielsk Podlaski nie są bowiem jedynie starciami o ligowe punkty. To często walka o coś więcej.

W tym sezonie oba kluby pomimo wcześniej wyznaczonych celów nie spodziewały się tego, że pierwszy z dwóch meczów pomiędzy sobą rozegrać w takim momencie. W tegorocznych drugoligowych rozgrywkach, oba kluby wystartowały bowiem z kopyta i do meczu pomiędzy sobą nie znalazły żadnego pogromcy. Kilka razy było stosunkowo blisko, ale to jednak ekipy z Podlasia zawsze wychodziły z takiej walki obronną ręką.

Pierwotnie Żubry oraz Tur miały się spotkać kilka tygodni temu. Jednak z powodu dużych opadów deszczu, w wyniku których dach hali w Bielsku Podlaskim zaczął przeciekać, mecz trzeba było przełożyć. Zmieniono jednak nie tylko termin ale także i miejsce rozgrywania tego meczu z Bielska Podlaskiego na Białystok. W drugiej rundzie oczywiście jednak to Białostoczanie pojadą do Bielska.

Tegoroczne pierwsze starcie tych zespołów miało tak wiele zależności czy podtekstów, że niemal nie sposób wymienić je wszystkie. Obie drużyny znają się na tyle dobrze, że prawdziwą sztuką było to aby któryś z trenerów zaskoczył swego odpowiednika na drugiej ławce rezerwowych. Od początku meczu znacznie więcej do powiedzenia miał tego wieczora stres, który zdecydowanie mocniej przeszkadzał gościom. Ci w pewnym stopniu przez niego swojego pierwsze punkty rzucili dopiero po ponad 3 minutach gry. Gołym okiem widać było, że gracze Żubrów Białystok czują się lepiej w wypełnionej po brzegi własnej hali. Efektem tej pewności siebie była najpierw uzyskana, a następnie sukcesywnie powiększana przewaga punktowa, która na koniec drugiej kwarty wynosiła już 14 punktów.

Był to dla Tura ewidentny sygnał do tego aby się obudzić i zacząć walczyć, jeśli jeszcze myślą o tym aby ten mecz nie został przedwcześnie rozstrzygnięty. Dlatego też Kamil Zakrzewski dowodzący z ławki swoimi podopiecznymi, w trzeciej odsłonie przestał już tak bardzo rotować składem i skupił się na tych graczach, którym zaczęło po prostu iść i wpadać. Kosz po koszu, punkt po punkcie i z minuty na minutę przewaga gospodarzy zaczęła topnieć. Tuż przed końcem trzeciej części gry wynosiła już zaledwie dwa punkty i tym samym zwiastowała spore emocje.

Tych jednak jak się okazało aż tak dużo nie było, ponieważ Żubry Białystok to zespół doświadczony. Doświadczenie to zaś udowadniali kilkukrotnie tym, że po zbliżeniu się rywali na niebezpieczną odległość punktową, odpowiadali swoimi 4 lub 5 punktami. I tak niemal do samego końca. Jednak przy stanie 74:71 Tur miał jeszcze swoją szansę na przynajmniej doprowadzenie do dogrywki. Nieprzygotowany rzut z przypadkowej pozycji oddał jednak Aaron Weres, i tym samym pogrzebał swoje i swoich kolegów szanse na wygranie derbów. Mecz zakończył się wynikiem 76:71 dla Żubrów Białystok.

Teraz oba zespoły czekają zaledwie dwa dni odpoczynku i w weekend kolejna kolejka ligowa. Dla Tura podwójnie ciężka, ponieważ w sobotę zagra on swój regularny mecz. W niedzielę natomiast będzie odrabiać jeszcze jedna zaległość przeciwko Siarce Tarnobrzeg. Jeśli Tur Bielsk Podlaski wygra oba te mecze to będzie miał on tylko jeden punkt straty do liderujących w tabeli Żubrów. Jest to wynik, który przed startem nowego sezonu oba zespoły wzięły by z pocałowaniem ręki. A teraz? Teraz w Bielsku jest niedosyt z wypuszczonej z rąk szansy na pokonanie regionalnego rywala. W Białymstoku otrzymano zaś chyba potwierdzenie dobrze obranego kierunku. Czy będzie to kierunek na pierwszą ligę? To się jeszcze okaże, bo droga do tego celu jest długa i kręta.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć mego autorstwa z Rogatych Derbów